Klub „Feniks”
Klub „Feniks” mieści się w podziemiach starej kamienicy na obrzeżach miasta. Nie ma szyldu, nie ma reklam. Jedyny znak to niewielka, mosiężna tabliczka z symbolem feniksa — ptaka, który odradza się z popiołów. To miejsce, gdzie ludzie zostawiają swoje zahamowania za drzwiami i stają się kimś innym.
Wchodzę z Markiem, moim mężem od siedmiu lat. Jesteśmy tu po raz trzeci, ale za każdym razem czuję to samo — mieszankę ekscytacji i niepewności. To nie jest zwykły klub. To świątynia pożądania, gdzie wszystko jest dozwolone, o ile jest dobrowolne.
Wewnątrz panuje półmrok. Czerwone światło lamp nadaje skórze ciepły, zmysłowy odcień. Wzdłuż ścian stoją skórzane kanapy, na których siedzą pary — rozmawiają, piją szampana, obserwują. W głębi sali znajdują się drzwi prowadzące do prywatnych pokoi. A na środku, na podwyższeniu, odbywa się coś, co przyciąga wzrok wszystkich.
Dwoje ludzi — kobieta i mężczyzna — kochają się na oczach innych. Ona siedzi na nim, odchylona do tyłu, z głową odrzuconą w ekstazie. On trzyma jej biodra, pomagając jej poruszać się w rytmie, który doprowadza ją do szaleństwa. Wokół nich krąży kilka osób, które przyglądają się z pożądaniem.
— Patrz — szepcze Marek, ściskając moją dłoń. — To oni.
Wiem, o kim mówi. To Ewa i Tomek — para, którą poznaliśmy podczas poprzedniej wizyty. Ona ma trzydzieści lat, długie rude włosy i ciało, które przyciąga spojrzenia. On jest wysoki, wysportowany, z tatuażami na ramionach. Od razu przypadliśmy sobie do gustu.
— Chodźmy do nich — mówię.
Marek patrzy na mnie z pytaniem w oczach.
— Jesteś pewna?
— Tak.
Podchodzimy do podwyższenia. Ewa zauważa nas i uśmiecha się, nie przerywając ruchów. Jej oczy są zamglone, wilgotne od potu. Tomek odwraca głowę i kiwa do Marka.
— Dołączcie — mówi Ewa, wyciągając do mnie rękę.
Wspinam się na podwyższenie. Ewa zsuwa się z Tomka i klęka przede mną. Jej dłonie dotykają moich bioder, a ona pochyla się, by pocałować mnie w brzuch.
— Jesteś piękna — szepcze.
Rozpina moją sukienkę, zsuwa ją z ramion. Zostaję w samym staniku i stringach. Ewa dotyka moich piersi, masując je przez cienki materiał.
— Chcę cię posmakować — mówi.
Zsuwa mi stanik. Jej usta dotykają mojej piersi, a ja jęczę, odchylając głowę do tyłu. Jej język drażni moją sutek, a ja czuję, jak narasta we mnie pożądanie.
Tymczasem Marek podchodzi do Tomka. Patrzą na siebie przez chwilę, a potem Tomek bierze Marka za rękę i prowadzi go do skórzanej kanapy. Klęka przed nim, rozpina mu spodnie.
— Pozwól mi — mówi cicho.
Marek kiwa głową. Tomek bierze jego członek do ust, a Marek jęczy, wplatając dłonie w jego włosy.
Patrzę na to, czując, jak wilgotnieję. Widok mojego męża z innym mężczyzną działa na mnie w sposób, jakiego się nie spodziewałam. To nie jest zazdrość. To podniecenie.
Ewa przyciąga moją uwagę z powrotem. Jej dłonie wędrują po moich udach, pod stringami.
— Chcę cię poczuć — szepcze.
Zsuwa mi stringi. Klęka przede mną i rozchyla moje nogi. Jej język dotyka mojej łechtaczki, a ja jęczę, wbijając palce w jej włosy.
— Och... Ewo...
— Jesteś taka słodka — mruczy między pocałunkami.
Liza mnie powoli, dokładnie, a ja czuję, jak moje ciało drży. Jej język porusza się w rytmie, który doprowadza mnie do szaleństwa.
— Skończę... — ostrzegam.
— Poczekaj — mówi, wstając. — Chcę, żeby Marek cię zobaczył.
Odwracam się. Marek klęczy przed Tomkiem, który stoi przed nim z twardym członkiem. Marek bierze go do ust, a Tomek jęczy, odchylając głowę do tyłu.
— Chodź tu — mówi Ewa, biorąc mnie za rękę.
Prowadzi mnie do Marka. Klękam obok niego. Patrzymy na siebie przez chwilę, a potem oboje pochylamy się nad Tomkiem. Nasze języki spotykają się na jego członku, a on jęczy, wbijając palce w nasze włosy.
— Och... tak... — wysapuje. — Jesteście niesamowici.
Po chwili Ewa wstaje i podchodzi do Marka. Bierze go za rękę i prowadzi do jednego z prywatnych pokoi. Patrzę na nich, jak znikają za drzwiami.
Tomek podchodzi do mnie. Jego dłonie obejmują moją talię, przyciągając mnie bliżej.
— Zostań ze mną — szepcze.
— Zostanę.
Prowadzi mnie do drugiego pokoju. Jest ciemny, z dużym łóżkiem pośrodku. Kładzie mnie na materacu, a jego dłonie wędrują po moim ciele.
— Jesteś gotowa? — pyta.
— Tak.
Rozbiera się. Jego ciało jest umięśnione, pokryte tatuażami, które opowiadają historie, których nie znam. Jego członek jest twardy, nabrzmiały, gotowy.
— Wejdź we mnie — szepczę.
Rozchyla moje nogi. Wchodzi we mnie jednym płynnym ruchem, a ja jęczę, czując, jak wypełnia mnie całkowicie.
— Och... tak...
— Jesteś cudowna — wysapuje. — Najlepsza, jaką miałem.
Zaczyna poruszać się we mnie, powoli, potem szybciej. Jego dłonie obejmują moje biodra, przyciągając mnie bliżej. Czułam, jak jego oddech przyspiesza, jak jego ruchy stają się bardziej dzikie.
— Tak... — jęczę. — Właśnie tak...
— Chcę cię zobaczyć z innej strony — mówi, odwracając mnie na brzuch.
Klękam na łóżku, opierając się na łokciach. Tomek wchodzi we mnie od tyłu, a ja jęczę, wbijając paznokcie w pościel.
— Och... Tomek...
— Jesteś taka ciasna — wysapuje. — Tak dobrze cię pieprzyć.
Porusza się we mnie z intensywnością, która zapiera mi dech. Czułam, jak narasta we mnie orgazm, jak moje ciało napina się w oczekiwaniu.
— Skończę... — ostrzegam.
— Ja też — wysapuje. — Skończmy razem.
Jego ruchy stają się szybsze, mocniejsze. Czułam, jak tracę kontrolę, jak fala przyjemności przebiega przez całe moje ciało.
— Tomek! — krzyczę, osiągając orgazm.
On jęczy, wytryskując we mnie. Jego ciało drży, a on opada na mnie, dysząc.
Po chwili wstaje i ubiera się. Patrzy na mnie z uśmiechem.
— Było cudownie — mówi.
— Dla mnie też.
— Marek ma szczęście.
— Wiem.
Wychodzi. Zostaję sama w ciemnym pokoju, na wilgotnym od potu łóżku. Po chwili drzwi się otwierają. To Marek.
— Jak było? — pyta.
— Niesamowicie. A u ciebie?
— Ewa jest... niezwykła.
Śmiejemy się cicho. Marek kładzie się obok mnie, obejmując mnie ramieniem.
— Kocham cię — szepcze.
— Ja ciebie też.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?