Czerwone paznokcie
Impreza trwała już kilka godzin. Mieszkanie Marcina wypełniała muzyka, śmiech i brzęk kieliszków. W rogu salonu ktoś opowiadał anegdoty, przy kuchennym blacie toczyły się rozmowy o pracy i podróżach, a na balkonie para paliła papierosy, patrząc na nocne miasto. Atmosfera była swobodna, lekka, przesiąknięta alkoholem i obietnicą czegoś więcej.
Karolina – dziewczyna Marcina – krążyła między gośćmi z uśmiechem na twarzy, ale jej myśli były gdzie indziej. Od tygodni czuła narastającą nudę, brak ekscytacji, pragnienie czegoś zakazanego. Marcin był dobrym chłopakiem – troskliwym, przewidywalnym, bezpiecznym. Ale właśnie ta przewidywalność ją dusiła.
Jej wzrok od dłuższego czasu wędrował w stronę Tomka – najlepszego przyjaciela Marcina. Tomek był inny. Ciemnowłosy, z lekkim zarostem, o intensywnym spojrzeniu, które zdawało się rozbierać ją wzrokiem za każdym razem, gdy na nią patrzył. Był pewny siebie, trochę niebezpieczny, a Karolina czuła, że coś między nimi iskrzy.
Tej nocy, gdy Marcin poszedł do kuchni po kolejną butelkę wina, Tomek zbliżył się do Karoliny. Stanął blisko – zbyt blisko – i pochylił się, szepcząc jej do ucha:
– Masz niesamowite nogi. Zauważyłaś, że cały wieczór na nie patrzę?
Karolina poczuła, jak dreszcz przebiega jej po plecach. Spojrzała na swoje stopy – w sandałach na wysokim obcasie, z paznokciami pomalowanymi na intensywną czerwień. Wiedziała, że ma ładne stopy – małe, zadbane, o delikatnych łukach. Ale nie sądziła, że ktoś to zauważy.
– Naprawdę? – zapytała, starając się brzmieć obojętnie. – Myślałam, że patrzysz na coś innego.
Tomek uśmiechnął się, a w jego oczach błysnęło coś niebezpiecznego. – Uwierz mi, widzę wszystko. I to, co widzę, bardzo mi się podoba.
Marcin wrócił z winem, przerywając ich rozmowę. Ale iskra już została zapalona.
Kilka godzin później impreza zaczęła się przerzedzać. Goście żegnali się, zabierając kurtki i całując w policzki. Marcin – już lekko pijany – odprowadzał ostatnich znajomych do drzwi. Karolina została w salonie, a Tomek – jakby przypadkiem – też.
– Pomogę ci posprzątać – powiedział, podnosząc kilka pustych kieliszków.
Karolina spojrzała na niego. Wiedziała, co robi. Wiedziała, że to nie przypadek. I zamiast go odesłać, uśmiechnęła się.
– Chodź. Sprzątniemy szybko.
Sprzątali w milczeniu, ale powietrze między nimi było gęste od napięcia. Gdy Karolina schyliła się, by podnieść szklankę spod stołu, poczuła jego wzrok na swoich pośladkach. Wyprostowała się powoli, celowo przeciągając ruch.
– Marcin długo nie wróci – powiedziała cicho. – Zawsze gada z sąsiadami.
Tomek podszedł do niej. Stał teraz tak blisko, że czuła jego ciepło, zapach jego wody kolońskiej zmieszanej z alkoholem.
– Więc mamy trochę czasu – odparł, a jego głos był niski, chrapliwy.
Karolina nie cofnęła się. Zamiast tego położyła dłoń na jego klatce piersiowej, czując, jak serce wali mu pod koszulą.
– Co dokładnie chciałbyś zrobić z tym czasem? – zapytała, a jej głos był ledwo słyszalny.
Tomek ujął jej dłoń i podniósł do ust, całując wnętrze jej nadgarstka. – Najpierw chcę cię zdjąć z tych szpilek.
Usiadł na kanapie i poklepał miejsce obok siebie. Karolina posłusznie usiadła, a on delikatnie ujął jej kostkę, zdejmując sandał. Jego dłonie były ciepłe, a dotyk – powolny, badawczy. Kiedy jej stopa została odsłonięta, Tomek spojrzał na nią z wyrazem, który przypominał uwielbienie.
– Masz przepiękne stopy – wyszeptał, przesuwając kciukiem po łuku. – Małe, delikatne. Idealne.
Karolina poczuła, jak jej ciało reaguje – ciepło rozlewające się w dole brzucha, sutki twardniejące pod bluzką. Nikt nigdy nie patrzył na jej stopy w ten sposób. Nikt nigdy nie dotykał ich z taką czułością.
– Podobają ci się? – zapytała, a w jej głosie brzmiała kokieteria.
– Uwielbiam je – odpowiedział, a potem pochylił się i pocałował jej palce.
Karolina westchnęła, odchylając głowę do tyłu. Jego usta wędrowały po jej stopie – po palcach, po łuku, po kostce. Jego język rysował wilgotne ślady, a jego dłonie masowały jej piętę.
– Masz czerwone paznokcie – powiedział, przesuwając kciukiem po jednym z nich. – To takie seksowne. Takie wyzywające.
– Pomalowałam je specjalnie – przyznała. – Może podświadomie dla ciebie.
Tomek uśmiechnął się i zdjął jej drugi sandał. Teraz obie jej stopy były wolne, a on trzymał je w dłoniach, jakby były najcenniejszym skarbem.
– Chcę ich użyć – powiedział, a jego głos był już ochrypły z pożądania. – Chcę, żebyś zrobiła mi coś, czego nie zrobiłaś nigdy wcześniej.
Karolina poczuła, jak serce bije jej szybciej. Spojrzała na jego spodnie – na wyraźny zarys erekcji, która napierała na materiał.
– Co dokładnie masz na myśli? – zapytała, udając niewinność.
Tomek rozpiął rozporek i wyjął człon. Był duży, twardy, nabrzmiały – a Karolina patrzyła na niego z mieszanką podniecenia i niepewności.
– Chcę, żebyś użyła swoich stóp – powiedział. – Oplotła mnie nimi. Powoli. Delikatnie.
Karolina zawahała się przez moment. Ale tylko przez moment. Alkohol w jej krwi, zakazany dreszcz emocji i fakt, że Marcin mógł wrócić lada chwila – wszystko to sprawiło, że poczuła się odważniejsza niż kiedykolwiek.
Uniosła stopę i delikatnie przesunęła palcami po jego członie. Tomek jęknął, odchylając głowę do tyłu.
– Tak... – wysapał. – Właśnie tak.
Oplotła go obiema stopami, czując jego ciepło i twardość pod podeszwami. Zaczęła poruszać się powoli, góra-dół, a jej czerwone paznokcie muskały wrażliwą skórę. Tomek jęczał coraz głośniej, a jego dłonie zacisnęły się na oparciu kanapy.
– Jesteś w tym dobra – wysapał. – Niesamowicie dobra.
Karolina poczuła, jak jej własne podniecenie rośnie. Widok jego twarzy wykrzywionej z rozkoszy, dźwięk jego jęków, fakt, że to ona sprawia mu tę przyjemność – wszystko to działało na nią jak afrodyzjak. Przyspieszyła, a jej stopy poruszały się w rytmie, który sama wyczuła instynktownie.
– Blisko... – wysapał Tomek. – Ale nie tak. Chcę skończyć inaczej.
– Jak? – zapytała, zwalniając.
– Ustami – powiedział, a w jego oczach błysnęła prośba. – Chcę zobaczyć, jak klękasz.
Karolina uśmiechnęła się i zsunęła z kanapy, klękając przed nim na dywanie. Spojrzała na niego z dołu, a potem pochyliła się, biorąc go do ust.
Tomek jęknął głośno, gdy jej ciepłe usta otoczyły jego człon. Karolina poruszała się rytmicznie, a jej język tańczył wokół niego, sprawiając, że tracił zmysły. Czuła jego dłonie na swoich włosach, słyszała jego szepty – "tak", "dobrze", "nie przestawaj".
– Chcę... – wysapał, a jego głos był już ledwo słyszalny. – Chcę na twoją twarz.
Karolina spojrzała na niego, nie przerywając. Skinęła głową, a on wyjął jej człon z ust i przesunął dłonią po nim kilka razy. Jego oddech był coraz szybszy, a mięśnie brzucha napięte.
– Otwórz usta – powiedział. – I zamknij oczy.
Karolina posłusznie zamknęła oczy i otworzyła usta. Poczuła ciepły strumień na swojej twarzy – na policzkach, na ustach, na czole. Otworzyła oczy i spojrzała na niego, a on patrzył na nią z wyrazem czystego uwielbienia.
– Jesteś niesamowita – wyszeptał, przesuwając kciukiem po jej policzku, zbierając własne nasienie. – Przepraszam, że tak... ale nie mogłem się powstrzymać.
Karolina uśmiechnęła się i oblizała usta. – Nie przepraszaj. Podobało mi się.
Wstała i podeszła do łazienki, by zmyć ślady. Kiedy wróciła, Tomek poprawiał ubranie, a jego twarz wciąż nosiła ślady podniecenia.
– To było... – zaczął.
– Nie mów nic – przerwała mu. – Po prostu bądź tu, gdy Marcin wróci.
Tomek skinął głową, a Karolina usiadła obok niego, udając, że ogląda coś w telefonie. Kiedy Marcin wrócił do mieszkania, zastał ich siedzących w salonie – niewinnie, jakby nic się nie stało.
– Pomogliśmy sobie posprzątać – powiedziała Karolina z uśmiechem.
Marcin uśmiechnął się i pocałował ją w czoło. – Dzięki, kochanie. Jesteś najlepsza.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?