Basen
Woda w basenie była ciepła, niemal kojąca, ale to nie woda sprawiała, że moje ciało płonęło. Siedziałam na betonowej krawędzi, z nogami zanurzonymi po łydki w turkusowej tafli, a przede mną, w wodzie po pas, stał on. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała szybciej niż zwykle, a wzrok, który we mnie wbijał, był ciężki, wilgotny, pełen niemego błagania.
Basen był pusty. Środek nocy, zero świadków, tylko my i księżyc odbijający się w tafli wody. Światła podwodne rzucały niebieskawy blask na jego tors, na krople wody ściekające po mięśniach brzucha, na dłonie, które zaciskały się na krawędzi obok moich ud.
— Chodź tu — powiedziałam cicho, a mój głos niósł się po wodzie jak szept.
Podszedł bliżej, aż stanął między moimi rozchylonymi nogami. Woda sięgała mu do pasa, a ja widziałam, jak pod powierzchnią jego ciało napina się w oczekiwaniu. Moje stopy poruszały się leniwie w wodzie, rozbijając taflę na drobne fale, a ja czułam, jak jego wzrok śledzi każdy ich ruch.
— Połóż się — poleciłam, wskazując na betonową krawędź obok mnie.
Posłuchał bez wahania. Wyszedł z wody, a krople spływały po jego ciele, zostawiając mokre ślady na betonie. Położył się na plecach, tuż obok mnie, a jego członek — już twardy, nabrzmiały — sterczał w górę, wilgotny od wody i podniecenia. Patrzyłam na niego przez chwilę, czując, jak moje własne ciało reaguje na ten widok.
— Nie ruszaj się — wyszeptałam, przesuwając się bliżej.
Moje stopy, wciąż mokre i ciepłe od wody, spoczęły na jego udach. Czułam, jak drży pod moim dotykiem, jak jego mięśnie napinają się w oczekiwaniu. Powoli, z premedytacją, przesunęłam prawą stopę w górę jego uda, po wewnętrznej stronie, czując pod podeszwą gorąco jego skóry. Krople wody ściekały po mojej stopie, mieszając się z wilgocią, która zbierała się na jego ciele.
Jęknął cicho, gdy moja stopa dotknęła jego jąder. Były napięte, ciężkie, a ja przesunęłam po nich delikatnie, czując, jak napinają się jeszcze bardziej. Potem moja stopa powędrowała wyżej, po trzonie jego członka, od nasady aż do czubka, gdzie zatrzymałam się, pocierając go palcami stóp.
— O kurwa — wysapał, a jego dłonie zacisnęły się na betonie obok niego.
Uśmiechnęłam się, czując, jak jego członek drży pod moją stopą. Był gorący, twardy, wilgotny od wody i śliskiej wydzieliny, która zaczęła zbierać się na czubku. Rozsunęłam palce stóp, obejmując nim jego żołądź, i zaczęłam poruszać stopą w górę i w dół, powoli, drażniąco, czując, jak każdy ruch wywołuje u niego drżenie.
Woda wciąż spływała z moich stóp, czyniąc wszystko śliskim, mokrym, niemal niemożliwym do uchwycenia. Ale właśnie to czyniło to tak intensywnym — poślizg, brak pewności, każdy ruch był wyzwaniem, a ja czułam, jak moje własne podniecenie rośnie wraz z jego jękami.
— Nie spiesz się — wyszeptałam, przesuwając stopą po całej długości jego członka, od nasady aż po czubek, gdzie krążyłam palcami wokół żołędzi. — Chcę, żebyś to poczuł. Każdy centymetr.
Jego biodra uniosły się mimowolnie, próbując napierać na moją stopę, ale ja cofnęłam ją, zmuszając go do bezruchu. Spojrzał na mnie z mieszaniną frustracji i pożądania, a ja uśmiechnęłam się, przesuwając stopą po jego brzuchu, po mokrej skórze, czując, jak mięśnie napinają się pod moją podeszwą.
— Powiedziałam: nie ruszaj się.
Posłuchał, ale jego dłonie zacisnęły się na betonie, a żyły na jego szyi nabrzmiały, gdy walczył z własnym ciałem. Ja zaś wróciłam stopą do jego członka, obejmując go od dołu, przesuwając podeszwą po całej długości, czując, jak twardnieje jeszcze bardziej pod moim dotykiem.
Woda kapała z mojej stopy na jego brzuch, tworząc małe kałuże, a ja wykorzystywałam tę wilgoć, by zwiększyć poślizg. Moje palce stóp pracowały, masując jego jądra, podczas gdy podeszwa ślizgała się po trzonie, od nasady aż po czubek, gdzie krążyłam wokół żołędzi, czując, jak jego wilgoć miesza się z wodą.
— Proszę... — wysapał, a jego głos był zduszony, napięty. — Proszę, nie przestawaj.
Nie przestawałam. Przyspieszyłam, poruszając stopą szybciej, mocniej, czując, jak jego biodra zaczynają poruszać się w rytmie moich ruchów. Moja druga stopa dołączyła do pierwszej, obejmując jego członek z obu stron, ściskając go delikatnie, a potem przesuwając się w górę i w dół, jakbym masowała go dłońmi.
Jęknął głośno, a jego dłonie oderwały się od betonu, sięgając w dół, próbując dotknąć moich stóp. Ale ja cofnęłam je, nie pozwalając mu przejąć kontroli.
— Nie — wyszeptałam. — To ja decyduję.
Moje stopy pracowały, ślizgając się po jego członku, po jego jądrach, po jego brzuchu, a ja czułam, jak narasta w nim napięcie. Jego oddech był płytki, szybki, a jego ciało drżało, gdy walczył z własnym pragnieniem.
— Już blisko... — wychrypiał, a jego biodra zaczęły poruszać się szybciej, bardziej desperacko.
Przyspieszyłam, obejmując jego członek stopami, ściskając go i przesuwając w górę i w dół, czując, jak każdy ruch przybliża go do krawędzi. Woda spływała po moich stopach, po jego ciele, tworząc mokre, śliskie szaleństwo, które doprowadzało nas oboje do szaleństwa.
— Teraz — wyszeptałam, a moje stopy zacisnęły się wokół niego. — Teraz.
I wtedy eksplodował. Jego ciało wygięło się w łuku, a jego nasienie trysnęło na mój brzuch, na moje stopy, na beton, w gorących, pulsujących strumieniach. Jęczał głośno, a jego dłonie zacisnęły się na krawędzi basenu, gdy orgazm wstrząsał jego ciałem, a ja nie przestawałam, przesuwając stopami po jego członku, wyciskając z niego ostatnie krople.
Gdy w końcu opadł, ciężko oddychając, na beton, spojrzałam na niego z uśmiechem. Moje stopy były mokre, śliskie, pokryte mieszaniną wody i jego nasienia, a ja czułam, jak moje własne ciało płonie z podniecenia.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?