Pragnienie cuckolda

Olaf spędził cały tydzień na poszukiwaniach. Przeszukiwał fora, aplikacje i portale dla ludzi o specyficznych gustach, aż w końcu znalazł go – Piotra. Zdjęcia były obezwładniające: 26-letni chłopak o ciele wyrzeźbionym z granitu, z szerokimi barkami, stalowym brzuchem i pewnym siebie spojrzeniem, które mówiło, że nie bierze jeńców. Piotr nie był amatorem; specjalizował się w "obsłudze" żon mężczyzn, którzy chcieli być cuckoldami. Dla niego była to gra, w której zawsze wygrywał.

Iga, gdy tylko dowiedziała się o wyborze, weszła w rolę z przerażającą pasją. Przez cały dzień poprzedzający spotkanie była w stanie dziwnej, ekstatycznej ekscytacji. Zamówiła bieliznę, która była bardziej zapowiedzią niż ubraniem – czarny, koronkowy komplet, który podkreślał jej ogromne piersi i sprawiał, że każdy ruch bioder był prowokacją. Kupiła zapas najcieńszych prezerwatyw, żele lubrykujące i zestaw zabawek, które miały sprawić, że ten wieczór będzie niezapomniany.

Kiedy słońce zaczęło zachodzić, sypialnia została przygotowana. Na środku stało wielkie, małżeńskie łóżko, a dokładnie naprzeciwko niego, w idealnym zasięgu wzroku, Iga ustawiła ciężki, drewniany fotel.

— Tutaj będziesz siedział, Olafie — powiedziała, patrząc na niego z zimnym, drapieżnym uśmiechem. — Będziesz patrzył na każdy centymetr mojego ciała, który Piotr będzie teraz posiadał.

Olaf, spocony i drżący z podniecenia, usiadł na krześle. Czuł, jak jego serce bije w rytmie nadchodzącej katastrofy. Jednak wtedy Iga wyciągnęła z szafki coś, czego Olaf się nie spodziewał: parę profesjonalnych, stalowych kajdanek.

— Co to ma być? — zapytał, marszcząc brwi.

— Nowa zasada, kochanie — odparła Iga, podchodząc do niego z błyskiem w oku. — Przez ostatnie miesiące to ty mnie namawiałeś, naciskałeś i zmuszałeś do tej decyzji. Teraz, kiedy w końcu się zgodziłam, chcę mieć pewność, że nie zmienisz zdania w ostatniej chwili. Nie chcę, żebyś nagle poczuł przypływ zazdrości i przerwał nam najlepszy moment mojego życia.

Zanim Olaf zdążył zaprotestować, Iga szybkim ruchem spięła jego nadgarstki do poręczy krzesła. Metal szczęknął głośno, a Olaf poczuł, jak zimna stal zaciska się na jego skórze. Był unieruchomiony.

— Iga, to przesada! — krzyknął, szarpiąc się w więzach. — Chciałem być cuckoldem, ale nie więźniem! Rozpięte to natychmiast!

Iga spojrzała na telefon.
— Piotr właśnie wysłał wiadomość. Jest pod domem.

Olaf zamarł. Wiedział, że w tej chwili odmówić byłoby szczytem żenady. Zaprosił napakowanego, młodego samca do swojego domu, obiecał mu dostęp do swojej pięknej żony, a teraz chciał uciec? To było niemożliwe. Jego ego, choć zmiażdżone, nie mogło pozwolić na taką kompromitację przed Piotrem.

— Dobrze... — wycedził przez zęby, ciężko sapiąc. — Niech wchodzi. Ale jak tylko skończycie, zdejmujesz mi to z rąk.

Iga nie odpowiedziała. Po prostu uśmiechnęła się i poszła otworzyć drzwi.

Kiedy Piotr wszedł do sypialni, atmosfera w pokoju zmieniła się w ułamku sekundy. Chłopak był jeszcze potężniejszy na żywo. Miał na sobie tylko dopasowany t-shirt i dżinsy, które ledwo mieściły jego potężne uda. Jego wzrok natychmiast spoczął na Idze, która stała przed nim w swojej skąpej bieliźnie, wyginając plecy w łuk i prezentując mu swoje idealne ciało.

Piotr powoli przeniósł wzrok na Olafa – grubego, spoconego mężczyznę uwięzionego w kajdankach na krześle. Na twarzy Piotra pojawił się lekceważący, niemal pogardliwy uśmiech.

— Więc to jest ten "widz"? — zapytał Piotr niskim, chrypliwym głosem. — Wygląda na to, że jest całkiem dobrze przygotowany do swojej roli.

— Jest tylko dekoracją, Piotrze — szepnęła Iga, podchodząc do chłopaka i kładąc dłoń na jego twardym bicepsie. — Teraz zrób z tym, co chcesz. A on... on będzie patrzył, jak mnie niszczysz.

Piotr chwycił Igę za biodra i jednym gwałtownym ruchem przyciągnął ją do siebie, wbijając swój twardy prąd w jej uda przez cienką koronkę majtek. Olaf, uwięziony w kajdankach, mógł tylko patrzeć z szeroko otwartymi oczami i ciężko oddychać, czując, jak każda sekunda jego bezsilności napędza jego najbardziej perwersyjną rozkosz.

Sypialnia wypełniła się dźwiękiem, którego Olaf nigdy nie słyszał u swojej żony w tak intensywnej formie. Piotr i Iga rzucili się sobie w ramiona z taką furią, jakby od tego zależało ich życie. Ich usta spotkały się w namiętnym, mokrym pocałunku, który był agresywny i żarłoczny. Słychać było mlaskanie języków i ciężkie, przyspieszone oddechy.

Olaf, uwięziony w kajdankach, zaczął nerwowo przełykać ślinę. Jego gardło było suche, a serce waliło mu w piersi jak oszalałe. Obserwował, jak dłonie Piotra – ogromne, silne i pewne siebie – suną po ciele Igi. Chłopak nie głaskał jej; on ją anektował. Jego palce wbijały się w miękkie ciało jej bioder, zgniatały jędrne pośladki i z brutalną precyzją przesuwały się po jej skórze, zostawiając za sobą ślad żaru.

Kiedy Piotr odsunął się od jej ust i zaczął gryźć ją w szyję, wydając z siebie niski, zwierzęcy pomruk, Iga zrobiła coś, co całkowicie zmieniło dynamikę tego wieczoru. Przesunęła głowę w bok, by zrobić mu miejsce, i spojrzała prosto w oczy Olafa.

To nie było spojrzenie miłości ani współczucia. To był wzrok kobiety, która właśnie odkryła nową, potężną dawkę władzy. Iga patrzyła na męża z wyzywającym błyskiem, a jej oczy zdawały się krzyczeć: „Patrz, jak bardzo go pragnę. Patrz, jak on mnie bierze”.

W tej samej chwili Olaf zauważył, że dłoń Igi nie spoczywa bezczynnie. Jej palce, z gracją i bezczelnością, zeszły niżej, prosto na rozkrok Piotra. Olaf widział, jak Iga rytmicznie masuje przez materiał dżinsów potężny, nabrzmiały człon młodego mężczyzny. Widział, jak tkanina napina się pod wpływem twardości Piotra, a Iga z satysfakcją zaciska dłoń na tym imponującym prądzie, pomagając mu osiągnąć pełną erekcję.

Wtedy stało się coś, czego Olaf nie przewidział.

W jego głowie, podczas miesięcy fantazjowania, ten widok miał być najwyższym szczytem podniecenia. Miał czuć, jak jego własne ciało płonie z zazdrości i pożądania. Ale teraz, gdy był uwięziony w stalowych obręczach, gdy widział prawdziwą, fizyczną przewagę Piotra i totalne oddanie Igi temu obcemu, poczuł coś zupełnie innego.

Zamiast euforii poczuł lodowaty lęk. Zamiast rozbudzenia – narastający stres i duszność.

Uświadomił sobie, że nie jest "widzem" w luksusowym kinie, ale więźniem we własnym domu. Widok dłoni żony na członku innego mężczyzny nie sprawił mu przyjemności; sprawił, że poczuł się mały, niepotrzebny i żałosny. Każdy mlask, każdy jęk Igi i każdy pewny ruch Piotra uderzały w niego jak fizyczne ciosy.

Zaczął gwałtownie sapać, a pot spłynął mu po plecach, lepiąc drogą koszulę do skóry. Próbował szarpnąć kajdankami, ale metal tylko mocniej wbił się w nadgarstki. Satysfakcja, której oczekiwał, wyparowała, zastąpiona przez palący wstyd i narastającą panikę. Zrozumiał, że stworzył potwora, którego teraz musi obserwować z całkowitą bezsilnością.

Piotr, wyczuwając niepokój Olafa, odsunął się na moment od Igi i spojrzał na niego z kpiącym uśmiechem.

— Co jest, grubasku? — zadrwił Piotr, a jego głos był pełen pogardy. — Myślałem, że chcesz na to patrzeć. Dlaczego tak drżysz? Czyżbyś nagle przypomniał sobie, że jesteś tu tylko zbędnym dodatkiem?

Iga zaśmiała się cicho, a potem, nie spuszczając wzroku z męża, powoli zaczęła zsuwać z siebie koronkową bieliznę, odsłaniając przed Piotrem i przerażonym Olafem swoją mokrą, rozpaloną cipkę.

Iga, widząc panikę w oczach męża, poczuła przypływ niemal sadystycznej satysfakcji. Fakt, że Olaf zaczął się stresować, nie sprawił, że chciała przestać; wręcz przeciwnie, to tylko podsyciło jej apetyt. Chciała, żeby on poczuł każdą sekundę swojej bezsilności, każdą kroplę potu i każdy odruch odrzucenia.

Posadziła Piotra na skraju łóżka, tak aby jego potężne nogi były rozstawione szeroko, a on sam mógł wygodnie oprzeć się na łokciach. Iga uklęknęła przed nim z gracją drapieżnika. Jej oczy wciąż były utkwione w Olafie, podczas gdy jej dłonie zaczęły badać ciało Piotra.

Z wolna, z niemal celebrowaną precyzją, Iga rozpięła spodnie chłopaka i wydobyła z nich jego człon. Był ogromny, twardy jak stal i pulsował żylkami, świadcząc o ogromnym podnieceniu. Iga zaczęła nim bawić się ręką, przesuwając dłonią od nasady aż po sam czubek, podczas gdy druga ręka zeszła niżej, by delikatnie i rytmicznie ugniatać jego ciężkie jądra.

Piotr wydał z siebie niski, gardłowy mruk satysfakcji, przymykając oczy. Ten dźwięk – dźwięk czystej, męskiej przyjemności – był dla Olafa jak uderzenie w twarz.

Olaf zaczął drżeć. Kajdanki brzęczały głośno, gdy próbował wiercić się na krześle. Jego oddech stał się płytki i urywany. Widok żony, która z taką oddaniem zajmuje się innym mężczyzną, przestał być ekscytujący. Stał się obrzydliwy i przerażający.

— Iga... — zaczął jąkać, a jego głos brzmiał żałośnie, niemal dziecięco. — Iga, słuchaj... ja... ja chyba... musimy przerwać. To nie jest takie... nie czuję się z tym dobrze. Proszę, zdejmij mi to... przestańmy.

Iga zatrzymała dłoń na moment i spojrzała na niego. Na jej twarzy nie pojawiło się ani krzty litości. Zamiast tego, rozległ się głośny, prowokujący śmiech, który przeciął ciszę sypialni. Był to śmiech kobiety, która wie, że ma absolutną władzę nad swoim mężem i jego żałosnością.

— Przerwać? — zapytała z drwiną, patrząc mu głęboko w oczy, jakby chciała wyczytać z nich każdy gram jego strachu. — Olafie, ty mnie błagałeś o to przez miesiące. Płakałeś, żebyś mógł na to patrzeć. A teraz, kiedy dostałeś to, czego chciałeś, nagle stałeś się małym, przestraszonym chłopczykiem?

Iga nie dała mu czasu na odpowiedź. Chciała zadać ostateczny cios jego ego.

Z jednym, zdecydowanym ruchem, pochyliła się i wzięła potężnego kutasa Piotra głęboko do ust. Zrobiła to z taką pasją i głodnym wyrwaniem, że Piotr aż wzdrygnął się gwałtownie, a jego plecy wygięły się w łuk. Słychać było głośne mlaśnięcie i mokry dźwięk zasysania. Iga nie bawiła się już delikatnie – ona pożerała go, używając języka i podniebienia, by dostarczyć mu maksymalnej rozkoszy.

Olaf zamarł. Widok głowy jego żony przesuwającej się rytmicznie na członku innego mężczyzny, dźwięk jej gardła przyjmującego go w całości i widok rozkoszy na twarzy Piotra sprawiły, że poczuł fizyczny mdłości. Chciał odwrócić wzrok, ale Iga, nawet w tej pozycji, co jakiś czas unosiła wzrok, by upewnić się, że mąż widzi absolutnie wszystko.

Piotr położył dłonie na głowie Igi, kierując jej ruchami, całkowicie ignorując obecność "widza". Dla niego Olaf przestał istnieć – stał się jedynie elementem dekoracyjnym, meblem, który ma za zadanie obserwować, jak jego żona zostaje całkowicie zdominowana.

Sypialnia wypełniła się dźwiękami, które dla Olafa brzmiały jak wyrok. Iga nie tylko obciągała Piotra; ona to robiła z niemal agresywną pasją. Każdy ruch jej głowy był głośny, mokry i bezwstydny. Słychać było głośkie mlaśnięcia, odgłosy zasysania i ciężkie, rytmiczne sapanie. Druga ręka Igi nieustannie stymulowała jądra Piotra, ugniatając je z precyzją, która sprawiała, że chłopak rozpływał się w czystej ekstazie.

Iga robiła to celowo. Wiedziała, że każdy ten dźwięk wbija się w psychikę Olafa jak gwóźdź. Jej głowa poruszała się góra-dół w szybkim tempie, a ona sama co chwilę mrużyła oczy, patrząc na męża z triumfem, jakby chciała mu powiedzieć: „Słyszysz to? Słyszysz, jak bardzo go pragnę?”.

Olaf nie mógł już znieść tego piekła. Jego panika osiągnęła zenit. Zaczął się jąkać, a z jego oczu niemal płynęły łzy bezsilności.

— Iga, błagam... przepraszam... to był bezsensowny pomysł! — wyłkał, szarpiąc się w kajdankach, które boleśnie wpijały się w jego nadgarstki. — Ja żałuję! Żałuję każdej sekundy, kiedy o tym mówiłem! Proszę, przestań, wypuść mnie z tego, zakończmy to teraz!

Piotr, który do tej pory wydawał się być w transie przyjemności, nagle otworzył oczy. Spojrzał na Olafa z niesamowitą pogardą. Widok grubego, spoconego mężczyzny, który błaga o litość, będąc uwięzionym we własnym domu, rozbudził w nim mroczną potrzebę dominacji.

— Spójrzcie na niego — zadrwił Piotr, jego głos był zimny i ostry. — Wielki prezes firmy, pan i władca biura... a tutaj wygląda jak żałosna, spocona buła. Jak ty w ogóle możesz nazywać się mężczyzną z takim brzuchem, ty tłusta kpino? Iga, naprawdę musisz znosić ten widok każdego dnia? Toć to tragedia.

Olaf, poczuwszy uderzenie w swoje ego, na moment zapomniał o strachu. W przypływie desperackiej złości próbował odpowiedzieć.
— Zamknij ryj, ty nadęty gówniarzu! Myślisz, że jesteś kimś, bo masz mięśnie? Jesteś tylko zwykłym dziwkarzem, którego kupiłem za pieniądze!

Piotr nie zdenerwował się. Wręcz przeciwnie – zaśmiał się głośno i pogardliwie. Ten śmiech był sygnałem do ataku.

W ułamku sekundy Piotr chwycił obie dłonie na potylicy Igi i z całą siłą docisnął jej głowę w dół, wbijając swojego potężnego członka najgłębiej jak to możliwe. Zrobił to tak gwałtownie i brutalnie, że Iga nie zdążyła zareagować. Jej gardło zostało całkowicie wypełnione, a ona sama zaczęła głośno krztusić się i dławić, wydając z siebie stłumione, zdławione dźwięki. Jej oczy szeroko się otworzyły, a twarz lekko poczerwienieła z braku powietrza.

Piotr trzymał ją tak przez kilka sekund, celebrując jej dyskomfort i całkowite zawłaszczenie jej ciała. Potem, powoli odsuwając ją, spojrzał na Olafa z nieludzkim spokojem.

— Przepraszam, coś ty powiedział? — zapytał Piotr z ironicznym uśmiechem. — Nie słyszałem cię zbyt dobrze przez te wszystkie... mokre odgłosy. Powtórz raz jeszcze, proszę. Powiedz mi, co myślisz o moim "byciu dziwkarzem", podczas gdy ja trzymam twoją żonę za gardło i robię z nią, co chcę.

Iga, choć wciąż odzyskiwała oddech, nie próbowała się wyrwać. Wręcz przeciwnie – po tym brutalnym ataku w jej oczach pojawił się nowy rodzaj pożądania. Spojrzała na Olafa z całkowitą obojętnością, a potem lizała usta, gotowa na kolejną rundę, podczas gdy Olaf poczuł, że właśnie przestał być kimkolwiek w tym pokoju.

Piotr wstał gwałtownie, a Iga pozostała na kolanach, w pozycji całkowitego poddaństwa. Chłopak nie bawił się już w delikatność. Obie dłonie zaciisnął na jej czaszce, chwytając ją mocno po obu stronach, i zaczął posuwać swojego potężnego członka w jej gardło z bezlitosnym rytmem. Iga, wciąż z oddaniem, zaplotła palce wokół jego umięśnionych ud, przyciągając go jeszcze mocniej do siebie.

Dźwięki były teraz odrażająco głośne – mokre uderzenia ciała o ciało, stłumione jęki Igi i głośne mlaśnięcia. Olaf, widząc ten zwierzęcy spektakl, kompletnie stracił panowanie nad sobą. Błagał, żeby przestali, płakał, a w chwilach desperacji znów rzucał w stronę Piotra wyzwiskami, próbując odzyskać choćby cień godności.

— Ty... ty prymitywny gnojku! Puść ją! Przestań to robić! — wrzeszczał, szarpiąc się w kajdankach tak mocno, że metal zaczął kaleczyć mu skórę.

Piotr nie odpowiedział słowem. Każda obelga Olafa tylko bardziej go nakręcała. W pewnym momencie chłopak wydał z siebie potężny, gardłowy jęk, który wypełnił całe pomieszczenie, i z ostatnim, brutalnym pchnięciem dobił głowę Igi do samego końca, wbijając się w jej gardło. W tym samym momencie spuścił w nią gęste, gorące strumienie nasienia.

Przez kilka sekund trzymał jej głowę nieruchomo, celebrując swój triumf i pozwalając, by Iga przyjęła każdą kroplę jego spermą. Potem powoli odsunął się i nachylił do jej ucha, szepcząc coś, czego Olaf nie mógł usłyszeć. Iga odpowiedziała jedynie niskim, drapieżnym śmiechem, który sprawił, że Olafowi przeszedł dreszcz przerażenia po plecach.

Kiedy Iga wstała i powoli podeszła do męża, w sercu Olafa zapłonęła iskra nadziei. "To już koniec", pomyślał. "To był tylko impuls, teraz ona go wypuści". W jego głowie układał już zdania przeprosin, obiecywał jej wszystko, co chciała, byle tylko mogła sięgnąć po klucz do kajdanek, który leżał na szafce nocnej, tuż przed jego oczami.

Iga zatrzymała się przed nim. Jej wzrok był pusty, pozbawiony jakiejkolwiek czułości, niemal mechaniczny. Nagle, bez ostrzeżenia, pochyliła się i z pasją wbiła swoje usta w usta Olafa.

Olaf był zszokowany. Przez pierwszą sekundę poczuł ulgę, myśląc, że to powrót do ich dawnej bliskości. Ale kiedy Iga agresywnie wbiła mu język do ust, poczuł coś jeszcze. Coś gęstego, słonego i lepkiego.

Zaczął gwałtownie wiercić się w kajdankach, próbując odsunąć głowę, gdy uświadomił sobie, co się dzieje. Iga nie całowała go z miłości. Ona robiła coś znacznie bardziej okrutnego – używała swojego języka jak łopatki, wpychając mu do gardła resztki nasienia Piotra, które wciąż znajdowały się w jej ustach. To była świadoma, brutalna kpina. Karmiła go spermą innego mężczyzny, zmuszając go do przełknięcia dowodu swojej zdrady i porażki.

Gdy w końcu się od niego oderwała, na jej wargach wciąż lśniła biała maź. Spojrzała na niego z pogardą, a potem odwróciła się do Piotra. Oboje wybuchnęli głośnym, szyderczym śmiechem, patrząc na roztrzaskanego emocjonalnie mężczyznę.

Olaf, uwięziony w metalu, z posmakiem cudzego nasienia w ustach i poczuciem totalnej anihilacji swojego ego, po prostu się rozpłakał. Głośno, żałośnie, szlochając w rytm śmiechu dwóch ludzi, którzy właśnie odebrali mu wszystko, co nazywał męskością.

W pokoju wciąż unosił się ciężki zapach potu i nasienia, a Olaf wciąż szlochał, próbując zmyć z ust smak spermą Piotra. Nagle ciszę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Do sypialni weszło dwóch mężczyzn – obcy, silni, o zimnych spojrzeniach. Przez cały czas, gdy Iga oddawała się Piotrowi, Olaf był tak pochłonięty własnym bólem i hałasami z łóżka, że zupełnie nie zauważył, kiedy drzwi do mieszkania zostały otwarte i kiedy obcy ludzie przeszli przez przedpokój.

Olaf, w ostatnim przypływie desperackiej próby odzyskania kontroli, zaczął wrzeszczeć.

— Co to ma być?! Wypierdalać stąd! — ryknął, szarpiąc się w kajdankach tak mocno, że krzesło zaczęło się chwiać. — Wynocha z mojego domu! Wezwę policję! To jest włamanie! Zgłoszę to, przysięgam, że wszyscy skończycie w pierdlu!

Zamiast strachu, w odpowiedzi usłyszał salwę śmiechów. Piotr, który właśnie przechodził obok drzwi, uśmiechnął się kpiąco i wyszedł z pokoju, zostawiając Olafa na łasce nowych gości. Iga, leżąc na łóżku w całkowitej nagości, spojrzała na męża z taką pogardą, że Olaf poczuł, jakby fizycznie go uderzyła.

— Uspokój się, kochanie — powiedziała z lodowatym spokojem, a w jej głosie nie było ani śladu miłości. — To ja ich zaprosiłam. Są moimi gośćmi. A ty... ty jesteś tylko meblem, który ma za zadanie nam nie przeszkadzać.

W tym momencie obaj mężczyźni, bez żadnych wstępów, zaczęli rozpinać rozporki. Dźwięk suwaków rozsuwających się w ciszy pokoju brzmiał dla Olafa jak wystrzały z pistoletu. Iga, z wyzywającym uśmiechem, rozłożyła się na plecach na łóżku, szeroko rozchylając nogi i prezentując swoją mokrą cipkę.

Olaf nagle zamilkł. Cały jego gniew, wszystkie groźby o policji i prawo, zniknęły w jednej chwili. Została tylko pustka i całkowite odrętwienie. Nie krzyczał już. Po prostu patrzył, zrezygnowany i złamany, jak jego życie rozpada się na kawałki.

Jeden z mężczyzn podszedł do łóżka i stanął bezpośrednio nad Igą. Jego kutas był ogromny, twardy i stał "na baczność", pulsując z pożądania. Iga, zamiast od razu przejść do współżycia, postanowiła jeszcze bardziej znęcać się nad psychiką Olafa.

Powoli uniosła swoje piękne, smukłe nogi i zaczęła masować człon mężczyzny stopami. Jej palce u nóg były pomalowane na krwistoczerwony lakier, co w połączeniu z bladą skórą i twardością członka tworzyło obraz niesamowicie erotyczny i brutalny zarazem. Iga wykonywała perfekcyjny footjob, przesuwając podeszwami po całej długości prąda, ślizgając się po jego żylkach i delikatnie uciskając żołędź.

Olaf wydał z siebie ciężki, zmęczony westchnienie. To nie był już nawet stres – to była całkowita kapitulacja. Widok czerwonego lakieru na twardym kutasie obcego faceta był ostatecznym potwierdzeniem, że Iga nie należy już do niego.

Drugi mężczyzna, widząc ten spektakl i czując napięcie w pokoju, nie zamierzał czekać. Stanął obok i zaczął energicznie robić sobie dobrze ręką, patrząc na Igę i jej stopy, a potem przenosząc wzrok na uwięzionego, zapłakanego Olafa. Obaj mężczyźni zaczęli przyspieszać rytm, a pokój wypełnił się dźwiękiem ciężkich oddechów i mlaskaniem dłoni o skórę.

Iga, z drapieżnym uśmiechem na ustach, nagle przerwała footjoba. Z gracją rozznęconej zwierzęco kobiety odwróciła się i ułożyła na czworaka, wystawiając tyłek w stronę jednego z mężczyzn i ustawiając się bokiem do Olafa, by ten nie mógł zmrużyć oka i widział każdą sekundę tego spektaklu.

Pierwszy z mężczyzn podszedł do niej od tyłu. Jego wzrok był zimny i pożądliwy. Nie tracił czasu na czułości – nałożył gęstą ślinę na palec i brutalnie posmarował nią mokrą, rozpaloną cipkę Igi, przygotowując ją na to, co miało nadejść. Po chwili, jednym, potężnym i bezlitosnym ruchem, wbił się w nią do samego końca.

Iga wydała z siebie głośny, przeszywający krzyk, który odbił się echem od ścian sypialni. Był to krzyk bólu zmieszanego z niewyobrażalną rozkoszą. Jednak krzyk trwał tylko chwilę, ponieważ w tym samym momencie drugi mężczyzna podszedł do niej od przodu i z brutalną pewnością wepchnął swojego twardego kutasa głęboko w jej usta.

Sypialnia zamieniła się w maszynę do ruchaia. Dwaj mężczyźni zaczęli ją posuwać z dwóch stron, niemal idealnie zsynchronizowani. Iga była teraz tylko mięsem między nimi – z przodu dławiona przez członka, z tyłu rozrywana przez drugiego. Jej ciało falowało, poruszało się do przodu i do tyłu w rytm ich uderzeń. Próbowała jęczeć, ale jej dźwięki były tłumione i hamowane przez kutasa w jej gardle, co zamieniało jej orgazm w serię zdławionych, mokrych pomruków.

Głośne sapanie mężczyzn i rytmiczne mlaskanie ciał wypełniły pokój, a Olaf, nie mogąc już znieść tego widoku, zaczął głośno ryczeć. To nie był już płacz – to był skowyt rozpaczy zwierzęcia, które straciło wszystko.

Wtedy do pokoju wrócił Piotr. Z ironicznym uśmiechem przyniósł drugie krzesło i postawił je tuż obok Olafa, siadając wygodnie i krzyżując nogi.

— Proszę... błagam... przestańcie... — jąkał się Olaf, patrząc na Piotra z nadzieją, która była już tylko cieniem. — Ja... ja nie jestem taki... ja nie chciałem tego... zapłacę ci! Oddam ci wszystko! Mieszkanie, samochód, pieniądze! Tylko powiedz im, żeby wyszli! Błagam cię, Piotr!

Piotr zignorował te błagania całkowicie. Nawet nie spojrzał na Olafa. Jego wzrok był utkwiony w Iga, która w tym momencie wyglądała jak najpiękniejszy i najbardziej rozpustny obraz, jaki kiedykolwiek widział.

— Patrz tylko na nią, Olaf — powiedział Piotr niskim, pełnym podziwu głosem, całkowicie ignorując szloch męża. — Spójrz, jak idealnie przyjmuje obu tych facetów. To jest niesamowite, jak ona potrafi się dopasować. Te jej biodra... gdy one się tak trzęsą przy każdym pchnięciu... to jest czysta poezja.

— Przestań! Błagam, przestań to mówić! — wył Olaf, szarpiąc się w kajdankach.

Piotr kontynuował, zupełnie niewzruszony.
— A ta jej skóra... tak zaczerwieniona od wysiłku i pożądania. I to, jak z oddaniem ssa tego drugiego, mimo że w tym samym czasie ktoś inny rozrywa ją od tyłu. Jest absolutną boginią seksu. Szczerze mówiąc, Olaf... zazdroszczę ci takiej żony. Szkoda tylko, że ty jesteś zbyt małym człowiekiem, żebyś potrafił taką kobietę nasycić. Ona potrzebuje prawdziwych mężczyzn, nie kogoś, kto tylko płacze w kajdankach.

Piotr uśmiechnął się, gdy jeden z mężczyzn przyspieszył tempo, a Iga zaczęła gwałtownie drżeć, zbliżając się do orgazmu, podczas gdy jej mąż trwał w totalnym, psychicznym unicestwieniu, zmuszony do słuchania komplementów pod adresem swojej zdrady.

Rytm w pokoju stał się szaleńczy. Obaj mężczyźni przyspieszyli, ich ruchy stały się gwałtowne i bezlitosne. Iga, wciśnięta między dwa potężne członki, nie była już w stanie kontrolować swoich reakcji – jej ciało drżało w konwulsjach rozkoszy, a zdławione jęki w jej gardle zamieniły się w rytmiczne, mokre odgłosy.

Olaf nie mógł już na to patrzeć. Jego oczy, czerwone od łez i potu, zaczęły błądzić po pokoju w desperackiej próbie ucieczki od tego obrazu. Wzrok zatrzymał się na szafce nocnej. Tam, obok kluczy do kajdanek, leżało opakowanie prezerwatyw.

Nagle w jego głowie zapaliła się żarówka. Przypomniał sobie początek tego aktu. Mężczyzna, który wbił się w Igę od tyłu, nie użył żadnej ochrony. Wbił się w nią "na goło", bezpośrednio w jej rozpaloną, mokrą cipkę. Olaf poczuł nagły przypływ adrenaliny – myślał, że znalazł sposób, by przerwać ten koszmar. Myślał, że strach przed niechcianą ciążą i odpowiedzialnością sprawi, że mężczyźni się zatrzymają.

— Przestańcie! — wrzasnął Olaf, niemal dławiąc się własnym głosem. — Iga! On nie ma prezerwatywy! On robi to bez zabezpieczenia! Przestańcie natychmiast! To jest szaleństwo, ona może w ciążyć!

Cisza, która zapadła na ułamek sekundy, nie była ciszą przerażenia, lecz ciszą przed wybuchem. Nagle wszyscy mężczyźni w pokoju – obaj sprawcy i Piotr – wybuchnęli głośnym, szyderczym śmiechem. Ten śmiech był gorszy niż jakiekolwiek wyzwiska; był to śmiech ludzi, którzy wiedzą, że mają całkowitą władzę nad ofiarą.

Mężczyzna, który wciąż ruchał Igę od tyłu, nie zwolnił ani na moment. Przeciwnie, uśmiechnął się drapieżnie i krzyknął prosto w stronę Olafa:

— No to będziesz tatusiem, Olaf! Gratulacje, stary!

Z tymi słowami mężczyzna z całej siły klepnął Igę w pośladek. Dźwięk tego soczystego uderzenia – głośne, mięsiste klap! – odbił się echem w całej sypialni. Iga, zamiast być przerażona, wygięła plecy jeszcze mocniej, a jej ciało zareagowało na ten gest jeszcze większym zaciskiem wokół członka. Mężczyzna, nakręcony tym upokorzeniem męża, zaczął posuwać się w niej z jeszcze większą furią, wbijając się w nią tak głęboko, jak to tylko było możliwe.

— NIEEEEE! — zawył Olaf, rzucając się do przodu w kajdankach, aż krzesło niemal się przewróciło. — Nie róbcie tego! Proszę! Błagam, nie róbcie tego!

Piotr, siedząc obok niego, nawet nie mrugnął okiem. Patrzył na to z niemal naukowym zachwytem, całkowicie ignorując rozpaczliwy szloch mężczyzny.

— Słuchaj go, Olaf, słuchaj jak on w nią wchodzi — szepnął Piotr, a w jego głosie brzmiała szczera zazdrość. — Twoja żona jest stworzona do tego, by być zapładnianą przez prawdziwych samców. Spójrz, jak przyjmuje go z radością. Nawet nie myśli o tobie teraz. Dla niej jesteś tylko tłem dla tej cudownej sceny. Jest taka piękna, kiedy jest tak totalnie zdominowana... Każdy centymetr jej ciała krzyczy, że chce więcej. Jesteś najszczęśliwszym facetem na świecie, mając taką rozpustną kobietę w domu... szkoda tylko, że nigdy nie będziesz mógł jej tak zaspokoić.

Olaf zapadł się w sobie, rycząc wniebogłosy, podczas gdy nad nim trwał spektakl jego całkowitej anihilacji. Obaj mężczyźni byli już blisko końca, a on wiedział, że za chwilę w jego żonie zostanie zostawione coś, czego nigdy nie będzie mógł usunąć – fizyczny dowód jej całkowitego oddania obcym mężczyznom.

Tempo ruchaia osiągnęło punkt krytyczny. Obaj mężczyźni sapały głośno, ich mięśnie były napięte do granic możliwości, a ruchy stały się szaleńcze i niemal konwulsyjne. Iga była w centrum tego sztormu, jej ciało drżało w rytm uderzeń, a oczy były zamglone z nadmiaru endorfin i pożądania.

Nagle obaj panowie wydali z siebie głośne, gardłowe zawycie, które wypełniło cały pokój. W niemal idealnej synchronizacji, obaj osiągnęli szczyt.

Mężczyzna, który ruchał Igę od tyłu, z głośnym, zwierzęcym rykiem dobił ją do samego końca. Wbił się w nią tak głęboko, jak tylko pozwalała na to anatomia, niemal całkowicie opadając na jej plecy pod wpływem ciężaru własnego ciała i potężnego orgazmu. W tym samym momencie, z pełną siłą, spuścił w głąb jej cipki gęste, gorące strumienie nasienia, wypełniając ją do pełna.

W tej samej sekundzie drugi mężczyzna, wciąż będąc w jej ustach, również osiągnął swój kres. Wepchnął swojego członka głęboko w jej gardło i z gwałtownym drżeniem spuścił ogromną ilość spermy prosto do jej przełyku.

Iga w tym momencie całkowicie straciła panowanie nad sobą. Wytrzeszczyła oczy, a jej ciało wygięło się w łuk. Wydobył się z niej zdławiony, wysoki zajęk – dźwięk całkowitego poddania się i ekstremalnej rozkoszy. Była zapładniana i wypełniana z dwóch stron jednocześnie, stając się naczyniem dla nasienia dwóch obcych mężczyzn, podczas gdy jej mąż patrzył na to z milimetra odległości.

Piotr, siedząc obok Olafa, pochylił się z satysfakcją, obserwując, jak nasienie powoli zaczyna wyciekać z kącików ust Igi i z jej rozszerzonej cipki.

— No i masz, Olaf — szepnął Piotr z ironicznym uśmiechem. — Właśnie zostawili w niej swoje znami. Spójrz na nią... wygląda jak prawdziwa suka, która dostała dokładnie to, czego pragnęła. Jest wypełniona po brzegi. Twoja żona właśnie została zaznaczona przez prawdziwych samców.

Olaf nie ryczał już. Był zbyt pusty. Patrzył na Igę, która wciąż drżała pod ciężarem mężczyzny, a biała maź ściekała po jej brodzie i udach. Wiedział, że to, co właśnie zobaczył i usłyszał, zostanie z nim do końca życia. Wiedział, że każdy ruch Igi, każdy jej dotyk w przyszłości, będzie mu przypominał o tym momencie: o tym, jak dwóch obcych facetów wbiło się w nią do końca, podczas gdy on, uwięziony w kajdankach, mógł tylko patrzeć i błagać o litość.

Mężczyźni powoli zaczęli się od niej odrywać, zostawiając ją na łóżku – mokrą, roztrzaskaną i całkowicie zniesmaczoną w oczach swojego męża, ale jednocześnie niesamowicie spełnioną.

Gdy mężczyźni, zadowoleni ze swojego triumfu, wyszli na balkon, by zapalić papierosa i w ciszy celebrować swój sukces, w sypialni znów zapadła ciężka atmosfera. Olaf nagle zerwał się, szarpiąc kajdankami. Jego twarz była czerwona, a oczy przepełnione szaleństwem.

— To koniec! Słyszysz mnie?! — wrzeszczał, plącząc się w słowach i jąkając z emocji. — Roz... rozwód! Chcę rozwodu! Zniszczyłaś wszystko! Nasze plany, nasz dom! Opowiem o tym wszystkim twojej matce! Powiem jej, jaką jesteś... jaką jesteś s... suką! Nie zostawię tego tak!

Iga nie odpowiedziała. Wstała z łóżka powoli, z drapieżnym spokojem. Wyglądała jak po przejściu huraganu: makijaż był rozmazany, włosy splątane i potargane, a wokół jej ust i na brodzie wciąż lśniły białe, gęste smugi nasienia obcych mężczyzn. Ten widok – obraz jej całkowitego upadku i jednoczesnego spełnienia – sprawił, że Olaf na chwilę zamilkł, a w jego kroku pojawiło się dziwne drżenie.

Iga podeszła do niego w milczeniu. Zignorowała wszystkie jego krzyki o rozwodzie i matce. Dla niej w tej chwili nie istniały żadne zasady ani moralność. Zobaczyła tylko jego zdesperowaną twarz i pulsowanie w jego spodniach.

Bez słowa wyciągnęła dłoń i mocno złapała go za kutasa przez materiał spodni. Spojrzała mu głęboko w oczy z ironicznym uśmiechem.

— Dlaczego stoisz? — zapytała niskim, chropowatym głosem, w którym wciąż brzmiało echo rozkoszy z poprzednich minut.

Olaf nie potrafił odpowiedzieć. Język mu zdrętwiał, a w głowie panował chaos. Nie wiedział, czy chce ją uderzyć, czy błagać o wybaczenie, czy po prostu w niej utonąć. W tym samym momencie Iga z brutalną pewnością rozpięła mu rozporek i wyciągnęła jego członka na zewnątrz.

Nie czekała na jego zgodę. Po prostu usiadła na nim, wbijając się w niego jednym, zdecydowanym ruchem. Olaf poczuł, jak jego ciało wypełnia się gorącem i wilgocią – nie tylko jego własną, ale i nasieniem tamtych facetów, które wciąż znajdowało się wewnątrz niej i teraz przenikało do niego.

Zaczęła na nim skakać. Robiła to rytmicznie, z furią, jakby chciała wycisnąć z niego każdą kroplę resztkowej męskości. Olaf przestał protestować. Wszystkie groźby o rozwodzie i policji zniknęły, zastąpione przez pierwotny instynkt. W głębi duszy to upokorzenie go podniecało; świadomość, że rucha żonę, która przed chwilą była "wspólnym dobrem" dwóch obcych mężczyzn, doprowadzała go do szaleństwa.

Zaczął cicho jęczeć, a jego dłonie – wciąż uwięzione w metalu – próbowały chwytać powietrze, byle tylko być bliżej niej. Gdy Iga nachyliła się i z pasją wbiła mu język w usta, on odpowiedział tym samym, całując ją z desperacją. Smakował spermę tamtych facetów na jej wargach, połykał ją razem z jej oddechem, a każdy ruch jej bioder przypominał mu o tym, jak bardzo jest teraz zależny od jej kaprysu.

Byli teraz oboje brudni, zdradzeni i zniszczeni, połączeni w najbardziej toksycznym akcie miłości, jaki można sobie wyobrazić – w seksie podszytym pogardą i totalnym rozkładem wartości.

Mężczyźni wrócili z balkonu dokładnie w momencie, gdy Olaf, całkowicie pochłonięty rytmem Igi, wydawał z siebie głośne stęknięcia i zbliżał się do swojego finału. Widok męża, który z desperacją ruchał żonę wciąż pachnącą nasieniem innych, sprawił, że na twarzach panów pojawiły się drwiące uśmiechy.

— Dobra, koniec przerwy — rzucił jeden z nich, podchodząc do łóżka. — Iga, kochanie, pora na drugą część. Twoim mężem już się nasyciłaś, teraz czas na prawdziwych mężczyzn.

Iga, bez jednego słowa sprzeciwu, zsunęła się z Olafa, zostawiając go w stanie kompletnego wyczerpania i podniecenia. Jeden z panów położył się na plecach, szeroko rozkładając nogi. Iga, jakby na komendę, usiadła na nim, wbijając się głęboko i zaczynając rytmicznie skakać, znowu szukając tej brutalnej satysfakcji. Drugi mężczyzna – ten, który wcześniej dominował w jej gardle – podszedł od boku. Chwycił ją za włosy i z bezwzględną pewnością skierował jej głowę prosto na swojego twardego członka. Iga natychmiast zaczęła go ssać, łapczywie i głęboko, podczas gdy jej ciało wciąż pracowało w górę i w dół na drugim facecie.

W tym czasie Piotr, który przez cały czas obserwował tę scenę z ironicznym spokojem, postanowił dopełnić dzieła zniszczenia. Podszedł do Olafa, który wciąż siedział w bezruchu, z pustym spojrzeniem w oczach. Piotr wyciągnął klucze i z metalicznym kliknięciem rozpiął kajdanki.

Olaf nie ruszył się z miejsca. Nie próbował uciekać, nie krzyczał o rozwodzie. Pogodził się ze swoim losem. Stał się cieniem człowieka, całkowicie zdominowany przez sytuację i kobietę, która właśnie była "obsługiwana" przez dwóch mężczyzn jednocześnie.

Gdy dwóch panów z pełną furią nacierało na dwie dziury Igi – jeden wypełniając jej cipkę, drugi jej usta – Piotr zrobił coś, czego nikt się nie spodziewał. Zrobił to z zimną krwią i drapieżnym błyskiem w oku.

Podszedł do Igi od tyłu, całkowicie ignorując obecność Olafa. Rozpiął swoje spodnie i naslinił członka, który pulsował z pożądania. Bez żadnego ostrzeżenia, jednym prostym, potężnym ruchem, wbił się w jej ciasną, nieprzygotowaną dupę, wchodząc w nią po same jaja.

— AAAAAAA! — zawyła Iga, a jej krzyk zmieszał się z głośnym mlaskaniem ciała o ciało. To był szok, ból i niewyobrażalna rozkosz w jednym. Jej oczy niemal wyszły z orbit, a ciało gwałtownie się spięło.

Piotr również wydał z siebie głośny, gardłowy jęk rozkoszy. Czuł, jak ciasny mięsień zwieracza Igi zaciska się wokół niego jak imadło. Teraz Iga była całkowicie wypełniona z trzech stron: usta, cipka i odbyt. Trzy potężne członki pracowały w niej jednocześnie w szaleńczym tempie.

Olaf patrzył na to wszystko z przerażającym spokojem. Widok swojej żony, całkowicie rozpiętej między trzema mężczyznami, z twarzą wykrzywioną w grymasie ekstremalnej przyjemności i bólu, doprowadził go do stanu całkowitego odrętwienia. Był teraz tylko widzem w tym świątyni rozpusty, gdzie jedynym prawem była żądza, a jego żona stała się najdoskonalszym instrumentem dla trzech samców.

Trzej mężczyźni ruchali Igę z bezlitosną furią, zupełnie jak zwierzęta w amoku. Tempo było niesamowite, niemal mechaniczne w swojej brutalności. Iga była całkowicie rozciągnięta, jej ciało stało się mostem dla trzech potężnych członków, które pracowały w niej jednocześnie.

Powietrze wypełniała symfonia brudu: głośne, zdławione odgłosy wydobywające się z jej gardła, gdy drugi mężczyzna napierał na jej podniebienie; rytmiczne, mięsiste uderzenia jaj o jej naprężoną cipkę i głośne, soczyste klapsy na pośladki, które Piotr zadawał jej z każdym głębokim pchnięciem w odbyt. Każdy cios był jak pieczęć, potwierdzająca jej status jako wspólnej zabawki.

W tym samym czasie Olaf, w stanie całkowitego emocjonalnego i psychicznego złamania, wstał. Nie po to, by przerwać to szaleństwo, ale by stać się jego najniższym ogniwem. Powoli, zrezygnowany, padł na kolana. Z ciężkim westchnieniem doczołgał się do stóp swojej żony, która wciąż skakała i wyginała się w konwulsjach nad mężczyznami.

Z nabożną czcią zaczął lizać jej stopy. Jego język, mokry i desperacki, zaczął błądzić po jej piętach i podeszwach. Wśród huku ruchaia i jęków, słychać było wyraźne, wilgotne mlaskanie języka Olafa, który z oddaniem wsuwał go pomiędzy palce stóp Igi.

Iga, czując ten dotyk u dołu, reagowała gwałtownie. Jej palce co chwilę naprężały się, wyginając w łuk, gdy fala orgazmu przetaczała się przez jej ciało, potęgowana przez to, że mąż – ten sam, którego przed chwilą wyzywała i którego upokarzała – teraz służył jej jak najniższy pies. To potęgowało jej rozkosz do granic wytrzymałości.

— Patrz na niego! — ryknął Piotr, wbijając się w jej dupę tak mocno, że Iga aż zakrztusiła się członkiem w ustach. — Spójrz, jak twój mąż lize twoje brudne stopy, podczas gdy my wypełniamy cię po brzegi! Jesteś naszą królową, a on jest tylko twoim niewolnikiem!

Olaf nie odpowiedział. Nie mógł. Był zbyt zajęty smakowaniem potu i kurzu z jej stóp, całkowicie pochłonięty rolą sługi. Dla niego ten widok – żona rozszarpana przez trzech facetów i on sam, u jej stóp – stał się nową, mroczną definicją miłości i przynależności.

W pokoju panował chaos zapachów: pot, sperma, perfumy i zapach skóry. Trzej mężczyźni byli już na krawędzi, ich ruchy stały się jeszcze bardziej gwałtowne, a Iga, z szeroko otwartymi oczami i spienionymi ustami, czekała na ostateczny wstrząs, który miał ją całkowicie roztrzaskać.

Tempo ruchaia stało się niemal nieludzkie. Trzej mężczyźni, napędzani widokiem całkowicie poddanego Olafa i rozdzierającej się z rozkoszy Igi, dotarli do punktu krytycznego. Ich oddechy były rwane, mięśnie napięte jak stalowe liny, a ruchy stały się gwałtownymi, konwulsyjnymi pchnięciami.

Iga była w stanie całkowitego transu. Jej ciało, rozpięte między trzema potężnymi członkami, drżało w rytmie, który nie należał już do świata ludzi. Każdy otwór był wypełniony do granic możliwości, a ona sama stała się jedynie naczyniem dla ich zwierzęcej żądzy.

— TERAZ! — ryknął Piotr, a ten okrzyk stał się sygnałem do ostatecznego ataku.

W jednej, niesamowitej sekundzie wszyscy trzej mężczyźni osiągnęli szczyt jednocześnie. Wydały z siebie gardłowe, pierwotne wycie, które niemal zagłuszyło jęki Igi.

Mężczyzna w jej ustach wbił się głęboko w gardło, wyrzucając potężne, gęste strumienie spermy prosto do jej przełyku, nie zostawiając jej miejsca na oddech. Ten, który ruchał ją w cipkę, dobił ją z całą siłą, zalewając jej macicę gorącą falą nasienia, która wypełniła ją aż po brzegi. Piotr natomiast, z głośnym, triumfalnym jękiem, wypalił swój ładunek głęboko w jej ciasny odbyt, pieczętując to upokorzenie w najbardziej intymnym miejscu.

Iga doznała orgazmu tak potężnego, że jej ciało wygięło się w łuk, a oczy całkowicie odwróciły się w stronę sufitu. Była całkowicie zapładniana i wypełniana z trzech stron jednocześnie. To nie był zwykły seks – to była totalna anihilacja jej tożsamości jako żony i narodziny nowej, rozpustnej istoty, która należała do tych mężczyzn.

Gdy panowie powoli, z satysfakcją, zaczęli się z niej wycofywać, Iga opadła na łóżko jak szmaciana lalka. Była mokra, spocona i całkowicie przepełniona. Biała maź nasienia zaczęła powoli wyciekać z jej ust, z cipki i z odbytu, tworząc wokół niej brudną, gęstą kałużę.

Wtedy Iga, wciąż dysząc ciężko, spojrzała w dół na Olafa, który wciąż klęczał u jej stóp, patrząc na nią z nabożnym uwielbieniem i przerażeniem. Na jej twarzy pojawił się drapieżny, okrutny uśmiech.

— Olaf... — wyszeptała chrapliwym głosem, w którym nie było już ani śladu miłości, tylko czysta dominacja. — Widzisz to? Widzisz, ile w mnie zostawili?

Olaf skinął głową, nie mogąc oderwać wzroku od białych smug na jej udach.

— Chcę, żebyś to wszystko posprzątał — rozkazała mu zimno. — Wylizuj mnie z każdej kropli. Z każdego otworu. Nie chcę, żeby choć odrobina ich nasienia zmarnowała się na pościeli. Chcę, żebyś poczuł smak każdego z nich... i żebyś wiedział, do kogo teraz należę.

Olaf, bez chwili wahania, z niemal religijnym oddaniem, zaczął pełzać w stronę jej rozchylonych nóg. Z zaciekłym głodem zaczął lizać jej cipkę i odbyt, połykając gęste, gorące nasienie trzech mężczyzn, które wciąż pulsowało w jej wnętrzu. Smakował ich triumf i swoją własną klęskę, a każdy ruch jego języka był aktem całkowitego poddaństwa.

Mężczyźni stali nad nimi, paląc kolejne papierosy i patrząc z pogardą na to, jak mąż "czyści" swoją żonę z ich resztek. To był koniec starego życia Olafa i Igi. Od teraz ich dom stał się świątynią brudu, gdzie jedyną walutą była rozpusta, a jedyną rolą męża było służenie pani i jej panom

Gdy emocje powoli opadły, a w pokoju wciąż unosił się ciężki zapach potu i nasienia, mężczyźni zaczęli się ubierać. Robili to niespiesznie, z całkowitą pewnością siebie, jakby byli w swoim własnym domu. Piotr, zapinając pasek w spodniach, spojrzał na Olafa z ironicznym uśmiechem.

— Słuchaj, stary — rzucił niedbale. — My wykonaliśmy dziś kawał ciężkiej roboty. Twoja żona jest niesamowita, ale taka obsługa wymaga odpowiedniego wynagrodzenia. My i chłopaki życzymy sobie po czterysta złotych za ten "zabieg".

Olaf zamarł. Spojrzał na Igę, która wciąż leżała na łóżku, całkowicie rozluźniona, z rozchylonymi nogami i resztkami białej mazi na skórze. Wyglądała na całkowicie odmienioną – w jej oczach nie było już wstydu, tylko drapieżna satysfakcja i poczucie władzy.

— Zapłać im, Olaf — powiedziała Iga leniwym, rozkazującym tonem, nie podnosząc nawet głowy z poduszki. — Zapłać im i nie dyskutuj. Dobrze się spisali. Zrobili ze mną to, czego ty nigdy byś nie potrafił. Zasłużyli na każdą złotówkę.

Słowa żony uderzyły w niego mocniej niż jakikolwiek cios. Olaf, bez jednego słowa sprzeciwu, podszedł do szafki, wyciągnął portfel i z drżącymi rękami odliczył banknoty. Kiedy wręczał każdemu z nich po czterysta złotych, mężczyźni nie kryli swojej pogardy, ale jednocześnie zaczęli komplementować jego żonę, traktując go jak nieistotny element tła.

— Masz prawdziwy skarb, kolego — powiedział pierwszy z nich, chowając pieniądze do kieszeni i puszczając oko do Igi. — Taka ciasna cipka i tak głębokie gardło to rzadkość. Naprawdę, Twoja żona to mistrzyni w przyjmowaniu kutasa.

— No i ta dupa... — dodał Piotr, klepiąc Igę po pośladku na odchodnym, co wywołało u niej cichy, rozkoszny jęk. — Wchodzenie w taką dziurę to czysta przyjemność. Jestem pewien, że po dzisiejszej nocy będzie jeszcze bardziej rozbiegana i spragniona. Dobrze, że masz taką uległość do niej, bo dzięki temu możemy wracać tu regularnie.

Iga uśmiechnęła się triumfalnie, patrząc na męża, który stał przed nimi z pustym portfelem i złamanym sercem.

— Do zobaczenia wkrótce, kochani — wyszeptała Iga, posyłając im namiętne spojrzenie.

Kiedy drzwi sypialni w końcu się zamknęły, w pokoju zapadła ciężka cisza. Olaf stał w bezruchu, podczas gdy Iga, wciąż naga i naznaczona przez trzech mężczyzn, spojrzała na niego z góry.

— A teraz, mój drogi... — powiedziała z zimnym błyskiem w oku. — Skoro już ich opłaciłeś, to myślę, że czas na drugą rundę sprzątania. Wciąż czuję ich w sobie i nie zniosę, żeby choć kropla zmarnowała się na prześcieradle. Do roboty.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Cuckold

Zobacz wszystkie →