Rytm, który nas połączył
Rozdział 1: Mrok i światło
Klub "Underground" był miejscem, gdzie ludzie przychodzili, by zatracić się w rytmie, zapomnieć o rzeczywistości i pozwolić, by ciało mówiło za nich. Panował tam półmrok, przerywany pulsującymi światłami w odcieniach fioletu i czerwieni. Basy wibrowały w podłodze, przenikając przez podeszwy butów, przez skórę, przez kości.
Marek stał przy barze, oparty o blat, sącząc whisky z lodem. Miał na sobie obcisłą, czarną koszulę z rozpiętymi dwoma guzikami, odsłaniającą fragment umięśnionej klatki piersiowej. Jego szczęka była mocno zarysowana, ramiona szerokie, a dłonie – duże, pewne siebie. Gdyby ktoś go nie znał, nie miałby pojęcia, że Marek urodził się w ciele kobiety. Od dwóch lat był po hormonalnej terapii, a rok temu przeszedł mastektomię. Jego głos był niski, ciepły, a sposób bycia – stanowczy, ale nieagresywny.
Rozejrzał się po sali. Widział pary tańczące w objęciach, ludzi flirtujących w kątach, barmanów krzątających się za ladą. Ale jego wzrok przyciągnął mężczyzna siedzący w loży – wysoki, o ciemnych włosach zaczesanych do tyłu, w skórzanej kurtce. Miał w sobie coś drapieżnego, coś, co sprawiało, że Marek poczuł ucisk w gardle.
Mężczyzna spojrzał na niego. Ich oczy spotkały się na moment, a potem nieznajomy uniósł kieliszek w geście toastu. Marek odpowiedział skinieniem głowy.
Nie wiedział jeszcze, że tej nocy jego życie się zmieni.
Rozdział 2: Pierwszy dotyk
Po kilku minutach nieznajomy podszedł do baru i stanął obok Marka. Był wyższy o kilka centymetrów, a jego zapach – drzewny, z nutą skóry i piżma – był niemal odurzający.
– Marek – przedstawił się, wyciągając dłoń.
– Adrian – odpowiedział mężczyzna, ściskając jego rękę mocniej, niż było to konieczne. Jego dotyk był ciepły, a dłoń szorstka, jakby pracował fizycznie.
– Widziałem, jak na mnie patrzysz – powiedział Adrian z lekkim uśmiechem, który nie zdradzał, czy to flirt, czy prowokacja.
– Może – odparł Marek, nie spuszczając wzroku. – A może po prostu oceniałem, czy warto tu zostać.
Adrian zaśmiał się cicho. – I co? Warto?
Marek przechylił głowę, udając, że się zastanawia. – Zależy, co mi zaoferujesz.
Adrian pochylił się bliżej, tak że jego usta znalazły się tuż przy uchu Marka. – Mogę ci pokazać miejsca, o których nawet nie śniłeś. Ale najpierw musisz mi zaufać.
Marek poczuł, jak dreszcz przebiega mu po plecach. Nie był typem, który ufał łatwo, ale było w Adrianie coś magnetycznego, coś, co kazało mu zaryzykować.
– Dobrze – powiedział. – Prowadź.
Adrian wziął go za rękę i poprowadził przez tłum, w głąb klubu, tam gdzie światła były jeszcze ciemniejsze, a muzyka głośniejsza. W końcu zatrzymali się przed ciężkimi, czarnymi drzwiami. Adrian wyciągnął klucz i otworzył je.
– Prywatna loża – wyjaśnił. – Tylko dla wybranych.
W środku panował półmrok. Na środku stała duża, miękka kanapa, a w rogu stolik z butelką szampana i dwoma kieliszkami. Ściany wyłożono aksamitem, a w powietrzu unosił się zapach kadzidła.
Marek rozejrzał się z uznaniem. – Nieźle. Skąd masz klucz?
Adrian wzruszył ramionami. – Znam właściciela. A teraz... – podszedł do Marka, stając bardzo blisko. – Chcę cię lepiej poznać.
Rozdział 3: Zdradzanie ciała
Adrian położył dłoń na policzku Marka, delikatnie, ale stanowczo. Marek poczuł, jak jego serce przyspiesza. Nie był przyzwyczajony do bycia prowadzonym, ale w tym momencie pragnął się poddać.
– Jesteś piękny – powiedział Adrian, przesuwając kciukiem po wardze Marka. – Masz w sobie coś, co trudno opisać. Siłę. I kruchość jednocześnie.
Marek uśmiechnął się lekko. – Nie jestem kruchy.
– Wiem – odparł Adrian. – Ale chcę zobaczyć, jak wyglądasz, gdy tracisz kontrolę.
Pocałował go. To nie był delikatny pocałunek – był głodny, zachłanny, pełen pożądania. Adrian przyciągnął Marka do siebie, a jego dłonie wędrowały po jego plecach, po biodrach, po pośladkach. Marek jęknął w jego usta, czując, jak jego ciało reaguje na każdy dotyk.
Adrian odsunął się na chwilę, by zdjąć z Marka koszulę. Jego wzrok spoczął na bliznach po mastektomii – cienkich, ledwo widocznych liniach, które Marek zwykle ukrywał. Ale Adrian nie odwrócił wzroku. Zamiast tego pochylił się i pocałował jedną z nich, potem drugą.
– Jesteś niesamowity – wyszeptał. – Twoje ciało opowiada historię. I chcę ją poznać.
Marek poczuł, jak coś w nim pęka. Przez lata bał się, że jego ciało będzie odrzucane, że blizny będą przeszkodą. Ale Adrian traktował je jak świętość.
– Dotknij mnie – poprosił Marek, a jego głos był ochrypły z emocji.
Adrian posłusznie przesunął dłońmi po jego klatce piersiowej, po mięśniach brzucha, aż do paska spodni. Rozpiął go powoli, a potem zsunął spodnie i bokserki jednym ruchem.
Marek stał przed nim nagi, a jego człon – powiększony hormonalnie, choć wciąż niewielki – był twardy i wilgotny od podniecenia. Adrian spojrzał na niego z pożądaniem, a potem uklęknął.
– Chcę cię posmakować – powiedział, a jego oddech owiał czubek człona Marka.
– Zrób to – wyszeptał Marek, opierając dłoń na głowie Adriana.
Adrian wziął go do ust. Był delikatny, ale stanowczy, a jego język tańczył wokół człona, sprawiając, że Marek jęczał coraz głośniej. Czuł, jak jego nogi się uginają, jak całe ciało płonie.
– Tak... – wysapał. – Nie przestawaj.
Adrian przyspieszył, a Marek poczuł, że jest blisko. Chwycił Adriana za włosy, przyciskając go mocniej, i z jękiem uwolnił się w jego ustach. Adrian połknął wszystko, nie odrywając wzroku od Marka.
Rozdział 4: Opanowanie i oddanie
Marek opadł na kanapę, ciężko oddychając. Adrian usiadł obok niego, gładząc jego udo.
– A teraz moja kolej – powiedział Adrian, zdejmując kurtkę i koszulę.
Jego ciało było umięśnione, ale nie przesadnie – po prostu męskie, silne, z delikatnym owłosieniem na klatce piersiowej. Marek przyglądał mu się z podziwem.
– Chcę cię poczuć w sobie – powiedział Marek, a jego słowa zabrzmiały jak prośba i rozkaz jednocześnie.
Adrian uśmiechnął się. – Jesteś pewien?
– Tak.
Adrian rozebrał się do końca, a potem pochylił się nad Markiem, całując go namiętnie. Jego dłoń wędrowała między nogi Marka, znajdując jego wejście – miejsce, które Marek odkrył dla siebie na nowo po operacji. Było wrażliwe, wilgotne, gotowe.
– Jesteś gotowy – stwierdził Adrian, przesuwając palcem po wejściu.
– Tak – wysapał Marek. – Wejdź we mnie.
Adrian nałożył prezerwatywę i powoli, z niesamowitą delikatnością, wszedł w Marka. Marek jęknął, czując, jak jego ciało otwiera się na nowo, jak fala ciepła rozlewa się po całym jego ciele.
– Ruszaj się – szepnął. – Nie bój się.
Adrian zaczął poruszać się rytmicznie, a jego biodra uderzały o ciało Marka w miarowym, głębokim rytmie. Marek zacisnął dłonie na ramionach Adriana, czując, jak każdy pchnięcie sprawia, że traci zmysły.
– Jesteś taki ciasny – wysapał Adrian. – Taki idealny.
– Mów dalej – jęknął Marek. – Chcę słyszeć, jak mnie pragniesz.
Adrian przyspieszył, a jego dłoń objęła człon Marka, masując go w rytmie pchnięć. Marek czuł, że jest blisko, że całe jego ciało drży z rozkoszy.
– Dochodzę... – wysapał.
– Poczuj to – powiedział Adrian, wbijając się w niego głębiej.
Marek krzyknął, gdy orgazm przetoczył się przez jego ciało, a Adrian poszedł za nim, wypełniając go swoim nasieniem. Przez chwilę obaj pozostali nieruchomo, spleceni w uścisku, czując, jak ich oddechy się uspokajają.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?