SZCZELINA
Kamila nie mogła uwierzyć w swój los. Piętnaście minut temu, wychodząc z drogerii, wpadła dosłownie na niego – na Marcina, swojego byłego chłopaka z czasów studiów. Te same zielone oczy, ten sam uśmiech, który zawsze sprawiał, że miękną jej kolana. Wymienili kilka zdań, potem kilka kolejnych, a potem on zaproponował kawę w jej pobliskim mieszkaniu. "Tylko na chwilę" – pomyślała. "Mąż wraca za trzy godziny".
Nie wrócił za trzy godziny.
Stali teraz w jej salonie, a jego dłonie już spoczywały na jej biodrach, wsuwając się pod cienką, czarną sukienkę, którą ubrała specjalnie na wieczór z mężem. Miała być niespodzianka. Miała być kolacja, wino, a potem długie, powolne kochanie. Zamiast tego, jej były chłopak przyciskał ją do ściany, a jego usta błądziły po jej szyi, gdy ona sama rozpinała mu pasek.
— Kamila... — wyszeptał, a jego głos był ochrypły z pożądania. — Tęskniłem za tobą...
Nie zdążyła odpowiedzieć. Klucz w zamku drzwi wejściowych obrócił się z głośnym szczękiem.
Zamarli oboje. Jej serce stanęło na ułamek sekundy, a potem ruszyło galopem. Marcin spojrzał na nią z przerażeniem w oczach. Ona rzuciła okiem w stronę przedpokoju, słysząc kroki męża na wycieraczce.
— Szafa — wyszeptała, popychając go w stronę wielkiej, dębowej szafy w rogu sypialni, która przylegała do salonu. — Szybko!
Marcin, z rozpiętym rozporkiem i napiętym członkiem, wślizgnął się do środka w ostatniej sekundzie, zamykając za sobą drzwi. Przez wąską szczelinę między drzwiami a ościeżnicą widział fragment salonu i wejście do sypialni. Jego serce waliło jak młot, a dłonie drżały, gdy przyciskał twarz do szpary.
— Kochanie! — zawołał głos z przedpokoju. — Jestem wcześniej! Spotkanie się skończyło.
Kamila stała nieruchomo, próbując opanować oddech. Poprawiła sukienkę, przeczesała włosy palcami, oblizała usta. Jej mąż, Tomek, wszedł do salonu z uśmiechem na twarzy, ale jego wzrok natychmiast spoczął na niej – na czarnej, obcisłej sukience, na nagich ramionach, na wysokich szpilkach, które podkreślały długość jej nóg.
— Wow — powiedział, a jego oczy pociemniały. — A to co? Jakaś okazja?
— Chciałam cię zaskoczyć — odpowiedziała, a jej głos był zaskakująco stabilny, choć w środku cała drżała. — Kolacja... ale skoro jesteś wcześniej...
Tomek podszedł do niej, a jego dłonie objęły jej talię. Przyciągnął ją do siebie i pocałował głęboko, a jego język od razu wtargnął do jej ust. Kamila odpowiedziała na pocałunek, ale jej wzrok powędrował ponad jego ramieniem – w stronę szafy, w stronę szczeliny, w której czaiły się zielone oczy Marcina.
— Jesteś taka seksowna — wymruczał Tomek, a jego dłoń zsunęła się niżej, na jej pośladki, ściskając je przez cienki materiał sukienki. — Nie mogę się powstrzymać.
— Nie musisz — wyszeptała, a jej serce biło jak szalone.
Tomek nie czekał na dalsze zaproszenie. Jego dłonie chwyciły rąbek sukienki i podciągnęły go w górę, odsłaniając jej uda, a potem czarne, koronkowe stringi, które kupiła specjalnie na tę okazję. Jęknął cicho na ich widok, a potem przycisnął ją do ściany, wgniatając w nią swoje biodra.
Kamila poczuła jego twardy członek przez materiał spodni. Jej wzrok znów powędrował w stronę szafy. Przez szczelinę widziała błysk oka Marcina, widziała, jak przyciska twarz do szpary, jak obserwuje każdy jej ruch. Ta świadomość – że on patrzy, że widzi, jak jej mąż ją rozbiera – rozpaliła w niej coś, czego się nie spodziewała.
Tomek zsunął jej stringi w dół, a potem uklęknął przed nią. Jego dłonie rozchyliły jej uda, a usta przywarły do jej wilgotnej szpary. Kamila jęknęła, odchylając głowę do tyłu, a jej palce wbiły się w jego włosy. Jej wzrok jednak pozostał utkwiony w szczelinie szafy.
Marcin patrzył. Widział, jak jej mąż ssie jej łechtaczkę, jak jego język wsuwa się w nią, jak jej biodra kołyszą się w rytmie jego ust. Czuł ból w klatce piersiowej, ale nie mógł oderwać wzroku. Widział jej twarz – rozchylone usta, przymknięte oczy, a potem, gdy je otworzyła, jej spojrzenie wprost na niego.
Patrzyła na niego, gdy jej mąż ją pieścił. Patrzyła na niego, gdy jej ciało zaczęło drżeć. Patrzyła na niego, gdy krzyknęła cicho, dochodząc na ustach męża.
Tomek wstał, ocierając usta wierzchem dłoni. Jego oczy były ciemne z pożądania. Rozpiął spodnie, opuścił je wraz z bokserkami, a jego członek stanął na baczność – twardy, nabrzmiały, z wilgotnym czubkiem.
— Odwróć się — rozkazał.
Kamila posłuchała. Odwróciła się tyłem do niego, opierając dłonie o ścianę, wypinając pośladki w jego stronę. Jej twarz była zwrócona w stronę szafy. Jej oczy spotkały się ze szczeliną.
Tomek wszedł w nią jednym, mocnym pchnięciem. Krzyknęła, a jej ciało wygięło się w łuk. Był w niej głęboko, wypełniał ją całkowicie, a jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach. Zaczął poruszać się w niej szybko, ostro, bezlitośnie, a każde pchnięcie wbijało go w nią po sam nasadę.
— Jesteś taka ciasna — wysyczał, a jego dłoń opadła z głośnym klapsem na jej pośladek.
Kamila jęknęła, a jej ciało szarpnęło się do przodu. Jej wzrok pozostał utkwiony w szczelinie. Widziała tam jego oko – ciemne, bolesne, ale nie mogące się oderwać. Widziała, jak jego dłoń zaciska się na krawędzi drzwi szafy, jak jego knykcie bieleją.
— Patrz na mnie — wysapał Tomek, ale Kamila nie mogła. Jej oczy były przyklejone do szafy.
Uderzył ją ponownie, mocniej, a potem jeszcze raz. Jej pośladki płonęły, a ona czuła, jak narasta w niej kolejna fala. Tomek poruszał się w niej coraz szybciej, coraz głębiej, a jego oddech stawał się coraz cięższy.
— Blisko... — wymamrotał.
Kamila czuła, że za chwilę eksploduje. Patrzyła na szczelinę, na to oko, które ją obserwowało, i wiedziała, że Marcin widzi wszystko – widzi, jak jej mąż ją pieprzy, widzi, jak jej ciało drży, widzi, jak jej wzrok wpatruje się w niego, gdy dochodzi.
Krzyknęła, gdy orgazm wstrząsnął nią z dziką siłą. Jej wnętrze zacisnęło się wokół członka męża, a on jęknął, czując to. Nie przestał, wbijając się w nią jeszcze kilka razy, a potem wysunął się z niej.
— Na kolana — rozkazał.
Kamila opadła na kolana, wciąż dysząc, wciąż patrząc w stronę szafy. Tomek stanął przed nią, a jego członek, wciąż twardy i mokry, znalazł się na wysokości jej ust. Ujęła go dłonią, a potem otworzyła usta.
Spojrzała w szczelinę, gdy brała go do ust. Jej język owinął się wokół jego członka, a jej oczy wpatrywały się w ciemność szafy, w to jedno, zielone oko, które patrzyło na nią z bólem i pożądaniem. Ssała go powoli, głęboko, a jej dłoń poruszała się u nasady.
— Szybciej — wysapał Tomek, a jego dłoń zacisnęła się na jej włosach.
Posłuchała. Przyspieszyła, biorąc go głęboko, aż poczuła, jak jego ciało napina się. Jego dłoń przycisnęła jej głowę, a on jęknął głośno, spuszczając się wprost do jej ust.
Kamila połknęła, nie odrywając wzroku od szczeliny. Czuła, jak jego nasienie spływa jej do gardła, jak jej mąż drży z rozkoszy nad nią, a ona patrzy na byłego chłopaka ukrytego w szafie.
Tomek cofnął się, zapiął spodnie i pocałował ją w czoło.
— Kocham cię — powiedział, a potem odwrócił się i poszedł do łazienki.
Kamila została na kolanach, dysząc. Jej wzrok wciąż spoczywał na szczelinie. Widziała, jak oko znika, jak drzwi szafy otwierają się cicho, jak Marcin wysuwa się z niej, z twarzą białą jak ściana, z oczami pełnymi bólu.
Spojrzał na nią przez chwilę. Potem, bez słowa, odwrócił się i wyszedł z mieszkania, znikając w przedpokoju.
Kamila została sama, na kolanach, z ustami pełnymi smaku męża i wzrokiem wbitym w puste drzwi szafy.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?