Druhna

Wesele było w pełnym rozkwicie. Orkiestra grała skoczne kawałki, goście tańczyli, a kieliszki z szampanem krążyły wśród śmiechu i rozmów. Wśród wirujących sukienek i marynarek jedna para wyróżniała się z tłumu. Ona – druhenka w obcisłej, bordowej sukience, która podkreślała każdy krągłość jej sylwetki. Miała trzydzieści kilka lat, ciemne włosy upięte w luźny kok, z którego wymykały się niesforne kosmyki. On – pan młody? Nie. Kuzyn pana młodego, przyjechał z zagranicy, widział ją pierwszy raz w życiu. Ale od pierwszej chwili, gdy ich spojrzenia się spotkały, wiedział, że ta noc nie skończy się na tańcu.

Nazywał się Marek. Był wysoki, barczysty, z lekkim zarostem i oczami, które nie potrafiły oderwać się od jej dekoltu. Ona, Ewa, czuła jego wzrok na sobie, gdy krążyła między stołami, poprawiając welon panny młodej czy podając kolejne kieliszki. Każde jej spojrzenie w jego stronę było krótkie, ale intensywne. W końcu, gdy orkiestra zagrała wolny utwór, podszedł do niej bez słowa, wyciągając dłoń.

– Zatańczysz? – zapytał, a jego głos był niski, pewny siebie.

– Zależy, czy umiesz prowadzić – odpowiedziała z uśmiechem, wkładając dłoń w jego.

Na parkiecie przyciągnął ją blisko, jedną ręką obejmując jej talię, drugą splatając z jej palcami. Czuła jego ciepło przez cienki materiał sukienki. Ich biodra zetknęły się, gdy kołysali się w rytm muzyki. Jego dłoń powędrowała niżej, na jej dolną część pleców, a palce delikatnie wsunęły się pod materiał sukienki, muskając nagą skórę.

– Masz piękną skórę – szepnął jej do ucha, a jego oddech owiał jej szyję.

– Skąd wiesz? – zaśmiała się cicho. – Nie widziałeś jej jeszcze.

– Czuć ją. I słychać, jak reaguje na mój dotyk.

Zaczerwieniła się, ale nie cofnęła. Przeciwnie – przycisnęła się do niego mocniej, czując jego twardość przez spodnie. Muzyka się skończyła, ale on nie puścił jej dłoni.

– Chodź ze mną – powiedział, prowadząc ją w stronę wyjścia z sali, w kierunku ogrodu.

Za drzwiami było cicho. Noc była ciepła, a w powietrzu unosił się zapach jaśminu. Latarnie rzucały miękkie światło na kamienną ścieżkę. Zatrzymał się przy altanie porośniętej winem, odwracając ją twarzą do siebie.

– Nie mogłem przestać na ciebie patrzeć – wyznał, przesuwając dłonią po jej policzku. – Od pierwszej chwili, gdy weszłaś na salę.

– Też cię zauważyłam – przyznała, patrząc mu prosto w oczy. – Ale nie myślałam, że będziesz miał odwagę.

– Odwagę? – zaśmiał się cicho. – To nie odwaga. To konieczność.

Pocałował ją. Najpierw delikatnie, badawczo. Potem głębiej, gdy jej usta rozchyliły się pod naporem jego języka. Jego dłonie wędrowały po jej plecach, w dół, na pośladki, ściskając je przez cienki materiał sukienki. Jęknęła cicho, wtulając się w niego, czując, jak jej ciało zaczyna płonąć.

– Chcę cię – wyszeptał między pocałunkami. – Tutaj. Teraz.

– A jeśli ktoś nas zobaczy? – zapytała, choć jej ręce już rozpinały mu koszulę.

– Tym lepiej – mruknął, wsuwając dłoń pod jej sukienkę, na udo. – Niech widzą, że cię pragnę.

Jego palce sunęły wyżej, po wewnętrznej stronie uda, aż dotknęły krawędzi koronkowych majtek. Były wilgotne. Uśmiechnął się, przesuwając palcem po materiale, drażniąc ją.

– Jesteś mokra – powiedział z satysfakcją w głosie.

– Bo ty mnie podniecasz – odparła, odchylając głowę do tyłu, gdy jego palec nacisnął jej łechtaczkę przez materiał.

Zszedł na kolana przed nią, wsuwając dłonie pod sukienkę i zsuwając jej majtki w dół. Powoli, z namaszczeniem, całując przy tym jej uda, raz za razem, coraz wyżej. Czuła jego gorący oddech na skórze, a jej ciało drżało w oczekiwaniu.

– Patrz na mnie – rozkazał, a gdy spojrzała w dół, zobaczyła jego oczy wpatrzone w jej wilgotne wnętrze. – Chcę widzieć, jak reagujesz.

Przesunął językiem po jej wargach sromowych, od dołu do góry, zatrzymując się na łechtaczce. Westchnęła głośno, łapiąc się jego ramion. Zaczął ją lizać powoli, okrężnymi ruchami, drażniąc i bawiąc się jej wrażliwym punktem. Jego język był ciepły, wilgotny, a on wiedział dokładnie, co robi.

– Tak… – jęknęła, wbijając palce w jego włosy. – Nie przestawaj.

Wsunął dwa palce w jej wnętrze, jednocześnie nie przerywając lizania. Zaczęła poruszać biodrami w rytm jego ruchów, czując, jak narasta w niej fala rozkoszy. Była blisko. Czuła to w każdym nerwie.

– Dojdź dla mnie – wyszeptał, a jego głos wibrował na jej skórze.

To ją przechyliło. Orgazm wstrząsnął jej ciałem, a ona stłumiła krzyk, przygryzając wargę. Jej uda zacisnęły się wokół jego głowy, a on nie przestawał, dopóki nie opadła z jękiem, opierając się o kolumnę altany.

Podniósł się, ocierając usta wierzchem dłoni. Jego oczy błyszczały w półmroku. Rozpiął spodnie, a jego penis, twardy i nabrzmiały, wysunął się na zewnątrz. Odwrócił ją, opierając jej dłonie o kolumnę.

– Pochyl się – powiedział, a jego głos był chrapliwy z pożądania.

Zrobiła to, wyginając plecy w łuk, wystawiając pośladki w jego stronę. Przesunął dłonią po jej wilgotnym wnętrzu, po czym jednym, płynnym ruchem wszedł w nią od tyłu.

Jęknęła głośno, czując, jak wypełnia ją całkowicie. Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach, przytrzymując ją w miejscu, gdy zaczął poruszać się mocno, głęboko. Każde pchnięcie wbijało ją w kolumnę, a ona czuła, jak narasta w niej kolejna fala.

– Jesteś niesamowita – wysapał, pochylając się nad nią, obejmując ją ramieniem, przyciągając do siebie. Jego usta znalazły jej szyję, a zęby delikatnie ugryzły skórę.

– Szybciej – zażądała, czując, jak napięcie rośnie.

Przyspieszył, jego ruchy stały się dzikie, nieokiełznane. Czuła, jak jego nasienie zbliża się, jak jego ciało napina się w wysiłku. Ona też była blisko. Przesunęła dłonią w dół, na łechtaczkę, i zaczęła masować ją w rytm jego pchnięć.

– Dojdź we mnie – wyszeptała. – Chcę czuć cię w sobie.

Jęknął, wbijając się w nią ostatnim, głębokim pchnięciem, a jego nasienie wypełniło ją gorącym strumieniem. Jej własny orgazm eksplodował w tym samym momencie, a ona krzyknęła cicho, czując, jak całe jej ciało drży.

Opadli na siebie, dysząc ciężko. Ona oparła się o kolumnę, a on obejmował ją od tyłu, całując jej ramiona.

– Wracamy na salę? – zapytał z uśmiechem w głosie.

– Jeszcze nie – odpowiedziała, odwracając się i przyciągając go do pocałunku. – Mam dla ciebie jeszcze kilka pomysłów.

Jej pocałunek był głodny, zachłanny. Wplotła palce we włosy Marka, przyciągając go do siebie, jakby chciała wchłonąć całą jego młodość i energię. Czuła jeszcze na ustach smak własnej wilgoci, a w środku jego nasienie, które powoli spływało po wewnętrznej stronie uda.

– Masz jakiś pomysł? – zapytał z chrypką w głosie, gdy w końcu oderwała się od jego warg.

– Mam – odpowiedziała, biorąc go za rękę. – Chodź.

Poprowadziła go ścieżką w głąb ogrodu, z dala od świateł i muzyki. Weszli między gęste krzewy, gdzie znajdował się mały, kamienny taras z ławką, ukryty przed wzrokiem ciekawskich. Księżyc przebijał się przez liście, rzucając srebrzyste plamy na kamienie.

– Tutaj – powiedziała, odwracając się do niego. – Nikt nas nie znajdzie.

Rozejrzała się wokół, po czym z uśmiechem zdjęła sukienkę przez głowę. Została w samych czarnych, koronkowych majtkach, które już były wilgotne i zsunięte na biodrach. Jej piersi, pełne i jędrne, uniosły się, gdy wyciągnęła ręce w górę, prezentując mu się w blasku księżyca.

– Podoba ci się? – zapytała, przekrzywiając głowę.

– Jesteś najpiękniejszą kobietą na tym weselu – powiedział, podchodząc do niej. – I chyba w całym mieście.

– Pochlebca – zaśmiała się, ale jej oczy błyszczały z satysfakcji.

Położyła dłonie na jego klatce piersiowej, przesuwając nimi po gładkiej skórze, muskając sutki. Potem powędrowała niżej, po brzuchu, aż do paska spodni, które wciąż miał rozpięte. Wsunęła dłoń do środka, obejmując jego wciąż twardego penisa.

– Znowu gotowy? – mruknęła z uśmiechem. – Młody organizm.

– Przy tobie zawsze – odpowiedział, a jego dłonie powędrowały do jej majtek, zsuwając je w dół.

Tym razem to ona opadła na kolana przed nim. Podniosła wzrok, patrząc mu prosto w oczy, gdy przesuwała językiem po czubku jego penisa. Posmakowała siebie i jego, mieszając te smaki na języku. Jęknął, odchylając głowę do tyłu, opierając dłonie o jej ramiona.

– Weź mnie do ust – wyszeptał, a jego głos był błagalny.

Uśmiechnęła się, po czym otworzyła usta szeroko i wzięła go głęboko, aż poczuła jego czubek na tylnej ścianie gardła. Zacisnęła wargi wokół niego i zaczęła poruszać głową w rytmicznych ruchach, jednocześnie masując jąderka dłonią.

– O cholera… – jęknął, wbijając palce w jej włosy. – Tak… właśnie tak.

Pracowała nad nim z wprawą, która zdradzała lata doświadczenia. Zmieniała tempo, raz zwalniając, raz przyspieszając, drażniąc go językiem w najbardziej wrażliwych miejscach. Czuła, jak jego ciało napina się, jak mięśnie brzucha twardnieją.

– Zaraz… – wysapał, próbując ją odepchnąć. – Nie chcę… nie tak szybko.

Ale ona nie przestawała. Wręcz przeciwnie – przyspieszyła, wsuwając palec między jego pośladki, masując go delikatnie. Jęknął głośno, a jego biodra zaczęły poruszać się w rytm jej ust.

– Dojdę… – ostrzegł, ale ona tylko mocniej zacisnęła wargi.

Trysnął w jej ustach z głośnym jękiem, a ona połknęła wszystko, nie przerywając ruchów, dopóki nie opadł z wyczerpaniem, opierając się o kamienną ścianę.

Podniosła się powoli, ocierając kącik ust. Uśmiechnęła się, widząc jego oszołomienie.

– A teraz – powiedziała, odwracając się i opierając dłonie o ławkę. – Pokaż mi, co jeszcze potrafisz.

Pochyliła się, wyginając plecy w łuk, prezentując mu swoje wilgotne, różowe wnętrze. Jej pośladki uniosły się w zapraszającym geście, a ona obejrzała się przez ramię, patrząc na niego wyzywająco.

– No dalej – szepnęła. – Nie każ mi czekać.

Podszedł do niej, kładąc dłonie na jej biodrach. Przesunął kciukami po wewnętrznej stronie ud, rozchylając je szerzej. Potem pochylił się, przesuwając językiem po jej wilgotnej szczelinie, od dołu do góry, aż do łechtaczki.

Drgnęła, zaciskając palce na krawędzi ławki.

– Tak… – westchnęła. – Nie zapomnij o tym, co lubię.

Zanurzył język w jej wnętrzu, jednocześnie masując łechtaczkę kciukiem. Jego drugą ręką pieścił jej pośladki, ugniatając je, raz po raz wsuwając palec między nie, drażniąc wejście.

– Wejdź we mnie – zażądała. – Teraz.

Wyprostował się, przysuwając czubek penisa do jej wejścia. Przesunął nim po wilgotnych wargach, drażniąc ją, po czym jednym, głębokim pchnięciem wszedł w nią w całości.

Krzyknęła cicho, czując, jak wypełnia ją całkowicie. Jej ciało zadrżało, a ona oparła się przedramionami o ławkę, wyginając plecy jeszcze bardziej.

– Ruszaj się – wyszeptała. – Mocno.

Zaczął poruszać się szybko, zdecydowanie. Jego dłonie trzymały jej biodra, przyciągając ją do siebie z każdym pchnięciem. Czuła, jak jego nasienie z poprzedniego razu miesza się z jej wilgocią, tworząc mokry, obsceniczny dźwięk przy każdym ruchu.

– Jesteś taki głęboko – jęknęła, czując, jak jego penis dotyka jej szyjki macicy. – Tak dobrze…

Pochylił się nad nią, obejmując ją ramieniem, przyciągając do siebie. Jego usta znalazły jej szyję, a zęby delikatnie ugryzły wrażliwą skórę. Jedną ręką sięgnął między jej nogi, masując łechtaczkę w rytm pchnięć.

– Dojdź dla mnie – wyszeptał jej do ucha. – Chcę czuć, jak drżysz.

To było za dużo. Jej ciało wygięło się w łuk, a orgazm wstrząsnął nią z siłą, której się nie spodziewała. Krzyknęła, zaciskając się wokół niego, czując, jak jego ruchy stają się bardziej nieregularne.

– Ja też… – wysapał, wbijając się w nią ostatnim, głębokim pchnięciem.

Poczuła, jak jego nasienie wypełnia ją po raz drugi, gorące i obfite. Opadł na nią, dysząc ciężko, a ona oparła się o ławkę, czując, jak jej nogi drżą.

Leżeli tak przez chwilę, spoceni i zaspokojeni. W oddali słychać było muzykę i śmiechy gości, ale tutaj, w tym ukrytym zakątku, istniał tylko oni.

– Wracamy? – zapytał w końcu, całując jej ramię.

– Za chwilę – odpowiedziała, odwracając się i obejmując go za szyję. – Ale najpierw… – Uśmiechnęła się, przesuwając dłonią po jego wilgotnym brzuchu. – Chcę cię jeszcze raz. Ale tym razem na ławce. Na górze.

Jego oczy rozbłysły. Bez słowa usiadł na ławce, opierając się o oparcie, a ona wspięła się na niego, rozkładając nogi po obu stronach jego bioder. Powoli, z uśmiechem, opuściła się na jego wciąż twardego penisa, wsuwając go w siebie centymetr po centymetrze.

– Tak… – westchnęła, gdy był w niej w całości. – Teraz popatrz na mnie.

Objęła go ramionami, zaczynając poruszać się powoli, okrężnymi ruchami bioder. Jej piersi kołysały się przy każdym ruchu, a on wpatrywał się w nią jak zahipnotyzowany.

– Jesteś niesamowita – wyszeptał, przesuwając dłońmi po jej plecach, w dół, na pośladki.

– Wiem – odpowiedziała z uśmiechem, przyspieszając.

Tym razem to ona prowadziła. Kontrolowała tempo, głębokość, kąt nachylenia. Wiedziała dokładnie, co sprawia jej przyjemność, i wykorzystywała to bez skrupułów. Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach, pomagając jej w rytmie, a jego jęki stawały się coraz głośniejsze.

– Jesteś blisko? – zapytała, patrząc mu w oczy.

– Tak… – wysapał. – Ale chcę… chcę, żebyś ty…

– Ja też – przerwała mu, przesuwając dłonią między ich ciała, masując łechtaczkę. – Dojdziemy razem.

Przyspieszyła, czując, jak narasta w niej fala. Jego ciało napinało się pod nią, a on zacisnął zęby, starając się wytrzymać.

– Teraz – wyszeptała, a jej ciało eksplodowało orgazmem.

Jęknął głośno, dochodząc w tym samym momencie, wypełniając ją po raz trzeci. Opadła na niego, wtulając twarz w jego szyję, czując, jak ich serca biją w jednym rytmie.

– Chyba musimy wracać – mruknęła po chwili, nie ruszając się z jego kolan. – Ktoś może nas szukać.

– Jeszcze chwila – odpowiedział, całując jej włosy. – Jeszcze chwila.

Wrócili na salę oddzielnie, jakby nic się nie stało. Ona poprawiła sukienkę, przygładziła włosy, pociągnęła łyk szampana z przechodzącego kelnera. On zatrzymał się przy barze, zamawiając whisky, i przez chwilę obserwował ją z daleka.

Ale ich spojrzenia spotykały się co chwilę. Ona unosiła kieliszek w jego stronę, on odpowiadał lekkim skinieniem głowy. Gdy orkiestra zagrała kolejny wolny utwór, zobaczyła, jak podchodzi do niej pewnym krokiem.

– Zatańczysz jeszcze raz? – zapytał, wyciągając dłoń.

– Myślałam, że już się zmęczyłeś – odpowiedziała z uśmiechem, wkładając dłoń w jego.

– Przy tobie nie ma mowy o zmęczeniu.

Na parkiecie przyciągnął ją blisko, tak jak wcześniej. Jego dłoń spoczywała na jej plecach, nieco niżej, niż wypadało. Czuła jego palce przesuwające się po materiale sukienki, jakby szukały wejścia.

– Masz na myśli to, co myślę? – szepnęła mu do ucha.

– A co myślisz? – odpowiedział, a jego usta musnęły jej płatek ucha.

– Że chcesz mnie zabrać do hotelu.

– Jesteś bardzo spostrzegawcza.

Zaśmiała się cicho, odchylając głowę do tyłu. Jej oczy błyszczały w świetle kolorowych reflektorów.

– Mam swoje rzeczy w pokoju panny młodej. Daj mi pięć minut.

– Znajdę cię przy wejściu.

Rozdzielili się. Ona zniknęła w tłumie, a on dopił whisky, obserwując ją kątem oka. Widział, jak rozmawia z panną młodą, ściskając ją na pożegnanie, po czym kieruje się w stronę wyjścia. Ruszył za nią, mijając gości, którzy wznosili toasty.

Na zewnątrz noc była chłodniejsza. Ona czekała przy samochodzie, oparta o drzwi, z ramionami skrzyżowanymi na piersi.

– Gotowy? – zapytała.

– Zawsze.

W hotelu winda jechała w górę w ciszy. Stali obok siebie, ale żadne z nich nie odezwało się słowem. Ona czuła jego wzrok na swoim ciele, na odsłoniętych ramionach, na dekolcie. On czuł zapach jej perfum, mieszający się z zapachem nocy i potu.

Gdy drzwi windy się otworzyły, ruszyli korytarzem. Ona wyciągnęła kartę, otworzyła drzwi do pokoju i weszła pierwsza. On zamknął drzwi za sobą, przekręcając zamek.

Przez chwilę stali naprzeciwko siebie, mierząc się wzrokiem. Potem ona zrobiła krok w jego stronę, a on w jej. Ich usta spotkały się w głodnym, zachłannym pocałunku, który był mieszanką tęsknoty i pożądania.

– Chcę cię całego – wyszeptała między pocałunkami. – Całą noc.

– Dostaniesz.

Rozebrał ją powoli, guzik po guziku, rozporek po rozporku. Jej sukienka opadła na podłogę, a on uklęknął przed nią, całując jej brzuch, biodra, uda. Zsunął jej majtki, które były już wilgotne, i przesunął językiem po jej łechtaczce.

– Tak… – westchnęła, łapiąc go za włosy. – Nie przestawaj.

Lizał ją długo, dokładnie, doprowadzając do drżenia. Gdy poczuła, że jest blisko, cofnął się, zostawiając ją na krawędzi.

– Nie rób tego – jęknęła. – Nie zostawiaj mnie tak.

– Chodź na łóżko – powiedział, wstając.

Położyła się na plecach, a on pochylił się nad nią, całując jej szyję, piersi, brzuch. Jego język krążył wokół jej sutków, drażniąc je, aż stwardniały. Potem wrócił między jej nogi, wsuwając w nią dwa palce, jednocześnie ssąc łechtaczkę.

– Och… – jęknęła, wyginając biodra. – Tak… właśnie tak…

Czuła, jak narasta w niej fala, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu. Tym razem nie przerywał. Doprowadził ją do orgazmu, który wstrząsnął nią całkowicie, a ona krzyknęła, zaciskając palce na pościeli.

Zanim zdążyła opaść, on już był nad nią, wsuwając w nią swojego penisa. Był twardy, gorący, a ona przyjęła go z westchnieniem ulgi.

– Tak… – wyszeptała. – Wypełnij mnie.

Zaczął poruszać się powoli, głęboko, a ona oplatała go nogami, przyciągając do siebie. Czuła każdy centymetr jego ciała, każdy ruch, każde drgnienie. Jego dłonie błądziły po jej ciele, ściskając piersi, głaszcząc uda, wsuwając się między ich złączone ciała.

– Spójrz na mnie – powiedział, a jego głos był chrapliwy.

Otworzyła oczy, patrząc na niego. Jego twarz była napięta, skupiona, a w oczach miał dzikie pożądanie.

– Jesteś piękna – wyszeptał. – Chcę, żebyś to zapamiętała.

Pocałował ją, a jego ruchy stały się szybsze, bardziej zdecydowane. Czuła, jak narasta w nim napięcie, jak jego ciało napina się w wysiłku.

– Dojdź we mnie – wyszeptała mu do ucha. – Chcę czuć cię w sobie.

Jęknął, wbijając się w nią głęboko, a jego nasienie wypełniło ją gorącym strumieniem. Jej własny orgazm eksplodował w tym samym momencie, a ona wygięła się w łuk, czując, jak całe jej ciało drży.

Opadł na nią, dysząc ciężko, a ona objęła go ramionami, głaszcząc po plecach.

– To było… – zaczął.

– Niesamowite – dokończyła za niego.

Leżeli tak przez chwilę, wtuleni w siebie, czując bicie swoich serc. W końcu on uniósł głowę, patrząc na nią.

– Chcę jeszcze – powiedział.

– Wiedziałam – uśmiechnęła się. – Ale tym razem… – Przewróciła go na plecy, wsuwając się na niego. – To ja będę rządzić.

Usiadła na nim okrakiem, biorąc go w dłoń i prowadząc do swojego wnętrza. Powoli, z uśmiechem, opuściła się na niego, aż był w niej w całości.

– Tak… – westchnęła, zamykając oczy. – Czuję cię tak głęboko.

Zaczęła poruszać się powoli, okrężnymi ruchami bioder, drażniąc go i siebie. Jej piersi kołysały się przy każdym ruchu, a on obserwował ją z zachwytem.

– Jesteś niesamowita – wyszeptał.

– Wiem – odpowiedziała, przyspieszając.

Tym razem to ona kontrolowała wszystko. Tempo, głębokość, kąt nachylenia. Wiedziała dokładnie, co sprawia jej przyjemność, i wykorzystywała to bez skrupułów. Jego dłonie zacisnęły się na jej biodrach, pomagając jej w rytmie, a jego jęki stawały się coraz głośniejsze.

– Jesteś blisko? – zapytała, patrząc mu w oczy.

– Tak… – wysapał. – Ale chcę… chcę, żebyś ty…

– Ja też – przerwała mu, przesuwając dłonią między ich ciała, masując łechtaczkę. – Dojdziemy razem.

Przyspieszyła, czując, jak narasta w niej fala. Jego ciało napinało się pod nią, a on zacisnął zęby, starając się wytrzymać.

– Teraz – wyszeptała, a jej ciało eksplodowało orgazmem.

Jęknął głośno, dochodząc w tym samym momencie, wypełniając ją po raz kolejny. Opadła na niego, wtulając twarz w jego szyję, czując, jak ich serca biją w jednym rytmie.

– Chyba musimy odpocząć – mruknęła po chwili.

– Chyba tak – odpowiedział, całując jej włosy. – Ale tylko na chwilę.

Światło poranka sączyło się przez cienkie zasłony, malując złote smugi na pościeli. W pokoju unosił się zapach potu, seksu i perfum – mieszanka, która dla nich obojga stała się znajoma przez ostatnie godziny. Ewa otworzyła oczy, mrugając w jasnym świetle. Czuła ciężar ramienia Marka na swojej talii i ciepło jego ciała wtulonego w jej plecy.

Przez chwilę leżała nieruchomo, wsłuchując się w jego równy oddech. Jego twarz była spokojna, młoda, z delikatnym zarostem, który nocą ocierał jej uda. Uśmiechnęła się do siebie, przesuwając dłonią po jego dłoni, która spoczywała na jej brzuchu.

– Obudziłaś się – mruknął, nie otwierając oczu.

– Ty też – odpowiedziała cicho.

– Czułem, jak się ruszasz. – Przesunął nosem po jej karku, całując delikatnie skórę. – Myślałem, że będziesz spać dłużej.

– Nie mogłam. Myślałam o tobie.

– O mnie? – Otworzył oczy, patrząc na nią z uśmiechem. – Co dokładnie?

– O tym, jak się poznaliśmy. O tym, co się stało. O tym, że to chyba była najlepsza noc w moim życiu.

Przewrócił ją delikatnie na plecy, patrząc jej w oczy. Jego wzrok był ciepły, ale wciąż pełen pożądania.

– Dla mnie też – powiedział. – Nie spodziewałem się tego, kiedy jechałem na to wesele.

– Ja też nie. – Położyła dłoń na jego policzku, przesuwając kciukiem po linii szczęki. – Ale nie żałuję.

– Ja też nie.

Pocałował ją. Tym razem był to pocałunek inny niż wszystkie poprzednie – spokojny, czuły, pełen czegoś, co mogło być początkiem czegoś więcej. Ich usta spotykały się powoli, bez pośpiechu, jakby chcieli zapamiętać ten smak.

– Chcę cię jeszcze raz – wyszeptała, gdy oderwał się od jej warg. – Ale tym razem powoli. Chcę czuć każdy centymetr.

– Jak chcesz.

Przesunął się w dół jej ciała, całując szyję, obojczyk, piersi. Jego język krążył wokół sutków, drażniąc je, aż stwardniały pod jego dotykiem. Ona westchnęła, wyginając plecy, wplatając palce w jego włosy.

– Tak… – wyszeptała. – Nie spiesz się.

Zszedł niżej, całując jej brzuch, biodra, wewnętrzną stronę ud. Czuła jego gorący oddech na skórze, a jej ciało drżało w oczekiwaniu. Gdy w końcu dotknął językiem jej łechtaczki, westchnęła głośno, odchylając głowę do tyłu.

Lizał ją powoli, dokładnie, jakby chciał zapamiętać jej smak. Jego język był miękki, ciepły, a on wiedział dokładnie, co robi. Doprowadzał ją do krawędzi, po czym zwalniał, drażniąc ją, bawiąc się jej ciałem.

– Proszę… – jęknęła. – Nie przestawaj.

Nie przestawał. Wsunął w nią dwa palce, zginając je w rytmie, który sprawiał, że jej biodra unosiły się w poszukiwaniu więcej. Czuła, jak narasta w niej fala, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu.

– Dojdź dla mnie – wyszeptał, a jego głos wibrował na jej skórze.

To ją przechyliło. Orgazm wstrząsnął nią powoli, falami, które rozchodziły się po całym ciele. Krzyknęła cicho, zaciskając palce na pościeli, czując, jak jej mięśnie pulsują wokół jego palców.

Podniósł się, ocierając usta wierzchem dłoni. Patrzył na nią z uśmiechem, a w jego oczach było coś więcej niż pożądanie.

– Teraz ty – powiedziała, przyciągając go do siebie. – Chcę cię poczuć w sobie. Powoli.

Przewróciła się na brzuch, ale nie oparła się na łokciach. Zamiast tego położyła się płasko, rozkładając nogi, prezentując mu swoje wnętrze. Obejrzała się przez ramię, patrząc na niego wyzywająco.

– Wejdź we mnie – wyszeptała. – I nie ruszaj się, dopóki nie powiem.

Pochylił się nad nią, przysuwając czubek penisa do jej wejścia. Przesunął nim po wilgotnych wargach, drażniąc ją, po czym wszedł w nią powoli, centymetr po centymetrze.

Westchnęła, czując, jak wypełnia ją całkowicie. Jego ciało przylegało do jej pleców, a on oparł się na przedramionach, otaczając ją ramionami.

– Zostań tak – wyszeptała. – Czuć cię w sobie. Całego.

Leżał w niej nieruchomo, czując, jak jej mięśnie pulsują wokół niego. Jego oddech był gorący na jej karku, a dłonie spoczywały na jej dłoniach, splatając palce.

– Jesteś piękna – wyszeptał. – Wiesz o tym?

– Mówisz to, bo chcesz seksu – zaśmiała się cicho.

– Mówię to, bo to prawda. – Pocałował jej ramię. – I chcę seksu.

Zaśmiała się, a on zaczął poruszać się powoli, ledwo zauważalnie. Jego ruchy były płytkie, delikatne, jakby chciał przedłużyć ten moment w nieskończoność. Czuła każdy jego ruch, każde drgnienie, każde uderzenie serca.

– Tak… – westchnęła. – Właśnie tak.

Poruszał się w niej powoli, rytmicznie, a ona zamykała oczy, oddając się temu uczuciu. Czuła, jak narasta w niej kolejna fala, ale tym razem nie spieszyła się. Chciała smakować każdą sekundę.

– Jesteś blisko? – zapytał, jego głos był chrapliwy.

– Tak – odpowiedziała. – Ale nie chcę, żeby to się skończyło.

– To nie musi się skończyć. – Przyspieszył nieco, ale wciąż pozostawał delikatny. – Możemy to powtarzać.

– Wiesz, że to nie takie proste.

– Wiem. – Pocałował jej kark. – Ale mogę marzyć.

Jego ruchy stały się głębsze, bardziej zdecydowane, ale wciąż pełne czułości. Czuła, jak narasta w niej orgazm, jak jej ciało napina się w oczekiwaniu.

– Dojdź we mnie – wyszeptała. – Chcę czuć cię w sobie. Po raz ostatni.

Jęknął, wbijając się w nią głęboko, a jego nasienie wypełniło ją gorącym strumieniem. Jej własny orgazm eksplodował w tym samym momencie, cichy, głęboki, rozchodzący się po całym ciele.

Opadł na nią, dysząc ciężko, a ona odwróciła głowę, szukając jego ust. Pocałowała go delikatnie, czując smak potu i miłości.

Leżeli tak przez długą chwilę, wtuleni w siebie, bez słowa. W końcu on uniósł się, patrząc na nią.

– Muszę jechać – powiedział cicho. – Mój samolot jest po południu.

– Wiem. – Uśmiechnęła się, przesuwając dłonią po jego policzku. – To było… niesamowite.

– Dla mnie też. – Pocałował ją ostatni raz. – Może się jeszcze zobaczymy.

– Może. – Wstała z łóżka, sięgając po jego koszulę, która leżała na podłodze. Włożyła ją, zapinając tylko kilka guzików. – Ale jeśli nie… – Podeszła do niego, obejmując go za szyję. – To wspomnienie zostanie ze mną na zawsze.

– Ze mną też.

Ubrał się w milczeniu, a ona obserwowała go z łóżka, owinięta w jego koszulę. Gdy był gotowy, podszedł do niej, pochylając się, by pocałować ją w czoło.

– Do zobaczenia, Ewo.

– Do zobaczenia, Marku.

Wyszedł, zamykając drzwi za sobą. Została sama w pokoju, który wciąż pachniał nimi obojgiem. Przesunęła dłonią po pościeli, na której jeszcze przed chwilą leżeli razem, i uśmiechnęła się.

To było jedno z tych wspomnień, które zostają na zawsze. I chociaż wiedziała, że prawdopodobnie nigdy go nie zobaczy, czuła, że ta noc – i ten poranek – były dokładnie tym, czego potrzebowała.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.