Rodzinne Sekrety: Lekcje Macochy
Beata była dla dziewiętnastoletniego Kacpra definicją niedostępnego raju. Weszła do ich życia trzy lata temu, poślubiając jego ojca, i od tamtej pory dom stał się dla chłopaka polem minowym pożądania. Beata miała czterdzieści dwa lata, ale jej ciało było w szczytowej formie – szerokie biodra, talia, która wydawała się stworzona do tego, by chwytać ją obiema dłońmi, i potężne, jędrne piersi, które Beata z lubością podkreślała obcisłymi sukienkami, wiedząc dokładnie, jaki efekt wywołuje u pasiera.
Kacper nie potrafił przestać o niej myśleć. Każdy zapach jej perfum, każdy dźwięk jej wysokich obcasów na korytarzu sprawiał, że jego prąd twardniał w sekundę. Jego obsesja poszła jednak dalej. Zaczął podkradać jej rzeczy – jedwabną bieliznę, którą chował pod materacem i w której zapachu tonął podczas nocnych orgazmów.
Wszystko zmieniło się w pewne duszne, lipcowe popołudnie. Ojciec Kacpra wyjechał w delegację na kilka dni, zostawiając ich samych w wielkim, cichym domu. Kacper, myśląc, że Beata poszła do ogrodu, wślizgnął się do jej sypialni. Chciał tylko poczuć zapach jej pościeli, ale gdy tylko położył się na łóżku, drzwi zatrzasnęły się z głośnym hukiem.
Beata stała w progu, oparta o futrynę. Miała na sobie tylko cienki, biały szlafrok, który ledwo zakrywał jej ciało. Nie wyglądała na wściekłą. W jej oczach płonął drapieżny, niemal sadystyczny blask.
— Więc tak to wygląda? — zapytała niskim, chryplym głosem, powoli wchodząc do pokoju. — Moja mała, niegrzeczna owieczka postanowiła odwiedzić moje łóżko?
Kacper zamarł, sparaliżowany strachem i podnieceniem. Chciał przeprosić, zacząć kłamać, ale Beata nie dała mu szansy. Podeszła do niego i jednym szybkim ruchem rozwiązała pasek szlafroka. Materiał zsunął się z jej ramion, odsłaniając potężne, rumiane piersi z ciemnymi, twardymi sutkami, które zdawały się zapraszać do ataku.
— Widzę, że twój krocze nie jest tak nieśmiały jak ty, Kacprze — szepnęła, patrząc na ogromny wybrzuszenie w jego spodniach. — Przez lata patrzyłeś na mnie z ukrycia. Podkradałeś moje majtki. Myślałeś, że nie wiem? Wiedziałam o wszystkim. I muszę ci powiedzieć... że to mnie niesamowicie podnieca.
Beata usiadła na nim, rozchylając nogi tak, by poczuł żar swojej mokrej cipki przez materiał jego spodni. Chwyciła jego dłoń i z brutalną pewnością przycisnęła ją do swojej piersi, zmuszając go, by ugniótł miękką tkankę.
— Od dzisiaj kończymy z podglądaniem. Teraz zaczniesz się uczyć. Ale nie będziesz tu panem. Będziesz moim sługą. Będziesz robić wszystko, co ci każę, a ja w zamian będę pozwalać ci dotykać tego, o czym marzyłeś każdej nocy.
Beata pochyliła się, muskając jego ucho swoimi ustami.
— Na początek... chcę zobaczyć, jak bardzo jesteś głodny. Rozbierz się. Całkowicie. A potem uklęknij przede mną i pokaż mi, jak bardzo chcesz być moim posłusznym pieskiem.
Kacper, drżąc z emocji, błyskawicznie pozbył się ubrań. Jego twardy jak skała członek pulsował z każdym oddechem. Gdy uklęknął na dywanie, Beata stanęła nad nim, prezentując mu swój idealny, dojrzały tyłek i szeroko rozwartą, lśniącą od pożądania cipkę.
— Zacznij od tego — rozkazała, wskazując palcem na swoje intymne miejsce. — Liż mnie tak, jakbyś od tego zależało twoje życie. Chcę czuć każdy twój ruch na moim łoneku. I nie waż się skończyć, dopóki ja nie powiem, że mam dość.
Kacper zanurzył twarz w jej zapachu, a jego język z desperacją zaczął badać każdą fałdę jej ciała. Beata jęczała z rozkoszy, zaplatając palce w jego włosach i brutalnie przyciskając go do siebie, by ssał ją jeszcze mocniej, niemal dławiąc się jej słodyczą.
Beata poczuła, jak Kacper desperacko wdziera się w jej ciało językiem, a jego oddech staje się szybki i urywany. Widziała, że chłopak jest na krawędzi – jego twardy prąd pulsował gwałtownie, a całe jego ciało drżało z nadmiaru napięcia. Właśnie w tym momencie, gdy Kacper chciał unieść głowę, by spojrzeć jej w oczy, Beata brutalnie zaplotła palce w jego włosach i z siłą przycisnęła go z powrotem do swojej mokrej cipki.
— Nie, nie, nie... — szepnęła z sadystycznym uśmiechem. — Jeszcze nie teraz. Kto powiedział, że możesz przestać?
Kacper spróbował się odsunąć, by złapać oddech, ale Beata była nieugięta. Jej dłoń w jego włosach działała jak imadło.
— Słuchaj uważnie, mały piesku. Od teraz zaczynamy lekcję dyscypliny. Twoim jedynym zadaniem jest moja przyjemność. Twoje potrzeby w tej chwili nie istnieją. Zabraniam ci dotykać swojego członka. Nawet najmniejszy ruch ręką w tamtą stronę sprawi, że ta zabawa skończy się natychmiast i nigdy więcej nie zobaczysz mnie nago. Zrozumiano?
Kacper mruknął coś niezrozumiale, wciąż będąc z twarzą w jej łonieku.
— Czy ja jestem zrozumiała?! — warknęła, szarpiąc go za włosy.
— Tak! Tak, Beato! — wykrztusił, a on sam poczuł dreszcz strachu zmieszanego z obłędnym podnieceniem.
— Dobrze. Teraz wracaj do pracy. Chcę, żebyś lizał mnie tak długo i tak dokładnie, aż każda komórka mojego ciała będzie drżeć.
Przez następną godzinę Beata zamieniła sypialnię w torturę rozkoszy. Zmieniała pozycje, każąc mu klękać, kłaść się na plecach i podnosić jej nogi wysoko w górę, by mógł dotrzeć do najgłębszych zakamarków jej intymności. Kacper był w transie. Jego język pracował bez przerwy, ssał jej łonek, badał każdy centymetr jej skóry, a zapach dojrzałej kobiety całkowicie go zniewolił.
Jednak najgorsze przyszło później. Gdy Beata poczuła, że jest blisko orgazmu, nagle odsunęła go od siebie jednym, zdecydowanym ruchem. Kacper, pozbawiony nagle źródła przyjemności, zawył z frustracji, a jego dłoń odruchowo powędrowała w stronę twardego prąda.
— Ręce za plecy! — ryknęła Beata. — Kazałam ci nie dotykać siebie!
Kacper natychmiast posłuchał, choć jego twarz była czerwona z wysiłku, a oddech stał się ciężki i świszczący. Beata usiadła na brzegu łóżka, rozchylając szeroko nogi. Patrzyła na niego z góry, z całkowitą dominacją w spojrzeniu.
— Patrz na mnie, Kacprze. Patrz uważnie — rozkazała.
Na jego oczach Beata powoli wsunęła dwa palce w swoją mokrą, lśniącą cipkę. Zaczęła nimi rytmicznie pracować, wydając z siebie głośne, prowokujące jęki. Wygięła plecy w łuk, a jej potężne piersi kołysały się w rytm ruchów dłoni.
— Widzisz to? — sapała, przyspieszając tempo. — Widzisz, jak bardzo jestem mokra przez ciebie? Jak bardzo chcesz w to wejść?
Kacper był już na granicy obłędu. Widok swojej macochy, która masturbowała się przed nim, podczas gdy on nie mógł zrobić absolutnie nic, był torturą nie do zniesienia. Jego członek był tak twardy, że niemal sprawiał mu ból. Zaczął błagać, łkać z pożądania.
— Proszę... Beato... ja już nie wytrzymam... pozwól mi... proszę... — szlochał, patrząc na jej palce znikające w różowej tkance.
— Błagaj mocniej — zaśmiała się, przyspieszając ruchy palców i niemal doprowadzając siebie do szczytu. — Chcę słyszeć, jak bardzo jesteś moim niewolnikiem. Chcę, żebyś prosił o każdy centymetr mojej skóry.
Beata doprowadziła go do stanu całkowitego emocjonalnego i fizycznego wyczerpania. Przez kolejne minuty grała z nim w kotka i myszkę, pozwalając mu zbliżyć się do niej, by w ostatniej chwili go odepchnąć. Była dla niego boginią i katem w jednym.
Beata patrzyła na Kacpra z niemal drapieżną satysfakcją. Chłopak był w stanie całkowitego rozkładu – spocony, drżący, z oczami pełnymi desperacji i pożądania, które stało się dla niego fizycznym bólem. Wiedziała, że ma go w garści, że złamała jego opór i zamieniła go w narzędzie do swojej przyjemności.
— Dość błagań — szepnęła, a jej głos stał się niski i obiecujący. — Byłeś bardzo posłusznym pieskiem, Kacprze. Czas na twoją nagrodę.
Beata gwałtownie położyła się na plecach, rozchylając nogi tak szeroko, by zaprezentować mu w całej okazałości swoją lśniącą, nabrzmiałą od pożądania cipkę. Rozsunęła wargi palcami, zapraszając go do środka.
— Wejdź we mnie. Teraz. Ale słuchaj uważnie: wchodzisz brutalnie, chcesz mnie wypełnić do samego końca, ale nie waż się spuścić ani jednej kropli, dopóki ja nie wydam rozkazu. Jeśli poczuję, że tracisz kontrolę, jeśli choć raz drgniesz w stronę orgazmu bez mojej zgody... wywalę cię z tego pokoju i nigdy więcej nie dotkniesz mojej skóry. Zrozumiano?
Kacper nie potrzebował drugiego wezwania. Z głośnym, zwierzęcym rykiem rzucił się na nią, chwytając jej uda i wbijając swój twardy jak stal prąd w jej gorące wnętrze jednym, potężnym pchnięciem. Beata wydała z siebie głośny jęk, gdy poczuła, jak wypełnia ją całkowicie, docierając aż do samej szyjki macicy.
Zaczęli ruchać w szaleńczym, brutalnym tempie. Kacper, napędzany godzinami frustracji i zakazanym pożądaniem, uderzał w nią z całą siłą, a łóżko skrzypiało rytmicznie pod ich ciężarem. Beata oplotła go nogami, przyciągając go jeszcze bliżej, wbijając go w siebie z każdym ruchem. Jej piersi latały w górę i w dół, a ona sama krzyczała z rozkoszy, czując, jak młody, silny organizm pasiera rozrywa ją od środka.
— Tak! Mocniej! Rób mi to! — wrzeszczała, zaplatając palce w jego włosach i szarpiąc go do siebie.
Kacper był już na krawędzi. Każde pchnięcie, każde mlaśnięcie ich ciał, każdy zapach potu i seksu sprawiały, że jego mózg zamieniał się w papkę. Czuł, że zaraz wybuchnie, że nasienie rozrywa mu jądra i chce wypłynąć z niego gwałtownym strumieniem.
— Beato... ja już... nie mogę... spuść mnie... proszę... — jęczał, przyspieszając ruchy do ekstremalnego tempa, niemal wbijając się w nią z całą swoją masą.
Beata, widząc jego walkę, postanowiła jeszcze raz go przetestować. W momencie, gdy poczuła, że on jest sekundę od finału, nagle zacisnęła mięśnie pochwy, więżąc go w sobie i szepcząc mu do ucha:
— Jeszcze nie. Zatrzymaj to. Walcz z tym, piesku. Chcę, żebyś cierpiał z tego pożądania jeszcze chwilę.
Kacper niemal zapłakał z frustracji, próbując powstrzymać nieuchronny orgazm. Jego ciało drżało w konwulsjach, a on sam walczył o każdy oddech. Beata patrzyła na niego z triumfem, ciesząc się jego męką, aż w końcu, gdy zobaczyła, że chłopak jest już w stanie całkowitego wyczerpania psychicznego, uśmiechnęła się szeroko.
— Teraz... — wysapała, wyginając plecy i zaciskając się wokół niego najmocniej jak potrafiła. — Teraz spuść się we mnie! Wszystko! Chcę poczuć każdy twój strzał głęboko w środku!
To była jedyna komenda, na którą Kacper czekał. Z głośnym, gardłowym krzykiem wyrzucił z siebie wszystko. Potężne strumienie nasienia uderzały w ścianki jej macicy, a on sam wbił się w nią po sam prąd, trzęsąc się w potężnym orgazmie, który zdawał się trwać wieczność. Beata jęczała, czując, jak gorąca ciecz wypełnia ją od środka, a ona sama osiąga swój własny, gwałtowny szczyt, zaciskając się wokół niego w ekstatycznym skurczu.
Kiedy w końcu opadli na pościel, ciężko dysząc i spoceni, Beata pogładziła go po policzku, ale w jej oczach wciąż tlił się ten sam drapieżny blask.
— Pierwsza lekcja zakończona, Kacprze. Ale pamiętaj... to dopiero początek twojej służby.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?