Kameralne negocjacje
Nazywam się Weronika. Mam dwadzieścia osiem lat i pracuję w dziale marketingu dużej korporacji. Moje biurko stoi naprzeciwko biurka Michała — mojego współpracownika, z którym dzielę nie tylko przestrzeń, ale i pewną tajemnicę.
Michał ma trzydzieści dwa lata. Jest przystojny, wysoki, ciemnowłosy, zawsze w idealnie skrojonym garniturze. Na co dzień jest profesjonalny, opanowany, rzeczowy. Ale między nami jest coś, o czym nikt w firmie nie ma pojęcia. Od kilku miesięcy jesteśmy kochankami. Nie w sensie romantycznym — w sensie czysto fizycznym. Czasem po pracy, czasem w przerwie na lunch, czasem... w godzinach pracy, kiedy nikt nie patrzy.
Dziś jest wyjątkowy dzień. Michał ma ważne spotkanie online z klientem z zagranicy. Negocjacje kontraktu wartego miliony. Cały zarząd będzie patrzeć na jego prezentację. A ja... ja mam swój plan.
Jest 10:00 rano. Siedzę przy swoim biurku, naprzeciwko Michała. On ma na sobie białą koszulę, ciemny krawat, idealnie uczesane włosy. Przed nim laptop z włączoną kamerą, notatki, szklanka wody. Wygląda na skupionego, ale widzę, jak zerka na mnie, gdy myśli, że nie patrzę.
— Weroniko — mówi cicho, pochylając się w moją stronę. — Dziś jest ważny dzień. Proszę, bądź profesjonalna.
— Oczywiście, Michale — odpowiadam z niewinnym uśmiechem. — Będę wzorem profesjonalizmu.
On nie wie, co go czeka.
Spotkanie zaczyna się o 10:30. Michał zakłada słuchawki, uśmiecha się do kamery i zaczyna mówić płynną angielszczyzną. Widzę, jak jego twarz przybiera profesjonalny wyraz, jak gestykuluje, jak prezentuje slajdy. Jest w swoim żywiole.
A ja zaczynam swoją grę.
Zdejmuję buty. Moje stopy są w czarnych, koronkowych pończochach. Powoli, niepostrzeżenie, wysuwam nogę spod biurka i dotykam jego łydki.
Michał drga. Ale nie przerywa prezentacji. Widzę, jak przełyka ślinę, jak jego głos lekko się łamie.
— ...as you can see, our quarterly results show a significant increase... — mówi, starając się zachować spokój.
Moja stopa przesuwa się wyżej. Po jego łydce, po kolanie, po udzie. Czuję, jak jego mięśnie napinają się pod moim dotykiem.
— ...in customer satisfaction and market share...
Moja stopa dociera do jego krocza. Czuję, jak jego członek twardnieje pod materiałem spodni. Przesuwam palcami stopy po jego nabrzmiałej erekcji, delikatnie, ale stanowczo.
Michał zaciska szczękę. Jego głos lekko drży, ale kontynuuje.
— ...we project a fifteen percent growth in the next fiscal year...
Uśmiecham się do siebie. Wysuwam drugą stopę i teraz obie pracują na jego ciele. Jedna masuje jego krocze, druga przesuwa się po jego udzie, po brzuchu, po klatce piersiowej.
Widzę, jak jego dłoń drży, gdy zmienia slajd. Jak bierze głęboki oddech, próbując się opanować.
— ...our team has worked tirelessly to ensure...
Moje stopy pracują coraz śmielej. Czuję, jak jego członek jest całkowicie twardy, napierający na spodnie. Rozpinam guzik jego spodni palcami stóp. Powoli, niepostrzeżenie. Zamek opada.
Michał patrzy na mnie z przestrachem w oczach. Ale nie może nic zrobić. Jest na spotkaniu. Kamera jest włączona. Klient patrzy.
— ...we are confident that this partnership will be mutually beneficial...
Wsuwam stopę do jego spodni. Dotykam jego członek przez bokserki. Czuję jego ciepło, jego twardość. Masuję go delikatnie, a on zaciska dłonie na krawędzi biurka.
— ...and we look forward to a long and prosperous collaboration...
Widzę, jak jego oczy są szeroko otwarte, jak jego oddech przyspiesza. Ale kontynuuje. Bo musi.
— ...thank you for your time, we appreciate your consideration...
Spotkanie zbliża się do końca. Widzę, jak Michał odpowiada na pytania klienta, jak podsumowuje prezentację. Jego głos jest opanowany, ale ja wiem, co dzieje się pod biurkiem.
— ...I believe we have covered all the key points. Are there any questions?
Klient zadaje jeszcze kilka pytań. Michał odpowiada, starając się nie myśleć o tym, co robię. Ale ja nie przestaję. Masuję go przez bokserki, czując, jak jego ciało napina się.
— ...thank you, Mr. Kowalski. We will be in touch.
— Thank you. Have a great day.
Spotkanie się kończy. Michał zamyka laptopa, zdejmuje słuchawki. Patrzy na mnie z mieszaniną ulgi i pożądania.
— Weroniko... — zaczyna.
— Nie mów nic — przerywam mu. — Jeszcze nie skończyłam.
Wstaję. Podchodzę do drzwi i zamykam je na klucz. Opuszczam rolety w oknach. Jesteśmy sami.
— Weroniko, co ty robisz? — pyta, ale w jego głosie słychać podniecenie.
— Robię to, co powinnam była zrobić godzinę temu — odpowiadam, klękając przed nim.
Rozpinam jego spodnie. Ściągam je razem z bokserkami. Jego członek jest twardy, nabrzmiały, gotowy. Biorę go w dłoń, czując jego ciepło.
— Weroniko... — jęczy.
— Siedź cicho — mówię. — I patrz.
Pochylam się i biorę go do ust.
To jest powolne, dokładne ssanie. Przesuwam językiem po całej długości, drażnię żołądź, biorę go głęboko do gardła. Michał jęczy, odchylając głowę do tyłu.
— Och... Weroniko... — wysapuje.
Ssać go coraz szybciej, głębiej. Czuję, jak jego dłonie wplatają się w moje włosy, prowadząc mnie w rytmie.
— Skończę... — ostrzega.
Nie przestaję. Ssać go jeszcze szybciej, jeszcze głębiej. Czuję, jak jego ciało napina się, jak jego członek twardnieje jeszcze bardziej.
— Skończę... w twoich ustach... — wysapuje.
Wytryskuje, a ja przełykam wszystko, patrząc mu w oczy. Jego ciało drży, a on jęczy z rozkoszy.
Kiedy kończy, podnoszę głowę. Oblizuję wargi.
— To było... — zaczyna.
— Niesamowite — dokańczam. — Wiem.
Wstaję. Patrzę na niego, siedzącego na krześle, z opuszczonymi spodniami, zadowolonego.
— Masz jeszcze jakieś spotkania? — pytam.
— Nie — odpowiada. — Ale chyba powinienem je mieć. Bo ty jesteś najlepszą motywacją do pracy, jaką znam.
Uśmiecham się.
— Więc może umówmy się na kolejne. Jutro o 10:00?
— Umowa stoi.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?