Kary za Niewierność
Karolina była kobietą, która przyzwyczaiła wszystkich do swojej perfekcji. Wysoka, o nienagannych kształtach, z piersiami, które zawsze wyglądały wyzywająco w dopasowanych sukienkach, i biodrami, które sprawiały, że mężczyźni zapominali o czym mówili. Była dumna, wręcz wyniosła. Marek, jej mąż, przez lata traktował ją jak kruchą porcelanę, ale wszystko zmieniło się w dniu, w którym znalazł w jej telefonie wiadomości od trenera personalnego, z którym Karolina spotykała się w "celach kondycyjnych".
Wiadomości były bezlitosne: zdjęcia jej nagich pośladków, opisy tego, jak trener ruchał ją w szatni, i wyznania Karoliny, że mąż jest zbyt "miękki" i nudny w łóżku.
Marek nie krzyczał. Nie prosił o wyjaśnienia. Zamiast tego, poczuł w sobie mroczny impuls, który całkowicie zmienił jego postrzeganie żony. Jeśli Karolina pragnęła brutalności i prawdziwej męskiej siły, Marek postanowił dostarczyć jej jej w nadmiarze.
W piątkowy wieczór, gdy Karolina wróciła do domu, zastała Marka siedzącego w salonie z kieliszkiem whisky. Obok niego stał on – trener, wysoki, umięśniony facet o drapieżnym spojrzeniu – oraz dwóch jego kolegów, równie potężnych, z szerokimi ramionami i pewnymi siebie uśmiechami.
— Witaj w domu, kochanie — powiedział Marek, a jego głos był lodowaty. — Wiem o wszystkim. O tobie i o nim. Ale zamiast rozwodu, wymyśliłem dla ciebie specjalny program naprawczy. Skoro tak bardzo brakuje ci męskiej energii, postanowiłem, że od dziś nie będziesz już tylko moją żoną. Będziesz naszą wspólną zabawką.
Karolina próbowała zaprotestować, ale trener, który znał jej słabości, podszedł do niej i jednym szybkim ruchem chwycił ją za ramię, dociskając do ściany. Marek wstał i podszedł do niej, patrząc jej prosto w oczy.
— Dzisiaj twoja duma zostanie złamana, Karolino. Każda minuta twojej zdrady zostanie spłacona w nasieniu tych panów.
Marek doprowadził ją do sypialni, gdzie na łóżku przygotował skórzane pasy. Z bezlitosną precyzją przywiązał jej nadgarstki i kostki do czterech narożników łóżka. Karolina była teraz całkowicie rozpięta, z odsłoniętą, drżącą cipką i wypiętym tyłkiem. Była bezbronna, wystawiona na widok trzech drapieżników.
— Zacznijcie — rozkazał Marek, siadając w fotelu i zapalając papierosa. — Chcę widzieć, jak ta dumna kobieta zamienia się w spienioną od rozkoszy dziurę.
Trener podszedł pierwszy. Bez żadnych pieszczot, z brutalną pewnością, rozchylił jej nogi i wbił się w nią jednym, potężnym pchnięciem, aż do samego końca. Karolina krzyknęła, ale nie był to krzyk bólu – to był szok spowodowany siłą, której tak bardzo pragnęła.
— Co jest, Karola? To jest ta męska energia, o której pisałaś? — drwił trener, ruchać ją w szaleńczym tempie, podczas gdy jego ciężkie jaja uderzały rytmicznie o jej mokrą cipkę.
Drugi z mężczyzn podszedł od strony jej głowy. Chwycił ją za długie włosy, odchylając jej głowę do tyłu, i wcisnął swojego twardego członka głęboko w jej gardło. Karolina zaczęła dławić się i krztusić, ale on nie odpuszczał, traktując jej usta jak darmową dziurkę, rytmicznie pompując w jej przełyk.
Trzeci mężczyzna, potężny blondyn, stanął przy jej tyłku. Spojrzał na Marka, który z satysfakcją obserwował scenę.
— Szefie, ta dupa jest zbyt piękna, żeby ją zostawić w spokoju — mruknął, po czym naslinił członka i bez ostrzeżenia wbił się w jej ciasny odbyt.
Karolina zawyła z rozpaczy i ekscytacji. Była teraz całkowicie wypełniona. Trzy potężne kutasy pracowały w niej jednocześnie: w ustach, w cipce i w dupie. Jej ciało wyginało się w łuk, a pasy naprężały się przy każdym gwałtownym ruchu.
Marek wstał z fotela i podszedł do niej. Złapał ją za podbródek, zmuszając ją do spojrzenia na niego, podczas gdy mężczyźni wciąż bezlitośnie w niej pompowali.
— Patrz na mnie, Karolino! — syknął. — Patrz, jak cię ruchają! Chcę, żebyś teraz, w tym stanie, podziękowała im. Powiedz im, jak bardzo kochasz to, że jesteś ich wspólną szmatą!
Karolina, z ustami pełnymi członka, próbowała wykrztusić słowa, a gdy na chwilę została uwolniona, wykrzyczała z absolutnym podnieceniem:
— Dziękuję... dziękuję wam! Jestem waszą szmatą! Ruchać mnie mocniej! Proszę, wypełnijcie mnie!
To wywołało w mężczyznach nową falę agresji. Tempo stało się zwierzęce. Pokój wypełnił się odgłosami mlaskania, ciężkimi oddechami i uderzeniami ciał. Karolina była w stanie całkowitego rozkładu – jej duma zniknęła, zastąpiona przez pierwotną potrzebę bycia całkowicie zdominowaną.
Gdy pierwsi trzej mężczyźni w końcu skończyli, zostawiając Karolinę całkowicie wypełnioną białym nasieniem, która wypływało z niej każdym otworem, Marek nie pozwolił jej się rozwiązać. Nadal była przywiązana, rozpięta na łóżku, z oczami nieobecnymi i oddechem urywanym z wycieńczenia.
— Myśleliście, że to koniec? — zapytał Marek, uśmiechając się drapieżnie do trenera i jego kolegów. — To był tylko rozgrzewkowy trening. Karolina musi nauczyć się, że jej ciało nie należy już do niej, ani nawet do mnie. Od teraz jest publiczną usługą w tym domu.
Marek wyciągnął telefon i wykonał kilka szybkich połączeń. Wykorzystał swoje znajomości, zapraszając do domu grupę mężczyzn, z którymi łączyły go interesy – ludzi twardych, bezwzględnych, którzy nie znali pojęcia "delikatność".
Kiedy po godzinie do sypialni zaczęli wchodzić kolejni goście – najpierw dwóch, potem trzech, aż w końcu w pokoju znalazło się dziesięciu potężnych facetów – Karolina zadrżała. Widok tej armii kutasów, z których każdy był twardy i gotowy do akcji, sprawił, że jej ciało, mimo skrajnego zmęczenia, zareagowało gwałtownym, mokrym pulsowaniem.
— Panowie, proszę poznać Karolinę — przedstawił ją Marek, obchodząc łóżko jak koneser w galerii sztuki. — Karolina jest dzisiaj naszą "stacją". Ma jedno zadanie: przyjąć każdego z was. Nie ma kolejki, nie ma przerwy. Kto chce, wchodzi w nią od przodu, od tyłu albo w usta. Ma być wypełniona do granic możliwości.
To, co nastąpiło potem, było czystym, niepohamowanym chaosem rozplemionym w rytm zwierzęcych jęków. Karolina stała się centrum prawdziwej orgii. Mężczyźni nie czekali na zaproszenie. Wchodzili w nią seryjnie, brutalnie, często w kilku jednocześnie. Gdy jeden kończył ruchać jej cipkę, kolejny już wpychał się w jej odbyt, a trzeci traktował jej usta jak darmowy loda, nie dbając o to, czy potrafi oddychać.
— Patrz na nich, Karola! — krzyczał Marek, trzymając ją za włosy i zmuszając do patrzenia na kolejnego mężczyznę, który właśnie rozpinął rozporek. — Patrz, ile kutasów pragnie twojej dziury! Jesteś najpopularniejszą szmatą w tym mieście!
Karolina była w transie. Jej duma została zmielona przez dziesiątki uderzeń ciężkich jaj o jej uda i pośladki. Była ruchać tak intensywnie, że jej ciało przestało reagować na ból, a zaczęło jedynie na czystą, pierwotną stymulację. Każdy nowy mężczyzna wnosił nową dawkę agresji i pożądania. Sypialnia wypełniła się zapachem potu, spermy i desperacji.
Marek, w roli bezlitosnego nadzorcy, dbał o to, by nikt nie odpuścił. Kiedy widział, że Karolina zaczyna mdleć z nadmiaru wrażeń, polecał mężczyznom, by ruchały ją mocniej, by "obudzili ją" swoim nasieniem.
— Nie przestawajcie! — rozkazywał. — Chcę, żeby rano, kiedy się obudzi, nie mogła zamknąć nóg, bo będzie z niej wylewać się nasienie połowy mojego kręgu znajomych!
Kiedy ostatni z mężczyzn, potężny facet o dłoniach jak imadła, wbił się w nią po raz ostatni i spuścił się z potwornym rykiem głęboko w jej macicę, Karolina była już tylko pustą skorupą, w której jedynym żywym elementem była pulsująca, rozciągnięta cipka i obolałe gardło.
Leżała na łóżku, całkowicie zalana białym płynem, który tworzył wokół niej lepką kałużę na prześcieradłach. Była kompletnie rozszarpana, wypełniona po brzegi, a jej oczy, wciąż otwarte, patrzyły w sufit z dziwnym rodzajem błogości. Została całkowicie złamana i przekształcona w to, czym zawsze w głębi duszy chciała być – w przedmiot, który służy do zaspokajania męskich potrzeb.
Marek podszedł do niej, spojrzał na to pobojowisko i szepnął jej do ucha:
— To była tylko pierwsza lekcja, kochanie. Jutro zaprosiłem kolejną grupę. Przygotuj się... bo teraz dopiero zaczynamy twój prawdziwy program treningowy.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?