Kolacja, która nigdy nie nadeszła

Zaparkowałem przed jej domem punktualnie o 19:00. Elegancka willa z zadbanym ogrodem, podjazd wyłożony kostką, w oknach ciepłe światło. Miała 44 lata, dwa rozwody za sobą, syna na studiach i reputację kobiety, która wie, czego chce. Umówiliśmy się przez aplikację — ona napisała pierwsza, ja odpowiedziałem, bo jej zdjęcia były... przekonujące. Ciemne włosy, pewny uśmiech, oczy, które patrzyły prosto w obiektyw, jakby widziały kogoś, kto ogląda jej profil.

Wysiadłem z auta, poprawiłem koszulę, sprawdziłem, czy mam rezerwację w restauracji. Miałem. Włoska knajpa, kameralna, z winem i świecami. Planowałem być czarujący, opowiadać o pracy, słuchać o jej życiu. Może skończymy drinkiem u niej. Może.

Drzwi otworzyły się, zanim zdążyłem zadzwonić. Stała w nich w czarnej, obcisłej sukience, która kończyła się tuż nad kolanem, z dekoltem, który nie pozostawiał wiele wyobraźni. Włosy opadały falami na ramiona, a usta miała pomalowane czerwoną szminką, która wyglądała jak ostrzeżenie.

— Wejdź — powiedziała, a jej głos był niski, pewny siebie. — Nie będziemy marnować czasu na głupie pogawędki w progu.

Przekroczyłem próg, a ona zamknęła drzwi za mną, przekręcając zamek. Cofnęła się o krok i zmierzyła mnie wzrokiem od stóp do głów, jakbym był daniem w menu, które właśnie zamierza skosztować.

— Ładnie wyglądasz — powiedziała, a jej usta wygięły się w lekkim uśmiechu. — Ale nie zamierzam iść z tobą na żadną kolację.

Zamarłem.

— Słucham?

— Słyszałeś — odparła, robiąc krok w moją stronę. — Nie chcę siedzieć w knajpie, udawać, że interesują mnie twoje opowieści o pracy, i pić wino, którego nie znoszę. Chcę się z tobą dymać. W twoim aucie. Teraz.

Moje serce przyspieszyło, a słowa utknęły mi w gardle. Patrzyłem na nią, na jej pewność siebie, na sposób, w jaki stała — biodra lekko wysunięte, ręce skrzyżowane pod piersiami, wzrok, który nie pozostawiał miejsca na negocjacje.

— Nie masz nic przeciwko? — zapytała, przechylając głowę.

— Nie... to znaczy... — wyjąkałem, próbując zebrać myśli. — Myślałem, że...

— Że co? — przerwała, robiąc kolejny krok w moją stronę. — Że będziemy udawać, że nie czujemy tego od pierwszej wiadomości? Że nie widziałeś moich zdjęć? Że nie myślałeś o tym, jak by to było, gdybym uklękła przed tobą na tym twoim eleganckim siedzeniu?

Jej dłoń spoczęła na mojej piersi, a ja poczułem przez koszulę ciepło jej palców. Była niższa ode mnie, ale patrzyła na mnie z góry, jakby to ona miała tu władzę. I miała.

— Masz kluczyki? — zapytała.

— W kieszeni — wykrztusiłem.

— To chodźmy.

Wyszliśmy bez słowa. Ona zamknęła drzwi, a ja poprowadziłem ją do swojego auta — ciemnego sedana zaparkowanego pod jej domem. Otworzyłem drzwi od strony pasażera, ale ona pokręciła głową.

— Ty siadaj za kierownicą — powiedziała. — Ja zajmę się resztą.

Wsiadłem, a ona obsunęła się na siedzenie pasażera, zamykając drzwi. Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, słychać było tylko nasze oddechy i szum silnika, który wciąż pracował na biegu jałowym. Ona pochyliła się, sięgnęła między moje nogi i rozpięła rozporek, nie spuszczając ze mnie wzroku.

— Wygodnie? — zapytała, a jej palce już wsuwały się do moich bokserów.

— Tak... — wysapałem.

— To dobrze. Bo nie ruszysz się stąd, dopóki nie skończymy.

Pochyliła się, a ja poczułem jej oddech na swoim brzuchu, zanim jej usta dotknęły mojego członka. Był już twardy, gotowy, a ona wzięła go do ust bez wahania, głęboko, od razu, bez żadnych wstępów. Jęknąłem, opierając głowę o zagłówek, a moje dłonie zacisnęły się na kierownicy.

Pracowała jak profesjonalistka — pewnie, rytmicznie, z pełnym oddaniem. Jej język krążył wokół żołędzi, a potem wsuwał się niżej, po trzonie, aż poczułem, jak jej gardło otwiera się na mnie. Ssała mocno, ale nie spieszyła się, a każdy ruch jej głowy wywoływał ciche, mokre dźwięki, które w ciszy auta brzmiały jak muzyka.

— Kurwa... — wysapałem, a moje dłonie przesunęły się na jej włosy.

Nie odsunęła się. Przyjęła je, a ja delikatnie poprowadziłem jej głowę, wyznaczając rytm. Ona podążała, przyspieszając, biorąc mnie głębiej, aż poczułem, jak jej nos dotyka mojego brzucha. Jej dłoń przesunęła się na moje jądra, masując je, a ja czułem, jak narasta we mnie napięcie.

— Nie chcę skończyć tak szybko — wysapałem, próbując ją powstrzymać.

Ona uniosła głowę, oblizując wargi, i uśmiechnęła się.

— A kto powiedział, że masz skończyć w moich ustach?

Przesunęła się, zdejmując sukienkę przez głowę jednym płynnym ruchem. Została w czarnej bieliźnie — staniku, który podtrzymywał pełne, jędrne piersi, i majtkach, które były już wilgotne. Usiadła okrakiem na moich udach, a ja poczułem przez materiał jej gorąco.

— Przesuń fotel — poleciła.

Zrobiłem, co kazała. Fotel odjechał do tyłu, a ona pochyliła się nade mną, wpinając usta w moje. Jej język był gorący, wilgotny, a ja czułem smak siebie na jej wargach. Jej dłonie spoczęły na mojej piersi, a potem przesunęły się na koszulę, rozpinając guziki z wprawą, która świadczyła o doświadczeniu.

— Masz ładne ciało — mruknęła, przesuwając dłońmi po moim brzuchu. — Jak na swój wiek.

— Dziękuję... chyba.

— To komplement — odparła, uśmiechając się. — A teraz przestań gadać i skup się.

Zsunęła majtki, a ja patrzyłem, jak jej ciało odsłania się przede mną. Była dojrzała, ale w pełnym rozkwicie — krągłości, które zachęcały, skóra, która pachniała perfumami i podnieceniem. Wzięła mojego członka w dłoń, poprowadziła go do siebie i opuściła się na mnie powoli, z jękiem, który przeszedł przez całe moje ciało.

— O kurwa... — wysapałem, czując, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie.

Była gorąca, ciasna, wilgotna. Poruszała się powoli, kołysząc biodrami, a ja czułem każdy centymetr jej ciała na moim. Jej dłonie spoczęły na mojej piersi, a ona pochyliła się, przyciskając usta do mojej szyi, ssąc delikatnie skórę.

— Tak... — wyszeptała. — Właśnie tak.

Przyspieszyła, a ja poczułem, jak jej biodra poruszają się w rytmie, który znała doskonale. Jej piersi podskakiwały w staniku, a ja sięgnąłem, by odpiąć go, uwalniając je. Były pełne, ciężkie, z ciemnymi sutkami, które stwardniały w chłodnym powietrzu auta. Pochyliłem się, biorąc jeden w usta, a ona jęknęła, wyginając plecy.

— Tak... ssij... — wysapała, przyciskając moją głowę do swojej piersi.

Ssałem, podczas gdy ona poruszała się na mnie, coraz szybciej, coraz bardziej desperacko. Czułem, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie, jak jej ciało drży, jak jej oddech staje się płytki, urywany.

— Blisko... — wyszeptała. — Jestem blisko...

— Ja też — odpowiedziałem, a moje dłonie zacisnęły się na jej biodrach.

— Nie kończ we mnie — powiedziała nagle, a jej głos był ostry, władczy. — Nie kończ we mnie.

— Gdzie?

— Wszędzie. Na mnie. Na moich cyckach. Ale nie we mnie.

Przyspieszyłem, przejmując kontrolę, unosząc biodra, wbijając się w nią głębiej, szybciej. Jęczała, nie próbując się powstrzymać, a jej paznokcie wbiły się w moją klatkę piersiową, gdy jej orgazm eksplodował. Czułem, jak jej ciało wygina się w łuku, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie, a ja wiedziałem, że nie wytrzymam długo.

— Zdejmij to — rozkazała, zsuwając się ze mnie.

Stanąłem na kolanach na fotelu, a ona uklękła przede mną, biorąc mnie w dłoń. Jej usta otworzyły się, ale zamiast wziąć mnie do środka, przesunęła mojego członka po swojej piersi, między stanikiem a skórą, ściskając go delikatnie.

— Tu — wyszeptała. — Na moje cycki.

Poczułem, jak narasta we mnie napięcie, jak moje ciało napina się w oczekiwaniu. Jej dłonie pracowały, ściskając, przesuwając, a ja patrzyłem na nią — na jej rozchylone usta, na wilgotne oczy, na piersi, które trzymały mnie w gorącym uścisku.

— Kurwa... — wysapałem. — Kończę...

— Dawaj — wyszeptała, a jej język wysunął się, dotykając czubka. — Dawaj to wszystko.

I wtedy eksplodowałem. Moje nasienie trysnęło na jej piersi, na szyję, na brodę, w gorących, pulsujących strumieniach. Jęczałem, a ona patrzyła na mnie, uśmiechając się, czując, jak każda kropla spada na jej skórę. Nie przestawałem, a ona przesuwała dłonią po moim członku, wyciskając ostatnie krople, aż opadłem na fotel, ciężko oddychając.

Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy, słychać było tylko nasze oddechy. Potem ona wstała, sięgnęła po sukienkę i wciągnęła ją przez głowę jednym płynnym ruchem. Poprawiła włosy, wsunęła stopy w szpilki i otworzyła drzwi.

— Było miło — powiedziała, nie patrząc na mnie.

— Czekaj... — zacząłem, ale ona już wychodziła.

Drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem. Zostałem sam w aucie, z rozpiętym rozporkiem, z zapachem jej perfum w powietrzu i z widokiem jej sylwetki znikającej w drzwiach domu. Nie obejrzała się. Nie powiedziała nic więcej.

Siedziałem tak przez długą chwilę, patrząc na puste miejsce obok mnie. Kolacja. Miała być kolacja. Zamiast tego dostałem coś, czego nie spodziewałem się nawet w najśmielszych snach — i straciłem to tak szybko, jak przyszło.

Odpaliłem silnik, zapiąłem pas i odjechałem, wciąż czując smak jej na ustach.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: MILF

Zobacz wszystkie →