Wyjście firmowe

Wyjście firmowe miało być zwykłą, nudną imprezą. Karolina, moja dziewczyna, odpadła w ostatniej chwili przez migrenę. Stałem więc przy barze, sącząc whisky i zastanawiając się, jak szybko wypada się ulotnić, gdy zobaczyłem Ewę. Pracowała w dziale marketingu, zawsze w tych swoich obcisłych spódnicach, które podkreślały jej idealny tyłek. Tym razem miała na sobie czarną sukienkę bez pleców, która kończyła się wysoko na udach. Materiał przylegał do jej ciała jak druga skóra, wyraźnie zarysowując twarde sutki.

– Nudzisz się? – zapytała, podchodząc z kieliszkiem wina. Jej głos był niski, lekko zachrypnięty.

– Jak cholera – odparłem, nie odrywając wzroku od jej dekoltu. – Karolina została w domu.

– Wiem – uśmiechnęła się. – Dlatego tu jestem.

Wypiliśmy po jednym, potem po drugim. Rozmowa stawała się coraz śmielsza. Ewa celowo ocierała się o mnie udem, a jej dłoń co chwilę lądowała na moim ramieniu. Czułem zapach jej perfum – coś ciężkiego, piżmowego, co uderzało prosto w krocze.

– Chodź – szepnąłem, gdy sala zaczęła się zapełniać pijanymi kolegami z pracy. – Znajdźmy jakieś spokojne miejsce.

Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w głąb budynku. Minęliśmy rząd sal konferencyjnych i weszliśmy do archiwum – małego, zakurzonego pomieszczenia bez okien, zastawionego regałami z segregatorami. Pachniało starym papierem i kurzem. Zamknąłem drzwi na klucz.

– Tutaj? – zaśmiała się Ewa. – Poważnie?

Zamiast odpowiedzieć, przycisnąłem ją do regału. Pocałunek był brutalny, zachłanny. Jej język wślizgnął się do moich ust, a paznokcie wbiły w plecy przez koszulę. Złapałem ją za uda i uniosłem, a ona owinęła nogi wokół mojej talii. Czułem przez spodnie jej wilgotne majtki.

– Od dawna chciałam to zrobić – wysapała, rozpinając mi pasek. – Za każdym razem, jak widziałam cię z tą twoją nudną Karoliną, myślałam tylko o twoim chuju.

Te słowa sprawiły, że zrobiłem się twardy jak skała. Ściągnąłem jej sukienkę przez głowę i rzuciłem na podłogę. Nie miała stanika – tylko małe, czarne stringi, które natychmiast zsunąłem w dół. Jej cipka była idealnie wygolona, lśniąca od soków.

– Patrz na mnie – rozkazałem, wsuwając w nią dwa palce. Była ciasna, gorąca, mokra. – Chcę widzieć twoją twarz, jak będziesz dochodzić.

Ewa jęknęła głośno, wypychając biodra w przód. Palcami bawiłem się jej łechtaczką, zataczając powolne kółka, podczas gdy kciukiem penetrowałem ją głęboko. Jej oddech przyspieszył, paznokcie wbiły się w moje ramiona.

– Nie przestawaj, kurwa, nie przestawaj – błagała, a jej ciało zaczęło drżeć. Poczułem, jak mięśnie jej pochwy zaciskają się wokół moich palców, gdy orgazm przetoczył się przez nią falą. Krzyknęła głośno, zupełnie nie przejmując się, czy ktoś usłyszy.

Obróciłem ją gwałtownie, zmuszając do oparcia dłoni o regał. Jej tyłek był doskonały – jędrny, okrągły, aż prosił się o klapsa. Uderzyłem otwartą dłonią, zostawiając czerwony ślad. Ewa syknęła z rozkoszy.

– Właź we mnie – powiedziała, oglądając się przez ramię. – Teraz. Mocno.

Nie kazałem się długo prosić. Wszedłem w nią jednym, głębokim pchnięciem, aż nasze biodra się zderzyły. Była niesamowicie ciasna, a jej ścianki zaciskały się wokół mojego kutasa, jakby chciały go wessać jeszcze głębiej. Zacząłem rytmicznie się poruszać – najpierw wolno, drażniąc ją, potem coraz szybciej i mocniej.

– Tak, tak, właśnie tak – dyszała, napierając tyłkiem na moje pchnięcia. – Rozpierdol mnie.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.