Nowoczesne biuro, szklane ściany i toksyczna hierarchia.

Klaudia była osobistą asystentką prezesa korporacji, człowieka, którego zimna precyzja była równie legendarna co jego bezwzględność w sypialni. Marek nie prosił – on wydawał rozkazy. Kiedy kazał jej podejść do swojego ogromnego, mahoniowego biurka w samym centrum przeszklonego wieżowca, Klaudia wiedziała, że to nie będzie spotkanie dotyczące raportów kwartalnych.

Marek nie zdjął nawet marynarki. Kazał jej położyć się na biurku twarzą do blatu, rozstawiając szeroko nogi. Klaudia poczuła chłód polerowanego drewna na swoich policzkach, podczas gdy z tyłu słyszała tylko dźwięk rozpinanego zamka spodni.

Bez żadnych wstępnych pieszczot, Marek chwycił ją za biodra, a jego dłonie, silne i pewne, wbiły się w jej ciało. Wykorzystał gruby żel z tubki, którą wyciągnął z szuflady, i wmasował go brutalnie w jej ciasny, zaciśnięty oddech analny. Klaudia zadrżała, gdy poczuła chłód lubrykantu i nacisk jego palców, które bezlitośnie rozszerzały ją, przygotowując na to, co miało nadejść.

Gdy poczuł, że jest wystarczająco otwarta, Marek jednym, gwałtownym ruchem wbił w nią swój twardy, gruby członek. Klaudia wypuściła z siebie głośny, zduszony krzyk, który odbił się od szklanych ścian gabinetu. Był ogromny i twardy jak stal, a wejście w jej ciasne jelita było jak brutalne wtargnięcie. Czuła, jak jej mięśnie rozciągają się do granic wytrzymałości, a każda ścianka jej odbytu płonie od intensywnego wypełnienia.

Marek zaczął napędzać się w niej z mechaniczną precyzją i brutalną siłą. Każde pchnięcie było głębokie i bezlitosne, uderzając w sam środek jej rozkoszy i bólu. Dźwięk był obsceniczny – mokre mlaskanie rozciąganego otworu i ciężkie uderzenia jego bioder o jej pośladki, które drżały przy każdym ruchu.

– Patrz na siebie w odbiciu tych szyb – syknął jej do ucha, zmuszając ją do patrzenia na ich splecione ciała w ogromnym oknie z widokiem na panoramę miasta. – Jesteś tylko dziurą, którą wypełniam, kiedy mam ochotę.

To upokorzenie tylko podsyciło jej pożądanie. Klaudia wyginała się pod nim, czując, jak twardy pręt rozpycha ją od środka, docierając do najgłębszych zakamarków jej ciała. Marek przyspieszył, jego oddech stał się ciężki i rwany. Chwycił ją za kark, przyciskając jej twarz do blatu tak mocno, że ledwo mogła oddychać, podczas gdy on wbijał się w nią coraz szybciej i mocniej.

W końcu, z gardłowym rykiem, Marek wypchnął z siebie potężny strumień gorącego nasienia, wypełniając jej jelita po brzegi. Pulsował w niej jeszcze przez długie sekundy, całkowicie rozszerzając jej otwór, który teraz był gorącą, rozciągniętą otchłanią.

Gdy powoli się wycofał, Klaudia została na biurku, drżąc z wyczerpania i rozkoszy, podczas gdy gęsty, biały płyn powoli wyciekał z jej czerwonego i szeroko otwartego odbytu, brudząc drogie drewno mahoniowego blatu.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Analne

Zobacz wszystkie →