Przyjacielska pomoc

Marek i Weronika znali się od lat. Ich relacja zawsze opierała się na absolutnej szczerości i braku tematów tabu. Siedzieli w salonie Weroniki, z drinkami w dłoniach, ale Marek był ewidentnie rozdrażniony. Ciągle wiercił się w fotelu, poprawiał spodnie i wzdychał ciężko, jakby nosił na barkach cały ciężar świata.

– Co z tobą jest, Marek? Wyglądasz, jakbyś miał zaraz eksplodować – zaśmiała się Weronika, obserwując go znad krawędzi szklanki.

Marek odstawił drinka z głośnym stuknięciem i zaklął pod nosem.
– Chodzi o Nadię. Przysięgam, że ta kobieta doprowadzi mnie do szaleństwa. Od kilku dni gra ze mną w jakąś chorą grę. Podpuszcza mnie, obciąga w samochodzie, a kiedy w końcu dostajemy się do łóżka i chcę wejść w nią od tyłu... nagle stwierdza, że „dziś nie”, że „nie ma nastroju”.

Weronika uniosła brwi, z zainteresowaniem słuchając jego frustracji.
– I co, tak po prostu cię zostawiła z ręką w powietrzu?

– Gorzej. Zostawiła mnie z twardym prątkiem i jajami tak pełnymi, że czuję to przy każdym kroku – warknął Marek, rozchylając nogi. – Chodzę napięty od poniedziałku. To jest jakaś tortura, Weronika. Czuję, jak nasienie rozpiera mnie od środka, a ona tylko się uśmiecha i mówi, że „muszę poczekać”. Ja już nie mogę czekać. Zaraz pęknę.

Weronika przez chwilę milczała, mierząc wzrokiem jego krocze. Widziała wyraźny, pulsujący wybrzuszenie w jego spodniach. Jako przyjaciółka wiedziała, że Marek jest w stanie najwyższego podenerwowania, a widok jego frustracji zaczął działać na nią w sposób nieoczekiwany. Poczuła, jak między jej nogami robi się wilgotno i gorąco.

– Wiesz, Marek... – zaczęła powolnym, prowokacyjnym tonem, odstawiając swój drink na stolik. – Nie mogę pozwolić, żeby mój najlepszy przyjaciel cierpiał taką katuszę. To byłoby niehumanitarne.

Zanim Marek zdążył zapytać, co ma na myśli, Weronika zsunęła się z kanapy i uklękła przed nim na dywanie. Spojrzała mu prosto w oczy z drapieżnym błyskiem, a potem bez żadnych wstępów sięgnęła do jego rozporka.

– Weronika, co ty... – zaczął, ale jego głos załamał się, gdy poczuł jej ciepłe dłonie zaciskające się na jego twardości.

– Ciii... – szepnęła, wyciągając jego potężny, napięty prątek z bielizny. – Nadia może i lubi tortury, ale ja wolę konkretne rozwiązania. Pozwól, że pomogę ci się rozładować.

Weronika nie traciła czasu. Otworzyła usta i z głośnym mlaśnięciem pochłonęła głowę jego członka, zasysając go z taką siłą, że Marek gwałtownie odchylił głowę do tyłu i wydał z siebie niski, gardłowy jęk. Jej język zaczął pracować z niesamowitą precyzją, oplatając żołędź i przesuwając się po całej długości, podczas gdy ona sama zaczęła rytmicznie i głęboko go ssać.

Marek zamknął oczy, czując, jak całe napięcie z ostatnich dni zaczyna skupiać się w jednym punkcie. Dłonie Weroniki nie były bezczynne – jedna z nich mocno ściskała nasadę jego prątka, a druga zjechała niżej, by delikatnie ugniatać jego ciężkie, pełne nasienia jądra. To było dokładnie to, czego potrzebował.

– Boże, Weronika... tak... tak to rób... – jęczał, wbijając palce w obicie fotela.

Weronika przyspieszyła tempo. Słyszało się tylko mokre odgłosy jej ust i ciężki, rwany oddech Marka. Wsysała go coraz głębiej, doprowadzając do momentu, w którym poczuła, że jego ciało zaczyna drżeć w niekontrolowanych konwulsjach. Marek nie był już w stanie kontrolować swojej ekscytacji.

– Zaraz... zaraz wystrzelę! – ostrzegł, ale Weronika tylko mocniej zacisnęła usta wokół niego, nie chcąc przepuścić ani jednej kropli.

Z głośnym, zwierzęcym rykiem Marek osiągnął szczyt. Potężne strumienie nasienia uderzyły w gardło Weroniki, wypełniając ją gęstą, gorącą falą. Weronika nie przerwała ssać; przeciwnie, połykała każdy impuls z nabożną pasją, dopóki ostatnia kropla nie opuściła jego ciała.

Kiedy w końcu powoli wyjęła go z ust, oblizując wargi z białym śladami jego rozkoszy, Marek opadł na oparcie fotela, całkowicie pusty i zrelaksowany.

– I jak? – zapytała z ironicznym uśmiechem, mrugając do niego. – Napięcie zeszło?

Marek spojrzał na nią z wdzięcznością i pożądaniem, wiedząc, że ta „przyjacielska pomoc” właśnie otworzyła drzwi, których nigdy już nie będzie chciał zamknąć.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →