Marek
Marek zawsze myślał, że ma idealne małżeństwo. Karolina była piękna, elegancka, z tymi swoimi idealnie wypielęgnowanymi paznokciami i chłodnym spojrzeniem, które sprawiało, że czuł się przy niej mały. Ale od roku w ich sypialni panowała lodowata cisza. Karolina nie chciała go dotykać. Każda próba zbliżenia kończyła się ironicznym uśmiechem i krótkim: „Naprawdę, Marku? Myślisz, że to cię interesuje?”.
Wszystko zmieniło się, gdy w ich życiu pojawił się Wiktor. Wiktor był ucieleśnieniem wszystkiego, czym Marek nie był. Był potężny, miał szerokie bary, tatuaże pokrywające przedramiona i ten rodzaj pewności siebie, który sprawia, że inni ludzie instynktownie robią mu miejsce w przejściu. Był trenerem personalnym Karoliny, ale szybko stał się czymś więcej.
Pewnego wieczoru Marek wrócił do domu wcześniej i usłyszał z sypialni głośne, rytmiczne uderzenia i stłumione jęki, których nigdy wcześniej nie słyszał z ust swojej żony. Kiedy uchylił drzwi, jego świat runął, a jednocześnie w jego kroku pojawił się wstydliwy, palący żar.
Karolina była rozłożysta na łóżku, z nogami szeroko rozwartymi i przerzuconymi przez potężne ramiona Wiktora. Wiktor nie sypiał z nią delikatnie. Wbijał się w nią z brutalną siłą, chwytając ją za biodra tak mocno, że na jej białej skórze zostawały czerwone ślady jego palców.
– Patrz na niego, Karolino – wychrypiał Wiktor, zauważając Marka w drzwiach. Nie przerwał ruchu. Wręcz przeciwnie, wbił się jeszcze głębiej, sprawiając, że żona wydała z siebie przeszywający krzyk rozkoszy. – Patrz, jak twój mąż stoi tam jak mały, żałosny robak i gapi się na to, jak prawdziwy mężczyzna cię wypełnia.
Karolina odwróciła głowę w stronę Marka. W jej oczach nie było wstydu. Była tam czysta, drapieżna pogarda.
– Chodź tutaj, Marku – rozkazała zimnym tonem. – Chodź i zobacz, jak to jest być naprawdęużądną.
Marek, prowadzony przez dziwną mieszankę bólu i podniecenia, podszedł do łóżka. Wiktor jednym ruchem wyrzucił go na kolana przy stopach Karoliny.
– Na kolana, nędzna kurewko – syknął Wiktor, choć mówił do Marka. – Masz patrzeć, jak twoja żona staje się moją zabawką. I nie waż się dotknąć swojego członka, dopóki ja nie pozwolę.
Wiktor zaczął teraz robić to, co kochał najbardziej: upokarzać Marka poprzez rozkosz Karoliny. Wyciągnął żonę za włosy, zmuszając ją do patrzenia na męża, podczas gdy on sam bezlitośnie napierdalał w jej cipkę.
– Powiedz mu, Karolino. Powiedz mu, jak bardzo go przerastam. Powiedz mu, że jego mały kikut nie jest wart nawet sekundy twojej uwagi – dyktował Wiktor.
– Jesteś żałosny, Marku! – wykrzyczała Karolina, wyginając się w łuk z rozkoszy. – On jest taki wielki... czuję go w każdym centymetrze mojego ciała! Ty jesteś nikim! Jesteś tylko obserwatorem mojej przyjemności!
Marek drżał na kolanach. Widok swojej żony, która wprost nazywała go nikim, podczas gdy inny facet bezlitośnie ją brał, doprowadził go do szaleństwa. Jego erekcja była bolesna, ale zakaz dotykania siebie był torturą.
Wiktor nagle wyciągnął się z niej z głośnym mlaśnięciem i jednym ruchem pchnął Karolinę na krawędź łóżka, tak by jej twarz znalazła się centymetry nad twarzą Marka.
– Teraz najciekawsza część – uśmiechnął się drapieżnie Wiktor.
Mężczyzna zaczął gwałtownie masturbować się nad nimi obojgiem. Jego potężny członek był nabrzmiały i ciemny od krwi.
– Patrz, Marku. To jest to, czego twoja żona pragnie każdego dnia. To jest to, co ją satysfakcjonuje – mówił Wiktor, przyspieszając ruchy.
Kiedy Wiktor w końcu osiągnął szczyt, nie wystrzelił w Karolinę. Zamiast tego, z brutalną precyzją, napluł Markowi prosto w twarz, a sekundę później zalał jego policzek i czoło gęstymi, białymi strumieniami nasienia.
– Posprzątaj to, Marku – rozkazał Wiktor, wstając z łóżka i zapalając papierosa. – Liż to z własnej skóry, a potem zejdź do kuchni i przynieś nam drinki. Twoja żona wciąż jest głodna, a ja mam zamiar używać jej przez resztę nocy.
Karolina spojrzała na męża z góry, oblizując usta z resztek nasienia Wiktora, które zdążyła przechwycić. W jej oczach była tylko nieskończona pogarda i pożądanie do mężczyzny, który właśnie odebrał jej mężowi resztki godności. Marek, całkowicie złamany i upokorzony, zaczął lizać nasienie obcego faceta z własnego policzka, wiedząc, że od teraz jego jedyną rolą w tym domu jest bycie sługą cudzej przyjemności.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?