Cena Okładki
Julka była piękna w sposób, który sprawiał, że mężczyźni zapominali, jak oddychać. Miała w sobie tę specyficzną mieszankę niewinności i prowokacji – szerokie, ufne oczy, pełne, czerwone usta i ciało, które było stworzone do tego, by być oglądanym. Była amatorską fotomodelką, ale marzyła o czymś więcej. Marzyła o sławie, o błysku fleszy i o tym, by jej twarz stała się rozpoznawalna w całym kraju.
Jacek był jednym z najbardziej wpływowych fotografów w branży. Mężczyzna po czterdziestce, z wiecznie nieuprasowaną koszulą i spojrzeniem, które nie fotografowało ubrań, lecz to, co pod nimi. Jego studio było luksusową, sterylną przestrzenią wypełnioną najdroższym sprzętem i ciężką atmosferą pożądania.
Podczas ostatniej sesji, gdy Julka pozowała w jedwabnej bieliźnie, Jacek podszedł do niej bardzo blisko. Poczuła zapach jego drogich papierosów i ciężkiego wody kolońskiej.
— Słuchaj, Julko — zaczął niskim, chrapliwym głosem, kładąc dłoń na jej biodrze. — Mam teraz wolne miejsce na okładce nowego numeru „Elite Vogue”. To jest przepustka do wielkiej kariery. Jedna sesja i będziesz w każdym kiosku w Polsce.
Julka poczuła dreszcz ekscytacji.
— Naprawdę? Co muszę zrobić?
Jacek uśmiechnął się drapieżnie, a jego dłoń przesunęła się wyżej, mocno ściskając jej pośladek.
— Musisz mnie zadowolić. Tutaj i teraz. Jeśli sprawisz, że będę naprawdę szczęśliwy, okładka jest twoja.
Julka zamarła. Poczuła nagły przypływ obrzydzenia. Jacek nie był w jej typie – był zbyt stary, zbyt pewny siebie, zbyt... drapieżny. Pomyślała o Michale, swoim chłopaku, który był ucieleśnieniem czystości i czułości. Michał był jej bezpieczną przystanią, człowiekiem, którego kochała nad życie.
Przez chwilę w jej głowie trwała walka. Obraz okładki magazynu kontra obraz swojego chłopaka. Ale ambicja była silniejsza niż wstręt.
— Dobrze — szepnęła, a jej głos drżał. — Zgadzam się.
Jacek nie tracił czasu. Jednym szarpnięciem zdjął z niej jedwabne majtki, rzucając je gdzieś w kąt studia. Położył ją na zimnym, metalowym stole do makijażu, rozsuwając jej nogi szeroko przed swoimi oczyma.
Gdy Jacek rozpiął spodnie i wysunął swój twardy, żylasty członek, Julka poczuła mdłości. Patrzyła na niego z odrazą, ale kiedy mężczyzna wbił się w nią jednym, brutalnym pchnięciem, jej ciało zareagowało w sposób, którego nienawidziła.
— Aaaah! — jęknęła, ale natychmiast zakryła usta dłonią.
Aby przetrwać to upokorzenie, Julka zamknęła oczy. Zaczęła intensywnie przywoływać obraz Michała. Wyobrażała sobie jego miękkie dłonie na swojej skórze, jego szept w ucho, zapach jego świeżego prania. Próbowała wmówić sobie, że to nie Jacek ją teraz penetruje, że to tylko mechaniczny ruch, a w jej głowie to Michał ją kocha.
— Patrz na mnie, Julka! — warknął Jacek, chwytając ją za włosy i odchylając jej głowę do tyłu. — Nie myśl o nikim innym. To ja daję ci sławę. To ja cię tworzę!
Jacek zaczął napędzać się z furią, uderzając biodrami o jej pośladki z głośnym, mokrym mlaśnięciem. Julka czuła, jak on wypełnia ją do granic możliwości, jak jego ciężar przygniata ją do metalowego blatu. Próbowała wrócić myślami do Michała, ale z każdym pchnięciem obraz chłopaka stawał się coraz bardziej rozmazany, zastępowany przez brutalną rzeczywistość fizycznej rozkoszy.
Było to przerażające. Mimo że brzydziła się tym mężczyzną, jej ciało zaczęło pulsować. Jej sromy zacisnęły się wokół jego prącia, a ona sama zaczęła nieświadomie wyginać biodra, by przyjąć go głębiej.
— Tak... tak jest... — jęczała, choć w jej sercu wciąż krzyczała z nienawiści do samej siebie. — Michał... kochanie... — szepnęła ledwie słyszalnie, próbując ratować resztki swojej lojalności.
Jacek zaśmiał się pogardliwie, słysząc imię innego mężczyzny. To tylko bardziej go podnieciło. Zaczął pchać w nią jeszcze szybciej, niemal agresywnie, doprowadzając ją do stanu kompletnego otumanienia. W końcu, z głośnym rykiem, wyrzucił z siebie gorący strumień nasienia głęboko w jej wnętrze, wypełniając ją swoją dominacją.
Julka leżała nieruchomo na zimnym stole, ciężko dysząc. Czuła, jak nasienie Jacka powoli wycieka z niej na metalową powierzchnię. Gdy mężczyzna powoli się odsunął i z uśmiechem satysfakcji zaczął zapinać spodnie, poczuła nagły napływ wstydu i obrzydzenia.
— Okładka jest twoja, mała — powiedział Jacek, rzucając jej bieliznę pod nogi. — Byłaś bardzo... przekonująca.
Julka ubrała się w całkowitej ciszy, nie patrząc na niego. Wyszła ze studia, czując się brudna i zdradzona przez własne ciało. Kiedy kilka godzin później spotkała się z Michałem i wpadła w jego czułe ramiona, zapłakała w jego karku. Kochała go, ale wiedziała, że cena za sławę była znacznie wyższa niż jedna sesja w studiu – była nią utrata niewinności, której żadna okładka magazynu nie mogła już zwrócić.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?