Cena Stabilizacji 1

Dorota czuła, jak ziemia usuwa jej się spod nóg, gdy Jurek, z bladą twarzą i drżącymi dłońmi, wyznał jej przy kolacji, że jego szef, pan Marek, planuje go zwolnić w ramach „restrukturyzacji”. Jurek był dobrym człowiekiem, ale brakowało mu przebojowości i bezczelności, której wymagał Marek – mężczyzna o stalowym spojrzeniu, potężnej sylwetce i reputacji bezwzględnego gracza.

Dorota wiedziała, że nie mogą sobie pozwolić na utratę pensji. Wiedziała też, że Marek ma słabość do pięknych kobiet, a ona sama, w swoich dopasowanych sukienkach i z idealnie podkreślonymi kształtkami, zawsze przyciągała jego drapieżne spojrzenie podczas rzadkich wizyt w firmie.

Następnego dnia, ubrana w czarną, obcisłą ołówkową spódnicę i białą jedwabną koszulę, która ledwo kryła jej pełne piersi, udała się do biurowca. Bez zapowiedzi weszła do gabinetu szefa.

Marek siedział za ogromnym mahoniowym biurkiem, rozpięty w białej koszuli, z rozpiętymi guzikami pod szyją. Spojrzał na nią z ironicznym uśmiechem, mierząc wzrokiem każdą krzywiznę jej ciała.

— W czym mogę pomóc, pani Doroto? — jego głos był niski i chrapliwy.

Dorota nie traciła czasu. Podeszła do niego, a potem, z głośnym szumem materiału, opadła na kolana bezpośrednio przed jego biurkiem. Jej spódnica podwinęła się wysoko, odsłaniając koronkowe pończochy i uda, które drżały z emocji.

— Błagam pana... — szepnęła, patrząc mu w oczy z desperacją zmieszaną z poddaństwem. — Nie wyrzucaj Jurka. Zrobimy wszystko. Ja zrobię wszystko, czego pan zapragnie. Proszę, panie Marku...

Marek powoli odchylił się w fotelu, a jego wzrok spoczął na jej piersiach, które unosiły się gwałtownie pod cienkim materiałem koszuli. Widział, jak bardzo jest spragniona ratunku i jak bardzo jej ciało reaguje na jego dominującą obecność.

— Wszystko, mówisz? — zapytał, a jego dłoń powoli powędrowała do rozporka spodni. — To bardzo szerokie pojęcie, Doroto.

Z głośnym kliknięciem rozpiął pasek i powoli wysunął swojego potężnego, twardego członka, który pulsował z potrzeby. Dorota poczuła zapach jego męskiej skóry i muskusu. Bez słowa, prowadzona instynktem i chęcią ratowania męża, pochyliła się i objęła go ustami.

Zaczęła powoli, wysysając czubek z głębokim mlaśnięciem, podczas gdy Marek zacisnął dłoń na jej blond włosach, kierując jej głowę dokładnie tak, jak chciał. Każdy ruch jej języka był modlitwą o łaskę. Kiedy poczuła, że jest blisko, Marek gwałtownie szarpnął ją do góry, każąc jej stanąć.

— Teraz wejdź na biurko — rozkazał chłodno.

Dorota posłusznie weszła na gładki blat mahoniu, rozrzucając ważne dokumenty i teczki. Marek nie tracił czasu. Rozdarł jej jedwabną koszulę jednym szybkim ruchem, odsłaniając wielkie, twarde sutki, które natychmiast zaczęły drżeć z zimna i podniecenia. Spódnica została brutalnie zsunięta w dół, a on jednym ruchem zdarł z niej koronkową bieliznę.

Marek rozsunął jej nogi szeroko, kładąc ją na plecach. Dorota jęczała, czując chłód biurka na skórze i gorący oddech mężczyzny na szyi. On nie bawił się w czułości. Wbił się w nią jednym, potężnym pchnięciem, wypełniając ją do granic możliwości.

— Aaaaah! — krzyknęła, wyginając plecy w łuk. Był tak wielki i twardy, że poczuła niemal ból, który natychmiast zamienił się w obezwładniającą rozkosz.

Marek zaczął napędzać się w brutalnym, szybkim rytmie. Każde uderzenie jego bioder o jej pośladki brzmiało jak wystrzał w ciszy luksusowego gabinetu. Dorota owinęła nogami jego talię, przyciągając go jeszcze głębiej, chcąc poczuć każdy centymetr jego prącia wewnątrz siebie. Jej piersi latały w górę i w dół, a on chwycił jedną z nich, ściskając ją mocno, niemal do bólu.

— Będziesz moją prywatną zabawką, Doroto — warknął w jej ucho, podczas gdy jego ruchy stały się jeszcze bardziej agresywne. — Za każdym razem, gdy będę chciał, przyjedziesz tutaj i zrobisz to, co każę. To jest cena za pracę twojego męża.

Dorota nie mogła już myśleć. Całe jej ciało płonęło. Czuła, jak wewnątrz niej narasta fala orgazmu, która zmywała resztki wstydu. Gdy Marek poczuł, że ona osiąga szczyt, przyspieszył jeszcze bardziej, wbijając się w nią z dziką furią. W końcu, z głośnym rykiem, wyrzucił z siebie gęste strumienie nasienia głęboko w jej łono, wypełniając ją do pełna.

Leżeli przez chwilę w ciszy, ciężko dysząc. Dorota czuła, jak jego nasienie powoli wycieka z niej na mahoniowy blat. Marek powoli wycofał się, zapiął spodnie i spojrzał na nią z satysfakcją.

— Jurek zostaje — rzucił krótko, poprawiając krawat. — A ty... ty wrócisz tutaj w przyszły wtorek o godzinie piętnastej. I nie zapomnij ubrać czegoś, co łatwiej zdjąć.

Dorota, wciąż drżąca i całkowicie rozemocjonowana, zaczęła powoli ubierać się w rozdartą koszulę, wiedząc, że właśnie sprzedała swoją duszę i ciało za stabilność domowego budżetu — i że ta myśl podnieca ją bardziej niż cokolwiek innego w życiu.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →