Cena Pierwszeństwa

Klara była definicją perfekcji, która znała swoją wartość i nie znosiła sprzeciwu. Jej mąż, właściciel kilku prężnie działających firm, kupił dla siebie nową, krwistoczerwoną Ferrari – luksusową bestię, która miała stać w garażu jako trofeum. Zakaz był jasny: „Klara, nie ruszaj tego auta, ono jest zbyt szybkie i zbyt drogie, żebyś ryzykowała”.

Ale Klara nie potrafiła słuchać zakazów. Kiedy mąż wyjechał na delegację, uznała, że idealnie nadaje się do tego, by zaszokować koleżanki z biura. Wbiła się w ultra-krótką, czarną spódniczkę mini, która ledwo zakrywała jej pośladki, i obcisłą białą koszulę, która z trudem więziła jej potężny, jędrny biust. Do tego sandały na wysokim obcasie, idealnie pomalowane paznokcie na neonowy róż i makijaż, który sprawiał, że wyglądała jak z okładki najdroższego magazynu.

Pędziła przez wiejskie drogi, czując moc silnika i wiatr we włosach. Była tak pewna siebie, że gdy na skrzyżowaniu zobaczyła powolny, stary traktor, nawet nie zwolniła. Wymusiła pierwszeństwo z pogardliwym uśmiechem, ale pech chciał, że w ostatniej chwili straciła panowanie nad maszyną. Huk rozbitego karbonu i zgrzyt metalu wypełnił ciszę okolicy. Ferrari wbiło się w bok traktora, a Klara, oszołomiona, ale nieukaleczona, wysiadła z auta.

Z kabiny traktora wysiadł on. Andrzej. Typowy wieśniak – szerokie bary, spracowane dłonie, pogarbiona czapka i zapach potu zmieszany z aromatem diesla i ziemi. Miał na sobie brudne ogrodniki i t-shirt, który ledwo mieścił jego muskularną klatkę piersiową. Był wściekły.

— No nie wierzę! Co tyś zrobiła, ty miastowa idiotko?! — ryknął Andrzej, patrząc na zniszczony traktor. — Zaraz dzwonię na policję i ubezpieczalnię, będziesz tu siedziała do rana!

Klara, widząc ogrom zniszczeń i przypominając sobie zakaz męża, poczuła nagły przypływ paniki. Jeśli mąż się dowie, że rozbiła jego nową zabawkę, będzie piekło. Spojrzała na Andrzeja – był potężny, surowy i całkowicie obcy. Zaczęła drżeć, a jej wielkie cycki gwałtownie unosiły się i opadały pod cienką tkaniną koszuli.

Andrzej przestał krzyczeć. Jego wzrok powoli przesunął się z maski Ferrari na kobietę. Zobaczył te nieskończenie długie nogi w sandałach, idealnie zadbany manicure i ten luksusowy makijaż, który teraz lekko się rozmazał od strachu. Ale przede wszystkim spojrzał na jej biust i biodra, które w tej krótkiej spódniczce wyglądały jak zaproszenie do grzechu.

W jego głowie pojawił się zupełnie inny plan niż telefon na policję.

— Wiesz co... — zaczął Andrzej, a jego głos stał się niski i chropowaty. — Policja to dużo papierów. Sąd, ubezpieczenia... Twojego męża pewnie dowiedzą się w godzinę. Ale możemy się dogadać.

Klara przełknęła ślinę, patrząc na niego z nadzieją i lękiem.
— Co... co masz na myśli? Mogę zapłacić!

Andrzej podszedł do niej powoli, naruszając jej przestrzeń osobistą. Poczuła od niego zapach mężczyzny, który pracuje ciężko fizycznie – był to zapach pierwotny, który dziwnie pobudził ją mimo stresu. Andrzej uśmiechnął się drapieżnie i spojrzał na jej rozpiętą koszulę.

— Pieniądze mnie nie obchodzą, piękna. Chcę zobaczyć, czy ta twoja miastowa skóra jest tak delikatna, jak wygląda. Chcę, żebyś mi podziękowała za to, że nie zadzwoniłem na policję... w sposób, którego twój mąż by nie zaakceptował.

Klara wiedziała, że nie ma wyjścia. Spojrzała na pustą drogę i na tego potężnego mężczyznę, który teraz patrzył na nią jak na kawałek mięsa.

— Zgadzam się — szepnęła, a jej głos drżał z podniecenia i strachu.

Andrzej nie tracił czasu. Chwycił ją za ramię i z brutalną pewnością siebie pociągnął w stronę pobliskiego rowu, gdzie gęste trawy i krzaki tworzyły naturalną zasłonę przed światem. Rzucił ją na miękką ziemię i trawę, która natychmiast pobrudziła jej luksusową spódniczkę i drogie buty.

— Zdejmuj to wszystko — rozkazał, a w jego oczach płonął żądzy głód. — Chcę widzieć każdy centymetr tej twojej dopieszczonej ciała.

Klara, drżącymi dłońmi, zaczęła rozpinać guziki koszuli. Kiedy materiał opadł, ukazując ogromne, jędrne piersi z twardymi sutkami, Andrzej zaklął pod nosem. Podniósł ją gwałtownie i przycisnął do siebie, wbijając swoje szorstkie, brudne dłonie w jej miękkie ciało. Kontrast był obłędny: on – surowy, pachnący polem; ona – pachnąca drogimi perfumami i pudrem.

Andrzej nie bawił się w subtelności. Rozdarł jej spódniczkę jednym szarpnięciem, odsłaniając idealnie gładkie uda i mokrą już cipkę. Bez żadnych wstępów, rozpiął swoje ogrodniki i wyciągnął twardy jak skała, potężny człon, który pulsował z pożądania.

— Teraz zobaczysz, jak rucha się prawdziwy chłop, a nie te twoje salonowe laleczki — warknął i jednym, gwałtownym ruchem wbił się w nią do samego końca.

Klara krzyknęła z zaskoczenia i rozkoszy. Było to tak intensywne i brutalne, jakiego nigdy nie doświadczyła z mężem. Andrzej ruchał ją z dziką pasją, wbijając się w nią rytmicznie i głęboko, podczas gdy jej luksusowy makijaż rozmazywał się od łez i potu. Jej wielkie cycki latały w górę i w dół przy każdym uderzeniu jego bioder o jej pośladki.

— Proszę... szybciej! — błagała Klara, zapominając o wstydzie i luksusach. W tej chwili była tylko kobietą, która pragnie być zdominowana przez silniejszego mężczyznę.

Andrzej, czując jej całkowite oddanie, zmienił pozycję, kładąc ją na brzuchu w trawie i ruchać ją od tyłu, patrząc na jej lśniące pośladki i idealny manicure wbity w ziemię. Każdy ruch był jak uderzenie młota – potężny, surowy i niszczący wszelkie bariery.

Kiedy poczuł, że zbliża się do finału, chwycił ją mocno za włosy, odchylając jej głowę do tyłu.
— Masz być wdzięczna za to, że nie dzwoniłem na policję... — syknął i z potężnym jękiem wypuścił w niej cały swój gorący nasienie, wypełniając ją po brzegi swoim męskim żarem.

Kiedy wszystko ustało, Klara leżała naga w trawie, brudna, z rozmazanym makijażem i rozdartymi ubraniami. Czuła się całkowicie ośmieszona, ale jednocześnie bardziej rozbudzona niż kiedykolwiek w życiu. Andrzej spokojnie założył ubrania i spojrzał na nią z góry.

— Auto zostaw tutaj. Przyjdę po nie jutro wieczorem... i wtedy ustalimy cenę za drugą partię.

Odszedł w stronę swojego traktora, zostawiając piękną kobietę w ruinach jej luksusowego świata, która zamiast być wściekłą, już nie mogła doczekać się jutrzejszego wieczoru.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Żona

Zobacz wszystkie →