Swingersi z powołania

Był to ich trzeci wspólny wieczór z parą poznaną przez wspólnych znajomych. Ona miała trzydzieści dziewięć lat, on czterdzieści trzy. Ona była brunetką o miękkich, falistych włosach i pełnych biodrach, które uwielbiał obejmować. On był wysoki, lekko owłosiony na klatce piersiowej, z mocnymi dłońmi, które potrafiły być zarówno delikatne, jak i stanowcze. Ona miała na imię Ania, on Marek. Druga para to Kasia i Piotr. Kasia była szczupła, o krótkich, blond włosach i chłopięcej sylwetce, ale o zaskakująco pełnych ustach i wyrazistych, zielonych oczach. Piotr był niższy od Marka, ale bardziej umięśniony, o ciemnej, gładkiej skórze i krótko przystrzyżonej brodzie.

Siedzieli w salonie, na obszernej, skórzanej sofie, pijąc wino i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Atmosfera była napięta, ale w pozytywnym sensie. Każde z nich wiedziało, po co się spotkali. Po godzinie rozmowy, gdy butelka wina była już pusta, Kasia wstała i wyciągnęła rękę do Marka.

— Chodź, pokażę ci ogród — powiedziała, a jej głos był cichy, ale pewny.

Marek spojrzał na Anię. Ta skinęła głową, czując, jak serce zaczyna bić szybciej. Marek wstał i poszedł za Kasią na taras, a potem w głąb ogrodu, gdzie stała drewniana altana, oświetlona tylko latarnią zewnętrzną. Ania została w salonie z Piotrem.

Przez chwilę siedzieli w ciszy. Piotr patrzył na Anię z wyraźnym zainteresowaniem. Jego wzrok przesuwał się po jej ramionach, po dekolcie, po dłoniach spoczywających na kolanach. Ania czuła, jak jej skóra zaczyna mrowić. Wzięła głęboki oddech i odwzajemniła spojrzenie.

— Nie musimy się spieszyć — powiedział Piotr, a jego głos był niski, melodyjny. — Możemy po prostu... być.

Ania uśmiechnęła się, czując, jak napięcie ustępuje miejsca ciekawości. Piotr przesunął się bliżej, a jego dłoń spoczęła na jej kolanie. Delikatnie, ale stanowczo, zaczął głaskać jej udo przez cienki materiał letniej sukienki. Ania westchnęła, odchylając głowę do tyłu. Czuła, jak ciepło jego dłoni przenika przez materiał, jak jego palce wędrują wyżej, ku wewnętrznej stronie uda.

— Jesteś piękna — wyszeptał, a jego usta znalazły się przy jej uchu.

Pocałował ją w szyję, a potem niżej, wzdłuż obojczyka. Ania zamknęła oczy, poddając się temu dotykowi. To było inne niż dotyk Marka. Piotr był bardziej subtelny, bardziej badawczy. Jego dłonie zdawały się pytać o pozwolenie na każdym kroku, a jednocześnie nie pozostawiały wątpliwości, czego chcą.

Jego palce zsunęły się z jej uda, sięgając pod sukienkę. Ania rozchyliła nogi, zapraszając go. Poczuła jego palce na wilgotnym materiale majtek, a potem delikatnie odsuwające je na bok. Jego palec wsunął się w nią powoli, a ona jęknęła, czując, jak jej ciało reaguje na nowego, nieznanego mężczyznę.

— Jesteś mokra — szepnął, a w jego głosie słychać było zadowolenie.

Ania nie odpowiedziała. Zamiast tego przyciągnęła go do siebie i pocałowała. Jego język był inny niż Marka. Miękki, ale natarczywy. Smakował winem i czymś słodkim. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, rozpinając guziki sukienki, odsłaniając jej piersi. Pochylił się i wziął jeden sutek do ust, a ona westchnęła, wczepiając palce w jego włosy.

W tym samym czasie w altanie ogrodowej Marek klęczał przed Kasią, która siedziała na ławce. Jej spódnica była podciągnięta do pasa, a on całował jej uda, powoli zbliżając się do wilgotnego środka. Kasia jęczała, odchylając głowę do tyłu, a jej palce błądziły po jego włosach.

— Tak, właśnie tak — wyszeptała, a jej głos był zachrypnięty.

Marek wsunął język w jej cipkę, smakując ją. Była inna niż Ania. Kasia była bardziej sucha, ale szybko zwilgotniała pod jego dotykiem. Jej smak był delikatniejszy, mniej intensywny. Marek lizał ją długo, ucząc się jej ciała, jej reakcji. Kasia drżała, a jej biodra unosiły się w rytmie jego języka.

— Chcę cię poczuć — powiedziała, a on wstał, zdejmując spodnie.

Wszedł w nią bez wahania, a ona krzyknęła cicho, obejmując go nogami. Była ciasna, ale wilgotna. Marek zaczął się poruszać, a Kasia odpowiedziała mu ruchami bioder. Ich ciała zderzały się w mroku altany, a odgłosy mokrych pchnięć mieszały się z jękami.

W salonie Ania klęczała na podłodze przed Piotrem, który siedział na sofie. Trzymała w dłoni jego twardego członka, czując, jak pulsuje. Był większy niż Marka, grubszy. Pochyliła się i wzięła go do ust, a on jęknął, odchylając głowę do tyłu. Ssała go powoli, głęboko, ucząc się jego smaku. Był inny, ale podniecający.

Piotr położył dłonie na jej głowie, delikatnie prowadząc ją. Nie zmuszał, ale wskazywał rytm. Ania poddawała się temu, czując, jak narasta w niej podniecenie. To było nowe, ekscytujące. Z Markiem znała każdy jego ruch, każdy jęk. Z Piotrem wszystko było odkryciem.

Po długiej chwili Piotr uniósł ją i położył na sofie. Rozchylił jej uda i wszedł w nią powoli, patrząc jej w oczy. Ania jęknęła, czując, jak wypełnia ją w całości. Był głębszy, bardziej intensywny. Jego ruchy były pewne, ale nie spieszył się. Patrzył na nią, obserwując jej reakcje, dostosowując się do niej.

— Jesteś cudowna — wyszeptał, a jego głos był pełen podziwu.

Ania poczuła, jak coś w niej pęka. To nie była tylko fizyczna przyjemność. To była zmiana. Czuła, jak jej ciało otwiera się na nowego mężczyznę, jak jej umysł porzuca dawne przyzwyczajenia. Z Markiem było bezpiecznie, znajomo. Z Piotrem było dziko, nieprzewidywalnie.

W altanie Marek leżał na plecach na ławce, a Kasia siedziała na nim, poruszając się w rytmie, który sama wyznaczała. Jej dłonie spoczywały na jego piersi, a jej biodra kołysały się w przód i w tył. Marek jęczał, czując, jak jej cipka zaciska się wokół niego. To było inne niż z Anią. Kasia była bardziej energiczna, bardziej dominująca. Nie czekała, aż on poprowadzi. Ona brała to, czego chciała.

— Tak, właśnie tak — szeptała, a jej oczy błyszczały w ciemności.

Marek czuł, jak narasta w nim napięcie. To nie była tylko fizyczna reakcja. To była zmiana w jego głowie. Z Anią wiedział, czego się spodziewać. Z Kasią wszystko było nowe. Jej dotyk, jej zapach, jej ruchy. Czuł, jak jego ciało reaguje na nią w sposób, którego się nie spodziewał.

Po długiej chwili obie pary zakończyły. Ania leżała na sofie, dysząc, a Piotr obok niej, gładząc jej włosy. W altanie Marek siedział na ławce, a Kasia opierała się o jego ramię. Przez chwilę panowała cisza, przerywana tylko odgłosami nocy.

Potem wstali i wrócili do domu. W salonie Ania i Marek spojrzeli na siebie. W ich oczach było coś nowego. Nie zazdrość, ale zrozumienie. Podeszli do siebie i pocałowali się, czując na ustach smak innych ludzi. To był początek czegoś, co miało trwać.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Swingers

Zobacz wszystkie →

Swingers · 5 min

Przekroczyć granicę

Lena patrzyła na to z zapartym tchem, czując, jak Tomasz przyspiesza w niej rytm. To było surrealistyczne – widzieć męża z inną kobietą i…