Siedmiu i ja

Mam na imię Weronika. Dwadzieścia sześć lat, długie ciemne włosy, figura, która przyciąga spojrzenia. Nie jestem niewinna – mam za sobą kilka związków, kilka eksperymentów, ale nic, co przygotowałoby mnie na to, co wydarzyło się tamtej nocy. Siedmiu mężczyzn. Jedna kobieta. I granice, które przekraczałam z każdą kolejną chwilą.

Wszystko zaczęło się od mojego chłopaka – Marcina. To on zaproponował, żebyśmy zorganizowali coś wyjątkowego na moje urodziny. Myślałam, że chodzi o kolację i prezent. Myliłam się.

– Kochanie – powiedział pewnego wieczoru, obejmując mnie od tyłu. – Wiem, co chcę ci podarować.

– Co takiego? – zapytałam, odwracając się do niego.

– Noc, której nigdy nie zapomnisz – odpowiedział, a w jego oczach błysnęło coś, co sprawiło, że serce zabiło mi szybciej. – Siedmiu facetów. Tylko dla ciebie. Jeśli się zgodzisz.

Przełknęłam ślinę. Czułam, jak moje ciało reaguje na samą myśl o tym – wilgoć między nogami, drżenie w udach. – A ty? – zapytałam. – Będziesz tam?

– Będę – odpowiedział. – Będę patrzył, jak cię biorą. I wiem, że to sprawi, że będę cię kochał jeszcze bardziej.

Zgodziłam się.

Marcin wszystko zorganizował. Wynajął apartament w centrum miasta – przestronny, z wielkim łóżkiem, kanapami i łazienką z ogromnym prysznicem. Zaprosił siedmiu mężczyzn, których znałem – jego przyjaciół z pracy, ze studiów, z siłowni. Każdy z nich był inny – różne sylwetki, różne osobowości, ale wszystkich łączyło jedno: pożądanie.

Kiedy weszłam do apartamentu, oni już tam byli. Siedzieli w kręgu, pijąc piwo, rozmawiając. Ale kiedy mnie zobaczyli – w czarnej koronkowej sukience, która podkreślała każdy zakątek mojego ciała – rozmowy ucichły. Wszystkie oczy zwróciły się na mnie.

– Panowie – powiedział Marcin, stając obok mnie. – Przedstawiam wam Weronikę. Dzisiejsza noc należy do niej. I do was.

Czułam na sobie ich wzroki – ciężkie, pożądliwe, oceniające. Wiedziałam, że jestem dla nich jak prezent, który mają rozpakować. I wiedziałam, że chcę tego.

– Zasady są proste – ciągnął Marcin. – Nikt nie robi niczego bez jej zgody. Ale ona ma prawo zmienić zdanie w każdej chwili. A teraz… Weroniko, pokaż im, co masz dla nich.

Zrobiłam krok do przodu, a potem – powoli, zmysłowo – zaczęłam rozpinać sukienkę. Zsunęłam ją z ramion, pozwalając, by opadła na podłogę. Zostałam w samych czarnych majtkach i koronkowym biustonoszu.

– Piękna – szepnął któryś z nich.

– To dopiero początek – odpowiedziałam, sięgając do zapięcia biustonosza.

Kiedy opadł, odsłaniając moje piersi, usłyszałam westchnienia. A kiedy zsunęłam majtki, w pokoju zapadła cisza. Stałam przed nimi naga, a oni patrzyli na mnie jak na dzieło sztuki.

– Kto chce mnie pierwszy? – zapytałam, uśmiechając się wyzywająco.

To był Adam – wysoki, umięśniony, z brodą i tatuażami na przedramionach. Podszedł do mnie i położył dłonie na moich biodrach.

– Jesteś pewna? – zapytał, a jego głos był niski i chrapliwy.

– Bardziej niż kiedykolwiek – odpowiedziałam.

Adam pochylił się i pocałował mnie – mocno, namiętnie, a jego język od razu wdarł się do moich ust. Czułam jego dłonie na swoich pośladkach, a potem – niespodziewanie – uniósł mnie i zaniósł na łóżko.

Reszta mężczyzn otoczyła nas, obserwując. Czułam ich wzroki na swoim ciele, a to podniecało mnie jeszcze bardziej.

Adam rozsunął moje uda i pochylił się, biorąc mój sutek do ust. Jęknęłam, wyginając się w łuk, a on ssał i gryzł delikatnie, podczas gdy jego dłoń wędrowała między moje nogi.

– Jest mokra – powiedział, a w jego głosie brzmiało zadowolenie. – Bardzo mokra.

– To dla was – wysapałam. – Dla was wszystkich.

Adam uśmiechnął się i wsunął we mnie dwa palce. Krzyknęłam, gdy zaczął je poruszać, a on patrzył mi prosto w oczy, obserwując moją reakcję.

– Chcę cię poczuć – powiedział, wyjmując palce i przykładając czubek swojego członka do mojego wejścia.

– Weź mnie – odpowiedziałam.

Wszedł we mnie jednym ruchem – głęboko, mocno, wypełniając mnie całkowicie. Jęknęłam, a on zaczął poruszać się w rytmie, który był jednocześnie delikatny i stanowczy. Czułam, jak jego członek sunie we mnie, a reszta mężczyzn patrzy, oblizując usta.

– Teraz ja – powiedział ktoś, kładąc dłoń na ramieniu Adama.

Adam wysunął się ze mnie, a na jego miejsce wszedł Kacper – szczuplejszy, ale z wyrazistymi rysami twarzy. Uklęknął między moimi nogami i pochylił się, całując moje udo.

– Chcę cię posmakować – powiedział, a potem jego język dotknął mojej łechtaczki.

Jęknęłam głośno, gdy zaczął lizać – powoli, dokładnie, doprowadzając mnie do szaleństwa. Czułam, jak jego język tańczy na mojej łechtaczce, a potem wsuwa się do środka, a ja wygięłam się w łuk, czując, że zaraz eksploduję.

– Nie przestawaj – wysapałam.

Kacper nie przestawał. Doprowadził mnie do orgazmu, który wstrząsnął całym moim ciałem, a ja krzyczałam, nie kontrolując siebie.

– Jeszcze – powiedziałam, gdy fala opadła. – Chcę więcej.

To był moment, na który czekałam najbardziej. Marcin – mój chłopak – podszedł do mnie i położył dłoń na moim policzku.

– Jesteś gotowa? – zapytał cicho.

– Na co? – odpowiedziałam, chociaż wiedziałam.

– Na to, żeby wziąć mnie od tyłu – powiedział. – Ale nie tylko mnie.

Spojrzałam na pozostałych mężczyzn. Widziałam w ich oczach pożądanie, ale też szacunek. Wiedzieli, że to dla mnie coś wyjątkowego.

– Tak – powiedziałam. – Jestem gotowa.

Marcin odwrócił mnie na brzuch i uniósł moje biodra, układając mnie w pozycji, która była jednocześnie poddaniem i zaproszeniem. Czułam jego dłonie na swoich pośladkach, a potem – chłodny dotyk lubrykantu.

– Rozluźnij się – szepnął. – Zaufaj mi.

Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki oddech. Czułam, jak jego palec – śliski od lubrykantu – krąży wokół mojego wejścia, a potem delikatnie wsuwa się do środka.

– Jesteś taka ciasna – powiedział, a w jego głosie brzmiało podniecenie.

– To dla ciebie – wysapałam.

Marcin dodał drugi palec, rozciągając mnie powoli, a ja jęczałam, wtulając twarz w poduszkę. Czułam, jak moje ciało się otwiera, jak przyjmuje go coraz głębiej.

– Teraz – powiedział, wyjmując palce i przykładając czubek swojego członka do mojego wejścia.

Wszedł we mnie powoli – centymetr po centymetrze – a ja krzyczałam, czując, jak wypełnia mnie w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Ból mieszał się z przyjemnością, a ja nie wiedziałam, czy płaczę, czy jęczę.

– Jesteś niesamowita – wysapał Marcin, gdy wszedł w całości. – Najpiękniejsza, jaką widziałem.

Zaczął poruszać się we mnie – powoli, potem szybciej – a ja czułam, jak każdy ruch wstrząsa moim ciałem. Reszta mężczyzn otoczyła nas, a ja widziałam ich członki – twarde, gotowe, czekające.

– Kto następny? – zapytał Marcin, wysuwając się ze mnie.

– Ja – powiedział Tomek – wysoki, z rudymi włosami i piegami na twarzy.

Uklęknął za mną, a ja poczułam jego członek przy swoim wejściu. Wszedł we mnie szybciej niż Marcin, a ja krzyknęłam, czując, jak wypełnia mnie całkowicie.

– Jesteś taka gorąca – wysapał, poruszając się we mnie.

– Tak… – jęknęłam. – Właśnie tak…

Tomek brał mnie mocno, bezlitośnie, a ja czułam, jak moje ciało poddaje się jemu. Kiedy skończył, wysunął się, a na jego miejsce wszedł następny – Michał, który był najstarszy z nich wszystkich, ale miał w sobie coś, co sprawiało, że drżałam.

– Chcę cię poczuć w ustach – powiedział, stając przede mną.

Zrozumiałam. Odsunęłam się od łóżka i uklękłam przed nim, a on położył dłoń na mojej głowie.

– Otwórz usta – powiedział.

Zrobiłam to, a on wszedł we mnie – głęboko, aż poczułam go w gardle. Jęknęłam, a on zaczął poruszać się w moich ustach, trzymając mnie za włosy.

– Ssij – rozkazał.

Ssałam. Poddawałam się. Czułam, jak jego członek sunie po moim języku, jak wypełnia moje usta, a ja nie mogłam oddychać, ale nie chciałam przestawać.

– Bierz wszystko – powiedział, a potem poczułam, jak jego nasienie wypełnia moje usta.

Przełknęłam. Wszystko.

Kiedy Michał wysunął się ze mnie, usiadłam na łóżku, ciężko oddychając. Moje ciało było spocone, moje uda drżały, a między nogami czułam mieszankę mojej wilgoci i ich nasienia.

– Odpocznij – powiedział Marcin, podając mi wodę. – Ale nie za długo. Czekamy na ciebie.

Spojrzałam na pozostałych – Adama, Kacpra, Tomka, Michała, a także dwóch, których jeszcze nie poznałam – Pawła i Bartka. Siedzieli na kanapie, patrząc na mnie z pożądaniem.

– Chodź tu – powiedział Paweł, klepiąc miejsce obok siebie.

Podeszłam i usiadłam, a on wziął moją stopę w dłonie.

– Masz piękne stopy – powiedział, przesuwając kciukiem po moim łuku. – Delikatne. Zmysłowe.

Czułam, jak jego dłonie masują moją stopę, a potem – niespodziewanie – podniósł ją do ust i pocałował.

Jęknęłam, czując jego usta na swojej skórze. To było inne doznanie – delikatne, intymne, a jednocześnie niezwykle podniecające.

– Podoba ci się? – zapytał, a ja skinęłam głową.

Paweł uśmiechnął się i wziął mój palec do ust, ssąc go delikatnie. Czułam, jak jego język tańczy na mojej skórze, a potem przesuwa się wzdłuż stopy, aż do kostki.

– Teraz moja kolej – powiedział Bartek, klękając przede mną i biorąc moją drugą stopę.

Masował ją, całował, a potem – ku mojemu zaskoczeniu – wsunął mój palec do ust i zaczął ssać. Czułam, jak jego język krąży wokół mojego palca, a ja jęczałam, odchylając głowę do tyłu.

– Jesteście niesamowici – wysapałam.

– To dopiero początek – odpowiedział Paweł, a potem położył moją stopę na swoim kroczu. – Poczuj, co zrobiłaś.

Czułam jego twardy członek przez materiał spodni, a potem – bez wahania – zaczęłam masować go stopą. Paweł jęknął, odchylając głowę do tyłu, a ja czułam, jak napina się pod moim dotykiem.

– Tak… – wysapał. – Właśnie tak…

Bartek zrobił to samo z moją drugą stopą, a ja masowałam ich obu, czując, jak ich członki twardnieją pod moimi stopami.

– Chcemy cię – powiedział Paweł, a w jego głosie brzmiało błaganie.

– To mnie bierzcie – odpowiedziałam, rozkładając nogi.

Finał

To, co wydarzyło się potem, było jak sen – intensywny, chaotyczny, przekraczający wszelkie granice. Paweł wszedł we mnie od przodu, a Bartek – od tyłu. Czułam ich obu w sobie jednocześnie, a ja krzyczałam, nie wiedząc, gdzie kończy się jedno doznanie, a zaczyna drugie.

– Jesteś niesamowita – wysapał Paweł.

– Najlepsza – dodał Bartek.

Poruszali się we mnie w rytmie, który był jednocześnie chaotyczny i zsynchronizowany. Czułam, jak wypełniają mnie z obu stron, a ja byłam tylko ciałem – otwartym, poddanym, pragnącym.

Kiedy skończyli, wysunęli się, a na ich miejsce wszedł Adam – który wziął mnie od tyłu, podczas gdy Kacper stanął przede mną, a ja wzięłam go do ust.

Czułam ich w sobie – jednego w pochwie, drugiego w ustach, a potem jeszcze jednego, który wsunął palce w moje wnętrze, doprowadzając mnie do kolejnego orgazmu.

– Jeszcze – błagałam. – Proszę… jeszcze…

I dawali mi. Jeden po drugim, w różnych kombinacjach, w różnych pozycjach. Czułam ich nasienie na swoim ciele – na piersiach, na brzuchu, na udach, w ustach. Byłam cała w ich wilgoci, a ja czułam się bardziej spełniona niż kiedykolwiek.

W końcu – po godzinach – opadłam na łóżko, wyczerpana, ale szczęśliwa. Marcin położył się obok mnie i objął mnie ramieniem.

– Kocham cię – powiedział cicho. – Jesteś najodważniejszą kobietą, jaką znam.

– Kocham cię też – odpowiedziałam, wtulając się w niego.

Reszta mężczyzn leżała wokół nas – na podłodze, na kanapach, na łóżku. Wszyscy byli spoceni, zmęczeni, uśmiechnięci.

– To było niesamowite – powiedział Adam.

– Powtórzymy to? – zapytał Kacper.

Marcin spojrzał na mnie, a ja uśmiechnęłam się.

– Może – powiedziałam. – Ale najpierw dajcie mi się wyspać.

Śmiali się wszyscy, a ja czułam, że to, co się wydarzyło, połączyło nas w sposób, jakiego żadne z nas się nie spodziewało. Byłam ich – wszystkich – a oni byli moi.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Grupowe

Zobacz wszystkie →