Dojrzalsza
Miała czterdzieści trzy lata, ale wyglądała co najmniej dziesięć lat młodziej. Może to zasługa genów, może regularnych treningów, może tego, że nigdy nie pozwoliła sobie zapomnieć, kim jest. Włosy miała ciemne, sięgające do ramion, zawsze idealnie ułożone. Oczy zielone, o spojrzeniu, które potrafiło zatrzymać każdego mężczyznę w pół kroku. I ciało, które po dwóch ciążach wciąż było jędrne, pełne, stworzone do zachwytu.
Spotkała go przypadkiem. Był synem jej nowej sąsiadki, przyjechał na wakacje do matki, do domu obok. Miał dwadzieścia jeden lat, był wysoki, szczupły, o niezgrabnych jeszcze ruchach i oczach, które nie potrafiły ukryć, co widzą, gdy na nią patrzył. Ona zauważyła to od razu. I zamiast się odsunąć, postanowiła się tym pobawić.
To zaczęło się niewinnie. Prosiła go o pomoc przy przenoszeniu mebli, o podlanie kwiatów, gdy wyjeżdżała, o naprawienie drobnych usterek. On przychodził za każdym razem, a jego wzrok błądził po jej ciele, gdy myślała, że nie patrzy. Ona udawała, że nie widzi, ale czuła to na sobie. Czuła jego spojrzenie na swoich nogach, na piersiach, na ustach. I podobało jej się to.
Pewnego wieczoru zaprosiła go na kolację. Miała na sobie prostą, czarną sukienkę, która opadała tuż nad kolana, i szpilki, które podkreślały łydki. On przyszedł w jeansach i koszulce, trochę skrępowany, trochę podekscytowany. Rozmawiali o wszystkim i o niczym, a ona nalewała mu wino, obserwując, jak jego ręce drżą, gdy podnosi kieliszek.
— Masz dziewczynę? — zapytała w pewnym momencie, patrząc mu prosto w oczy.
— Nie — odpowiedział, a jego głos był lekko zachrypnięty. — Nie mam.
— To szkoda — powiedziała, uśmiechając się. — Taki przystojny chłopak.
On zaczerwienił się, a ona poczuła, jak narasta w niej podniecenie. Wstała od stołu i podeszła do niego. Stanęła tuż przed nim, a on musiał zadrzeć głowę, żeby na nią patrzeć.
— Mogę ci coś pokazać? — zapytała, a jej głos był niski, miękki.
Skinął głową, nie mogąc wydusić słowa. Wzięła go za rękę i poprowadziła do sypialni. Pokój był urządzony w ciepłych, beżowych tonach, z dużym łóżkiem zasłanym jedwabną pościelą. Ona odwróciła się do niego i zaczęła rozpinać zamek sukienki.
— Pomożesz mi? — zapytała, a on podszedł bliżej, a jego palce drżały, gdy dotykały zamka.
Sukienka zsunęła się na podłogę, a ona została w samych czarnych, koronkowych majtkach i staniku. Jego oczy rozszerzyły się, a ona uśmiechnęła się, widząc jego reakcję.
— Podoba ci się? — zapytała.
— Tak — wyszeptał. — Bardzo.
— To chodź tutaj.
Podeszła do łóżka i położyła się na plecach, patrząc na niego wyzywająco. On stał przez chwilę, jakby nie wiedział, co zrobić, a potem podszedł i uklęknął obok niej. Jego dłonie powędrowały na jej biodra, a on pochylił się i pocałował jej brzuch.
— Delikatnie — wyszeptała. — Ale nie za delikatnie.
Zsunął jej majtki, a ona uniosła biodra, pomagając mu. Jego usta przesuwały się po jej udach, a ona czuła, jak jego oddech staje się coraz bardziej urywany. W końcu dotarł do jej wilgotnego środka, a jego język dotknął łechtaczki.
Ona jęknęła, odchylając głowę do tyłu. Jego język był nieporadny, ale gorliwy, a ona czuła, jak narasta w niej przyjemność. Prowadziła go, szepcząc cicho:
— Wolniej... właśnie tak... nie przestawaj.
Doprowadził ją do orgazmu, który wstrząsnął jej ciałem, a ona krzyknęła, wbijając palce w jego włosy. Ale to był dopiero początek.
— Rozbierz się — powiedziała, a on posłuchał bez wahania.
Zdjął koszulkę i spodnie, a ona spojrzała na jego młode, jędrne ciało. Jego członek był twardy, nabrzmiały, a ona poczuła, jak jej ciało reaguje na ten widok.
— Chodź tu — powiedziała, rozkładając nogi.
Wszedł w nią powoli, a ona jęknęła, czując, jak wypełnia ją w całości. Był młody, gorący, pełen energii, a ona czuła, jak jej ciało odpowiada na każdy jego ruch. Poruszał się niezdarnie, ale z pasją, a ona prowadziła go, unosząc biodra w rytmie, który znała doskonale.
— Tak — wyszeptała. — Właśnie tak.
Przyspieszył, a ona czuła, jak narasta w niej kolejna fala. Jego dłonie spoczywały na jej piersiach, a on pochylił się i wziął jeden z sutków do ust. Ona jęknęła głośno, wyginając plecy w łuk.
— Już... zaraz... — wyszeptał, a jego ruchy stały się bardziej gwałtowne.
— Nie przestawaj — odpowiedziała.
I wtedy on osiągnął orgazm, a ona poczuła, jak wypełnia ją, a jej własne ciało eksplodowało w tym samym momencie. Krzyczała, wbijając palce w jego plecy, a on opadł na nią, dysząc.
Leżeli tak przez długą chwilę, spoceni, wyczerpani. Ona głaskała go po włosach, a on wtulił twarz w jej szyję.
— To było... — zaczął, ale ona przerwała mu pocałunkiem.
— To był dopiero początek — powiedziała, uśmiechając się.
I wiedziała, że ta noc będzie długa. A on, młody, głodny, pełen energii, będzie się jej uczył przez całe lato.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?