Najpiękniejsza

Nazywam się Hania. Mam dwadzieścia siedem lat, długie czarne włosy, zielone oczy i figurę, która sprawia, że mężczyźni w moim biurze tracą głowę. Wiem, że jestem ładna. Wiem, że wszyscy na mnie patrzą. Prezes firmy, dyrektor działu sprzedaży, nawet ten młody stażysta z marketingu, który rumieni się, gdy tylko na mnie spojrzy. Wszyscy próbują. Kwiaty na biurku, zaproszenia na kolacje, podteksty w windzie. A ja... ja mam ochotę tylko na jednego.

Na niego.

Nazywa się Tomek. Jest informatykiem. Siedzi w swoim małym pokoju na końcu korytarza, otoczony monitorami, kablami i kubkami po zimnej kawie. Nosi okulary w cienkich oprawkach, które zsuwają mu się z nosa, gdy się pochyla nad klawiaturą. Ma jasne, lekko potargane włosy, delikatną szczękę i dłonie, które poruszają się po klawiaturze z precyzją, która mnie fascynuje. Jest cichy. Nieśmiały. Czerwieni się, gdy do niego mówię. I właśnie dlatego go pragnę.

Od miesięcy obserwuję go z daleka. Jak pije kawę, jak poprawia okulary, jak ucieka wzrokiem, gdy nasze spojrzenia się spotykają. Widzę, jak jego dłonie drżą, gdy podaje mi dokumenty do podpisania. Widzę, jak połyka ślinę, gdy staję blisko niego. I wiem, że on też mnie pragnie. Ale nie ma odwagi.

Dziś postanowiłam to zmienić.

Jest piątek, późne popołudnie. Biuro jest prawie puste. Wszyscy poszli do domu. Ale ja wiem, że Tomek zostaje. Zawsze zostaje. Mówi, że ma dużo pracy, ale ja wiem, że to tylko wymówka. Widzę, jak zerka na drzwi, gdy wychodzę.

Stoję przed jego pokojem. Serce wali mi jak młotem. Biorę głęboki oddech i pukam.

— Wejść — słyszę jego głos.

Otwieram drzwi. Siedzi przy biurku, pochylony nad klawiaturą. Okulary zsunęły mu się na nos. Podnosi wzrok, gdy wchodzę, i natychmiast się rumieni.

— H-Hania... — jąka się. — Coś się stało?

— Nic się nie stało — odpowiadam, zamykając drzwi za sobą. — Zamykam je. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.

— Nie, nie... — kręci głową. — Siadaj. To znaczy... mogę coś dla ciebie zrobić?

Podchodzę do niego. Staję tuż obok, czując zapach jego wody po goleniu. Delikatny, świeży. Widzę, jak jego dłonie drżą na klawiaturze.

— Tomku — mówię cicho. — Od miesięcy na ciebie patrzę.

— Na mnie? — pyta z niedowierzaniem. — Ale dlaczego?

— Bo cię pragnę.

Jego oczy rozszerzają się. Okulary zsuwają się jeszcze bardziej. Łapie je, poprawia, ale jego ręce drżą tak bardzo, że ledwo je trzyma.

— Ja... ja nie wiem, co powiedzieć — mamrocze.

— Nie musisz nic mówić — odpowiadam. — Po prostu... pozwól mi.

Pochylam się i całuję go.

To jest delikatny pocałunek. Najpierw nieśmiały, jakby bał się, że zrobi coś źle. Ale po chwili jego usta odpowiadają, a jego dłonie unoszą się, dotykając moich ramion. Czuję, jak drży.

— Hania... — wyszeptuje, gdy się odrywam. — Ja... nigdy tego nie robiłem.

— Czego? — pytam, patrząc mu w oczy.

— Tego. Z kobietą. — Rumieni się jeszcze bardziej. — Jestem... dziewicą.

Patrzę na niego. Ten przystojny, inteligentny mężczyzna, który siedzi tu sam, wpatrzony w ekrany, nigdy nie był z kobietą. I właśnie to sprawia, że pragnę go jeszcze bardziej.

— To nic — mówię. — Nauczę cię.

— Ale... ale co, jeśli cię zawiodę?

— Nie zawiedziesz. Zaufaj mi.

Całuję go znowu. Tym razem głębiej, mocniej. Jego dłonie przesuwają się po moich plecach, nieśmiało, jakby bały się dotknąć za dużo. Biorę jego dłoń i kładę ją na mojej piersi.

— Dotknij mnie — szepczę.

Jego palce zaciskają się na moim biuście. Czuję, jak drży. Pochylam się i szepczę mu do ucha:

— Rozbierz mnie.

Jego dłonie drżą, gdy rozpina guziki mojej bluzki. Jeden po drugim. Widzę, jak jego oczy przesuwają się po moim dekolcie, po moich piersiach w czarnym koronkowym biustonoszu.

— Jesteś... piękna — wyszeptuje.

— Dziękuję. — Uśmiecham się. — Ale to dopiero początek.

Zdejmuję bluzkę. Potem biustonosz. Moje piersi są pełne, jędrne, o różowych sutkach, które natychmiast twardnieją w chłodnym powietrzu. Tomek patrzy na nie z zachwytem.

— Możesz je dotknąć — mówię.

Jego dłonie unoszą się. Dotyka moich piersi delikatnie, jakby bał się, że je zniszczy. Jego kciuki przesuwają się po sutkach, a ja jęczę cicho.

— Ssij je — szepczę.

Pochyla się i bierze jeden sutek do ust. Ssie delikatnie, nieśmiało, a ja czuję, jak jego język drażni twardniejący czubek. Jego dłonie obejmują moje piersi, masując je.

— Tak... — jęczę. — Właśnie tak.

Kiedy podnosi głowę, jego oczy są wilgotne, pełne pożądania. Widzę, jak jego spodnie stają się ciasne.

— Zdejmij spodnie — mówię.

Drżącymi rękami rozpina pasek, guzik, zamek. Opuszczają się na podłogę. Zostaje w bokserkach, które ledwo powstrzymują jego erekcję. Widzę jego kształt, jego twardość.

— Zdejmij je też — mówię.

Ściąga bokserki. Jego członek jest twardy, długi, nabrzmiały. Tomek patrzy na mnie z niepokojem.

— Czy... czy jest dobrze? — pyta.

— Jest idealnie — odpowiadam, biorąc go w dłoń.

Jęczy, gdy moje palce zaciskają się wokół niego. Prowadzę go do krzesła, na którym siedział.

— Usiądź — mówię.

Siada. Klękam przed nim, patrząc mu w oczy.

— Chcę cię posmakować — szepczę.

Pochylam się i biorę go do ust. Tomek jęczy głośno, odchylając głowę do tyłu. Jego dłonie wplatają się w moje włosy.

— H-Hania... — wysapuje. — To... to niesamowite...

Ssać go powoli, przesuwając językiem po całej długości. Czuję, jak drży, jak jego ciało napina się. Robię to coraz szybciej, głębiej, a on jęczy coraz głośniej.

— Skończę... — ostrzega.

— Nie — mówię, odrywając się. — Nie jeszcze.

Wstaję. Zdejmuję spódnicę. Zostaję w czarnych stringach. Tomek patrzy na mnie z zachwytem.

— Chodź tu — mówię.

Podchodzi do mnie. Biorę jego dłoń i prowadzę ją do moich stringów.

— Zdejmij je — szepczę.

Ściąga je powoli. Kiedy jestem całkowicie naga, patrzy na mnie z podziwem.

— Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką widziałem — mówi.

— Wiem — odpowiadam z uśmiechem. — A teraz chodź.

Prowadzę go do kanapy w rogu pokoju. Kładę się na niej, rozkładając nogi. Tomek stoi nade mną, patrząc na moje wilgotne łono.

— Wejdź we mnie — szepczę.

— Ale... ja nie wiem jak...

— Po prostu to zrób. Powoli.

Pochyla się. Jego członek dotyka mojego wejścia. Czuję jego ciepło, jego twardość. Bierze głęboki oddech i wsuwa się we mnie.

— Och... — jęczy.

Czuję, jak wypełnia mnie. Jest ciasny, gorący. Tomek zatrzymuje się, patrząc na mnie z niepokojem.

— Czy... czy boli? — pyta.

— Nie. — Uśmiecham się. — Czuję się cudownie. Poruszaj się.

Zaczyna poruszać się nieśmiało, powoli. Jego ruchy są niepewne, ale czuję, jak jego członek przesuwa się we mnie, drażniąc każdy czuły punkt.

— Szybciej — szepczę.

Przyspiesza. Jego ruchy stają się pewniejsze, głębsze. Jego dłonie obejmują moje biodra, a ja czuję, jak narasta we mnie przyjemność.

— Tak... — jęczę. — Właśnie tak...

— Hania... — wysapuje. — Czuję... coś...

— Skończysz — mówię. — Skończ we mnie.

— Ale... czy mogę?

— Tak. Chcę tego.

Jego ruchy stają się szybsze, bardziej dzikie. Czuję, jak jego ciało napina się, jak jego członek twardnieje jeszcze bardziej.

— Skończę... — krzyczy.

Wytryskuje we mnie, głęboko, gorącym strumieniem. Jego ciało drży, a on jęczy z rozkoszy. W tym samym momencie ja osiągam orgazm, czując, jak skurcze przebiegają przez całe moje ciało.

Opada na mnie, dysząc. Leżymy tak przez długą chwilę, spleceni.

— To było... — zaczyna.

— Niesamowite — dokańczam.

Podnosi głowę i patrzy mi w oczy.

— Dziękuję — mówi. — Za wszystko.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Pierwszy raz

Zobacz wszystkie →

Pierwszy raz · 5 min

Pierwszy raz

Jej biodra zaczęły poruszać się w rytm jego pchnięć, instynktownie, naturalnie.