Słoneczko

Leśna chata była odcięta od świata, otoczona gęstą ścianą świerków i mgłą, która spowijała góry. Wewnątrz jednak panował żar, którego nie był w stanie rozproszyć żaden przeciąg. Grupa ośmiu przyjaciół – czterech chłopaków i czterech dziewczyn – od pierwszej godziny pobytu nie mogła przestać na siebie patrzeć. Atmosfera była tak gęsta od seksualnego napięcia, że niemal można było ją kroić nożem.

Kiedy alkohol zaczął działać, a ubrania zaczęły znikać jedno po drugim, ktoś rzucił pomysł, który sprawił, że wszystkim przyspieszyło tętno.

— Zagrajmy w Słoneczko — powiedziała Maja, patrząc z wyzwaniem na czterech facetów. — Sprawdźmy, kto z was jest naprawdę panem swojego ciała, a kto spuści się jak dzieciak przy pierwszej lepszej okazji.

Zasady zostały ustalone szybko. Na środku wielkiego, drewnianego salonu, na grubym dywanie, dziewczyny ułożyły się w kształt gwiazdy. Maja, Kinga, Sandra i Ola leżały głowami do siebie, rozszerzając szeroko nogi, wystawiając swoje najbardziej intymne miejsca na widok. Każda z nich była w innym stanie podniecenia: Maja była już całkowicie mokra, Kinga zaciskała palce na własnych piersiach, a Sandra i Ola szeptali do siebie brudne rzeczy, podkręcając temperaturę.

Chłopaki – Kamil, Igor, Patryk i Maciek – stanęli nad nimi nadzy, z członkami twardymi jak skały, pulsującymi z pożądania. Byli jak drapieżniki przed atakiem.

— Pół minuty na każdą — ogłosiła Maja, z drapieżnym uśmiechem. — Żadnego stania w miejscu. Kto pierwszy spuści, ten przegrywa i staje się naszą zabawką do końca wyjazdu.

Na sygnał zaczęła się rzeź.

Kamil wbił się w Maję z furią, z głośnym mlasknięciem, które odbiło się echem w ciszy salonu. Igor uderzył w Kingę, Patryk w Sandrę, a Maciek w Olę. Przez pierwsze trzydzieści sekund panował chaos – ciężkie oddechy, rytmiczne uderzenia ciał i głośne jęki dziewczyn, które od razu poczuły w sobie twarde prąty.

— ZMIANA! — krzyknęła Maja.

To był moment najbardziej ekscytujący. Chłopcy gwałtownie wyszli z jednej cipki i w ułamku sekundy wsunęli się w kolejną. Kamil poczuł, jak wchodzi w Kingę, która była już rozgrzana i mokra po Igorze. To uczucie – soki poprzednika na własnym prącie – zadziałało na niego jak dopalacz. Zaczął ruchać ją szybciej, brutalniej, wbijając się głęboko, podczas gdy Kinga wyginała plecy w łuk, krzycząc z rozkoszy.

Rotacja odbywała się bezlitośnie. Co pół minuty nowa partnerka, nowy smak, nowa ciasnota. Chłopcy zaczęli walczyć z własnymi ciałami. Ich twarze były czerwone od wysiłku i tłumionego orgazmu. Każda zmiana była jak tortura – kiedy byli blisko krawędzi, musieli nagle przerwać i zmienić kobietę, co tylko potęgowało frustrację i pożądanie.

Dziewczyny nie zamierzały im ułatwiać zadania. Wiedziały, jak ich doprowadzić do szaleństwa. Kiedy Kamil ruchał Sandrę, ona zaczęła zaciskać mięśnie pochwy wokół jego prąta w rytmicznych skurczach, szepcząc mu do ucha:
— Widzę, jak drżysz, Kamilu... Czuję, że zaraz wybuchniesz... Po prostu to zrób, poddaj się...

W salonie unosił się ciężki zapach potu, nasmarowanych cipek i męskiego pożądania. Obraz był obsceniczny: cztery kobiety w kształcie słońca, z rozszerzonymi dziurami, które bez przerwy przyjmowały kolejne prąty, i czterej mężczyzn, którzy w transie rotowali między nimi, walcząc o przetrwanie.

Napięcie stało się niedo zniesienia przy trzeciej pełnej rundzie. Patryk był już na samym skraju. Jego oczy były przekrwione, a każdy ruch w stronę Oli był jak walka o życie. Kiedy nastąpiła kolejna zmiana i Patryk wsunął się w Maję, ta zrobiła coś, co złamało jego opór – zaczęła go intensywnie ssać z piersi, jednocześnie miażdżąc jego człon swoimi ściankami.

Patryk nie wytrzymał. Z głośnym, gardłowym rykiem spuścił się potężnym strumieniem głęboko w Maję, trzęsąc się cały z orgazmu, który niemal go znokautował.

— MAMY GO! — krzyknęła Maja, czując gorące nasienie wypełniające jej wnętrze.

Pozostali trzej chłopcy nie przestali jednak ruchać. Przegrana Patryka tylko ich bardziej podnieciła. Teraz gra stała się jeszcze bardziej brutalna. Wiedzieli, że zwycięzca dostanie wszystko, a przegrany zostanie upokorzony.

Kolejne rotacje były coraz szybsze. Chłopcy rządzili kobietami z coraz większą furią, a dziewczyny, całkowicie rozpalone, zaczęły lizać sobie nawzajem suty i sromki w trakcie rucia, tworząc obraz totalnej, orgiastycznej ekstazy.

W końcu, jeden po drugim, mężczyźni zaczęli padać. Maciek spuścił się w Kingę, a Kamil – który walczył najdłużej – w końcu uległ pod wpływem wspólnego ataku Sandry i Oli, które wzięły go na zmianę w błyskawicznym tempie. Ostatecznie zwycięzcą został Igor, który jako jedyny zdołał utrzymać kontrolę do samego końca, dopóki dziewczyny nie pozwoliły mu na finałowy, wielki spust w wybraną partnerkę.

Kiedy kurz opadł, ośmioro ludzi leżało na dywanie, spleceni w jednym, wielkim kłębowisku ciał, pokryci potem i nasieniem. Ale dla Patryka i reszty przegranych zabawa dopiero się zaczynała.

— Pamiętacie zasady? — zapytała Maja, siadając na kolanach i patrząc na nich z dominującym błyskiem w oku. — Teraz jesteście naszymi zabawkami. I mamy dla was bardzo... brudne zadania.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Grupowe

Zobacz wszystkie →