Ostatni raz
Nazywam się Magda. Za tydzień wychodzę za mąż. Za dobrego, stabilnego, kochającego mężczyznę, który da mi wszystko, czego pragnie kobieta: dom, bezpieczeństwo, dzieci, spokojną przyszłość. Adam jest idealny. Naprawdę. Ale dziś wieczorem nie myślę o Adamie.
Dziś wieczorem myślę o Pawle.
Paweł to mój były. Cztery lata związku, dwa lata rozstania. To on nauczył mnie, czym jest prawdziwy seks. Nie ten grzeczny, ułożony, z wyłączonym światłem. Tylko ten dziki, pierwotny, który zostawia ślady na skórze i wspomnienia w umyśle na całe życie. Adam jest dobry w łóżku, nie zrozumcie mnie źle. Jest czuły, uważny, stara się. Ale Paweł... Paweł był inny. Paweł potrafił sprawić, że zapominałam, jak się nazywam.
Dziś wieczorem, na trzy dni przed ślubem, umówiłam się z nim na ostatnie spotkanie. Wymyśliłam jakąś historię o wieczorze panieńskim, o koleżankach, o wyjeździe. Adam uwierzył. Bo Adam zawsze wierzy. I właśnie to sprawia, że czuję się winna. Ale nie na tyle, żeby odwołać to spotkanie.
Stoję przed drzwiami jego mieszkania. To samo mieszkanie, w którym spędziliśmy tyle nocy. Czuję zapach jego perfum, który unosi się w korytarzu. Serce wali mi jak młotem. Wiem, że to źle. Wiem, że to ostatni raz. I właśnie dlatego chcę, żeby był idealny.
Drzwi otwierają się.
Paweł stoi w nich, wysoki, ciemnowłosy, z lekkim zarostem na policzkach. Ma na sobie tylko dżinsy, opuszczone nisko na biodrach. Jego tors jest umięśniony, pokryty delikatnym włosem, który prowadzi linią w dół, w stronę paska. Uśmiecha się tym swoim drapieżnym uśmiechem, który zawsze sprawiał, że miękną mi kolana.
— Magda — mówi cicho. — Wiedziałem, że przyjdziesz.
— Wiedziałeś? — pytam, wchodząc do środka.
— Znam cię. Wiedziałem, że nie odejdziesz, nie pożegnawszy się ze mną w odpowiedni sposób.
Zamyka drzwi. Słyszę kliknięcie zamka. I wtedy on mnie całuje.
To nie jest pocałunek powitalny. To pocałunek, który mówi wszystko. Jego język wsuwa się między moje wargi, a jego dłonie obejmują moją talię, przyciągając mnie do siebie. Czuję jego twardość przez materiał jego dżinsów. Czuję, jak moje ciało reaguje, jak wilgotnieję, jak moje sutki twardnieją pod sukienką.
— Chodź — mówi, biorąc mnie za rękę.
Prowadzi mnie do sypialni. To samo łóżko, te same prześcieradła, ten sam zapach. Stoję na środku pokoju, a on patrzy na mnie z góry na dół.
— Rozbierz się — mówi. — Powoli.
Zaczynam rozpinać guziki mojej sukienki. Jeden po drugim. Jego oczy nie opuszczają mojego ciała. Kiedy sukienka opada na podłogę, zostaję w czarnej bieliźnie — koronkowym biustonoszu i stringach, które kupiłam specjalnie na tę okazję.
— Pięknie — mówi. — Zdejmij resztę.
Rozpinam biustonosz. Moje piersi są pełne, jędrne, a sutki twarde jak małe kamyki. Paweł oblizuje wargi. Potem ściągam stringi, powoli, przeciągając materiał po udach. Jestem całkowicie naga.
— Podejdź — mówi.
Podchodzę. Staję przed nim, czując jego wzrok na moim ciele. On klęka przede mną. Jego dłonie obejmują moje pośladki, a jego usta dotykają mojego brzucha. Całuje mnie niżej i niżej, aż dociera do mojego łona.
— Ostatni raz — szepcze. — Chcę, żebyś to zapamiętała.
Jego język dotyka mojej łechtaczki. Drżę, opierając dłonie na jego ramionach. Liże mnie powoli, dokładnie, z wprawą, którą doskonale pamiętam. Jego język okrąża moją łechtaczkę, drażni ją, a potem wsuwa się głębiej, do mojego wnętrza.
— Och... — jęczę, odchylając głowę do tyłu.
— Chcę, żebyś krzyczała — mówi. — Chcę, żeby sąsiedzi wiedzieli, że jesteś tu ze mną.
Liże mnie dalej, a ja czuję, jak narasta we mnie napięcie. Jego palce wsuwają się we mnie, dwa naraz, poruszając się w rytmie, który doprowadza mnie do szaleństwa. Czuję, że zbliżam się do szczytu.
— Skończę... — wysapuję.
— Nie — mówi, odrywając się. — Nie tak szybko. Chcę cię dłużej.
Wstaje. Rozpina dżinsy. Jego członek jest twardy, nabrzmiały, z wyraźnie zarysowaną żyłą. Biorę go w dłoń, czując jego ciepło, jego twardość. Pochylam się, żeby wziąć go do ust, ale on łapie mnie za włosy.
— Nie — mówi. — Najpierw chcę cię zobaczyć. Na łóżku. Na kolanach.
Wspinam się na łóżko. Klękam, wypinając pośladki w jego stronę. Czuję jego dłonie na moich biodrach. Jego członek dotyka mojego wejścia, drażni mnie, przesuwa się po mojej wilgotnej szczelinie.
— Proszę — szepczę. — Wejdź we mnie.
— Powiedz, czego chcesz.
— Chcę, żebyś mnie rżnął. Ostatni raz. Mocno. Długo. Tak, żebym to zapamiętała na zawsze.
Uśmiecha się. I wchodzi we mnie.
Jednym, mocnym pchnięciem wsuwa się do środka. Krzyczę, czując, jak wypełnia mnie całkowicie. Jest głęboko, tak głęboko, jak tylko on potrafi. Zaczyna poruszać się powoli, ale każde pchnięcie jest mocne, dokładne, celowe.
— Tak... — jęczę. — Właśnie tak...
— Jesteś ciasna — mówi. — Tak samo jak kiedyś.
Jego dłonie trzymają moje biodra, prowadząc mnie w rytmie. Czuję, jak jego członek przesuwa się we mnie, drażniąc każdy czuły punkt. Jego tempo rośnie, a ja czuję, jak moje ciało odpowiada, jak moje wnętrze zaciska się wokół niego.
— Jesteś moja — mówi. — Nawet jeśli jutro wyjdziesz za kogoś innego. Dziś jesteś moja.
— Tak... — wysapuję. — Jestem twoja...
Zmienia pozycję. Przewraca mnie na plecy. Patrzę na niego z dołu, widzę jego twarz, jego oczy pełne pożądania. Wchodzi we mnie znowu, tym razem patrząc mi prosto w oczy.
— Patrz na mnie — mówi. — Chcę, żebyś pamiętała moją twarz, kiedy będziesz wypowiadać przysięgę.
Jego ruchy są głębokie, rytmiczne. Jego dłonie obejmują moje piersi, masując je, a jego kciuki drażnią sutki. Jęczę, wyginając plecy, czując, jak narasta we mnie kolejna fala przyjemności.
— Skończę... — mówię.
— Poczekaj — odpowiada. — Jeszcze nie.
Zwalnia. Doprowadza mnie do krawędzi, po czym cofa się. Robi to kilka razy, aż jestem mokra, drżąca, błagająca.
— Proszę... — jęczę. — Nie mogę już czekać...
— Więc poproś ładnie.
— Proszę, Paweł. Skończ we mnie. Ostatni raz. Chcę to poczuć.
Uśmiecha się. I zaczyna poruszać się szybciej, mocniej, głębiej. Jego ruchy są dzikie, pierwotne. Czuję, jak jego członek twardnieje jeszcze bardziej, jak jego ciało napina się.
— Magda... — wysapuje. — Skończę...
— Tak — krzyczę. — Skończ we mnie!
Jego ciało wygina się w łuk. Czuję, jak jego członek pulsuje, jak wytryskuje we mnie gorącym strumieniem. W tym samym momencie mój orgazm uderza we mnie z siłą, która pozbawia mnie tchu. Krzyczę, wtulając się w niego, czując, jak jego nasienie wypełnia mnie, jak moje ciało drży w skurczach rozkoszy.
Opadamy na łóżko, spleceni, dyszący. Leżymy tak przez długą chwilę, nie mówiąc nic. W końcu Paweł całuje mnie w czoło.
— Było warto — mówi.
— Tak — odpowiadam. — Było.
Wstaję, ubieram się. W drzwiach odwracam się do niego.
— Do widzenia, Paweł.
— Do widzenia, Magdo.
Wychodzę. Na dworze pada deszcz. Czuję jego nasienie spływające po moich udach. I wiem, że to ostatni raz. Ale też wiem, że do końca życia, kiedy Adam będzie mnie całował, będę myśleć o Pawle.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?