Zemsta Weroniki: Publiczna Degradacja
Sebastian nigdy nie przypuszczał, że jego życie zmieni się w koszmar w ciągu zaledwie kilku minut. Wszystko zaczęło się od „zabawy”, którą Weronika zaproponowała w ramach ich ostatniego kryzysu w związku. Jednak gdy tylko poczuł zimną stal kajdan zaciskającą się na jego nadgarstkach i kostkach, przywiązując go do ciężkiego, dębowego krzesła w samym centrum salonu, zrozumiał, że to nie jest gra. To była egzekucja jego godności.
Weronika stała przed nim, a w jej oczach paliła się nienawiść zmieszana z perwersyjnym pożądaniem. Miała na sobie tylko skrawki czarnej, prześwitującej koronki, która ledwo zakrywała jej ogromne, naprężone piersi i szerokie, kuszące biodra. Wyglądała jak bogini zniszczenia.
– Myślałeś, że twoje kłamstwa i gierki ujdą ci na sucho, Sebastianie? – szepnęła, przesuwając długim paznokciem po jego klatce piersiowej, aż do miejsca, gdzie serce waliło mu jak szalone. – Dzisiaj nauczysz się, co to znaczy prawdziwa strata. Będziesz patrzył, jak oddaję swoje ciało mężczyznom, którzy wiedzą, jak potraktować taką kobietę jak ja. Będziesz widział każdą kroplę nasienia, która wypełni mnie zamiast ciebie.
Kiedy usłyszał dzwonek do drzwi, Sebastian poczuł, jak żołądek wywraca mu się na drugą stronę. Weronika uśmiechnęła się drapieżnie i poszła otworzyć. Do salonu weszli Marek i Wiktor – dwaj jego najbliżsi przyjaciele, mężczyźni o potężnych sylwetkach, których Sebastian zawsze podziwiał za siłę. Teraz jednak w ich spojrzeniach nie było ani śladu braterstwa; widział tylko czysty, zwierzęcy głód, gdy ich wzrok spoczął na rozchylonych udach Weroniki.
– On chce, żebyście go widzieli – powiedziała Weronika, wskazując na uwięzionego męża. – Chcę, żeby wiedział, że jest tylko bezużytecznym widzem w moim nowym, lepszym świecie. Proszę… weźcie mnie tutaj, na jego oczach.
Marek nie potrzebował więcej zachęty. Podszedł do niej z furią w oczach i brutalnie szarpnął ją za włosy, odchylając jej głowę do tyłu i zmuszając do jęczenia. Sebastian zaczął szarpać się w więzach, krzycząc z rozpaczą:
– Weronika, błagam cię! Przestań! Marku, stary, co ty robisz?! Puść mnie, to nie jest zabawne!
Ale jego prośby tylko bardziej nakręcały obecnych. Marek zsunął z niej resztki materiału jednym ruchem, odsłaniając jej białą skórę i mokrą, pulsującą sromkę. Rzucił ją na kolana tuż przed twarzą Sebastiana, tak blisko, że mężczyzna czuł zapach jej podniecenia i słyszał każdy jej ciężki oddech. Marek wyciągnął swojego potężnego, twardego członka, który pulsował z pożądania, i bez żadnych wstępów wbił się w nią jednym, brutalnym pchnięciem.
– Aaach! Boże, tak! Tak mocno! – zawyła Weronika, wyginając grzbiet w łuk i wbijając paznokcie w ramiona Marka.
Marek napierdalał w nią z furią, a dźwięk uderzających o siebie ciał – mokre, głośne mlaski – wypełniał całe pomieszczenie. Sebastian widział wszystko w przerażającej ostrości: jak sromka Weroniki zaciska się wokół grubego członka Marka, jak jej piersi skaczą w górę i w dół przy każdym uderzeniu.
– Patrz na to, Sebastianie! Patrz, jak on mnie rozrywa! – krzyczała Weronika, patrząc mężowi prosto w oczy z wyrazem absolutnej ekstazy.
Gdy Marek poczuł nadchodzący szczyt, nie wycofał się ani o milimetr. Z rykiem zwierzęcia wbił się w nią najgłębiej jak potrafił i wypuścił gęste, gorące strumienie nasienia głęboko w jej łono, wypełniając ją po brzegi. Weronika drżała w potężnym orgazmie, a Sebastian płakał, błagając o litość.
Zanim jednak Weronika zdołała odetchnąć, Wiktor już stał za nią. Chwycił ją za biodra, unosząc jej tyłek wysoko w górę i rozszerzając uda do granic możliwości.
– Teraz moja kolej na to trofeum – warknął Wiktor.
Wbił się w nią od tyłu z bezlitosną siłą. Sebastian widział, jak ciało Weroniki faluje pod wpływem uderzeń Wiktora. Trener nie bawił się w delikatność; wbijał się w nią rytmicznie i głęboko, uderzając swoim miednicą o jej pośladki z ogłuszającym łoskotem.
– Proszę, Wiktorze, przestań! – błagał Sebastian, łamiąc głos.
– Zamknij ryj i patrz, jak prawdziwy facet wypełnia twoją żonę! – odkrzyknął Wiktor, przyspieszając tempo.
Weronika była w całkowitym transie. Każde pchnięcie Wiktora sprawiało, że zapominała o istnieniu męża, choć wiedziała, że jego cierpienie jest najlepszym afrodyzjakiem. Kiedy Wiktor osiągnął punkt krytyczny, przycisnął ją mocno do podłogi, niemal wgniatając ją w dywan, i z głośnym sykiem spuścił w nią kolejną ogromną porcję nasienia, mieszając je z tym, co zostawił wcześniej Marek.
Weronika wydała z siebie długi, gardłowy jęk rozkoszy, a jej ciało wciąż drżało w konwulsjach orgazmu. Po chwili powoli podniosła się z ziemi, pozwalając, by białe smugi nasienia dwóch mężczyzn powoli wypływały z jej rozszerzonej cipki, brudząc jej uda i dywan.
Podeszła do Sebastiana, który był teraz całkowicie złamanym cieniem człowieka. Przechyliła się nad nim, pozwalając mu poczuć zapach seksu i obcych mężczyzn, i delikatnie pogłaskała go po policzku.
– To była tylko rozgrzewka, kochanie – szepnęła z okrutnym uśmiechem, podczas gdy z jej wnętrza wciąż wyciekały dowody jej zdrady. – A teraz zastanówmy się... kogo jeszcze zaprosimy na drugą rundę?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?