Dziesięcioro
Mam na imię Natalia. Trzydzieści jeden lat, od siedmiu lat w związku z Markiem. Nasza relacja zawsze była otwarta na eksperymenty, ale to, co wydarzyło się tamtej nocy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Wszystko zaczęło się od jednej rozmowy – jednej decyzji, która miała połączyć dziesięcioro ludzi w sposób, jakiego żadne z nas się nie spodziewało.
– Słuchaj – powiedział Marek pewnego wieczoru, gdy leżeliśmy w łóżku. – Mam propozycję. Coś, o czym myślałem od dłuższego czasu.
– Mów – odpowiedziałam, odkładając książkę.
– Znasz Ewę i Tomka? I Karola, i Basię? I jeszcze Pawła, i Anię, i Piotra, i Kasię?
– Znam, oczywiście. To nasi przyjaciele.
– A co, gdybyśmy… wszyscy razem… spędzili weekend w górach? Tylko my. Bez dzieci, bez pracy, bez zobowiązań.
– To brzmi jak świetny pomysł – powiedziałam, uśmiechając się. – Ale co masz na myśli mówiąc "tylko my"?
Marek uśmiechnął się tajemniczo. – Pomyśl o tym. Dziesięcioro dorosłych ludzi, którzy się znają, ufają sobie i są otwarci na nowe doświadczenia. Nie mówię, że musi do czegoś dojść. Ale… może warto spróbować?
Czułam, jak moje serce bije szybciej. Wiedziałam, o czym mówi. I wiedziałam, że to nie jest tylko sugestia – to była obietnica.
Weekend w górach
Wynajęliśmy duży dom z sauną, jacuzzi i przestronnym salonem. Każda para miała własny pokój, ale wspólne przestrzenie sprzyjały integracji. Pierwszego wieczoru piliśmy wino, graliśmy w gry i śmialiśmy się do późna. Ale czułam, że w powietrzu wisi coś więcej – coś, czego nikt nie odważył się nazwać po imieniu.
Dopiero drugiego wieczoru, gdy wszyscy zebraliśmy się w salonie, Ewa – zawsze odważna, zawsze prowokująca – przerwała milczenie.
– OK, dość tego – powiedziała, stawiając kieliszek na stole. – Wszyscy wiemy, po co tu jesteśmy. Nikt nie ma odwagi tego powiedzieć, więc ja to zrobię. Chcemy się zabawić. Naprawdę się zabawić. Kto jest za?
Zapadła cisza. Potem Tomek – jej mąż – podniósł rękę. – Jestem za.
Karol i Basia spojrzeli na siebie, a potem skinęli głowami. Paweł i Ania uśmiechnęli się, a Piotr i Kasia – najbardziej nieśmiali z nas wszystkich – wymienili spojrzenia, po czym Kasia powiedziała cicho:
– Jeśli wszyscy są na tak, to my też.
Marek spojrzał na mnie, a ja skinęłam głową. Czułam, jak moje ciało płonie w oczekiwaniu.
– Dobrze – powiedziała Ewa, wstając. – Więc ustalmy zasady. Po pierwsze – nikt nie jest do niczego zmuszany. Po drugie – co się dzieje w górach, zostaje w górach. Po trzecie – bawimy się bezpiecznie. Zgoda?
– Zgoda – odpowiedzieliśmy chórem.
– To na co czekamy? – zapytał Tomek, wstając i sięgając po butelkę wina. – Zaczynajmy.
Pierwsze kroki
Zaczęło się niewinnie – od masażu. Ewa zaproponowała, żebyśmy wszyscy usiedli w kręgu i masowali sobie nawzajem ramiona i plecy. Ale szybko masaż przestał być niewinny. Dłonie wędrowały niżej, dotyk stał się bardziej śmiały, a powietrze wypełniło się westchnieniami.
Siedziałam między Markiem a Pawłem. Marek masował moje uda, a Paweł – który zawsze mi się podobał – przesuwał dłońmi po moich plecach. Czułam, jak jego palce zataczają kręgi na mojej skórze, i wiedziałam, że to dopiero początek.
– Chodźmy do sauny – zaproponowała Basia, wstając. – Tam będzie nam wygodniej.
Poszliśmy wszyscy – dziesięcioro dorosłych ludzi, którzy nagle przestali być tylko przyjaciółmi. W saunie było gorąco, ale to nie temperatura sprawiała, że nasze ciała pokrywały się potem.
Siedzieliśmy w półmroku, a ja czułam na sobie wzrok Piotra – tego cichego, który zawsze wydawał się taki powściągliwy. Ale teraz jego oczy płonęły.
– Możemy zdjąć ręczniki? – zapytała Ania, a w jej głosie brzmiała odwaga, której nikt się nie spodziewał.
– Czemu nie – odpowiedział Karol, zsuwając swój ręcznik.
W ciągu kilku minut wszyscy byliśmy nadzy. Siedzieliśmy w kręgu, patrząc na siebie nawzajem, a ja czułam, jak moje serce wali jak młotem. Widziałam Marka – mojego męża – który patrzył na Ewę z pożądaniem. Widziałam Ewę, która uśmiechała się do niego zachęcająco. I widziałam Tomka, który obserwował swoją żonę z mieszanką podniecenia i zazdrości.
– Zaczniemy powoli – powiedziała Ewa, wstając i podchodząc do mnie. – Chcę cię pocałować. Mogę?
Skinęłam głową, a ona pochyliła się i pocałowała mnie. Jej usta były miękkie, ciepłe, a jej język delikatnie musnął moje wargi. Czułam, jak Marek patrzy na nas, a jego dłoń zaciska się na moim udzie.
– Podoba ci się? – zapytała Ewa, odrywając się ode mnie.
– Tak – wyszeptałam.
– To chodź.
Eskalacja
To, co wydarzyło się później, było jak sen – intensywny, zmysłowy, przekraczający wszelkie granice. Sauna stała się sceną, na której każde z nas odkrywało siebie na nowo.
Karol uklęknął przed Basią i rozsunął jej uda, a jego język zaczął tańczyć na jej łechtaczce. Basia jęczała, odchylając głowę do tyłu, a Tomek – który siedział obok – obserwował ich z pożądaniem.
Paweł podszedł do Ani i odwrócił ją tyłem do siebie, wsuwając dłonie między jej nogi. Ania jęknęła, opierając się o jego klatkę piersiową, a on szeptał jej do ucha słowa, które sprawiały, że drżała.
Piotr – ten cichy – podszedł do Kasi i uklęknął przed nią. Rozsunął jej uda i pochylił się, całując jej wewnętrzne strony ud. Kasia wstrzymała oddech, a potem jęknęła, gdy jego język dotknął jej łechtaczki.
Marek podszedł do Ewy i położył dłonie na jej biodrach. – Chcę cię – powiedział wprost.
– To mnie bierz – odpowiedziała, uśmiechając się wyzywająco.
Marek odwrócił ją i pochylił, a potem wszedł w nią od tyłu. Ewa krzyknęła – z bólu czy przyjemności, nie wiedziałam – a Tomek patrzył na nich, oblizując usta.
A ja… ja siedziałam w kącie, obserwując wszystko. Czułam się jak w transie – podniecona, przerażona, szczęśliwa. I wtedy podszedł do mnie Karol.
– Jesteś piękna – powiedział, klękając przede mną. – Chcę cię posmakować.
Rozsunął moje uda i pochylił się, a ja jęknęłam, gdy jego język dotknął mojej łechtaczki. Był delikatny, ale stanowczy, a ja czułam, jak moje ciało zaczyna drżeć.
– Nie przestawaj – wysapałam.
Karol uśmiechnął się i przyspieszył, a ja poczułam, jak fala orgazmu przetacza się przez moje ciało. Krzyknęłam, wyginając się w łuk, a on nie przestawał, dopóki nie opadłam bez sił.
– To było… – zaczęłam, ale nie mogłam znaleźć słów.
– Wiem – odpowiedział, całując mnie w czoło. – To dopiero początek.
Dziesięcioro
Tej nocy nikt z nas nie spał. Przenosiliśmy się z sauny do salonu, z salonu do sypialni, z sypialni do jacuzzi. Każde z nas z każdym – w różnych kombinacjach, w różnych pozycjach. Widziałam Marka z Anią, Ewę z Piotrem, Basię z Tomkiem. Widziałam Karola z Kasią, Pawła z Basią, a potem znowu Ewę z Markiem.
Ja sama byłam z Pawłem, z Tomkiem, z Piotrem. Czułam ich dłonie na swoim ciele, ich usta na swojej skórze, ich członki w sobie. Każdy dotyk był inny, każdy pocałunek był nowy, a ja czułam, jak moje ciało otwiera się na doznania, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
W pewnym momencie znalazłam się w centrum grupy. Leżałam na kanapie, a wokół mnie było dziewięcioro ludzi – wszyscy nadzy, wszyscy spoceni, wszyscy pożądający. Marek uklęknął przede mną i rozsunął moje uda, a Ewa pochyliła się nade mną, całując mnie namiętnie.
– Chcemy cię – powiedziała Ewa, a w jej głosie brzmiała obietnica.
– To mnie bierzcie – odpowiedziałam, a mój głos był ochrypły z pożądania.
I wzięli mnie. Wszyscy. Jeden po drugim, a czasem kilku naraz. Czułam ich dłonie na swoich piersiach, na swoich biodrach, na swoich udach. Czułam ich języki na swojej skórze, ich palce w sobie, ich członki w ustach i w ciele.
To była orgia w najczystszym tego słowa znaczeniu – chaos ciał, zmysłów i emocji. A ja byłam w samym jego centrum.
Poranek
Obudziłam się następnego dnia w ramionach Marka. Leżałam na jego klatce piersiowej, a wokół nas – na podłodze, na kanapach, na materacach – spali nasi przyjaciele. Wszyscy nadzy, wszyscy spoczeni, wszyscy uśmiechnięci.
– Dzień dobry – wyszeptał Marek, całując mnie w czoło.
– Dzień dobry – odpowiedziałam, wtulając się w niego.
– Jak się czujesz?
– Niesamowicie – odpowiedziałam szczerze. – A ty?
– Spełniony – powiedział. – I zakochany w tobie bardziej niż kiedykolwiek.
– Ja też – wyszeptałam.
Ewa otworzyła oczy i uśmiechnęła się do nas. – To było niesamowite – powiedziała. – Powinniśmy to powtórzyć.
– Może nie od razu – zaśmiał się Tomek, przeciągając się. – Dajcie mi dzień na regenerację.
Śmialiśmy się wszyscy, a ja czułam, że to, co się wydarzyło, połączyło nas w sposób, jakiego żadne z nas się nie spodziewało. Nie byliśmy już tylko przyjaciółmi – byliśmy rodziną, która dzieliła się wszystkim, łącznie z najintymniejszymi chwilami.
Epilog
Wróciliśmy do miasta, ale coś się zmieniło. Nasze spotkania towarzyskie nabrały nowego wymiaru – pełnego napięcia, spojrzeń i ukradkowych dotyków. Wiedzieliśmy, że to nie był jednorazowy eksperyment. To był początek czegoś nowego.
A ja? Ja czułam się bardziej spełniona niż kiedykolwiek. Miałam męża, który mnie kochał, przyjaciół, którzy mnie pragnęli, i ciało, które znało już wszystkie sekrety przyjemności.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?