Ostatni przystanek

Autobus był prawie pusty. Ostatni kurs, dwadzieścia trzy czterdzieści, trasa z centrum na osiedle na krańcach miasta. Siedzieliśmy z tyłu, w ostatnim rzędzie, gdzie światło jarzeniówek ledwo docierało, a szyby pokrywała wilgoć od naszych oddechów. Byłam z Markiem od trzech miesięcy, ale to był nasz pierwszy tak późny powrót do domu, pierwszy raz, gdy zostaliśmy sami w przestrzeni publicznej, która dawała złudzenie prywatności.

Siedziałam przy oknie, on obok mnie. Jego dłoń spoczywała na moim udzie, a ja czułam, jak jego palce wędrują wyżej, pod rąbek mojej spódnicy. Spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się tym swoim bezczelnym uśmiechem, który sprawiał, że robiłam rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła.

— Nie patrz tak na mnie — wyszeptał, a jego głos był niski, chrapliwy. — Bo cię tu zostawię.

— Nie zostawisz — odpowiedziałam, przesuwając dłonią po jego udzie. — Bo wiesz, że bez ciebie nie dotrę do domu.

Rozejrzałam się. Przed nami, kilka rzędów dalej, starszy pan drzemał z głową opartą o szybę. Kierowca patrzył przed siebie, pochłonięty nocną trasą. Nikt nie zwracał na nas uwagi. A ja poczułam, jak moje serce przyspiesza, jak krew zaczyna krążyć szybciej, jak coś we mnie budzi się do życia.

— Masz ochotę na małą zabawę? — zapytałam, a mój głos był cichy, ale w ciszy autobusu zabrzmiał jak wyzwanie.

— Jaką zabawę? — zapytał, ale jego oczy już błyszczały, a dłoń na moim udzie zacisnęła się mocniej.

— Tę, o której myślisz.

Nie czekałam na odpowiedź. Przesunęłam dłonią po jego udzie, czując przez materiał spodni twardość, która zdradzała, że moje słowa nie przeszły bez echa. Rozpięłam guzik, potem rozporek, a potem wsunęłam dłoń do jego bokserów. Był twardy, gorący, a ja poczułam, jak drży pod moim dotykiem.

— Kurwa... — wysapał, opierając głowę o zagłówek. — Agata...

— Ciii — wyszeptałam, przesuwając dłonią po jego członku, od nasady do czubka, czując, jak pulsuje w mojej dłoni. — Nie chcesz chyba, żeby ktoś usłyszał.

Spojrzał na mnie, a w jego oczach zobaczyłam mieszankę podniecenia i strachu. To mnie nakręciło jeszcze bardziej. Pochyliłam się, a on wstrzymał oddech, gdy moje usta znalazły się przy jego uchu.

— Chcę cię poczuć w ustach — wyszeptałam. — Tu. Teraz.

— Tu? — zapytał, a jego głos był zduszony. — W autobusie?

— W autobusie — potwierdziłam, przesuwając dłonią w górę i w dół, powoli, drażniąco. — Chyba że się boisz.

— Nie boję się — odpowiedział, a ja poczułam, jak jego dłoń zaciska się na moim ramieniu. — Ale...

— Żadnych ale — przerwałam mu, zsuwając się z siedzenia.

Klęknęłam na podłodze autobusu, między jego nogami, a on spojrzał na mnie z góry, z mieszanką niedowierzania i pożądania. Czułam zapach jego skóry, ciepło jego ciała, a moje serce biło jak oszalałe. Przesunęłam dłonią po jego członku, od nasady do czubka, a potem pochyliłam się i wzięłam go do ust.

Jęknął, cicho, ale w ciszy autobusu zabrzmiało to jak wystrzał. Zacisnął dłonie na moich włosach, a ja zaczęłam poruszać głową, powoli, rytmicznie, czując, jak jego członek wypełnia moje usta. Ssałam, krążyłam językiem wokół żołędzi, a potem brałam go głębiej, aż poczułam, jak dotyka mojego gardła.

— Kurwa... — wysapał, a jego biodra zaczęły poruszać się w rytmie, który wyznaczałam. — Tak... właśnie tak...

Słyszałam, jak autobus skręca, jak hamuje na przystanku, jak drzwi otwierają się z sykiem. Ale nie przestawałam. Moje dłonie spoczywały na jego udach, a ja czułam, jak jego mięśnie napinają się pod moimi palcami, jak jego oddech staje się coraz bardziej urywany, jak jego ciało drży w oczekiwaniu.

— Agata... — wysapał, a jego głos był chrapliwy, zduszony. — Agata, zaraz...

Ale ja nie zwalniałam. Ssałam mocniej, głębiej, szybciej, czując, jak jego członek pulsuje w moich ustach, jak jego ciało napina się, jak jego dłonie wbijają się w moje włosy.

— Kurwa... kończę... — jęknął, a ja poczułam, jak jego ciało sztywnieje, jak jego biodra unoszą się, jak jego członek eksploduje w moich ustach.

Połknęłam, czując, jak gorące, gęste nasienie wypełnia moje usta, jak przełykam raz za razem, nie zostawiając ani kropli. Jęczał, drżał, a ja nie przestawałam, ssąc delikatnie, przedłużając jego orgazm, czując, jak jego ciało poddaje się przyjemności.

Gdy w końcu opadł, ciężko oddychając, wyjęłam go z ust, oblizując wargi. Podniosłam się, usiadłam obok niego, a on spojrzał na mnie z mieszanką niedowierzania i uwielbienia.

Oceń tę historię:

Średnia: 5.0 / 5 (1 ocen)

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →