Nagroda po meczu

Mecz był zacięty, pełen fauli, kontuzji i nerwów. Ale wygrali. Trzy do dwóch, gol w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Szatnia eksplodowała radością, a oni, jedenastu mężczyzn, świętowali jak dzieci. Ale dla niej to nie był zwykły mecz. To był test. Miała dwadzieścia cztery lata, długie, ciemne włosy i ciało, które znało moc swojej urody. Była dziewczyną kapitana drużyny, ale od miesięcy czuła, że to nie wystarcza. Chciała więcej. Chciała czegoś, co złamie wszystkie zasady.

Obiecała mu, że jeśli wygrają, zrobi coś, czego nigdy nie robiła. Nie powiedziała co. Ale on wiedział. Wiedział, bo znał jej spojrzenie, ten błysk w oku, który pojawiał się, gdy myślała o czymś zakazanym.

Weszła do szatni bez pukania. Była po meczu, spocona, z włosami związanymi w ciasny kucyk. Miała na sobie tylko krótką, czarną sukienkę, która kończyła się wysoko na udach, i szpilki, które stukały o betonową podłogę. Wszyscy umilkli. Jedenastu mężczyzn, w różnym wieku, od dwudziestu do trzydziestu pięciu lat, odwróciło się w jej stronę. Niektórzy byli jeszcze w strojach, inni zdążyli już zdjąć koszulki, odsłaniając umięśnione torsy.

— Co ty tu robisz? — zapytał jej chłopak, ale w jego głosie nie było złości. Było coś innego. Oczekiwanie.

— Obiecałam ci coś — powiedziała, patrząc mu prosto w oczy. — I dotrzymuję słowa.

Podeszła do niego, a jej dłonie spoczęły na jego mokrej od potu koszulce. Ściągnęła ją z niego, a potem pochyliła się i pocałowała go. To nie był delikatny pocałunek. Był głodny, wilgotny, pełen obietnic. A potem odsunęła się i spojrzała na pozostałych.

— Wygraliście — powiedziała, a jej głos był niski, pewny siebie. — A ja jestem nagrodą.

Przez chwilę panowała cisza. A potem ktoś się zaśmiał, ktoś inny gwizdnął. Ona uśmiechnęła się, a jej dłonie powędrowały do zamka sukienki. Zsunęła ją powoli, pozwalając, by opadła na podłogę. Została w czarnym, koronkowym staniku i majtkach, które ledwo cokolwiek zakrywały.

— Kto pierwszy? — zapytała, patrząc na nich wyzywająco.

Jej chłopak podszedł do niej i objął ją w talii. Jego dłonie były gorące, a on przyciągnął ją do siebie i pocałował, tym razem głębiej, bardziej zachłannie. Jego ręce powędrowały na jej pośladki, a on ścisnął je mocno, przyciągając ją do siebie. Ona jęknęła, czując jego twardniejący członek przez materiał spodenek.

— Ty pierwszy — wyszeptała. — Zasłużyłeś.

Zdjęła mu spodenki, a on został w samych bokserkach. Jego członek był już twardy, nabrzmiały, a ona uklękła przed nim, patrząc mu w oczy. Zsunęła bokserki, a potem wzięła go do ust. Jego jęk rozszedł się po szatni, a pozostali mężczyźni obserwowali, niektórzy z nich już masując się przez materiał spodni.

Ona ssała go powoli, dokładnie, a jej język krążył wokół żołędzi. On wplótł palce w jej włosy, prowadząc jej rytm. A potem, gdy był blisko, odsunął ją.

— Nie chcę tak skończyć — wyszeptał. — Chcę być w tobie.

Położyła się na ławce, a on wszedł w nią bez ostrzeżenia. Był szorstki, gwałtowny, a ona krzyczała, czując, jak wypełnia ją w całości. Jego ruchy były mocne, głębokie, a ona obejmowała go nogami, przyciągając go do siebie. Reszta mężczyzn otoczyła ich, niektórzy już rozebrani, inni wciąż w strojach, ale wszyscy patrzący.

— Nie przestawaj — wyszeptała, a on nie przestawał.

Kiedy osiągnął orgazm, wyszedł z niej, a ona została na ławce, wilgotna, rozgrzana. Kolejny mężczyzna podszedł do niej, młody, o jasnych włosach i niebieskich oczach. Był jednym z obrońców, zawsze cichy, zawsze w cieniu. Ale teraz jego spojrzenie było pełne pożądania.

— Twoja kolej — powiedziała, rozkładając nogi.

Wszedł w nią, a ona jęknęła, czując, jak jego młode ciało porusza się w niej. Był mniej doświadczony, ale bardziej gorliwy, a ona prowadziła go, szepcząc cicho słowa zachęty. Kiedy skończył, kolejny mężczyzna już czekał.

I tak szło. Jeden po drugim. Niektórzy byli delikatni, inni szorstcy. Niektórzy chcieli ją całować, inni tylko brać. Ona przyjmowała ich wszystkich, czując, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk, każdy ruch, każde wypełnienie. Jej orgazmy przychodziły falami, a ona krzyczała, nie zważając na to, że ktoś mógłby ich usłyszeć.

Na końcu został jej chłopak. Patrzył na nią z mieszaniną dumy i pożądania. Podszedł do niej i pochylił się, całując ją czule, mimo wszystko, co się właśnie wydarzyło.

— Kocham cię — wyszeptał.

— Ja ciebie też — odpowiedziała.

— I to się nigdy nie powtórzy.

— Wiem — powiedziała, uśmiechając się. — Ale warto było.

I w tym momencie, w zatęchłej, mokrej od potu szatni, otoczona jedenastoma mężczyznami, którzy właśnie ją wzięli, poczuła, że to był najlepszy mecz w jej życiu.

Kiedy ostatni z nich wyszedł z niej, a ona leżała na ławce, dysząc, z potem spływającym po ciele, poczuła, że to jeszcze nie koniec. Jej chłopak wciąż stał nad nią, a w jego oczach wciąż płonął ogień, który nie gasł.

— Myślisz, że to wszystko? — zapytał, a jego głos był niski, chrapliwy.

— Nie wiem — odpowiedziała, uśmiechając się słabo. — A co jeszcze masz na myśli?

— Wygraliśmy mecz — powiedział, klękając przed nią. — Ale jest jeszcze jeden mecz. I chcę, żebyś była moją drużyną.

Jego dłonie powędrowały na jej uda, a on rozsunął je delikatnie. Pochylił się i pocałował jej wilgotny środek, a ona jęknęła, wplatając palce w jego włosy. Lizał ją powoli, dokładnie, a ona czuła, jak narasta w niej kolejna fala przyjemności. Ale to nie było to samo, co wcześniej. To było intymne, czułe, pełne miłości.

— Chcę cię jeszcze raz — wyszeptał, unosząc głowę. — Ale tym razem tylko ty i ja.

Rozejrzała się po szatni. Mężczyźni ubierali się powoli, niektórzy z nich rzucali jej spojrzenia pełne uznania. Ona uśmiechnęła się do nich, a potem skinęła głową.

— Zostańcie — powiedziała. — Patrzcie.

Jej chłopak uniósł brwi, ale nie zaprotestował. Wziął ją na ręce i przeniósł na materac, który ktoś położył na środku szatni. Położył ją delikatnie, a potem pochylił się nad nią, całując jej usta, szyję, piersi. Jego dłonie pieściły jej ciało, a ona czuła, jak każde dotknięcie rozpala w niej ogień.

— Kocham cię — wyszeptał, wchodząc w nią powoli.

— Ja ciebie też — odpowiedziała, obejmując go nogami.

Tym razem nie spieszył się. Poruszał się wolno, głęboko, a ona czuła każdy centymetr jego członka. Jego ruchy były rytmiczne, hipnotyzujące, a ona wtapiała się w niego, czując, jak narasta w niej orgazm. Patrzył jej w oczy, a ona czuła, że to coś więcej niż tylko seks. To było połączenie.

— Już... — wyszeptała, a jej ciało wygięło się w łuk.

— Poczekaj — odpowiedział, zwalniając. — Chcę, żebyś czuła to dłużej.

Ale ona nie mogła czekać. Jej ciało drżało, a ona czuła, jak fala przyjemności narasta, nie do powstrzymania. Krzyknęła, osiągając orgazm, a on wszedł w nią głębiej, osiągając własny szczyt w tym samym momencie.

Opadł na nią, dysząc, a ona głaskała go po plecach. Przez chwilę leżeli w ciszy, a potem ktoś zaczął klaskać. Inni dołączyli, a ona uśmiechnęła się, czując, jak rumieniec wstępuje na jej policzki.

— To był najlepszy mecz w moim życiu — powiedział jej chłopak, unosząc głowę.

— Dla mnie też — odpowiedziała.

Ale to nie był koniec. Kilka dni później, gdy świętowali zwycięstwo w barze, ona poczuła na sobie czyjś wzrok. Odwróciła się i zobaczyła jednego z rezerwowych, który nie grał w tamtym meczu. Był młody, wysoki, o ciemnych włosach i oczach, które nie potrafiły ukryć pożądania.

— Podobasz mu się — wyszeptał jej chłopak, nachylając się do jej ucha.

— Wiem — odpowiedziała, uśmiechając się.

— Chcesz go?

— A ty? — zapytała, patrząc mu w oczy.

— Chcę patrzeć.

I tak, kilka godzin później, znaleźli się w hotelowym pokoju. Ona klęczała przed rezerwowym, biorąc go do ust, a jej chłopak siedział w fotelu, obserwując. Jego dłonie spoczywały na jego własnym członku, a on masował go powoli, patrząc, jak jego dziewczyna sprawia przyjemność innemu mężczyźnie.

— Jesteś taka piękna — wyszeptał rezerwowy, wplatając palce w jej włosy.

— Wiem — odpowiedziała, uśmiechając się wokół jego członka.

Kiedy wszedł w nią, a ona jęczała, jej chłopak wstał z fotela i podszedł do nich. Uklęknął za nią i wsunął palce w jej wilgotny środek, jednocześnie masując jej łechtaczkę. Ona krzyczała, czując, jak dwa ciała wypełniają ją jednocześnie.

— Jesteś moja — wyszeptał jej chłopak. — Ale należysz do nas wszystkich.

Minęły trzy tygodnie od tamtego wieczoru w hotelu. Trzy tygodnie, podczas których jej chłopak coraz częściej wspominał o tym, jak bardzo podobało mu się patrzenie na nią z innymi mężczyznami. Trzy tygodnie, podczas których ona odkrywała w sobie głód, o który nigdy by się nie podejrzewała.

To zaczęło się niewinnie. On zaproponował, żeby zaprosić kilku chłopaków na wspólne oglądanie meczu. Ona zgodziła się bez wahania. Wiedziała, co się wydarzy. I nie mogła się doczekać.

Wieczór był gorący, ale oni byli jeszcze gorętsi. Siedzieli w salonie, piwo w rękach, a na ekranie telewizora trwał mecz. Ona miała na sobie tylko krótką, białą koszulkę, która ledwo zakrywała jej pośladki, i nic pod spodem. Czuła na sobie spojrzenia wszystkich mężczyzn, a jej ciało reagowało na nie w sposób, który trudno było ukryć.

— Chodź tu — powiedział jej chłopak, klepiąc się po udzie.

Podeszła i usiadła na jego kolanach, czując jego twardniejący członek przez materiał spodni. Jego dłonie powędrowały na jej uda, a on zaczął pieścić je powoli, delikatnie, podczas gdy reszta mężczyzn udawała, że patrzy na telewizor. Ale ona wiedziała, że wszyscy patrzą na nią.

— Podoba ci się mecz? — zapytał jeden z nich, młody, o jasnych włosach i niebieskich oczach. Był tym samym obrońcą, który był w szatni tamtego wieczoru.

— Nie patrzę na mecz — odpowiedziała, uśmiechając się.

Jej chłopak zaśmiał się i pocałował ją w szyję. Jego dłonie przesunęły się wyżej, na jej piersi, a ona jęknęła cicho, czując, jak jego palce odnajdują jej sutki. Reszta mężczyzn obserwowała, a ona czuła, jak narasta w niej podniecenie.

— Może powinnaś pokazać im, jak bardzo ci się podoba — wyszeptał jej chłopak.

Wstała z jego kolan i stanęła przed nimi. Zdjęła koszulkę powoli, pozwalając, by opadła na podłogę. Została naga, a jej ciało było jędrne, pełne, stworzone do pożądania. Spojrzała na nich wyzywająco.

— Kto pierwszy? — zapytała.

Nie musiała czekać. Jasnowłosy obrońca wstał pierwszy i podszedł do niej. Jego dłonie powędrowały na jej biodra, a on przyciągnął ją do siebie i pocałował. Jego usta były gorące, a jego język wdarł się do jej ust, gdy jego dłonie ściskały jej pośladki.

— Na kanapie — wyszeptała.

Położyła się na kanapie, a on wszedł w nią bez ostrzeżenia. Był szorstki, gwałtowny, a ona krzyczała, czując, jak wypełnia ją w całości. Reszta mężczyzn otoczyła ich, niektórzy już rozebrani, inni wciąż w ubraniach, ale wszyscy patrzący. Jej chłopak stał z boku, obserwując, a jego dłoń masowała jego własny członek.

— Nie przestawaj — wyszeptała, a on nie przestawał.

Kiedy skończył, kolejny mężczyzna już czekał. I kolejny. I kolejny. Ona przyjmowała ich wszystkich, czując, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk, każdy ruch, każde wypełnienie. Jej orgazmy przychodziły falami, a ona krzyczała, nie zważając na to, że ktoś mógłby ich usłyszeć.

Na końcu został jej chłopak. Patrzył na nią z mieszaniną dumy i pożądania. Podszedł do niej i pochylił się, całując ją czule, mimo wszystko, co się właśnie wydarzyło.

— Kocham cię — wyszeptał.

— Ja ciebie też — odpowiedziała.

— I to się nigdy nie powtórzy.

— Wiem — powiedziała, uśmiechając się. — Ale warto było.

Ale to nie był koniec. Kilka dni później, gdy świętowali zwycięstwo w barze, ona poczuła na sobie czyjś wzrok. Odwróciła się i zobaczyła jednego z rezerwowych, który nie grał w tamtym meczu. Był młody, wysoki, o ciemnych włosach i oczach, które nie potrafiły ukryć pożądania.

— Podoba mu się — wyszeptał jej chłopak, nachylając się do jej ucha.

— Wiem — odpowiedziała, uśmiechając się.

— Chcesz go?

— A ty? — zapytała, patrząc mu w oczy.

— Chcę patrzeć.

I tak, kilka godzin później, znaleźli się w hotelowym pokoju. Ona klęczała przed rezerwowym, biorąc go do ust, a jej chłopak siedział w fotelu, obserwując. Jego dłonie spoczywały na jego własnym członku, a on masował go powoli, patrząc, jak jego dziewczyna sprawia przyjemność innemu mężczyźnie.

— Jesteś taka piękna — wyszeptał rezerwowy, wplatając palce w jej włosy.

— Wiem — odpowiedziała, uśmiechając się wokół jego członka.

Kiedy wszedł w nią, a ona jęczała, jej chłopak wstał z fotela i podszedł do nich. Uklęknął za nią i wsunął palce w jej wilgotny środek, jednocześnie masując jej łechtaczkę. Ona krzyczała, czując, jak dwa ciała wypełniają ją jednocześnie.

— Jesteś moja — wyszeptał jej chłopak. — Ale należysz do nas wszystkich.

I w tym momencie zrozumiała, że to nie był jednorazowy wybryk. To był początek czegoś, co miało trwać. A ona, dziewczyna jednego z piłkarzy, stała się ich wspólną nagrodą.

Ale to, co wydarzyło się tydzień później, przeszło wszystko, co do tej pory przeżyła. Jej chłopak zaprosił całą drużynę na wspólny weekend nad jeziorem. Wynajęli duży dom z sauną, basenem i ogromnym tarasem. I chociaż oficjalnie mieli odpoczywać i integrować się, ona wiedziała, że to będzie coś więcej.

Pierwszego wieczoru, po grillu i kilku butelkach wina, jej chłopak wstał i poprosił o uwagę.

— Mam dla was coś specjalnego — powiedział, patrząc na nią. — Ale najpierw musicie obiecać, że to zostanie między nami.

Wszyscy skinęli głowami, a ona wstała, czując na sobie ich spojrzenia. Zdjęła sukienkę, a potem stanęła przed nimi naga, czując, jak jej serce bije szybciej.

— To jest wasza nagroda — powiedział jej chłopak. — Za cały sezon. Za wszystkie zwycięstwa.

I tak, przez całą noc, ona należała do nich. Jeden po drugim, a czasem dwóch naraz. Ona przyjmowała ich wszystkich, czując, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk, każdy ruch, każde wypełnienie. Jej orgazmy przychodziły falami, a ona krzyczała, nie zważając na to, że ktoś mógłby ich usłyszeć.

Kiedy nadszedł świt, leżała na materacu, wyczerpana, ale szczęśliwa. Jej chłopak leżał obok niej, głaszcząc ją po włosach.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Grupowe

Zobacz wszystkie →