Rodzinna Tajemnia
Marta była uosobieniem klasy i elegancji. Jako żona Adama, odnoszącego sukcesy architekta, prowadziła życie uporządkowane i spokojne. Jednak pod powierzchnią tej idealnej fasady kryło się nienasycone pożądanie, którego Adam – choć kochał żonę – nie potrafił już w pełni zaspokoić. Adam z kolei miał mroczny sekret: od lat fascynowała go myśl o tym, by jego żona została wzięta przez kogoś młodszego, silniejszego, a najlepiej przez kogoś z najbliższego kręgu.
Wszystko zaczęło się, gdy do ich domu wprowadził się Kamil, młodszy brat Adama. Kamil był studentem trzeciego roku, ucieleśnieniem bezczelności i męskiej pewności siebie. Miał szerokie ramiona, spojrzenie, które zdawało się rozbierać Martę na części przy każdym spotkaniu, i uśmiech, który mówił: „Wiem, że o mnie myślisz”.
Adam od pierwszej chwili zauważył iskrzenie między nimi. Widział, jak Marta poprawia sukienkę, gdy Kamil wchodzi do pokoju, i jak Kamil nie kryje zachwytu nad jej pełnymi piersiami i idealnie wyrzeźbionymi biodrami. Zamiast zazdrości, Adam poczuł potężny przypływ podniecenia. Postanowił zamienić ich dom w teatr zakazanej przyjemności.
Pierwszy krok był subtelny. Pewnego popołudnia, gdy w domu było gorąco, Adam zasugerował Marcie, by pomogła Kamilowi w nauce do egzaminów w jego pokoju na piętrze.
— On ma problem z koncentracją, kochanie — szepnął Adam, całując ją w szyję. — Może gdybyś usiadła blisko niego... pomogła mu skupić uwagę.
Marta weszła do pokoju Kamila w lekkiej, jedwabnej szlafroku, który ledwo zakrywał jej uda. Kamil nie udawał, że studiuje. Siedział rozparty w fotelu, patrząc na nią z drapieżnym uśmiechem.
— Twoja żona jest niesamowita, brat — rzucił Kamil, gdy Adam, który „przypadkiem” zapomniał książki, zajrzał do pokoju. — Prawie nie mogę myśleć o nauce, kiedy ona tak pachnie.
Adam nie przerwał im. Przeciwnie, uśmiechnął się i wyszedł, zamykając drzwi, ale zostawiając je lekko uchylone. Przez szparę obserwował, jak Kamil wstaje i podchodzi do Marty, kładąc dłoń na jej biodrze. Widział, jak Marta drży, ale nie odsuwa się. Widział, jak bezczelny student powoli rozchyla jej szlafrok, odsłaniając perfekcyjne piersi z ciemnymi sutkami, i jak zaczyna je z łapczywością ssać. Adam, stojąc na korytarzu, masturbował się z zapartym tchem, słysząc pierwsze stłumione jęki żony.
Z czasem eksperyment Adama stał się bardziej odważny. Zaczął aranżować sytuacje, w których Marta i Kamil nie mogli się oprzeć. Pewnej nocy, w ich wspólnej sypialni, Adam udawał głęboki sen, podczas gdy Kamil, który przestał pukać do drzwi, wślizgnął się do łóżka z drugiej strony.
Marta, wiedząc, że mąż „śpi”, pozwoliła Kamilowi wsunąć dłoń pod jej nocną koszulę. Czuła twardość jego członka opierającego się o jej pośladki. Kamil zaczął ruchać ją powoli, z rytmiczną precyzją, starając się nie obudzić brata. Marta dławiła jęki w poduszce, podczas gdy Adam, z zamkniętymi oczami, słuchał każdego mlasknięcia i każdego ciężkiego oddechu Kamila. Było to dla niego bardziej podniecające niż jakikolwiek seks, jakiego kiedykolwiek doświadczył.
Jednak dynamika w domu zaczęła się zmieniać. Kamil, czując przyzwolenie brata i całkowitą uległość Marty, przestał być tylko „gościem”. Zaczął przejmować kontrolę. Stał się panem sytuacji.
Pewnego wieczoru, gdy Adam wrócił z pracy, zastał Martę w salonie, klęczącą na dywanie przed Kamilem. Kamil siedział na kanapie, z rozpiętym rozporkiem, a Marta z nabożnym skupieniem lizała jego członka, patrząc na męża z błaganiem i rozkoszą w oczach.
— Spóźniłeś się, Adam — powiedział Kamil, nie przerywając rytmu, w jakim Marta go obsługiwała. — Twoja żona właśnie przechodzi trening głębokiego gardła. Myślę, że robi to znacznie lepiej niż ty.
Adam nie poczuł gniewu. Poczuł totalną kapitulację. Podszedł do nich, zdjął ubranie i usiadł obok brata, patrząc z fascynacją, jak jego własny brat dominuje nad jego żoną.
— Pokaż mi, jak to robisz, Kamil — wyszeptał Adam. — Pokaż mi, jak ruchać moją żonę, żeby zapomniała o wszystkim innym.
Kamil z uśmiechem szefa chwycił Martę za włosy, szarpiąc ją do góry, i jednym, potężnym ruchem wbił się w nią od tyłu, gdy ona oparła się o krawędź kanapy. Adam patrzył, jak ciało Marty drży pod naporem młodzieńczej siły brata, jak jej piersi skaczą w rytm brutalnych pchnięć, i jak ona, w pełni świadoma obecności męża, krzyczy z rozkoszy, że jest teraz zabawką Kamila.
Pewnego wieczoru, w salonie, gdzie powietrze wciąż pachniało seksem i potem, Kamil wezwał Adama i Martę na rozmowę. Usiadł w głębokim fotelu, z nogami rozstawionymi szeroko, a Marta stała przed nim naga, z lekko spulchniałymi ustami i spojrzeniem pełnym poddaństwa.
— Bratku, czas na nowe zasady — powiedział Kamil, a w jego głosie nie było już śladu studenckiej niepewności. Był to ton właściciela. — Ten dom działa teraz na moich warunkach. Marta jest cudowna, ale żeby w pełni rozwinęła swój potencjał jako zabawka, musi wiedzieć, kto tu teraz rządzi.
Adam patrzył na brata z dziwną mieszanką podziwu i pożądania.
— Co masz na myśli? — zapytał szeptem.
— Od dzisiaj — ogłosił Kamil, rzucając chłodne spojrzenie na Martę — ty, Adam, tracisz prawo do dotykania swojej żony. Nie ma już wspólnych nocy, nie ma szybkich ruchań w kuchni. Marta należy do mnie. Każdy dotyk, każdy pocałunek, każdy centymetr jej ciała jest teraz moją własnością. Jeśli będziesz chciał ją dotknąć, musisz prosić mnie o pozwolenie. A ja... cóż, będę decydować, czyś na to zasłużył.
Marta drgnęła, a przez jej ciało przeszła dreszcz ekscytacji zmieszany z przerażeniem. Wiedziała, że to całkowite zniewolenie, ale myśl o tym, że jej mąż stanie się jedynie proszącym obserwatorem, doprowadziła ją do natychmiastowego, mokrego pulsowania w cipce.
— Czy ty się zgadzasz, Adam? — zapytał Kamil z drapieżnym uśmiechem.
— Zgadzam się — odpowiedział Adam, czując, jak jego własny członek twardnieje na samą myśl o tej dynamice.
Kamil uśmiechnął się i skinął głową do Marty.
— Klęknij, szmatko. Teraz.
Marta natychmiast opadła na kolana przed szwagrem. Kamil chwycił ją za włosy, odchylając jej głowę do tyłu, i zmusił do patrzenia na Adama.
— Patrz na swojego męża, Marto. Patrz, jak on teraz stoi i czeka na moje łaskawiwe słowo, podczas gdy ja będę cię ruchać tak mocno, że zapomnisz, jak on w ogóle wygląda.
Kamil rozpiął spodnie i bez żadnych wstępów wbił swój twardy, pulsujący prądzie w gardło Marty. Robił to brutalnie, wpychając go głęboko, aż Marta zaczęła dławić się i łzawić z braku tlenu, ale nie mogła się odsunąć – dłoń Kamila wciąż trzymała ją mocno za włosy.
Adam stał metr dalej, z zapartym tchem, masturbując się gwałtownie, obserwując, jak jego brat traktuje jego żonę jak zwykły otwór do spuszczania napięcia.
— Proś mnie o to, Adam! — krzyknął Kamil, przyspieszając tempo loda. — Proś, żebym pozwolił ci chociaż spojrzeć na jej cipkę, kiedy będę ją ruchał!
— Proszę... proszę, Kamil! Pozwól mi patrzeć! — jęknął Adam, całkowicie rozbity przez tę nową hierarchię.
Kamil zaśmiał się pogardliwie, a potem jednym ruchem wyciągnął członka z ust Marty i szarpnął ją za ramię, kładąc ją na brzuchu na dywanie. Rozsunął jej pośladki, odsłaniając mokrą, czerwoną od pożądania dziurę.
— Możesz patrzeć, bratku. Ale nie możesz dotknąć. Nawet jeśli ona będzie błagać ciebie o pomoc.
Kamil wbił się w nią od tyłu z potworną siłą. Każde uderzenie jego bioder o jej pośladki brzmiało jak wystrzał z pistoletu. Marta wyła z rozkoszy i bólu, a jej piersi uderzały o podłogę w rytm brutalnego rukania.
— Proszę... Adam... pomóż mi... — jęknęła Marta w stronę męża, choć w rzeczywistości pragnęła tylko tego, by Kamil ruchał ją jeszcze mocniej. Była to gra, w której wszyscy brali udział.
Adam podszedł bliżej, niemal dotykając czołem jej pleców, ale nie odważył się położyć dłoni na jej skórze. Stał tam, uwięziony we własnej fantazji, patrząc jak jego brat wypełnia jego żonę po brzegi, wydając z siebie zwierzęce ryki.
Gdy Kamil w końcu osiągnął szczyt, nie wyciągnął się. Spuścił się głęboko wewnątrz Marty, trzymając ją za szyję i dociskając do ziemi, by każda kropla jego nasienia została w środku.
Kiedy w końcu odsunął się od niej, zostawiając Martę drżącą i kompletnie rozbitą, spojrzał na Adama z wyższością.
— Dzisiaj koniec. Idź do sypialni i śpij sam, Adam. Marta zostaje tutaj ze mną. Musimy omówić... dalsze szczegóły jej treningu.
Z każdym dniem Marta stawała się coraz bardziej oddana Kamilowi. Nie chodziło już tylko o to, że szwagier ruchał ją mocniej i bezlitośniej niż mąż. Chodziło o to, że Kamil traktował ją jak przedmiot, ale robił to z pewnością siebie, która fascynowała. Adam natomiast, w swojej pasywności i poddaństwie, zaczął w jej oczach wyglądać żałośnie. Jego ekscytacja widokiem brata ruczającego jego żonę przestała być dla niej podniecająca – stała się dowodem jego słabości.
Pewnego popołudnia, gdy Kamil odpoczywał na kanapie z drinkiem w ręku, a Marta klęczała u jego stóp, masując mu uda, Adam podszedł do nich z nieśmiałym uśmiechem.
— Kochanie... czy mogę... czy mogę chociaż pocałować cię w policzek? — zapytał cichym, niemal błagalnym głosem.
Marta zatrzymała dłoń na udzie Kamila i powoli odwróciła głowę w stronę męża. W jej oczach nie było już miłości, była tylko lodowata wyższość.
— Spójrz na siebie, Adam — prychnęła, a jej głos brzmiał dumnie i twardo. — Stoisz tu jak pies, który prosi o ochłapy z mojego stołu. Myślisz, że po tym wszystkim, co Kamil we mnie wlewa, Twoje żałosne pocałunki mają dla mnie jakiekolwiek znaczenie?
Adam zamarł, zszokowany brutalnością jej słów. Kamil zaśmiał się głośno, niemal dławiąc się drinkiem.
— Słyszysz to, bratku? Twoja żona właśnie odkryła, że jesteś nikim — zakpił Kamil, przyciągając Martę za włosy i wbijając jej palec głęboko w usta. — Ona już nie chce twojej czułości. Ona chce mojego buta na swojej szyi.
Marta, widząc satysfakcję Kamila, postanowiła pójść jeszcze dalej. Zrozumiała, że im bardziej upokorzy Adama, tym bardziej zadowolony będzie jej nowy pan.
— Kamilu, kochanie... — wyszeptała Marta, patrząc na szwagra z nabożnym uwielbieniem. — Myślę, że Adam jest zbyt rozpieszczony. Myśli, że bycie widzem to wystarczająca rola. Powinien nauczyć się, czym jest prawdziwa służba.
Kamil uniósł brew, zainteresowany.
— O tak? Co masz na myśli, szmatko?
— Chcę, żeby Adam stał się naszym oficjalnym sługą — zaproponowała Marta z drapieżnym uśmiechem. — Niech sprząta nasze soki z pościeli, niech nam przynosi drinki, kiedy ty mnie ruchać będziesz na jego oczach, i niech nie ma prawa do żadnego słowa, chyba że pozwolisz mu powiedzieć: „Dziękuję, panie Kamilu, że mogę patrzeć”.
Adam chciał zaprotestować, ale jedno spojrzenie Kamila – zimne i dominujące – uciszyło go natychmiast.
— Podoba mi się to — stwierdził Kamil. — Od teraz, Adam, jesteś tylko sprzętem domowym. Twoim jedynym zadaniem jest dbać o to, by Marta była zawsze gotowa dla mnie.
Przez kolejne tygodnie dom zamienił się w prawdziwy dom niewolnictwa. Marta całkowicie odrzuciła Adama. Gdy mąż próbował do niej podejść, ona jedynie prychała z obrzydzeniem lub kazała mu przemyć podłogę tam, gdzie właśnie spuścił się w nią Kamil. Zaczęła sama wymuszać na mężu coraz bardziej upokarzające sytuacje.
Pewnego dnia zmusiła Adama, by klęczał przed nią i Kamilu podczas kolacji, służąc im jako podnóżek.
— Patrz na nas, Adam — rozkazywała Marta, podczas gdy Kamil ruchał ją od frontu, siedząc na krześle i niemal wpychając ją w twarz męża. — Patrz, jak twój brat mnie wypełnia. Czujesz ten zapach? To zapach mężczyzny, który przejął wszystko, co należało do ciebie. Twoją żonę, twój dom, twoją godność.
Marta wyła z rozkoszy, nie tylko z powodu potężnych pchnięć Kamila, ale z czystej satysfakcji płynącej z całkowitego zniszczenia psychiki swojego męża. Stała się dumną, roz 放れた szmatą Kamila, która czerpała perwersyjną przyjemność z bycia przedmiotem w rękach silniejszego mężczyzny i jednoczesnym byciem panią nad żałosnym cieniem swojego byłego partnera.
Kiedy Kamil w końcu spuścił się w niej z głośnym rykiem, Marta nie pozwoliła mu wyjść. Chwyciła Adama za ramię i szarpnęła go do siebie.
— Teraz, sługo... — szepnęła mu do ucha z pogardą. — Zlizuj z mojego ciała każdą kroplę nasienia Kamila. Do ostatniej. I zrób to z uśmiechem, bo to jedyna rzecz, jaką masz prawo dziś otrzymać od swojej żony.
Marta czuła, że zwykłe upokarzanie Adama w czterech ścianach zaczyna być dla niej zbyt proste. Pragnęła czegoś, co całkowicie zniszczy resztki jego godności i zmusi go do życia w permanentnym stresie i lęku przed zdemaskowaniem. Wraz z Kamilem zaplanowali "wyjątkowy" wieczór.
— Zaproś matkę i siostrę na obiad, Adamie — rozkazała Marta, siedząc na stole w samych szpilkach, z rozchylonymi nogami, podczas gdy Kamil leniwie gładził jej wewnętrzną stronę uda. — Chcę, żebyśmy wspólnie świętowali twoją... "nową rolę" w tym domu.
Adam był przerażony. Wiedział, że to nie jest zaproszenie na miły posiłek, ale na publiczną egzekucję jego męskości. Jednak strach przed Martą i absolutne posłuszeństwo wobec Kamila nie zostawiły mu wyboru.
Gdy matka Adama, Elżbieta, oraz jego młodsza siostra, Julia, przekroczyły próg domu, zastały wszystko w idealnym porządku. Marta wyglądała olśniewająco w dopasowanej, białej sukience z cienkiego materiału, która podkreślała każdą krzywiznę jej ciała. Jednak pod tą sukienką Marta nie miała na sobie absolutnie nic. Żadnych majtek, żadnych stringów – tylko czysta, mokra cipka, która pulsowała z podniecenia na samą myśl o tym, co ma nastąpić.
Kamil, w nienagannie białej koszuli, powitał gości z uśmiechem, który dla postronnych wydawał się gościnny, ale dla Adama był sygnałem do rozpoczęcia piekła.
— Zapraszamy do stołu! — zawołała Marta, prowadząc wszystkich do jadalni.
Gdy tylko usiedli, a pierwsze danie wylądowało na stole, Kamil wykonał swój ruch. Przesunął krzesło tak, by siedzieć tuż obok Marty, i wsunął dłoń pod stół. Marta dyskretnie rozchyliła nogi, a Kamil bez żadnego wahania wbił dwa palce głęboko w jej mokrą dziurę.
Marta drgnęła, a na jej twarzy pojawił się błogi, lekko wymuszony uśmiech.
— Tak smakuje ta pieczeń, mamo? — zapytała z ironicznym błyskiem w oku, podczas gdy palce Kamila bezlitośnie stymulowały jej punkt G.
Adam, siedzący naprzeciwko, patrzył na to z przerażeniem. Widział, jak Marta lekko wygina plecy, jak jej oddech staje się urywany, a jej wzrok na moment traci ostrość. Musiał zachowywać kamienną twarz, podczas gdy w głowie krzyczał z bezsilności.
— Wszystko w porządku, kochanie? Wyglądasz na trochę zdyszaną — zauważyła Julia, siostra Adama.
— Och, po prostu w kuchni było bardzo gorąco — odpowiedziała Marta, a w tym samym momencie Kamil zastąpił palce swoim twardym jak skała członkiem.
Wsunął się w nią powoli, z chirurgiczną precyzją, podczas gdy ona wciąż trzymała w ręku kieliszek wina i prowadziła niezobowiązującą rozmowę o ogrodnictwie z teściową. Każde pchnięcie Kamila było powolne i głębokie. Marta mrużyła oczy, a jej dłoń mocno zacisnęła się na obrusie.
— Adam, dlaczego nic nie jesz? — zapytała Elżbieta, patrząc na syna. — Wyglądasz, jakbyś widział ducha.
Adam poczuł, jak gardło mu wysycha. Patrzył na Martę, która w tej chwili, z całkowicie zniewieciałą miną, szeptem poprosiła Kamila o więcej. Kamil przyspieszył rytm. Pod stołem odbywał się brutalny, rytmiczny seks. Dźwięki mlaskania mokrej cipki mieszały się z brzękiem sztućców i rozmowami o rodzinnych sprawach.
Marta, widząc cierpienie Adama, postanowiła go dobić.
— Adamie, kochanie, przynieś nam proszę więcej wody. I bądź tak dobry... — przerwała, gdy Kamil wbił się w nią tak mocno, że niemal podniosła się z krzesła — ...podejdź do mnie i popraw mi rąbek sukienki. Wydaje mi się, że coś mi zjechało.
Adam musiał wstać i podejść do żony. Kiedy pochylił się nad nią, by udawać poprawianie materiału, poczuł zapach nasienia i rozgrzanej kobiety. Spojrzał w dół i zobaczył, jak z sukienki Marty wypływa gęsty, biały płyn – Kamil właśnie spuścił się w niej, głęboko i obficie, nie przerywając rozmowy z jego matką.
— Dziękuję, sługo — szepnęła Marta tak cicho, by słyszał tylko on, a potem spojrzała na niego z taką pogardą, że Adam poczuł się mniejszy niż kiedykolwiek.
Kamil, z szerokim uśmiechem, poklepał Adama po ramieniu.
— Jesteś naprawdę pomocny, bratku. Twoja żona jest w dzisiaj w wyjątkowo dobrym humorze, prawda?
Reszta obiadu była dla Adama torturą. Musiał sprzątać stół, wiedząc, że jego żona jest wciąż wypełniona nasieniem jego brata, a ona sama, wychodząc z pokoju, celowo otarła się o niego, zostawiając na jego spodniach lepką smugę białego płynu.
Kamil nie chciał już tylko doraźnych aktów seksu; on chciał, aby Adam każdego dnia i każdej nocy czuł swoją całkowitą nieistotność. Nowa zasada była prosta i bezlitosna: łóżko należało do Kamila i Marty. Adam natomiast otrzymał swoje nowe miejsce – cienki, szorstki dywan u stóp łóżka.
— Kładź się, Adamie — rozkazał Kamil, rzucając mu pod głowę jedną, starą poduszkę. — Masz tu spać. Masz być blisko, żebyś słyszał każdy jęk swojej żony i każdy dźwięk mojego ciała uderzającego o jej pośladki. Ale nie masz prawa zamknąć oczu, dopóki ja nie pozwolę ci zasnąć.
Marta, ubrana jedynie w koronkową bieliznę, która bardziej podkreślała jej ciało, niż je zakrywała, z drapieżnym uśmiechem wspięła się na łóżko. Patrzyła na męża leżącego na podłodze z mieszanką satysfakcji i obrzydzenia.
— Spójrz na niego, Kamilu — szepnęła, gładząc się po udzie. — Wygląda tak żałośnie tam na dole. Prawie jak pies, który czeka na to, byśmy rzucili mu jakąś kość.
Kamil zaśmiał się, chwycił Martę za biodra i z brutalną siłą przyciągnął ją do siebie, wbijając się w nią jednym, potężnym ruchem, bez żadnych wstępów. Łóżko zaczęło rytmicznie skrzypieć, a dźwięk ten w ciszy nocnej brzmiał jak wyrok.
— Teraz, Marto — rozkazał Kamil, przyspieszając tempo rukania. — Opowiedz mu. Opisz mu dokładnie, co czujesz, kiedy twój brat wypełnia cię po brzegi. Nie pomijaj żadnego szczegółu.
Marta wydała z siebie głośny, rozkoszny jęk i odwróciła głowę w stronę Adama, który leżał centymetry od krawędzi materaca.
— Słyszysz to, Adam? — zaczęła, a jej głos był pełen perwersyjnej radości. — Słyszysz, jak Kamil wchodzi we mnie? Jest tak ogromny... tak twardy... Czuję, jak rozdziera mnie od środka przy każdym pchnięciu. Twoje małe, nieśmiałe ruchy nie są niczym w porównaniu z tym, co on teraz robi z moją cipką.
Adam zacisnął pięści, czując, jak łzy frustracji i podniecenia mieszają się w jego oczach. Widok stóp Marty, które zwisały z łóżka i drżały w rytm rukania, był dla niego jednocześnie obrzydliwy i hipnotyzujący.
— On rucha mnie tak mocno, że zapominam jak się nazywasz! — krzyczała Marta, gdy Kamil zaczął wbijać się w nią jeszcze gwałtowniej, niemal zrzucając ją z łóżka. — Czuję go w każdym centymetrze mojej macicy! Jest taki gorący, taki brutalny... Adamie, spójrz na nas! Spójrz, jak on mnie posiada!
Kamil, widząc, że Adam jest na granicy obłędu, postanowił go dobić.
— Chodź tutaj, sługo. Chcę, żebyś poczuł zapach sukcesu.
Adam musiał podpełznąć bliżej. Kamil chwycił Martę za włosy i wygiął ją w łuk, wystawiając jej mokrą, czerwoną od tarcia cipkę bezpośrednio przed twarzą Adama.
— Patrz, Adamie. Patrz na to miejsce, które kiedyś nazywałeś swoim. Teraz jest to tylko otwór dla mojego prądcika. Widzisz, jak pulsuje? To pulsuje z pożądania do mnie, nie do ciebie.
Marta zaczęła przyspieszać ruchy bioder, niemal dotykając twarzy Adama swoimi mokrymi wargami sromowymi.
— On zaraz we mnie wystrzeli, Adamie... On wypełni mnie swoim białym złotem, a ty... ty będziesz musiał rano to wszystko wyczyścić z prześcieradła. Jesteś tylko sprzątaczką naszego orgazmu.
Gdy Kamil osiągnął szczyt, zrobił to z dzikim rykiem, dociskając Martę do materaca tak mocno, że łóżko niemal zapadło się pod ich ciężarem. Spuścił się w nią głęboko i obficie, a Marta wyła z rozkoszy, wciąż patrząc na męża z całkowitą pogardą.
Kiedy wszystko ucichło, Kamil odsunął się od niej, zostawiając ją rozdygotaną i kompletnie wypełnioną nasieniem.
— Możesz teraz zasnąć, Adamie — rzucił Kamil z wyższością. — Ale pamiętaj: jutro rano zaczynamy od nowa. I mam nowy pomysł na to, jak sprawić, byś poczuł się jeszcze bardziej... użyteczny.
Kamil ogłosił nowe zasady podczas śniadania. Adam klęczał przy stole, trzymając tacę z kawą i owocami, podczas gdy Marta siedziała na kolanach Kamila, naga, z szeroko rozstawionymi nogami, pozwalając, by szwagier powoli i prowokująco bawił się jej cipką.
— Słuchaj uważnie, sługo — zaczął Kamil, nie odrywając wzroku od mokrych warg Marty. — Od dzisiaj wprowadzam system motywacyjny. Jeśli przez cały dzień będziesz idealnym sługą: nie odezwiesz się bez pozwolenia, dom będzie lśnił czystością, a Marta nie będzie miała żadnego powodu do skarg... wtedy, i tylko wtedy, otrzymasz nagrodę.
Adam spojrzał z nadzieją na Martę. Ona zaśmiała się drwiąco, wyginając plecy w łuk.
— Nagrodą, Adamie, będzie to, że Kamil pozwoli ci polizać moje ciało po tym, jak on mnie zrucha — wyjaśniła Marta z pogardą. — Będziesz mógł zlizać jego nasienie z moich ud i z mojej cipki. To będzie twój jedyny kontakt z moją skórą. Twoja jedyna uczta.
Kamil uśmiechnął się drapieżnie.
— Ale uważaj. Jeśli zawiedzisz... jeśli zapomnisz o czymkolwiek, jeśli Marta choć raz poczuje, że nie służysz nam wystarczająco gorliwie... kara będzie surowa. Wtedy zaproszę mojego kumpla, Marka. Marek jest jeszcze większym zwierzęciem niż ja. I wtedy Marta spędzi noc w jego ramionach, a ty będziesz musiał nam obu służyć, patrząc, jak inny facet niszczy twoją żonę, podczas gdy ja będę z nimi pomagał.
Dla Adama ta perspektywa była jednocześnie przerażająca i niesamowicie podniecająca. Strach przed utratą Marty na rzecz kolejnego mężczyzny pchnął go do granic wytrzymałości. Przez cały dzień Adam pracował jak opętany. Mył podłogi na kolanach, polerował każdą powierzchnię, a gdy Marta kazała mu przynieść jej drinka, robił to z nabożną czcią, niemal całując jej stopy.
Marta bawiła się nim. Celowo upuszczała rzeczy, by mógł je sprzątnąć, i kazała mu stać nieruchomo w kącie pokoju przez godziny, podczas gdy ona i Kamil szeptali o tym, jak bardzo jest żałosny.
— Czy on naprawdę myśli, że zasłużył na nagrodę? — szepnął Kamil, ruchać Martę w pozycji stojącej przy oknie, tuż przed oczami Adama.
— Jest tak zdesperowany, że to wręcz żałosne — odparła Marta, jęcząc z rozkoszy. — Patrz na niego, Kamilu. On pragnie tego nasienia bardziej niż powietrza.
Kiedy nadszedł wieczór, Kamil postanowił sprawdzić lojalność Adama. Wydał mu ostatnie zadanie: Adam miał przygotować kąpiel dla Marty, ale musiał to zrobić całkowicie nagi i na kolanach, nie mogąc dotknąć żony, dopóki ona nie wyda rozkazu.
Adam wykonał zadanie perfekcyjnie. Gdy Marta weszła do wody, wyszła z niej i stanęła przed nim, całkowicie mokra, z wodą spływającą po jej wielkich piersiach i wzdłuż brzucha aż do mokrej cipki.
— Kamilu... czy on był dzisiaj grzeczny? — zapytała z ironicznym uśmiechem.
— Był idealnym pieskiem — odparł Kamil, który stał za nią i trzymał ją mocno za biodra. — Czas na nagrodę. Ale najpierw... musimy dostarczyć mu materiału do lizania.
Kamil brutalnie wbił się w Martę od tyłu, tuż przed twarzą Adama. Ruchał ją szybko i mocno, z głośnym mlaskaniem, podczas gdy Adam klęczał u ich stóp, oddychając ciężko. Marta wyła z rozkoszy, patrząc w dół na męża.
— Patrz, Adamie! Patrz, jak on we mnie wchodzi! Zaraz dostaniesz to, czego pragniesz! — krzyczała.
Gdy Kamil osiągnął szczyt, spuścił się obficie, a część nasienia wylała się z cipki Marty, spływając po jej udach w stronę podłogi. Kamil odsunął się z triumfem.
— Teraz, sługo. Do roboty. Wyczyść swoją panią. Do ostatniej kropli.
Adam rzucił się do niej z desperacją. Zaczął lizać uda Marty, zbierając gęsty, biały płyn brata z jej skóry. Smak nasienia Kamila zmieszany z naturalnym smakiem Marty był dla niego najsilniejszym narkotykiem. Lizał ją z nabożną czcią, wchodząc językiem głęboko w jej sfałdowaną cipkę, by wyciągnąć z niej resztki nasienia szwagra.
Marta patrzyła na niego z góry z całkowitym obrzydzeniem i satysfakcją.
— Jaki jesteś żałosny, Adamie. Lizesz po moim mężczyźnie jak zwykły pies. I co najgorsze... widzę, że to sprawia ci największą przyjemność w życiu.
Kamil nie mógł się doczekać tego weekendu. Widząc, jak Adam stał się całkowicie zależny od systemu nagród, uznał, że nadszedł czas na "rozszerzenie horyzontów". Marek, jego najlepszy kumpel, był przeciwieństwem Adama: potężnie zbudowany, o szorstkim głosie i jeszcze szorstkich manierach w łóżku.
Gdy Marek przekroczył próg domu, nie zawracał sobie głowy powitaniem. Jego wzrok natychmiast spoczął na Marcie, która stała w salonie naga, ubrana jedynie w obrożę z łańcuchem, który trzymał w dłoni Kamil.
— Kurwa, Kamil, nie kłamałeś. Ta szmata jest naprawdę obłędna — mruknął Marek, podchodząc do niej i bez żadnych ceregieli chwytając ją za jedną z piersi, ściskając ją brutalnie.
Marta nie zaprotestowała. Wręcz przeciwnie – jej oddech przyspieszył, a cipka natychmiast zalała się cieczą. Perspektywa bycia zabawką dwóch tak dominujących mężczyzn doprowadzała ją do szaleństwa.
— Adam! — ryknął Kamil. — Podejdź tutaj, sługo!
Adam podszedł na kolanach, z głową spuszczoną nisko.
— Poznaj Marka. Marek zostanie z nami na weekend. Twoim nowym zadaniem jest dbanie o to, by panowie byli w pełni zrelaksowani, podczas gdy oni będą korzystać z twojej żony. Będziesz nam masował stopy, przynosił zimne drinki i będziesz dbał o to, byś nie przeszkodził w żadnym z ich pchnięć. Jeśli choć raz zadrżysz albo będziesz wyglądał na smutnego... kara będzie taka, że będziesz błagał o litość.
Weekend zaczął się od brutalnego rytuału. Kamil i Marek rozsadzili Martę na środku wielkiego, salonowego dywanu. Marek położył ją na plecach, rozszerzając jej nogi tak daleko, że niemal dotykały uszu, a Kamil usiadł przed nią, zmuszając ją do głębokiego loda.
Adam klęczał obok nich, z twarzą niemal przy samej podłodze. Musiał masować stopy Marka, który ruchał Martę od tyłu w pozycji "doggy", podczas gdy Kamil co chwilę wyciągał członka z ust żony, by wbić go w nią z przodu.
— Patrz na to, Adamie! — krzyczał Marek, uderzając swoim potężnym ciałem o pośladki Marty z głośnym, mięsistym trzaskiem. — Patrz, jak twoja żona przyjmuje dwóch facetów jednocześnie! Czy ona kiedykolwiek tak głośno wyła dla ciebie?
— Nie! Nigdy! — jęknęła Marta, wyginając się w łuk, gdy obaj mężczyźni zaczęli ruchać ją w synchronizacji. — Kamilu! Marku! Rozrywajcie mnie! Zniszczcie mnie! Adamie, patrz, jak jestem wypełniona! Jestem tylko dziurą dla nich!
Adam czuł, jak jego świat obraca się w perwersyjny pył. Masowanie stóp Marka, podczas gdy ten brutalnie ruchał jego żonę, było szczytem upokorzenia. Czuł zapach potu obu mężczyzn i zapach rozgrzanej cipki Marty, która była teraz centrum ich wspólnej rozkoszy.
Kamil, widząc, że Adam jest w transie, postanowił podkręcić tempo.
— Marek, trzymaj ją mocniej za włosy. Adam, przesuń się bliżej. Chcę, żebyś lizał stopy Marka w rytm jego pchnięć. Szybciej! Mocniej!
Adam zaczął lizać stopy Marka, podczas gdy ten z dzikim rykiem wbijał się w Martę po raz ostatni. W tym samym momencie Kamil również osiągnął szczyt, spuszczając się obficie na piersi Marty.
Marek nie zatrzymał się jednak na tym. Gdy skończył, nie wyciągnął się od razu. Został w niej, ciężko dysząc, podczas gdy Marta drżała w konwulsjach orgazmu.
— No dobrze, sługo — powiedział Marek, kopiąc Adama lekko w ramię. — Teraz czas na Twoją ulubioną część. Wyczyszczamy sprzęt.
Kamil i Marek odsunęli się od Marty, zostawiając ją całkowicie rozbitą i wypełnioną nasieniem dwóch różnych mężczyzn.
— Do roboty, Adamie — rozkazała Marta z lodowatą pogardą, choć w jej oczach wciąż płonął ogień pożądania do swoich panów. — Masz tu dwa różne rodzaje nasienia. Zlizuj wszystko. Z każdej fałdy, z każdego uda. Chcę być czysta, zanim panowie postanowią ruchać mnie ponownie.
Adam rzucił się do niej z desperacją, która była już nie do opisania. Lizał ją z furią, mieszając w ustach nasienie brata i jego kumpla, czując, że w tym akcie całkowitego zniewolenia odnalazł swoją jedyną, mroczną prawdę o sobie.
Przygotowania do wyjścia były dla Adama formą tortury. Kamil i Marek kazali mu ubrać Martę. Był to proces powolny i upokarzający. Marta nie miała na sobie ani bielizny, ani stanika. Kamil z drapieżnym uśmiechem wsunął w jej mokrą cipkę potężny, zdalnie sterowany wibrator z grubym prądcikiem, który wypełnił ją do granic możliwości.
— Pamiętaj, Adamie — szepnął Kamil, trzymając w dłoni mały pilot. — Twoim zadaniem jest pilnować, by nikt nie zauważył, że Marta jest naga pod tą obcisłą sukienką. Masz być uśmiechniętym, oddanym mężem. Ale jeśli choć raz zobaczę, że tracisz panowanie nad sobą, albo jeśli Marta wyda z siebie zbyt głośny jęk... kara po powrocie będzie taka, że będziesz błagał o litość.
Marta założyła krótką, jedwabną sukienkę, która opinała jej biodra i piersi tak mocno, że każdy ruch podkreślał jej brak bielizny. Wyglądała olśniewająco i prowokująco.
Wybrali elegancką restaurację w centrum miasta. Adam, Marta i Kamil (który udawał "brata odwiedzającego siostrę") usiedli przy stoliku w samym centrum sali. Marek został w domu, ale Kamil obiecał mu przesłać relację na żywo.
Gdy tylko kelner podał karty dań, Kamil nacisnął przycisk na pilocie. Wibrator wewnątrz Marty ruszył na najwyższym, pulsującym trybie. Marta gwałtownie wbiła paznokcie w obrus, a jej plecy wygięły się w łuk. Cichy, stłumiony jęk wydostał się z jej gardła.
— Wszystko w porządku, kochanie? — zapytał Kamil z udawaną troską, patrząc Adamowi prosto w oczy. — Wyglądasz na bardzo... podekscytowaną.
Adam poczuł, jak pot spływa mu po plecach. Musiał patrzeć, jak jego żona walczy o oddech, jak jej piersi gwałtownie unoszą i opadają pod cienkim materiałem sukienki, a ona sama rzuca mu spojrzenia pełne rozpaczy i rozkoszy jednocześnie.
— Tak, jestem w porządku — wykrztusiła Marta, choć jej głos drżał. Kamil natychmiast zmienił tryb wibracji na "szokowy", szybki i agresywny. Marta niemal wysunęła się z krzesła, a z jej cipki zaczęła wyciekać obfita ilość cieczy, która powoli przesiąkała przez jedwab sukienki, tworząc ciemną plamę na jasnym materiale.
— Adamie, spójrz na swoją żonę — szepnął Kamil, uśmiechając się złośliwie. — Wydaje mi się, że Marta jest bardzo mokra. Czy nie uważasz, że powinnyśmy pomóc jej się "uspokoić"?
Kamil kazał Adamowi zejść pod stół, by "poprawić but" Marty. To była pułapka. Gdy tylko Adam znalazł się w ciemności pod stołem, zobaczył gołą, drżącą cipkę Marty, z której wystawała krawędź wibratora. Zapach jej pożądania był w tej ciasnej przestrzeni obezwładniający.
— Teraz, sługo — rozkazał Kamil z góry, wciąż rozmawiając z kelnerem o winach. — Użyj języka. Chcę, żebyś lizał ją tak, aby nie wydała z siebie żadnego dźwięku, podczas gdy ja będę zwiększał moc wibratora. Jeśli krzyknie, przegrałeś.
Adam rzucił się do niej z furią. Lizał jej wargi sromowe, starając się stłumić jej jęki, podczas gdy wibrator wewnątrz niej szalał, doprowadzając ją na skraj obłędu. Marta dusiła w sobie krzyki, gryząc wargi, a jej ciało drżało w rytm rukania maszyny i języka męża.
Dla Adama była to sytuacja ekstremalna – był w miejscu publicznym, centymetry od innych ludzi, a on w tym czasie lizał cipkę żony, która była w tej chwili "posiadana" przez pilota w ręku Kamila.
W pewnym momencie Kamil nacisnął przycisk "turbo". Marta nie wytrzymała. Głośny, rozkoszny jęk wyrwał się z jej piersi, a ona sama szarpnęła się w krześle, niemal wywracając kieliszek z winem.
— Ojej, Marto! — zawołał Kamil, wybuchając śmiechem. — Wygląda na to, że nasz wieczór staje się naprawdę interesujący.
Kiedy wrócili do domu, Kamil i Marek czekali w sypialni. Kamil nie zapomniał o obietnicy.
— Przegrałaś, Marto. A ty, Adamie, nie potrafiłeś jej uciszyć — stwierdził Kamil, zdejmując pasek ze spodni. — Czas na karę. Marek, przygotuj go. Chcę, żeby Adam klęczał w kącie i patrzył, jak za karę ruchałem twoją żonę przez następne trzy godziny, bez żadnej przerwy. A on... on będzie mógł tylko patrzeć i płakać z tęsknoty za jej ciałem.
Marta, która przez ostatnie dni była brutalnie i bez przerwy ruchać przez Kamila i Marka, zaczęła odczuwać dziwny rodzaj tęsknoty za Adamem. Nie była to tęsknota za mężem, lecz za tym żałosnym, drżącym stworzeniem, które z nabożną czcią lizało resztki nasienia z jej ciała. Chciała zobaczyć, jak Adam próbuje odzyskać kontrolę nad jej ciałem, wiedząc, że on w rzeczywistości nie posiada już nad nią żadnej władzy.
— Kamilu, Marku... mam pomysł — szepnęła Marta, leżąc naga na łóżku, wciąż wypełniona po brzegi nasieniem Marka. — Pozwólcie Adamowi wejść w moją cipkę. Ale nie tak, jak on chce. Chcę, żebyście to wy go prowadzili. Chcę, żebyście powiedzieli mu dokładnie, jak ma to robić, wyśmiewając go przy każdym błędzie.
Kamil i Marek spojrzeli na siebie z sadystycznym błyskiem w oczach. Pomysł był genialny.
— Dobra, sługo! — ryknął Kamil. — Chodź tutaj! Twoja pani jest łaskawa. Pozwolimy ci poczuć ją w środku, ale pamiętaj: nie jesteś tu partnerem. Jesteś tylko narzędziem, które my będziemy obsługiwać.
Adam podszedł do łóżka na kolanach, drżąc z podniecenia i strachu. Gdy Kamil kazał mu stanąć nad Martą, Adam poczuł, jak jego członek pulsuje z szaleńczą siłą. Chciał po prostu wbić się w nią z całą mocą, zapomnieć o świecie i utonąć w niej.
— Stop! — krzyknął Marek, chwytając Adama za ramię i brutalnie spychając go na dół. — Kto ci pozwolił tak szybko podchodzić? Patrz na nią. Spójrz, jak jest rozciągnięta po nas. Myślisz, że twój mały prądziek w ogóle coś poczuje w tej dziurze?
Marta zaśmiała się perwersyjnie, rozszerzając nogi jeszcze bardziej.
— Spójrz na niego, panowie. Wygląda jak nastolatek na pierwszej lekcji. Adamie, wejdź w moją cipkę... powoli. Bardzo powoli. Chcę czuć, jak bardzo się trzęsiesz.
Adam, posłuszny każdemu słowu, zaczął powoli wsuwać się w Martę. Gdy tylko poczuł gorące wnętrze swojej żony, jęknął z rozkoszy.
— No i zaczął jęczeć! — zakpił Kamil, siedząc na brzegu łóżka i paląc papierosa. — Patrzcie na niego, myśli, że teraz rządzi. Adamie, zmień kąt. Przesuń się bardziej w prawo. Tak, tak... teraz ruszaj biodrami. Tylko nie tak szybko, ty amatorze! Robisz to jak robot, bez żadnej pasji.
Kamil i Marek zaczęli komentować każdy jego ruch z chirurgiczną precyzją i całkowitą pogardą.
— Zobacz, jak on się stara — śmiał się Marek, uderzając Adama lekko w pośladki. — Patrzcie, jak desperacko próbuje nas naśladować. Adamie, spróbuj pchnąć mocniej, ale nie tak żałośnie. Twoje pchnięcia są tak płytkie, że Marta pewnie nawet nie zauważa, że tam jesteś.
Marta, zamiast wspierać męża, dołączyła do gry.
— To prawda, Adamie. Czuję, jak bardzo jesteś niepewny. Kamil rucha mnie tak, że drżą mi kolana, a ty... ty tylko delikatnie dłubiesz w środku. Czy ty w ogóle wiesz, jak się rucha kobietę, czy potrzebujesz instrukcji obsługi od prawdziwych mężczyzn?
Adam ruchał Martę w kompletnej ciszy, słysząc jedynie drwiące śmiechy swoich panów i pogardliwe uwagi żony. Był w samym centrum swojego największego pragnienia, a jednocześnie czuł się bardziej upokorzony niż kiedykolwiek wcześniej. Fakt, że mógł być w niej, ale nie mógł być "panem" tej sytuacji, doprowadzał go do szaleństwa.
— Teraz przyspiesz — rozkazał Kamil. — Chcę widzieć, jak się pocisz. Chcę widzieć, jak walczysz o każdy centymetr, wiedząc, że zaraz cię stąd wyrzucimy i znowu będziesz lizał nasze stopy.
Adam zaczął ruchać szybciej i mocniej, desperacko próbując udowodnić swoją wartość, podczas gdy Marek i Kamil zaczęli go fizycznie naprowadzać, przesuwając jego ciało jak manekina.
— No dalej, sługo! Pchnij jeszcze raz! — krzyczał Marek. — Poczuj, jak twoja żona jest mokra od naszego nasienia, które teraz rozmazujesz w środku swoim małym członkiem! Jesteś tylko czyścicielem!
Gdy Adam był blisko orgazmu, Kamil nagle wstał i chwycił go za ramię, wyrywając go z Marty jednym gwałtownym ruchem.
— Dość tej zabawy. Twoim zadaniem było tylko poczuć, jak bardzo jesteś niepotrzebny w tym łóżku — stwierdził Kamil z zimnym uśmiechem. — Teraz uklęknij i podziękuj nam za tę lekcję.
Adam upadł na kolana, dysząc ciężko i całkowicie rozemocjonowany.
— Dziękuję... panowie... dziękuję za lekcję — wykrztusił, podczas gdy Marta, całkowicie niezadowolona z "amatorskiego" występu męża, rozłożyła nogi i spojrzała na Kamila z błaganiem w oczach.
— Teraz, Kamilu... teraz zrób to porządnie. Wypełnij mnie tak, żeby Adam zapomniał o tym, że kiedykolwiek dotykał mojej cipki.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?