Tadeusz

Daria była obrazem absolutnej perfekcji, która przyciągała wzrok każdego mężczyzny w galerii handlowej. Długie, lśniące jak heban włosy opadały kaskadą na jej plecy, podkreślając nieskazitelną cerę. Ubrana w obcisłą, białą sukienkę, która opinała jej ciało niczym druga skóra, nie pozostawiała wiele wyobraźni – jej biust był imponujący i jędrny, a biodra tworzyły idealną, szeroką linię, która przechodziła w ogromny, wypięty tyłek, przyciągający spojrzenia wszystkich przechodniów. Każdy jej krok na wysokich szpilkach był świadomym pokazem kobiecości.

Właśnie przeglądała wieszaki z markowymi bluzkami, dotykając delikatnego jedwabiu z westchnieniem tęsknoty. Daria była w trudnej sytuacji finansowej; mimo swojej urody, jej portfel świecił pustkami, a każda rzecz, która naprawdę jej się podobała, miała cenę przekraczającą jej obecne możliwości. Kilka dni wcześniej Igor, jej narzeczony, oświadczył się jej w romantycznej atmosferze. Daria była szczęśliwa, choć w głębi duszy czuła pewną frustrację z powodu ich skromnego budżetu.

Nagle poczuła za sobą czyjąś obecność. Zapach taniej wody kolońskiej zmieszanej z aromatem cygar uderzył w nią, zanim jeszcze usłyszała głos.

— Piękna pani wygląda, jakby szukała czegoś wyjątkowego... czegoś, co podkreśli te obłędne kształty — odezwał się głos, który był chrapliwy i przesiąknięty lubieżnością.

Daria odwróciła się i poczuła lekki dreszcz obrzydzenia. Przed nią stał Tadeusz. Był przeciwieństwem wszystkiego, co uznawała za atrakcyjne. Starszy mężczyzna, z wyraźnym nadmiarem kilogramów, które zwisały z niego w niechlujny sposób, z zaplamszczoną koszulą i twarzą, która zdradzała lata prowadzenia niezdrowego stylu życia. Jego małe, świdrujące oczy nie patrzyły na jej twarz, lecz z bezczelnością wędrowały od jej ogromnego tyłka, w górę, po udach, aż po góra jej biustu, który niemal wysypywał się z sukienki.

Daria zmrużyła oczy i uśmiechnęła się z wyższością, choć w jej spojrzeniu była wyraźna pogarda.
— Przepraszam, ale nie jestem zainteresowana żadnymi propozycjami — odpowiedziała chłodno, a następnie, wykonując wyuczony gest, uniosła lewą dłoń i zaprezentowała mu błyszczący pierścionek zaręczynowy. — Jak pan widzi, jestem zajęta. Mam narzeczonego.

Tadeusz nie wyglądał na urażonego. Przeciwnie – na jego twarzy pojawił się szeroki, niemal chciwy uśmiech, który odsłonił pożółkłe zęby. Wybuchnął krótkim, sarkastycznym śmiechem, który brzmiał jak szczekanie starego psa.

— Narzeczony... — powtórzył z drwiną, a jego wzrok znów spoczął na jej rozchylonych między udami fałdach sukienki. — Miłość to piękna rzecz, kochanie. Ale miłość nie opłaca rachunków i nie kupuje jedwabnych bluzek w tym sklepie.

Zanim Daria zdążyła odpowiedzieć lub odejść, Tadeusz powoli włożył rękę do kieszeni swoich szerokich spodni i wyciągnął z niej gruby plik banknotów, ciasno owiniętych czerwoną tasiemką. Na wierzchu, na kawałku papieru, widniał napis odręcznym, grubym pismem: "20 tysięcy".

Daria zamarła. Kwota była zawrotna. Spojrzała na pieniądze, a potem na brzydkiego, grubego mężczyznę, który patrzył na nią z pewnością siebie kogoś, kto wie, że każda cena ma swój odpowiednik w pożądaniu.

— To tylko zaliczka, słonko — mruknął Tadeusz, a jego głos stał się bardziej prowokujący. — Mały gest na początek naszej znajomości. Jeśli wejdziemy w odpowiednią relację, dopiszę resztę i sprawię, że będziesz mogła wykupić ten cały butik. Pytanie tylko... jak bardzo chcesz być "lojalna" wobec swojego narzeczonego w zamian za taką sumę?

Daria poczuła, jak w jej brzuchu zawiązuje się dziwny supeł. Z jednej strony czuła odrazę do tego człowieka, z drugiej – wizja luksusu i pieniędzy, których tak desperacko potrzebowała, zaczęła walczyć z jej poczuciem moralności. Spojrzała na pierścionek, a potem znów na plik pieniędzy w dłoni zboka.

Daria patrzyła na plik banknotów, a potem na brzydką, spoconą twarz Tadeusza. Walka w jej głowie trwała zaledwie kilka sekund – obraz pustego konta i marzenia o luksusie zwyciężyły nad obrzydzeniem.

— Czego pan właściwie oczekuje w zamian za taką sumę? — zapytała niskim, nieco drżącym głosem, starając się zachować resztki dystansu.

Tadeusz uśmiechnął się szeroko, a jego małe oczy rozbłysły drapieżnym głodem. Spojrzał na jedwabną bluzkę, którą Daria wcześniej z taką tęsknotą gładziła palcami.

— Na początek nie chcę wiele, kochanie. Chcę tylko zobaczyć cię w tej bluzce. Ale mam jeden warunek... przymierzysz ją w przymierzalni. Ze mną. Chcę widzieć, jak ten materiał układa się na twoich obłędnych kształtach z bliskiej odległości.

Daria poczuła nagły przypływ wstrętu. Odwróciła się gwałtownie na pięcie i ruszyła przed siebie, robiąc kilka szybkich kroków w stronę wyjścia. Przez chwilę wydawało się, że odrzuci tę ofertę. Jednak po kilku metrach nagle znieruchomiała. Jej ramiona opadły, a z piersi wydobyło się ciężkie, pełne rezygnacji westchnienie. Powoli, niemal z bólem, odwróciła się i spojrzała na Tadeusza.

— Dobrze. Zgadzam się — wyszeptała.

Tadeusz nie krył triumfu. Ruszyli w stronę przymierzalni, a on szedł tuż za nią, niemal ocierając się o jej ogromny tyłek, który przy każdym kroku pulsował pod białą tkaniną sukienki. Gdy tylko zamknęli za sobą ciężką kurtynę, tworząc małą, duszna przestrzeń, Tadeusz usiadł na niskim pufie. Wydał z siebie głośny, obrzydliwy dźwięk, oblizując wargi z taką żarłocznością, jakby Daria była najlepszym daniem w menu.

Daria, czując na sobie jego świdrujący wzrok, zaczęła niechętnie ściągać swoją obecną bluzkę. Robiła to pospiesznie, niemal gwałtownie, chcąc jak najszybciej mieć to z głowy. Kiedy materiał zsunął się z jej ramion, z gwałtownością wyskoczyły dwie potężne, jędrne piersi. Były jednak wciąż uwięzione w koronkowym staniku, który mocno ściskał ich obwód.

Tadeusz zmrużył oczy, a jego oddech stał się ciężki i świszczący.

— Słuchaj, słonko... — mruknął, wskazując na nową, jedwabną bluzkę. — Ta rzecz jest tak delikatna i prześwitująca, że chyba nosi się ją bez stanika. Inaczej cały efekt przepadnie. A ja chcę widzieć wszystko.

Daria zamarła. Spojrzała w podłogę, czując, jak policzki pieką ją z wstydu i gniewu. Wiedziała, że to tylko początek jego żądań. Jednak wspomnienie 20 tysięcy złotych zadziałało jak magnes. Po chwili, z drżeniem dłoni, sięgnęła do tyłu i jednym szybkim ruchem odpinała zapięcie stanika.

Gdy tylko puściła materiał, jej dwa ogromne, idealnie uformowane melony z impetem wyskoczyły na wolność. Były nieskazitelne, z ciemnymi, twardymi sutkami, które natychmiast zareagowały na chłodniejsze powietrze przymierzalni i na lubieżny wzrok starca.

Tadeusz dosłownie oniemiał. Przez kilka sekund patrzył na nie z otwartymi ustami, całkowicie pochłonięty tym widokiem.
— Boże... jakie one są wielkie... idealne... — zakisnął z zachwytu, a jego wzrok wędrował od szczytów piersi aż po dolne fałdy, które lekko drżały. — Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem w życiu.

Daria nie pozwoliła mu jednak delektować się tym widokiem zbyt długo. Szybkim, niemal agresywnym ruchem wsunęła ramiona w nową bluzkę i zapięła guziki. Jedwab natychmiast obkleił jej ciało, podkreślając brak bielizny i sprawiając, że jej sutki wyraźnie odznaczały się przez materiał.

Tadeusz westchnął z lekkim rozczarowaniem, ale w jego oczach wciąż tlił się ogień.
— Umowa spełniona — powiedział, wstając z pufy i wyciągając dłoń z pieniędzmi. — Kupię ci tę bluzkę. I dam ci te pieniądze. Ale pamiętaj, kochanie... to był tylko przedsmak. Teraz już wiesz, że twoje ciało ma bardzo wysoką cenę, a ja jestem jedynym człowiekiem w tym mieście, który może ją zapłacić.

Poszli do kasy w gęstej atmosferze niespełnienia i dominacji. Tadeusz, z ironicznym uśmiechem, zapłacił za jedwabną bluzkę, która teraz idealnie opinała biust Darii, podkreślając brak stanika pod materiałem. Gdy tylko znaleźli się poza zasięgiem wzroku sprzedawcy, Daria wyciągnęła dłoń po obiecane pieniądze.

— Gdzie mój plik banknotów? — zapytała, starając się brzmieć pewnie.

Tadeusz nagle wybuchnął głośnym, gardłowym śmiechem, który sprawił, że kilku przechodniów odwróciło się w ich stronę. Spojrzał na nią z wyższością, chowając pieniądze głęboko do kieszeni spodni.

— Ojej, słonko... chyba źle zrozumiałaś — zakpił, mrużąc oczy. — Powiedziałem, że zapłacę za bluzkę. Nie powiedziałem, że kupuję ciebie. To była tylko próbna rozgrywka. Ale... — zawiesił głos, mierząc ją lubieżnym wzrokiem od stóp do głów — jeśli bardzo chcesz te pieniądze, możemy pójść do innego sklepu. Może wtedy uda nam się wypracować nową, bardziej... satysfakcjonującą dla mnie umowę.

Daria poczuła, jak krew uderza jej do głowy. Czuła się oszukana, ale jednocześnie przeraźliwie pobudzona tą grą władzy. W jej głowie trwał prawdziwy mętlik – nienawidziła tego grubego zboka, ale pragnienie tych 20 tysięcy złotych było silniejsze niż duma. Szybko zaczęła rozglądać się po galerii, szukając miejsca, gdzie mogłaby coś zyskać, nie dając mu jednocześnie zbyt wiele.

Wypatrzyła sklep z butami. Pomyślała: "Buty przymierza się na zewnątrz, nie potrzebujemy przymierzalni. To bezpieczne". Zdecydowanym krokiem ruszyła w tamtą stronę, a Tadeusz, z szerokim uśmiechem, podążał za nią, ciesząc się każdym ruchem jej potężnego tyłka.

Daria z pasją przeglądała półki, aż w końcu znalazła je: czarne, niebotycznie wysokie szpilki z czerwoną podeszwą. Były seksowne, eleganckie i absurdalnie drogie. Pokazała je Tadeuszowi z nadzieją w oczach.

Tadeusz spojrzał na buty, a potem na nogi Darii.
— OK, kupię ci je — mruknął, ale natychmiast dodał z cynicznym błyskiem w oku — ale umowa jest taka jak poprzednio.

Zanim Daria zdążyła zareagować, Tadeusz odwrócił się i ruszył w stronę przymierzalni, która w tym sklepie służyła do przymierzania ubrań, ale była jedynym miejscem zapewniającym prywatność.

Daria prychnęła, próbując przejąć kontrolę nad sytuacją.
— Przecież to są buty! — powiedziała triumfalnie, wskazując na niskie siedzisko na środku sklepu. — Mogę je przymierzyć tutaj, na widoku. Nie ma żadnej potrzeby, żebyśmy szli do przymierzalni.

Tadeusz jednak zatrzymał się i powoli odwrócił. Podszedł do niej tak blisko, że poczuła jego ciężki oddech na swojej szyi. Nachylił się nad nią, a jego szept był brudny i pełen żądzy.

— Skoro mam zapłacić za te buty taką kwotę, kochanie... muszę dokładnie obejrzeć część ciała, na której one będą leżały. Chcę zobaczyć każdą krzywiznę twojej kostki, każde napięcie mięśnia w twojej łydce i przede wszystkim... chcę zobaczyć, jak zdejmujesz z tych pięknych nóg wszystko, co teraz je zasłania.

Daria zamarła. Czuła, jak serce bije jej szybciej. Wiedziała, że ten człowiek chce ją upodlić, chce widzieć jej bezbronność i wstyd. Ale wizja pieniędzy i nowej pary szpilek była zbyt kusząca. Przez chwilę patrzyła na niego z nienawiścią, ale potem powoli skinęła głową.

Poszli do przymierzalni. Gdy tylko ciężka zasłona opadła, odcinając ich od reszty świata, Daria poczuła, że wchodzi w pułapkę, z której może nie chcieć wyjść.

Tadeusz ponownie opadł na pufę, a jego małe, łakome oczy nie odrywały się od Darii. Ta, z lekkim drżeniem dłoni, zaczęła powoli ściągać swoje sportowe adidasy, a następnie zsunęła skarpetki, odsłaniając stopy.

Tadeusz niemal westchnął z zachwytu. Stopy Darii były absolutnie perfekcyjne – gładka, alabastrowa skóra i świeży, krwistoczerwony pedicure, który wyglądał niezwykle prowokująco na tle białych kafelków. Starzec wpatrywał się w nie przez dłuższą chwilę, a w jego spojrzeniu malowała się czysta, zwierzęca żądza.

— Te szpilki to najdroższy model w całym sklepie, kochanie... — mruknął, a jego głos stał się niski i chrapliwy. — Tak cenny towar wymaga odpowiedniego traktowania. Osobiście włożę je na twoje nogi.

Kazał jej usiąść na pufie. Daria, posłuszna sile pieniędzy i dziwnemu napięciu, które zaczęło w niej narastać, usiadła, rozstawiając lekko uda. Tadeusz nachylił się nad nią, ale zamiast sięgnąć po buty, zaczął powoli masować jej stopy. Jego grube, szorstkie palce ugniatały delikatną skórę, bawiąc się jej palcami i muskając czerwone paznokcie.

Nagle, jednym szybkim i zdecydowanym ruchem, Tadeusz pochwycił jej stopę i wsunął ją sobie do ust.

Daria gwałtownie wzięła oddech, ale nie cofnęła nogi. Przeciwnie – poczuła dziwny dreszcz ekscytacji, który przebiegł przez jej kręgosłup aż do ogromnego tyłka. Widok tego brzydkiego, grubego mężczyzny, który z taką pokorą i żarłocznością ssał jej palce, był dla niej niespodziewanie podniecający. Tadeusz lizał z namaszczeniem przestrzenie między palcami, a potem przesunął językiem po całej długości jej podeszwy, wydając z siebie głośne, mlaskające dźwięki.

W tym samym momencie ciszę przymierzalni przerwał głośny dzwonek telefonu. Na ekranie pojawiło się zdjęcie Igora.

— Halo? Kochanie? — odezwał się w słuchawce głos narzeczonego. — Co ty tak długo robisz w tej galerii? Wszystko w porządku? Pamiętaj, że za piętnaście minut spotykamy się pod głównym wejściem.

Daria poczuła, jak serce wali jej w piersi. Spojrzała w dół na Tadeusza, który wciąż miał jej stopę w ustach i patrzył na nią z demonicznym rozbawieniem. Daria przymknęła oczy i zaczęła odpowiadać miękkim, niemal sennym głosem, jednocześnie wskazując palcem na usta Tadeusza, nakazując mu absolutną ciszę.

— Tak, skarbie... wybaczam, po prostu znalazłam cudowne buty i przymierzam je... tak, tak, będę za kwadrans. Kocham cię, pa!

Gdy tylko rozłączyła się z Igorem, w przymierzalni zapadła ciężka, gęsta od pożądania cisza. Tadeusz powoli wyciągnął stopę z ust, oblizując wargi z resztek jej zapachu. Wstał z kolan z dziwnym spokojem, jakby właśnie zdobył coś niezwykle cennego.

— Możemy iść do kasy — powiedział krótko, a w jego oczach wciąż tlił się ten sam drapieżny ogień. — Kupię ci te buty. Ale pamiętaj... teraz już wiem, jak smakujesz. I obiecuję ci, że następnym razem będę chciał spróbować czegoś znacznie słodszego niż twoje stopy.

Gdy tylko opuścili sklep obuwniczy, Daria czuła na sobie ciężar nowych szpilek i jeszcze cięższy wzrok Tadeusza. Miała zamiar jak najszybciej uciec z galerii, by spotkać się z Igorem i udawać, że ostatnia godzina była zwykłym shoppingiem. Jednak gdy tylko zrobili kilka kroków, naprzeciwko nich wyrósł luksusowy butik z bielizną – świątynia koronki, jedwabiu i niebotycznych cen.

Daria odruchowo spróbowała skręcić w przeciwną stronę, chcąc ominąć sklep, ale Tadeusz gwałtownie się zatrzymał, niemal wymuszając na niej postój. Jego małe, przebiegłe oczy błysnęły.

— A co ty na to, słoneczko? — zapytał z drwiącym uśmiechem, wskazując głową w stronę witryny. — Czy twój kochany chłoptaś nie chciałby cię ujrzeć w najlepszym, najdroższym komplecie z tego sklepu? Wyobraź sobie jego minę, gdy zobaczy cię w czymś, czego on nigdy nie byłby w stanie kupić.

Daria spuściła głowę. Czuła, jak w jej wnętrzu walczą dwie skrajne emocje: resztki wstydu i narastająca, mroczna ekscytacja. Wiedziała, że już przekroczyła punkt krytyczny. Pozwoliła temu brzydkiemu starcowi ssać swoje stopy, pozwoliła mu oglądać swoje piersi bez stanika... granica została zatarta. Czuła, że taka okazja może się już nie powtórzyć, a dreszcz adrenaliny związany z tym zakazanym układem stał się niemal uzależniający.

Bez słowa, jak w transie, skręciła i weszła do sklepu. Wnętrze pachniało drogimi perfumami i luksusem. Daria zaczęła przeglądać wieszaki, ale Tadeusz nie szukał czegoś "ładnego". On szukał czegoś, co będzie maksymalnie prowokujące.

Zatrzymał się przy najdroższym zestawie znanej, luksusowej marki. Był to komplet z czarnej, niemal przezroczystej koronki, z ekstremalnie cienkimi ramiączkami i stringami, które w zasadzie nie zasłaniały niczego, a jedynie podkreślały każdy centymetr ciała.

— Co sądzisz o tym, kochanie? — zapytał, a w jego głosie słychać było drapieżną satysfakcję.

Darii zaświeciły się oczy. Ten komplet był szczytem erotyki i luksusu; nigdy nawet nie śmiała marzyć o czymś tak ekskluzywnym. Miała mętlik w głowie, myślała o Igorze, ale obraz tych czarnych koronek na swojej białej skórze był zbyt silny.

Zanim Tadeusz zdążył zadać kolejne pytanie, Daria chwyciła komplet i szybkim, zdecydowanym krokiem ruszyła w stronę przymierzalni. Nie musiała już pytać o zgodę – wiedziała, że on tego chce.

Tadeusz szedł za nią, nie odrywając wzroku od jej bioder. Obserwował, jak biała sukienka napina się na jej ogromnym, falującym tyłku przy każdym kroku. W jego głowie już układał plan, jak zmusi ją do zaprezentowania tego kompletu w sposób, który doprowadzi go do szaleństwa.

Gdy weszli do ciasnej kabiny i kurtyna z szelestem opadła, odcinając ich od świata, Tadeusz nie usiadł tym razem na pufie. Stanął tuż za nią, tak blisko, że Daria czuła żar bijący od jego grubego ciała.

— Teraz, słodka Darii... — szepnął jej do ucha, a jego oddech parzył jej skórę. — Zdejmij wszystko. Chcę widzieć, jak ta koronka zakrywa twoje ciało... albo raczej to, jak bardzo go nie zakrywa. I tym razem, nie będę prosił o pośpiech. Chcę celebrować każdy centymetr twojego wstydu i pożądania.

Daria zaczęła powoli zsuwać z siebie ubrania. Każdy ruch był pełen napięcia, a materiał szeleszcząc, opadał na podłogę przymierzalni. Kiedy przyszła kolej na majtki, Daria zawahała się na ułamek sekundy, czując ostatni impuls wstydu, ale ostatecznie zsunęła je z bioder i stanęła całkowicie naga przed Tadeuszem.

Starzec nie mrugał. Jego wzrok był jak lepka maź, która przesuwała się po jej białej skórze, zatrzymując się na ogromnych piersiach i szerokich biodrach. Komentował każdy jej atut brudnym, chrapliwym głosem, opisując, jak bardzo pragnie dotknąć każdego centymetra jej ciała. Daria, drżąc, zaczęła wsuwać się w luksusową, czarną koronkę. Bielizna była tak skąpa, że podkreślała jedynie jej rozbudzone pożądanie i potęgowała efekt wizualny jej pełnych kształtów.

Kiedy już była ubrana, Tadeusz spojrzał na nią z drapieżnym uśmiechem.
— To wszystko... to zbyt wiele tylko na samo patrzenie, kochanie — mruknął, a dźwięk rozpinanego rozporka wybrzmiał w ciasnej kabinie jak wystrzał z pistoletu.

Daria natychmiast się skrzywiła. Odruch obrzydzenia był silniejszy niż chciwość.
— Nie... ja już nic od ciebie nie chcę! — wyrzuciła z siebie, próbując się odsunąć.

Tadeusz jednak nie dał za wygraną. Szybko ją zatrzymał, chwytając ją za ramię i szepcząc prosto do ucha, z lodowatym spokojem:
— Czy ty naprawdę jesteś tego pewna? Zastanów się, słoneczko. To jest jedyna taka okazja w twoim życiu. Nigdy więcej się nie spotkamy, nawet nie wymienimy numerów. Zniknę z twojego życia tak szybko, jak się pojawiłem. Ale zostawię cię z luksusem, o jakim inni mogą tylko marzyć. Zaskoczysz swojego chłopaka w łóżku w tej bieliźnie, a potem... możesz ją sprzedać za ogromną sumę i pojechać na wakacje swoich marzeń. Czy naprawdę chcesz zrezygnować z tego wszystkiego przez kilka minut dyskomfortu?

Daria poczuła, jak jej opór kruszeje. Wizja pieniędzy i luksusu była zbyt silna. Przez chwilę patrzyła na niego z mieszaniną nienawiści i pożądania, po czym zapytała cicho:
— Czego... czego dokładnie oczekujesz?

Tadeusz zdążył już całkowicie opuścić spodnie i majtki, uwalniając swój twardy, nabrzmiały członek, który pulsował żądzą.
— Wystarczy, że mi go obciągniesz — odpowiedział krótko, z triumfalnym błyskiem w oku.

Daria momentalnie padła na kolana. Chciała mieć to już za sobą, chciała tylko doprowadzić do końca tę transakcję i uciec. Gdy jej usta znalazły się tuż przy jego członku, poczuła intensywny zapach starego mężczyzny i pożądania. Z obrzydzeniem, ale i dziwną determinacją, wzięła go do ust.

Jedna z grubych dłoni Tadeusza spoczęła na jej głowie, a on zaczął lekko dyktować rytm, wpychając się w jej gardło i kontrolując każdy ruch. Daria, chcąc przyspieszyć proces i jak najszybciej skończyć tę upokarzającą czynność, postanowiła się postarać. Zaczęła traktować go jak najlepszego lizaka, ssąc go z pasją, której nie potrafiła wyjaśnić. Jedną ręką zaczęła bawić się jego starymi, owłosionymi jajkami, ugniatając je i stymulując, by przyspieszyć nieunikniony finał.

Słyszała jego ciężki, świszczący oddech i niskie stęknięcia zachwytu. Wiedziała, że w tym momencie jest całkowicie w jego władzy, a każdy mlask i ruch jej języka przybliża ją do zdobycia luksusów, za które zapłaciła swoją godnością.

Daria przyspieszyła tempo, czując, że Tadeusz jest już na krawędzi. Jej głowa pracowała mechanicznie, w rytmie gwałtownych pchnięć przód-tył, a ciasną przymierzalnię wypełniały głośne, mokre odgłosy ssania i mlaskania. W głowie Darii pojawiła się dziwna myśl – jak to możliwe, że nikt nie wszedł do środka, że nikt nie przerwał tej obscenicznej sceny? Ta świadomość, że są o krok od publicznego miejsca, tylko potęgowała dreszcz emocji w jej ciele.

Tadeusz mruczał z rozkoszą, a jego dłoń na jej głowie zacisnęła się mocniej, niemal wbijając ją w swój człon. Nagle starzec gwałtownie sztywnął i z głośnym, gardłowym stękiem spuścił się prosto do jej gardła.

Fala spermy była ogromna i gęsta, jakby Tadeusz gromadził ją w sobie przez lata. Daria poczuła, jak gorący strumień wypełnia jej usta i spływa w dół przełyku. Gdy już myślała, że to koniec, poczuła w ustach kolejny, potężny strzał, który niemal ją zdławił. Odruchowo połknęła pierwszą część, ale reszta była zbyt obfita i lepka – chciała ją natychmiast wypluć.

Kiedy tylko wyjęła kutasa z ust, zaczęła gorączkowo rozglądać się wokół, szukając jakiejkolwiek chusteczki lub kawałka materiału, w który mogłaby wypluć biały płyn. Wtedy Tadeusz, z ironicznym uśmiechem na twarzy, szepnął:

— Jeżeli połkniesz wszystko do ostatniej kropli, dostaniesz tysiąc złotych ekstra.

To było jak przełącznik. Chciwość Darii natychmiast wygrała z obrzydzeniem. Bez sekundy wahania, z szeroko otwartymi oczami, połknęła całą resztę jego nasienia, wydając przy tym głośny dźwięk przełykania.

Przez chwilę siedziała w ciszy na kolanach, czując w ustach słony smak starego mężczyzny i dziwną satysfakcję z wykonanego zadania. Tadeusz, zadowolony z siebie, powoli podciągnął spodnie i zapiął pasek, rzucając jej ostatnie, triumfujące spojrzenie. Daria szybko zebrała swoje ubrania i wsunęła się w nie, czując pod materiałem luksusową koronkę, która teraz wydawała się jeszcze bardziej ekscytująca.

Wyszli z przymierzalni i pewnym krokiem udali się do kasy. Daria szła wyprostowana w swoich nowych, niebotycznie wysokich szpilkach, z dumnie wypiętym tyłkiem, wiedząc, że w jej wnętrzu znajduje się teraz dowód jej upokorzenia i chciwości, a w szafie czeka komplet bielizny wart fortunę.

Gdy tylko wyszli ze sklepu, wprost przed nimi wyrósł Igor. Daria poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy, a serce zaczyna walić w piersi niczym młot. Była kompletnie roztrzęsiona – wciąż czuła w ustach słony posmak nasienia Tadeusza, a pod skórą paliła ją luksusowa koronka.

— Cześć, kochanie! — zawołał Igor, szeroko się uśmiechając.

Daria zamarła. Przez chwilę nie mogła wydusić z siebie słowa, zająkała się, desperacko próbując opanować drżenie głosu.
— O... cześć! — wykrztusiła w końcu. — Poznaj... poznaj Tadeusza. To mój... kolega z pracy. Przypadkiem się spotkaliśmy i... no, pomógł mi z zakupami.

Igor, człowiek naiwny i ufny, uśmiechnął się do starca i uścisnął mu dłoń. Następnie nachylił się do Darii i pocałował ją czule w policzek. W tym momencie poczuł coś lepkiego i białego na jej skórze. Cofnął się lekko i kciukiem starannie starł resztkę spermy, która podczas orgazmu Tadeusza prysnęła na jej twarz.

— Ups, chyba za dużo kremu nawilżającego dzisiaj nałożyłaś, kochanie — powiedział Igor z lekkim rozbawieniem, nie mając pojęcia, co tak naprawdę znajduje się na jego palcu.

Tadeusz wybuchnął głośnym, gardłowym śmiechem, który brzmiał jak triumf absolutny. Patrzył na Igora z niesamowitą pogardą, wiedząc, że ten mężczyzna jest całkowicie nieświadomy tego, co działo się z jego narzeczoną zaledwie kilka minut wcześniej w przymierzalni.

Daria była w totalnym szoku. Stała sparaliżowana, czując, jak wstyd miesza się z dziką, zakazaną ekscytacją. Ryzyko było tak ogromne, że niemal odcinało jej tlen.

Igor, nie podejrzewając niczego, spojrzał na torby z butami i luksusową bielizną.
— Sporo zakupów zrobiłaś! — zauważył z uznaniem. — Słuchaj, muszę tylko skoczyć do jednego sklepu po prezent dla mamy, spotkajmy się za dziesięć minut przy wejściu na parking, okej? Pa!

Zanim Daria zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, Igor odwrócił się i energicznym krokiem odszedł w stronę innego pawilonu.

Zapadła cisza, którą przerwał jedynie niski, prowokacyjny głos Tadeusza. Starzec podszedł do niej bardzo blisko, niemal ocierając się o jej biodro. Spojrzał jej głęboko w oczy z drapieżnym błyskiem.

— Widzisz, słoneczko... twój narzeczony jest uroczo ślepy — zakpił, a potem obniżył głos do brudnego szeptu. — Mam dla ciebie propozycję. Ostatnia transakcja. Coś, co sprawi, że te wszystkie prezenty będą smakować jeszcze lepiej. Masz ochotę na ostatni układ, zanim zniknę z twojego życia?

Daria odruchowo cofnęła się, gdy tylko usłyszała o kolejnej transakcji.
— Nie! Nie, absolutnie nie! Muszę już iść do Igora! — wyrzuciła z siebie, a w jej głosie brzmiała desperacja.

Tadeusz jednak nie zamierzał tak łatwo z niej zrezygnować. Szybkim, pewnym ruchem złapał ją za nadgarstek, ściskając go mocno, by nie mogła się wyrwać. Przysunął się do niej tak blisko, że czuła jego gorący, cuchnący tytoniem oddech na swoim policzku.

— Sto tysięcy złotych — wyszeptał, a każde słowo brzmiało jak wyrok. — W gotówce. Tutaj i teraz.

Słowa te uderzyły w Darię jak obuchem w głowę. Sto tysięcy. Kwota, która mogła zmienić jej życie, pozwolić na start w nowym miejscu, na luksusy, o których nawet nie śmiała marzyć. Daria poczuła, jak resztki jej moralności ostatecznie pękają. Przecież ona już i tak przekroczyła granicę. Pozwoliła, by obrzydliwy starzec lizał jej stopy, pozwoliła mu patrzeć na swoją nagość, a na koniec z rozkoszą i chciwością połknęła jego nasienie.

„Skoro i tak zachowałaś się jak kurwa, to niech ta kurwa zarobi tyle, ile może” – pomyślała z zimną determinacją.

Przybłąkła głową, nie patrząc mu w oczy. Tadeusz uśmiechnął się szeroko, ukazując pożółkłe zęby, i poprowadził ją w stronę parkingu. Daria szła za nim, czując, jak serce bije jej w gardle, a luksusowa koronka bielizny ociera się o jej rozgrzane ciało.

Kiedy dotarli do miejsca postoju, Daria zamarła. Przed nimi stał lśniący, czarny Mercedes najwyższej klasy. Wiedziała dokładnie, co to za model – Igor godzinami opowiadał jej o tym samochodzie, nazywając go swoim największym marzeniem i symbolem sukcesu. Widok tego auta sprawił, że poczuła dziwny dreszcz; kontrast między luksusem maszyny a obrzydliwością właściciela był wręcz odurzający.

Tadeusz podszedł do tyłu auta i jednym ruchem otworzył bagażnik. Daria spojrzała do środka i zaparła dech w piersiach. Obok kilku toreb leżały grube pliki banknotów, spięte gumkami. To była prawdziwa góra pieniędzy.

— Widzisz to, słoneczko? To wszystko może być twoje — zamruczał Tadeusz, a jego wzrok znów stał się drapieżny. — Ale zanim te pieniądze trafią do twojej torebki, musisz mi się w pełni oddać. Bez żadnych zastrzeżeń. Bez obrzydzenia. Chcę poczuć każdą twoją szczelinę, chcę cię przeorać tak, żebyś jeszcze przez tydzień czuła mnie w środku. Czy jesteś pewna?

Daria nie odpowiedziała słowem. Po prostu przytaknęła, a jej oczy błyszczały chciwością i podnieceniem wynikającym z ryzyka. Bez chwili wahania otworzyła tylne drzwi luksusowego Mercedesa i wsunęła się do środka, na skórzaną kanapę, wiedząc, że właśnie sprzedaje ostatnią cząstkę swojej godności za cenę, której nie mogła zignorować.

Tadeusz nie tracił czasu na żadne czułości. Z brutalną precyzją chwycił Darię za biodra i z całej siły szarpnął ją do przodu, ustawiając na czworaka na tylnej kanapie. Ustawił ją tak, że jej pełny, obleczony w czarną koronkę tyłek wystawał lekko poza próg otwartych drzwi pasażera, wystawiony na widok każdego, kto mógłby przejść obok.

Daria poczuła nagły przypływ paniki. Odwróciła głowę, desperacko rozglądając się po parkingu. Auto stało w samym rogu, na samym końcu galerii, w martwym punkcie, gdzie rzadko kto zaglądał. Wszystko wskazywało na to, że Tadeusz zaplanował to miejsce z zimną krwią – chciał, żeby była na granicy widoczności, by dreszcz strachu przed odkryciem potęgował jej podniecenie.

Gdy starzec z głośnym szelestem ściągał spodnie, Daria poczuła, jak jej oddech przyspiesza. Nagle poczuła coś mokrego i gorącego. Tadeusz splunął gęstą śliną na swoje palce i jednym, bezczelnym ruchem przejechał nimi po jej mokrej cipce, rozmazując lubrykant po jej wargach. Daria drgnęła, a jej ciało zareagowało gwałtownym skurczem pożądania.

Zanim zdążyła choćby westchnąć, Tadeusz, bez żadnego ostrzeżenia, jednym potężnym pchnięciem wbił się w nią cały.

— Aaaaah! — Daria wrzasnęła, a jej głos odbił się od betonowych ścian parkingu.

Ból i rozkosz zmieszały się w jednym uderzeniu. Spodziewała się, że stary mężczyzna będzie powolny, może nawet zmęczony, ale Tadeusz okazał się prawdziwą bestią. Zaczął ruchać ją z furią i rytmem, który nie pozostawiał miejsca na odpoczynek. Nabijał ją na swojego twardego członka z taką siłą, że Daria czuła go głęboko w brzuchu, a każde pchnięcie wyrzucało jej ciało do przodu.

Wraz z każdym uderzeniem, Tadeusz z całej siły klepał ją w pośladki, zostawiając czerwone ślady na białej skórze. Dźwięk ciał uderzających o siebie – głośne, mokre mlaski i ciężkie uderzenia dłoni o ciało – wypełniały wnętrze luksusowego Mercedesa. Daria była całkowicie bezbronna, rozjechana przez tego perwersyjnego starca, a jej jedyną myślą była modlitwa, by nikt nie przeszedł obok.

„Proszę, żeby nikt mnie nie zobaczył... tylko nie Igor... o mój Boże, tylko nie on!” – krzyczała w myślach, podczas gdy jej ciało zdradzało ją, kurczowo zaciskając się wokół twardego kutasa Tadeusza.

Tadeusz sapał jej prosto do ucha, jego oddech był ciężki i świszczący.
— Patrz, jak cię rucha ten stary dziad, słoneczko! — mruknął z satysfakcją. — Pomyśl o tym, kiedy twój naiwny narzeczony będzie cię całował w usta. Będziesz czuła mnie w środku!

Daria zaczęła szlochać z nadmiaru emocji, a każde kolejne pchnięcie sprawiało, że zapominała o całym świecie. Była tylko ona, ten obrzydliwy Mercedes i potężny rytm Tadeusza, który nie zamierzał przestać, dopóki nie wyciśnie z niej wszystkiego.

Tadeusz ruchał ją z bezlitosną systematycznością przez dłuższą chwilę, całkowicie ignorując jej drżenie i szlochy. W pewnym momencie chwycił ją za włosy, odchylając jej głowę do tyłu tak mocno, że Daria poczuła ból w karku, co tylko potęgowało jej bezbronność. Nagle, z głośnym mlaskiem, wyszedł z niej, pozostawiając jej cipkę rozciągniętą i pulsującą.

Daria odetchnęła z ulgą, myśląc, że to już koniec, ale Tadeusz nie skończył swojej gry. Ponownie splunął gęsto na palce, ale tym razem nie skierował ich do przodu. Poczuła zimne, śliskie palce, które bezceremonialnie wsunęły się w jej drugą, ciasną dziurkę.

— Nie! Proszę, nie tutaj! — Daria zaczęła gwałtownie protestować, próbując się wyprzać. — Ja nigdy tak nie robiłam! Nie wiem, czy jestem pewna... to za wiele...

Nie zdążyła dokończyć zdania. Tadeusz, nie czekając na zgodę i nie dając jej czasu na zastanowienie, z całej siły wbił się w jej odbyt.

— KURWA! — wrzasnęła Daria, a echo tego słowa odbiło się od karoserii Mercedesa.

To nie był zwykły seks; to była brutalna inwazja. Czuła rozdzierający ból, który w ułamku sekundy zmienił się w dzikie, pierwotne podniecenie. Bycie tak całkowicie zdominowanym, tak brutalnie przejętym przez kogoś, kto traktował ją jak przedmiot, sprawiło, że jej ciało zareagowało w sposób, którego nie potrafiła kontrolować.

Tadeusz poczuł silny opór ciasnych mięśni Darii. Przez chwilę syczał z wysiłku, a potem mruknął jej do ucha, wprost w jej przerażone i podniecone oblicze:
— Rozluźnij te pośladki, mała kurwo... rozluźnij się, to będzie lepiej dla nas obu.

Daria, sparaliżowana strachem i pożądaniem, instynktownie rozluźniła mięśnie, a Tadeusz natychmiast wykorzystał to, by przejść do ostatecznego ataku. Teraz już nie ruchał jej rytmicznie – on ją ostro pierdolił. Każde pchnięcie było jak uderzenie taranem, wbijającym go głęboko w jej jelita.

Jego dłonie pracowały w pełnej synchronizacji z biodrami: jedna ręka brutalnie targała jej włosy, ściągając ją w dół, podczas gdy druga z całą siłą klepała ją w rozpalone pośladki, zostawiając na nich czerwone pasma i piekący ślad. Dźwięk uderzeń dłoni o ciało i ciężki oddech starca wypełniły wnętrze auta, tworząc symfonię upodlenia.

Daria była w transie. Ból z tyłu, luksusowy zapach skóry Mercedesa i świadomość, że za chwilę otrzyma sto tysięcy złotych, sprawiły, że zaczęła wydawać z siebie niekontrolowane jęki. Czuła się jak zwierzę, jak zabawka w rękach perwersyjnego starca, a mimo to każda komórka jej ciała domagała się, by on nie przestawał, by ruchał ją tak długo i brutalnie, aż całkowicie straci zmysły.

Tadeusz nie zwalniał ani na chwilę. Rżnął ją z bezlitosną siłą, a każde kilka pchnięć kończyło się potężnym, głośnym klapnięciem dłoni o jej rozpalone pośladki. Daria, całkowicie zdruzgotana i poddana, przestała stawiać opór. Początkowo próbowała podpierać się na rękach, by zachować jakąś stabilność, ale w końcu opadła na skórzaną kanapę, zostawiając jedynie wypięty, czerwony tyłek, który zapraszał starca do dalszej brutalności.

Tadeusz mruczał z satysfakcji, widząc, jak jej odbyt i pośladki są całe czerwone od jego uderzeń i tarcia. W ciszy ogromnej hali garażowej, gdzie dźwięki niosły się niesamowicie daleko, echo każdego pchnięcia było słyszalne – głośne, mokre uderzenia jego jaj o jej rozciągniętą cipkę brzmiały jak rytmiczne bębny, obwieszczając każdemu w okolicy, że w tym Mercedesie dzieje się coś skrajnie obscenicznego.

Nagle ciszę przerwał dzwonek telefonu. Daria, wciąż będąc taranowana od tyłu, z trudem sięgnęła ręką pod siebie, by sprawdzić, kto dzwoni. Gdy zobaczyła trzy nieodebrane połączenia od Igora, poczuła, jak serce podchodzi jej do gardła. Musiała odebrać, inaczej on zacznie panikować i ruszy jej szukać.

Tadeusz, widząc jej panikę, uśmiechnął się drapieżnie.
— Odbierz, kurewko — syknął, celowo zmniejszając intensywność ruchów na kilka sekund, by dać jej szansę na wydobycie głosu, choć wciąż pozostawał głęboko w niej.

Daria przyłożyła telefon do ucha, kładąc bok głowy na skórzanym obiciu.
— Cześć, słoneczko! — Głos Igora był pełen troski i radości. — Słuchaj, kojarzysz, czy mamy jeszcze kawę do ekspresu? Bo jest teraz super promocja, dwie paczki w cenie jednej, brać?

Daria nie mogła wykrztusić słowa. Każdy oddech był walką, a mięśnie jej ciała drżały. Wydobyła z siebie tylko niezrozumiałe pomruki i jąkanie, próbując stłumić jęki rozkoszy i bólu. Igor, nieświadomy sytuacji, kontynuował swój monolog o kawie, pytając w końcu, gdzie ona właściwie jest.

— Tu... tu jest dużo ludzi... hałas... — wymamrotała Daria, modląc się w duchu, by Igor jak najszybciej zakończył rozmowę.

W tym momencie Tadeusz, napędzany sadystyczną przyjemnością z faktu, że narzeczony Darii jest na linii, z całej siły walnął ją otwartą dłonią w tyłek. Głośny „klaps!” przeniósł się przez mikrofon telefonu.

— Co to było? Coś upadło? — zapytał zdziwiony Igor.
— Portfel... upuściłam portfel! — wyrwała się Daria, podczas gdy Tadeusz znów zaczął ją ruchać, tym razem szybciej, czując, jak adrenalina i ryzyko podbijają jego libido.

Gdy Daria próbowała coś odpowiedzieć, Tadeusz nagle chwycił ją obiema rękami za pośladki i z demoniczną siłą dobił swojego fiuta do samego końca jej tyłka. Wbił się w nią aż po same jaja, rozszerzając ją do granic możliwości.

— AAAAAAAH! — Daria zawyła, nie mogąc już dłucić w sobie tego krzyku.
— Daria?! Co się stało?! Gdzie ty jesteś?! — Igor w słuchawce brzmiał teraz na autentycznie przerażonego.

— Uderzyłam... uderzyłam się kolanem o ławkę! — wymamrotała przez łzy i dławienie się z rozkoszy. — Już idę... idę na parking...

— Dobra, kończę, bo idę do kasy, będę za chwilę przy aucie! — rzucił Igor i rozłączył się.

Słowo „auto” zadziałało na Tadeusza jak zapalnik. Wiedząc, że Igor jest już w drodze, przyspieszył do maksimum. Zaczął ją rozrywać od środka, taranując jej odbyt z furią, jakby chciał zostawić w niej trwały ślad. Daria jęczała, a łzy spływały jej po policzkach – to była mieszanka absolutnego upodlenia i obłędnej przyjemności. Czuła, jak starzec kompletnie ją dominuje.

Nagle Tadeusz wydał z siebie gardłowy ryk. Daria poczuła, jak on gwałtownie sztywnieje w niej i z ogromną siłą strzela gęstym, gorącym nasieniem prosto w jej dupę. Wytrzeszczyla oczy z szoku; uczucie wypełnienia jej najbardziej intymnego miejsca gorącą lawiną nasienia było niesamowite i obezwładniające.

Tadeusz jeszcze przez chwilę pulsował w niej, ciężko dysząc i delektując się zwycięstwem, po czym z głośnym mlaskiem wyszedł z jej ciała, zostawiając Darię roztrzaskaną, mokrą i całkowicie pustą w środku.

Tadeusz, z satysfakcją na twarzy i ciężkim oddechem, pomógł Darii wysiąść z samochodu. Jej nogi były jak z waty, a każdy krok przypominał jej o brutalnym przeoraniu obu dziurek. Czuła, jak gorące nasienie starca powoli wycieka z jej rozciągniętego odbytu, spływając po udach, co sprawiało, że czuła się jednocześnie brudna i niesamowicie pobudzona.

Zanim zamknął drzwi, Tadeusz sięgnął do bagażnika i wręczył jej zwykłą, plastikową reklamówkę. Daria zajrzała do środka i poczuła, jak w jej żyłach buzuje adrenalina – grube pliki banknotów były tam naprawdę. Sto tysięcy złotych. Cena za całkowitą kapitulację jej godności.

— Było miło cię poznać, słoneczko — zamruczał Tadeusz, wsiadając za kierownicę luksusowego Mercedesa. — Mam nadzieję, że dobrze spożytkujesz te pieniądze. I pamiętaj... teraz już wiesz, ile warta jest twoja "niewinność".

Gdy silnik ryknał, a samochód zaczął powoli ruszać, Daria poczuła nagły, nieopisaną potrzebą. To nie był strach, lecz mroczna fascynacja. To, co ten człowiek jej zrobił, co zmusił ją do przeżycia, obudziło w niej coś, czego Igor nigdy by nie zrozumiał.

Zanim auto nabrało prędkości, Daria szybkim krokiem podeszła do szyby i delikatnie w nią zapukała. Tadeusz spojrzał na nią z ironicznym uśmiechem. Daria, bez słowa, podała mu swoją wizytówkę, którą wcześniej przygotowała w torebce.

— Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy — wyszeptała z prowokacyjnym błyskiem w oku, a jej głos był chrapliwy od krzyków i jęków.

Tadeusz przejął kartonik, mrugnął do niej porozumiewawczo i wcisnął gaz do dechy. Mercedes odjechał z głośnym piskiem opon, zostawiając za sobą smugę zapachu palonej gumy i ciszę, która nagle stała się ciężka.

W tej samej sekundzie Daria usłyszała znajomy głos.
— Daria! Kochanie! — z drugiego końca parkingu dobiegł radosny okrzyk Igora, który machał do niej ręką, zbliżając się z zakupami w dłoniach.

Daria szybko wyprostowała się, poprawiając ubranie i starając się zetrzeć z twarzy resztki łez i rozkoszy. Uśmiechnęła się do narzeczonego, choć w środku wciąż czuła pulsowanie w dole brzucha i ciężar pieniędzy w reklamówce.

— Cześć, skarbie! — odpowiedziała, idąc w jego stronę.

Kiedy Igor ją przytulił, Daria poczuła, jak jej ciało wciąż drży. Wiedziała, że teraz będzie kłamać, że będzie udawać idealną narzeczoną, ale gdy poczuła na skórze dotyk Igora, jedyne, o czym mogła myśleć, to brutalne pchnięcia Tadeusza i fakt, że właśnie stała się najdroższą kurwą w całym mieście. A co najgorsze... wiedziała, że z niecierpliwością będzie czekać na kolejny telefon od starca.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →