Turecka Gorączka
Wakacje, które miały być romantycznym odrodzeniem ich związku, zamieniły się w koszmar jeszcze przed zameldowaniem w hotelu. Kłótnia o jakieś błahe niedopatrzenie w dokumentach przerodziła się w brutalną wymianę zdań, w której Tomek, w przypływie irytacji, nazwał Dominikę "roszczeniową i nieznośną". Dominika, dumna i wściekła, odpowiedziała mu lodowatym milczeniem, które trwało przez cały przejazd do kurortu.
Kiedy dotarli do hotelu w samym sercu tureckiego wybrzeża, atmosfera była tak gęsta, że można by ją kroić nożem. Tomek, zamiast przeprosić, poszedł spać, zostawiając ją w sypialni z poczuciem całkowitej samotności i narastającym żarem w podbrzuszu.
Wieczorem Dominika postanowiła wyjść. Założyła najodważniejszą sukienkę, jaką miała – obcisłą, białą tkaninę, która kończyła się niebezpiecznie wysoko na udach i nie miała ramiączek, odsłaniając jej wypielęgnowaną skórę. Nie powiedziała Tomkowi, dokąd idzie. Chciała poczuć, że wciąż jest pożądana, że jest kobietą, o której mężczyźni marzą, a nie tylko "problemem", z którym Tomek musi sobie radzić.
Usiadła przy barze hotelowym, zamawiając mocny drink z lodem. Wtedy go zauważyła.
Barman, którego nazywali Emrem, był ucieleśnieniem orientalnej męskości. Miał ciemne, niemal czarne oczy, które zdawały się przenikać ją na wylot, oliwkową skórę i szerokie ramiona, które ledwo mieściły się w białej koszuli z rozpiętymi trzema pierwszymi guzikami. Kiedy podszedł do niej, by podać drinka, jego palce celowo musnęły jej dłoń.
— Jesteś zbyt piękna, by siedzieć tutaj sama z tak smutnym spojrzeniem — powiedział niskim, lekko zachrypniętym głosem z wyraźnym tureckim akcentem.
Dominika poczuła, jak dreszcz przebiega jej po kręgosłupie. Spojrzała na niego wyzywająco, a w jej oczach zapłonął ogień zemsty i pożądania.
— Może po prostu szukam kogoś, kto potrafi sprawić, że zapomnę o wszystkim — szepnęła, oblizując usta.
Emrem nie potrzebował więcej zachęty. Przechylił się nad barem, a jego zapach – mieszanka piżma, tytoniu i egzotycznych przypraw – całkowicie ją odurzył. Jego dłoń powoli przesunęła się po jej udzie, ściskając miękkie ciało z taką siłą, że Dominika syknęła z rozkoszy.
— Chodź ze mną — mruknął.
Nie poszli do pokoju Tomka – Dominika nie chciała ryzykować, że go obudzą. Emrem zaprowadził ją do swojego prywatnego pokoju służbowego w tylnej części hotelu, miejsca, gdzie panował półmrok i zapach starego drewna oraz świeżych ręczników.
Gdy tylko zamknął drzwi, Emrem rzucił ją na szerokie łóżko, nie dając jej czasu na oddech. Przymknęła oczy, myśląc o Tomku, który w tym momencie prawdopodobnie chrapał w ich pokoju, nieświadomy, że jego kobieta właśnie oddaje się obcemu mężczyźnie. Ta myśl tylko podsyciła jej podniecenie.
Emrem rozdarł jej białą sukienkę jednym gwałtownym ruchem, jakby chciał pozbyć się wszystkiego, co oddzielało go od jej ciała. Dominika jęknęła, gdy poczuła na sobie jego gorące usta. Turecki barman nie bawił się w czułości; jego pocałunki były drapieżne, pełne żądzy, a jego dłonie bezlitośnie ugniatały jej piersi.
— Jesteś tak ciasna... tak gorąca — mruczał w jej ucho, podczas gdy jego dłoń zjechała niżej, odnajdując jej mocno zwilżoną intymność.
Kiedy Emrem zdjął spodnie, przed nią wyłonił się potężny, twardy członek, który wyglądał na znacznie większy niż ten, do którego była przyzwyczajona. Dominika poczuła nagły przypływ strachu zmieszanego z ekscytacją. Rozsunęła nogi szeroko, zapraszając go do środka.
Wbił się w nią jednym, potężnym pchnięciem, wypełniając ją całkowicie. Dominika wypięła pierś i głośno zakrzyczała, czując, jak on rozrywa jej dotychczasową rutynę i nudę ich związku. Emrem napędzał się z furią, uderzając biodrami o jej pośladki z rytmicznym, mokrym mlaśnięciem, które wypełniało cały pokój.
— Tak! Mocniej! — błagała, wbijając paznokcie w jego szerokie plecy.
Było w tym coś zwierzęcego i pierwotnego. Dominika czuła każdą żyłkę jego prącia, każdy centymetr jego ciała, który bezlitośnie domagał się jej uległości. Wygięła się w łuk, a jej ciało zaczęło pulsować w rytm jego brutalnych ruchów. Zapomniała o kłótniach, o Tomku i o całym świecie. Liczył się tylko ten moment, ten mężczyzna i ta niszczycielska rozkosz.
Gdy Emrem poczuł, że zbliża się do szczytu, pochwycił ją za uda i uniósł wysoko, wbijając się w nią po sam koniec. Z głośnym, gardłowym rykiem wyrzucił z siebie strumień gorącego nasienia głęboko w jej wnętrze, drżąc z wysiłku i satysfakcji.
Dominika leżała przez kilka minut w ciszy, ciężko dysząc i czując, jak nasienie obcego mężczyzny powoli wypełnia ją od środka. Uśmiechnęła się perwersyjnie. Wiedziała, że kiedy wróci do pokoju i spojrzy Tomkowi w oczy, będzie miała w sobie sekret, który sprawi, że poczuje się znów zwycięzcą.
Ubrała się powoli, poprawiając rozdartą sukienkę, i wyszła z pokoju Emrema z poczuciem absolutnej wolności i brudnej satysfakcji.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?