Milf

Mam na imię Marta. Czterdzieści trzy lata, dwa dorosłe dzieci, były mąż, którego zostawiłam trzy lata temu, i głód, którego nie potrafiłam zaspokoić. Nie chodziło o seks – chodziło o coś więcej. O pragnienie bycia pożądaną, o potrzebę, by ktoś spojrzał na mnie i zobaczył nie matkę, nie żonę, nie kobietę po przejściach, ale kogoś, kto wciąż płonie. Ktoś, kto wciąż chce być dotykany, całowany, brany.

I wtedy pojawił się Igor. Dwadzieścia trzy lata. Student mojego syna. Chłopak o jasnych włosach, niebieskich oczach i uśmiechu, który sprawiał, że czułam się o dwadzieścia lat młodsza. Poznałam go na imprezie urodzinowej mojego syna – stał w kącie z piwem w ręku, trochę nieśmiały, trochę zagubiony. A ja – w obcisłej czarnej sukience, z kieliszkiem wina – podeszłam do niego, żeby sprawdzić, czy wszystko w porządku.

– Wszystko dobrze? – zapytałam, uśmiechając się.

– Tak, dziękuję – odpowiedział, a jego wzrok ześlizgnął się na mój dekolt. – Przepraszam, ja tylko… nie znam tu prawie nikogo.

– To ja jestem Marta – powiedziałam, wyciągając dłoń. – Matka solenizanta.

– Wiem – odpowiedział, a jego policzki pokryły się rumieńcem. – Igor. Studiuję z twoim synem.

– Miło mi – powiedziałam, a nasze dłonie spotkały się na chwilę dłużej, niż powinny.

Tamtego wieczoru rozmawialiśmy prawie godzinę. O studiach, o muzyce, o podróżach. A ja czułam, jak coś we mnie budzi się do życia – coś, co myślałam, że umarło dawno temu. Kiedy wychodził, pochylił się i szepnął mi do ucha:

– Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem. I to nie ma nic wspólnego z twoim wiekiem.

Serce zabiło mi szybciej. A ja wiedziałam, że to nie koniec.

Kilka dni później dostałam od niego wiadomość. Zwykłe "cześć, jak się masz?" – ale ja czułam, że to coś więcej. Odpisałam. Potem on odpisał. Potem ja odpisałam. I tak zaczęła się gra, która trwała tygodniami – pełna niedopowiedzeń, ukradkowych spojrzeń i wiadomości, które stawały się coraz śmielsze.

Aż w końcu – pewnego deszczowego wieczoru – zaprosiłam go do siebie. Na kawę. Tylko na kawę. Ale oboje wiedzieliśmy, że to nie o kawę chodzi.

Kiedy stanął w moich drzwiach – mokry od deszczu, z wilgotnymi włosami i torbą przewieszoną przez ramię – poczułam, jak coś we mnie pęka. Zaprosiłam go do środka, a on zdjął kurtkę, odsłaniając ramiona, które były młode i silne. Czułam jego zapach – świeży, męski, młody.

– Herbaty? – zapytałam, a mój głos drżał.

– Czegokolwiek – odpowiedział, patrząc mi prosto w oczy.

Zaparzyłam herbatę, ale żadne z nas jej nie wypiło. Siedzieliśmy na kanapie, dzieląc odległość, która stawała się coraz mniejsza. A potem on położył dłoń na moim kolanie – delikatnie, pytająco – a ja nie cofnęłam się.

– Marto – powiedział cicho. – Chcę cię pocałować. Czy mogę?

Zamiast odpowiedzieć, pochyliłam się i pocałowałam go pierwsza. Jego usta były miękkie, młode, a ja poczułam, jak całe moje ciało płonie. Jego dłoń wsunęła się w moje włosy, a on przyciągnął mnie bliżej, a ja jęknęłam w jego ustach, czując, jak jego język splata się z moim.

– Jesteś taka piękna – wyszeptał, odrywając się ode mnie. – Taka dojrzała. Taka… idealna.

– Przestań mówić – odpowiedziałam, przyciągając go z powrotiem. – I całuj mnie.

I całował. Całował mnie długo, namiętnie, a jego dłonie wędrowały po moim ciele – po plecach, po biodrach, po udach. Czułam jego młode ciało przy swoim, czułam jego twardość przez materiał spodni, a ja rozpływałam się w jego dotyku.

– Chcę cię – powiedział, a w jego głosie brzmiało błaganie. – Całą. Teraz.

– To mnie bierz – odpowiedziałam.

Zsunął ze mnie sukienkę, a potem bieliznę – powoli, jakby chciał zapamiętać każdy centymetr mojego ciała. Kiedy byłam naga, cofnął się i spojrzał na mnie z podziwem.

– Jesteś doskonała – powiedział. – Twoje piersi, twoje biodra, twoja skóra… wszystko.

– Nie mów tak – odpowiedziałam, czując się nagle niepewnie. – Jestem stara.

– Nie – powiedział stanowczo, klękając przede mną. – Jesteś dojrzała. I to jest najseksowniejsza rzecz, jaką widziałem.

Pochylił się i wziął mój sutek do ust, a ja jęknęłam, wyginając się w łuk. Ssał go delikatnie, a jego dłoń masowała drugą pierś, a ja czułam, jak moje ciało reaguje na niego w sposób, jakiego nie doświadczyłam od lat.

– Tak… – wysapałam. – Nie przestawaj…

Nie przestawał. Przesuwał się niżej – całował mój brzuch, moje biodra, moje uda – a ja czułam, jak każdy pocałunek rozpala mnie coraz bardziej. A potem jego język dotknął mojej łechtaczki, a ja krzyknęłam, łapiąc go za włosy.

– Boże… Igor… – jęknęłam.

– Smakujesz niesamowicie – powiedział, nie odrywając ust ode mnie. – Chcę cię całować całą noc.

I całował. Jego język tańczył na mojej łechtaczce, wsuwał się do środka, a ja czułam, jak moje ciało drży w oczekiwaniu na orgazm. Kiedy w końcu eksplodowałam – krzycząc, wyginając się w łuk – on nie przestawał, dopóki nie opadłam bez sił.

– Teraz moja kolej – powiedziałam, a on uśmiechnął się, widząc ogień w moich oczach.

Zepchnęłam go na kanapę i uklękłam przed nim. Rozpięłam mu spodnie, a potem bokserki, a jego członek – twardy, młody, gotowy – wyskoczył przede mną. Objęłam go dłonią i zaczęłam masować powoli, a on jęknął, odchylając głowę do tyłu.

– Marto… – wysapał. – Twoje dłonie…

– To dopiero początek – odpowiedziałam, po czym wzięłam go do ust.

Ssałam go powoli, głęboko, a on jęczał, łapiąc mnie za włosy. Czułam, jak jego członek twardnieje w moich ustach, jak napina się w oczekiwaniu na spełnienie, a ja nie spieszyłam się. Chciałam, żeby to trwało jak najdłużej.

– Nie mogę… – wysapał w końcu. – Marto, jeśli nie przestaniesz, skończę…

– To skończ – odpowiedziałam, nie odrywając ust.

I skończył – z jękiem, który przeszedł w krzyk, a ja przełknęłam wszystko, czując, jak jego nasienie wypełnia moje usta.

– Jesteś niesamowita – powiedział, gdy w końcu uwolniłam go z ust. – Najlepsza, jaką miałem.

– A ile ich miałeś? – zapytałam z uśmiechem.

– Nieważne – odpowiedział, przyciągając mnie do siebie. – Liczy się tylko ty.

Pocałował mnie, a ja poczułam smak siebie na jego ustach. A potem odwrócił mnie i położył na kanapie, a ja poczułam jego członek – znowu twardy – przy swoim wejściu.

– Chcę cię poczuć – powiedział. – Całą. Głęboko.

– Weź mnie – odpowiedziałam.

Wszedł we mnie jednym ruchem, a ja krzyknęłam, czując, jak wypełnia mnie całkowicie. Był młody, silny, a jego ruchy były pewne i stanowcze. Czułam, jak jego członek sunie we mnie, jak dotyka miejsc, o których zapomniałam, że istnieją.

– Jesteś taka ciasna – wysapał. – Taka gorąca…

– Tak… – jęknęłam. – Właśnie tak… nie przestawaj…

Nie przestawał. Poruszał się we mnie w rytmie, który był jednocześnie delikatny i dziki, a ja czułam, jak moje ciało poddaje się jemu. Kiedy poczułam, że zbliża się do granicy, chwyciłam go za biodra i przyciągnęłam bliżej.

– Skończ we mnie – wysapałam. – Chcę cię poczuć.

I skończył – z jękiem, który przeszedł w krzyk, a ja poczułam, jak jego nasienie wypełnia mnie, a mój własny orgazm eksplodował razem z nim.

Leżeliśmy na kanapie, spoceni, zmęczeni, a ja czułam, jak jego serce bije w rytmie mojego. Objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.

– To było… – zaczął.

– Wiem – odpowiedziałam, uśmiechając się. – Nie mów nic.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: MILF

Zobacz wszystkie →