Grzeszny Toast: Zdrada na Weselu
Wesele Jacka i Matyldy miało być wydarzeniem roku. Wszystko było idealne: biała, dopasowana suknia Matyldy, która podkreślała jej idealną figurę, kaskady kwiatów i setki gości. Jednak Jacek, w swoim ogromnym stresie i radosnym szaleństwie, zaczął pić zbyt dużo i zbyt szybko. Już po kilku godzinach pan młody był w stanie ciężkiego upojenia. Po serii głośnych toastów i tańcach, Jacek w końcu „padł” – zasnął głębokim, chrapiącym snem w jednym z bocznych pokoi gościnnych, całkowicie nieświadomy tego, co dzieje się wokół.
Matylda, choć piękna i promienna, od początku czuła dziwny niepokój. Jacek, mimo że ją kochał, zawsze był nieco niezdarny w sypialni, a jego alkoholowy odlot w dniu ich ślubu sprawił, że poczuła się nagle przeraźliwie samotna w tym tłumie ludzi. W pewnym momencie, przytłoczona emocjami i rozczarowaniem, wymknęła się z sali tanecznej do ciemnego, cichego korytarza prowadzącego do zaplecza. Oparła się o ścianę i pozwoliła, by kilka łez spłynęło po jej policzkach, rozmazując delikatny makijaż.
Wtedy z cienia wyłonił się Olaf – młodszy brat Jacka. Olaf był przeciwieństwem swojego brata: pewny siebie, wysportowany, z mrocznym spojrzeniem, które od lat śledziło każdy ruch Matyldy. Wiedział dokładnie, jak bardzo Matylda jest spragniona prawdziwej męskiej energii, której Jacek nigdy nie potrafił jej dać.
– Co ty tutaj robisz, Matyldo? Dlaczego płaczesz w dniu swojego szczęścia? – zapytał niskim, wibrującym głosem, podchodząc do niej tak blisko, że poczuła zapach jego drogich perfum zmieszanych z aromatem whisky.
– Jacek... on po prostu zasnął. Jest tak nieodpowiedzialny – szepnęła, ocierając łzę.
Olaf uśmiechnął się drapieżnie. Bez słowa położył dłoń na jej talii i przyciągnął ją do siebie, wciskając jej piersi w swoją twardą klatkę piersiową. Matylda drgnęła, ale nie odsunęła się. Przeciwnie, poczuła, jak między jej nogami zaczyna pulsować gwałtowne, zapomniane pożądanie.
– Jacek jest idiotą, że zostawił taką kobietę jak ty samą w tę noc – mruknął Olaf, a jego dłoń powoli zjechała w dół, chwytając za pełny pośladki Matyldy przez cienki materiał białej sukni. – Zasługujesz na kogoś, kto potrafi cię wziąć tak, żebyś zapomniała o całym świecie.
Zanim Matylda zdążyła odpowiedzieć, Olaf brutalnie przycisnął ją do ściany korytarza i wbił swoje usta w jej usta w głodnym, agresywnym pocałunku. Matylda jęknęła, a jej ręce automatycznie wplątały się w jego włosy. To nie była delikatna gra – to był instynkt. Olaf błyskawicznie podwinął jej długą, białą suknię, odsłaniając koronkowe pończochy i mokrą sromkę.
– Boże, jesteś tak mokra... Już teraz chcesz mojego brata, czy chcesz mnie? – zawarczał Olaf, wsuwając dwa palce głęboko w jej rozpalone wnętrze.
– Ciebie... chcę ciebie! – wykrzyknęła Matylda, zapominając o przysiędze, którą złożyła godzinę wcześniej przed ołtarzem.
Olaf nie tracił czasu. Rozpiął spodnie, uwalniając swojego potężnego, twardego członka, który pulsował z niecierpliwości. Chwycił Matyldę za uda i uniósł ją w górę, tak by mogła owinąć nogami jego biodra. Jednym, potężnym pchnięciem wbił się w nią po samą nasadę, niemal wgniatając ją w ścianę.
– Aaaaah! – Matylda wypuściła głośny krzyk, który stłumiła dłonią, by nie usłyszeli ich goście z sali obok.
Olaf zaczął rżnąć ją ostro i rytmicznie, z każdą sekundą zwiększając tempo. Biała suknia ślubna była teraz całkowicie pognieciona i podwinięta, a ich ciała łączyły się w zwierzęcym, spoconym rytmie. Olaf nie bawił się w czułość – wbijał się w nią z furią, uderzając miednicą o jej pośladki z głośnym, mokrym mlaskaniem.
– Patrz na mnie, Matyldo! Patrz, jak twój szwagier wypełnia cię lepiej niż twój mąż kiedykolwiek zrobił! – warczał Olaf, przyspieszając pchnięcia tak bardzo, że cała konstrukcja ściany zaczęła drżeć.
Matylda była w ekstazie. Płacz zmienił się w orgazmiczne jęki rozkoszy. Czuła, jak każdy centymetr członka Olafa rozrywa ją od środka, dostarczając jej przyjemności, o której wcześniej tylko marzyła. Kiedy poczuła, że nadchodzi szczyt, zacisnęła nogi wokół jego bioder, niemal miażdżąc go w uścisku.
Olaf z rykiem pożądania wypuścił w niej gęste, gorące strumienie nasienia, wypełniając jej łono całkowicie. Matylda drżała w potężnym orgazmie, opierając głowę na ramieniu Olafa, podczas gdy z oddali wciąż dobiegały dźwięki weselnej muzyki i śmiechy gości.
Po chwili Olaf powoli ją opuścił. Matylda poprawiła suknię, a po jej udach spływały białe smugi nasienia brata jej męża. Spojrzała na niego z mieszanką wstydu i absolutnego spełnienia.
– Idź teraz do Jacka – szepnął Olaf z triumfalnym uśmiechem. – Powiedz mu, że wszystko jest w porządku. Ale pamiętaj... teraz już wiesz, kto z nas naprawdę potrafi cię zaspokoić.
Matylda wróciła na salę, uśmiechając się do gości, podczas gdy wewnątrz niej wciąż tętniło nasienie Olafa – najmroczniejszy i najbardziej ekscytujący prezent ślubny, jaki mogła otrzymać.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?