Gra o władzę

Mariusz poprawił krawat, czując, jak serce wali mu jak młot. Stał przed gabinetem swojej szefowej, Aleksandry Nowak. Czterdzieści lat, dwa dzieci, hipoteka i żona, która ostatnio patrzyła na niego z rosnącym rozczarowaniem. Potrzebował tej podwyżki. Bardzo.

Aleksandra była kobietą, o której mówiło się w firmie szeptem. Trzydzieści pięć lat, perfekcyjnie skrojone żakiety, włosy czarne jak smoła, spojrzenie, które potrafiło obnażyć człowieka szybciej niż cokolwiek innego. Plotki o jej "nietypowych" upodobaniach krążyły po korytarzach, ale Mariusz zawsze je bagatelizował. Do teraz.

— Wejdź — usłyszał jej głos przez interkom.

Otworzył drzwi. Aleksandra siedziała za mahoniowym biurkiem, z nogą założoną na nogę, odsłaniając kawałek łydki w czarnych pończochach. Uśmiechnęła się, ale to nie był zwykły uśmiech. To był uśmiech drapieżcy.

— Mariusz. Usiądź.

Usiadł naprzeciwko niej. Dokumenty, które przygotował, leżały przed nią, ale nawet na nie nie spojrzała.

— Wiem, po co przyszedłeś. Podwyżka. Zasługujesz na nią, twoje wyniki są dobre. Ale... — zamilkła, bawiąc się długopisem. — Widzisz, Mariuszu, w tej firmie awansuje się nie tylko za kompetencje. Czasem trzeba pokazać, na ile się jest gotowym się poświęcić.

— Słucham? — zapytał, czując suchość w ustach.

— Słyszałeś plotki o mnie, prawda? — wstała i podeszła do okna, odwracając się do niego plecami. — Że lubię... eksperymentować. Że moje relacje zawodowe bywają... nietypowe.

Mariusz przełknął ślinę. Chciał zaprzeczyć, ale nie potrafił.

— Nie musisz nic mówić — powiedziała, odwracając się. — Oferta jest prosta. Zostaniesz dziś ze mną po godzinach. Zrobisz to, co ci każę. A jutro rano na twoim koncie pojawi się premia, o której nawet nie śniłeś. Ale jeśli się zawahasz, jeśli nie podporządkujesz się w pełni... — wzruszyła ramionami. — Zrozumiem. Drzwi są otwarte.

Mariusz patrzył na nią. Myślał o żonie, o rachunkach, o tym, że ostatnio nie potrafił spojrzeć sobie w oczy w lustrze. I o tym, że ta kobieta przed nim była najpiękniejszą istotą, jaką widział w życiu. Jej perfumy docierały do niego nawet z tej odległości.

— Zostaję — wyszeptał.

— Dobrze. — Uśmiechnęła się, a w jej oczach zapłonął ogień. — Więc zacznijmy.

Podeszła do drzwi i przekręciła klucz. Potem podeszła do biurka i usiadła na jego krawędzi, rozkładając nogi. Miała na sobie czarną spódnicę ołówkową i pończochy z paskiem.

— Najpierw pokaż mi, jak bardzo chcesz tej podwyżki. Uklęknij.

Mariusz zsunął się z krzesła i uklęknął przed nią. Czuł, jak jego ciało reaguje, mimo że rozumiał, co się dzieje. To było szalone. I podniecające.

— Dobrze — mruknęła, gładząc go po włosach. — A teraz... polizaj moje buty.

Spojrzał na jej szpilki. Czarne, lakierowane, z ostrymi czubkami. Pochylił się i dotknął językiem skóry. Była zimna i gładka. Aleksandra westchnęła cicho.

— Nie tak. Dokładnie. Każdy centymetr.

Mariusz zaczął lizać buty od czubka, przesuwając językiem wzdłuż krawędzi, po obcasie, po całej powierzchni. Czuł smak kurzu i skóry. Jego własny oddech stawał się coraz cięższy.

— Doskonale — powiedziała w końcu. — A teraz zdejmij mi buty.

Drżącymi rękami rozpiął paseczki i zdjął szpilki. Jej stopy były idealne — wąskie, o wypielęgnowanej skórze, z czerwonymi paznokciami. Aleksandra wyciągnęła jedną stopę i przyłożyła ją do jego ust.

— Całuj.

Mariusz zamknął oczy i przywarł wargami do jej stopy. Całował palce, podbicie, piętę. Język przesuwał się po delikatnej skórze, a ona mruczała z zadowolenia.

— A teraz lizaj — poleciła. — Między palcami. Dokładnie.

Wsunął język między jej palce, liżąc każdą przestrzeń. Czuł jej ciepło, lekki zapach potu i perfum. To było intymne, upokarzające i absolutnie elektryzujące.

— Dobrze... — westchnęła, odchylając głowę do tyłu. — Teraz wstań i rozbierz mnie.

Wstał. Jego ręce drżały, gdy rozpinał guziki jej żakietu. Pod spodem miała czarny koronkowy biustonosz, który ledwo zakrywał jej piersi. Zsunął żakiet z jej ramion, a potem rozpiął spódnicę. Opadła na podłogę.

Została w bieliźnie. Mariusz patrzył na nią, czując, że traci oddech. Jej ciało było idealne — jędrne, wysportowane, z krągłościami, które kusiły.

— Podoba ci się? — zapytała, widząc jego spojrzenie.

— Tak — wychrypiał.

— Więc pokaż mi. Pocałuj moje piersi.

Pochylił się i przywarł ustami do jej dekoltu. Język przesuwał się po koronce, czując przez nią twardniejące sutki. Aleksandra jęknęła i wpiła palce w jego włosy.

— Zdejmij biustonosz — rozkazała.

Odsunął ramiączka i zsunął materiał. Jej piersi były pełne, o różowych sutkach, które natychmiast stwardniały. Mariusz wziął jeden w usta, ssąc i liżąc, podczas gdy jego dłonie obejmowały drugą.

— Mmm... — zamruczała. — A teraz... chcę, żebyś zlizał ze mnie pot.

— Pot? — zapytał zdziwiony.

— Tak. Zaraz się spocę. I chcę, żebyś to zlizał. Wszystko.

Zaczęła się poruszać, kręcić, prowokacyjnie tańczyć przed nim. Po chwili na jej skórze pojawiły się drobne kropelki potu. Mariusz pochylił się i zaczął lizać jej szyję, ramiona, dekolt. Smakował słono i słodko jednocześnie.

— Niżej — powiedziała.

Uklęknął ponownie. Lizał jej brzuch, przesuwając język w dół, aż dotarł do linii majtek. Aleksandra westchnęła, gdy jego język musnął materiał.

— Zdejmij je — szepnęła.

Ściągnął jej koronkowe stringi. Była całkowicie ogolona. Wilgotna. Mariusz wpatrywał się w nią, czując, że jego własne spodnie stają się nieznośnie ciasne.

— Nie — powiedziała, widząc jego intencje. — Nie tam. Nie jeszcze. Odwróć się.

Odwrócił się. Usłyszał, jak podeszła do barku z alkoholem. Chwila ciszy, a potem poczuł na plecach coś ciepłego.

— To wino — powiedziała. — Twoje zadanie to zlizać je z siebie... nie, nie z siebie. Z podłogi.

Mariusz odwrócił się i zobaczył, że wylała wino na podłogę przed nim.

— Klęknij i lizaj.

Uklęknął. Pochylił się i zaczął zlizywać czerwone wino z zimnego parkietu. Jego język przesuwał się po desce, zbierając słodki płyn, podczas gdy Aleksandra stała nad nim, patrząc z góry.

— Jesteś żałosny — mruknęła, ale w jej głosie była przyjemność. — I właśnie dlatego cię lubię. Bo jesteś gotów się upokorzyć.

Zlizał wszystko. Podniósł głowę, patrząc na nią. Jej oczy błyszczały.

— A teraz... — podeszła bliżej, stając nad nim. — Chcę, żebyś lizał moje stopy jeszcze raz. Tym razem... dokładniej. Każdy palec. Każdą przestrzeń. I nie przestawaj, dopóki nie powiem.

Mariusz wziął jej stopę w dłonie i zaczął lizać. Język przesuwał się po palcach, między nimi, po podbiciu, po pięcie. Czuł jej ciepło, smak skóry, delikatną wilgoć. Aleksandra jęczała cicho, opierając się o biurko.

— Dobrze... — wyszeptała. — A teraz... odwróć mnie.

Odwrócił ją. Stała tyłem do niego, pochylona lekko do przodu. Mariusz patrzył na jej pośladki, idealnie okrągłe, jędrne. Złapał je w dłonie, a potem pochylił się i przywarł ustami do jej odbytu.

— Tak — jęknęła. — Lizaj. Dokładnie.

Mariusz zaczął lizać. Jego język przesuwał się po ciasnym otworze, okrążał go, drażnił. Aleksandra trzymała się biurka, jej ciało drżało.

— Wsuń język — rozkazała.

Wsunął język do środka. Była ciasna, gorąca. Zaczął poruszać nim, w rytmie, który sprawiał jej przyjemność. Jęczała coraz głośniej.

— Tak... właśnie tak... — sapnęła. — A teraz... chcę, żebyś mnie obsikał.

Mariusz zamarł.

— Co?

— Obsikał mnie. — Odwróciła się do niego. Jej oczy były dzikie. — Chcę poczuć twój gorący mocz na mojej skórze. To ostateczne podporządkowanie. Zrobisz to?

Mariusz patrzył na nią. Jego ciało było w ogniu, ale umysł krzyczał. To było przekroczenie wszystkich granic. A jednak... chciał tego. Chciał jej sprawić przyjemność. Chciał jej pokazać, że zrobi wszystko.

— Tak — wychrypiał.

— Więc rozepnij spodnie.

Zrobił to. Jego członek był twardy, nabrzmiały. Aleksandra uklękła przed nim, patrząc na niego z góry.

— Obsikaj mnie — szepnęła.

Mariusz zamknął oczy. Czuł, jak jego pęcherz się napina. A potem puścił.

Ciepły strumień uderzył w jej piersi, spływając po brzuchu, po udach. Aleksandra jęknęła, odchylając głowę do tyłu, wystawiając twarz na strumień. Mariusz przesuwał się, obsikując ją całą — od szyi, po stopy. Kiedy skończył, stała przed nim mokra, błyszcząca, uśmiechnięta.

— Doskonale — powiedziała. — A teraz... zlizuj to ze mnie.

Mariusz pochylił się i zaczął lizać. Smakował swój własny mocz na jej skórze, czuł jej ciepło. Język przesuwał się po jej piersiach, po brzuchu, po udach. Ona stała nieruchomo, pozwalając mu na to wszystko.

Kiedy skończył, wzięła go za rękę i zaprowadziła do kanapy.

— Połóż się — powiedziała.

Położył się. Aleksandra usiadła na nim okrakiem, ale nie wpuściła go do środka. Zamiast tego pochyliła się i zaczęła całować jego klatkę piersiową, brzuch, linię włosów prowadzącą w dół.

— To twoja nagroda — szepnęła, biorąc jego członek w dłoń. — Za to, że byłeś taki posłuszny.

Mariusz jęknął, gdy jej usta objęły jego członek. Ssała go powoli, dokładnie, patrząc mu w oczy. Jego dłonie wpiły się w jej włosy.

— Nie... nie skończ jeszcze — mruknęła, odrywając się na chwilę. — Chcę, żebyś poczuł to w pełni.

Wspięła się na niego i w końcu go wzięła. Mariusz jęknął, czując jej ciasnotę, jej gorąco. Zaczęła się poruszać, powoli, rytmicznie, a on patrzył na nią z dołu, czując, że traci zmysły.

— Patrz na mnie — rozkazała. — Nie odwracaj wzroku.

Patrzył. Jej piersi falowały, jej twarz wykrzywiała się w grymasie przyjemności. Jego dłonie objęły jej biodra, pomagając jej w rytmie.

— Skończ we mnie — wyszeptała. — Chcę to poczuć.

Mariusz poczuł, jak narasta w nim fala. Jęknął, wyginając plecy, i wytrysnął w nią, podczas gdy ona krzyczała z rozkoszy, osiągając własny szczyt.

Opadła na niego, dysząc. Leżeli tak przez długą chwilę, spleceni, mokrzy od potu.

— Jutro rano... — wyszeptała w końcu. — Premia będzie na twoim koncie. A ty... — uśmiechnęła się, całując go w szyję. — Zostaniesz moim ulubionym pracownikiem.

Mariusz uśmiechnął się słabo. Czuł się wyczerpany, upokorzony, ale jednocześnie... żywy. Jak nigdy wcześniej.

Wstał, ubrał się. W drzwiach odwrócił się do niej.

— Do jutra, pani dyrektor.

— Do jutra, Mariuszu. — Uśmiechnęła się. — I nie zapomnij... zamknąć drzwi.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: BDSM

Zobacz wszystkie →