Gorzki Smak Wybaczenia
Marika dowiedziała się o wszystkim w najgorszy możliwy sposób. Podczas wspólnej imprezy, w dusznej atmosferze alkoholu i głośnej muzyki, jedna z jej „najbliższych” przyjaciółek, Karolina, szeptem, z ironicznym uśmiechem na ustach, opowiedziała jej o tym, co działo się w ciemnym korytarzu klubu. Adam, jej chłopak, z którym planowała wspólną przyszłość, nie wytrzymał pokusy i oddał się Karolinie w najbardziej prymitywny sposób.
Marika nie zrobiła sceny. Nie krzyczała, nie rzucała talerzami. Przez kilka dni zachowywała się nienagannie, wręcz nadzwyczaj czule. Adam, początkowo przerażony, zaczął wierzyć, że udało mu się oszukać przeznaczenie, że Marika jest na tyle naiwna lub go kocha na tyle mocno, by po prostu zapomnieć o tej zdradzie.
W piątek wieczorem Marika zaprosiła go do sypialni. Miała na sobie czarną, skórzaną bieliznę, która podkreślała każdy centymetr jej ciała, ale w jej oczach nie było miłości. Był tam tylko chłodny, obliczony plan.
— Chcę, żebyśmy dzisiaj zrobili coś innego, Adam — szepnęła, prowadząc go do łóżka. — Chcę spróbować czegoś, co zawsze mnie kręciło, ale nigdy nie miałam odwagi. Chcę przejąć kontrolę.
Adam, oślepiony nadzieją na przebaczenie i podnieceniem, zgodził się na wszystko. Wierzył, że to nowa faza w ich związku, rodzaj „oczyszczenia” przez seks. Nie wiedział, że w szafce nocnej Marika przygotowała zestaw, który miał go zniszczyć.
Gdy tylko Adam znalazł się na plecach, całkowicie bezbronny i spragniony jej ciała, Marika wyciągnęła strapon. Gruby, realistyczny falus z twardego silikonu wyglądał groźnie w świetle lampki nocnej. Adam przełknął ślin, ale wciąż uśmiechał się naiwnie.
— Jesteś pewna? — zapytał z lekkim drżeniem w głosie.
— Jestem absolutnie pewna, kochanie — syknęła Marika.
Bez żadnych wstępów, bez czułych pieszczot, Marika napędziła go na łóżko i brutalnie wbiła sztuczny członka w jego odbyt. Adam zakrztusił się z bólu i zaskoczenia, jego ciało wygiło się w łuk. To nie była gra w „dominację” dla przyjemności – to była agresja. Marika zaczęła szarpać nim, wbijając się w niego z furią, jakby każdy ruch był uderzeniem w twarz za każdą minutę jego zdrady z Karoliną.
— Co jest, Adam?! — krzyknęła mu prosto do ucha, a jej głos był pełen pogardy. — Tak dobrze ci się wchodzi w nowe dziury? Karolina pewnie nie była taka wymagająca, co?!
Adam zamarł. W jednej sekundzie dotarło do niego, że ona wie wszystko. Próbował się wyrwać, ale Marika, napędzana czystą nienawiścią, przycisnęła go do materaca, nie przestając brutalnie penetrować jego tyłu.
— Proszę... Marika... przepraszam! Ja... ja nie chciałem! — zaczął błagać, a w jego głosie pojawiła się panika.
— Przepraszam? — zaśmiała się szyderczo, przyspieszając tempo pchnięć tak mocno, że Adam zaczął jęczeć z bólu i upokorzenia. — Twoje przeprosiny są tak samo wartościowe jak twoja wierność. Zero.
Marika poczuła, jak w jej pęcherzu narasta napięcie. Od godziny nie piła nic poza ogromną ilością wody i soku, przygotowując się do finału swojego spektaklu. Chciała, żeby ten moment był najbardziej upokarzający z możliwych.
Zatrzymała się na chwilę, siadając na jego klatce piersiowej, wciąż pozostając połączona ze straponem. Spojrzała na niego z góry – na jego zapłakaną twarz, na jego bezsilność.
— Wiesz, Adam... zawsze zastanawiałam się, jak smakuje twoje kłamstwo — powiedziała zimno. — Myślę, że smakuje jak mocz.
Zanim Adam zdążył zareagować, Marika rozluźniła mięśnie. Ciepły, żółtawy strumień moczu uderzył prosto w jego twarz, zalewając mu oczy, nos i usta. Adam zaczął panicznie kaszleć i dławić się, próbując odwrócić głowę, ale ona mocno trzymała go za policzki, zmuszając go do przyjmowania każdego mililitra swojej pogardy.
Sikała na niego długo, z satysfakcją obserwując, jak płyn spływa po jego skórze i wsiąka w prześcieradło. To był akt całkowitego odarcia z godności. Adam nie był już mężczyzną, nie był kochankiem – był tylko obiektem, na którym Marika wyładowywała swój ból i wstręt.
Kiedy w końcu skończyła, Marika powoli wyjęła strapon z jego ciała. Wstała z łóżka, nie patrząc na niego nawet raz.
— Możesz iść do łazienki, Adam. Ale nie myj się zbyt dokładnie — rzuciła przez ramię, idąc w stronę drzwi. — Chcę, żebyś czuł ten zapach przez cały tydzień. To jest jedyne, co po tobie zostało w tym domu.
Wyszła, trzaskając drzwiami i zostawiając go w kałuży własnego upokorzenia i jej moczu, całkowicie zdruzgotanego i świadomego, że cena za jedną noc z przyjaciółką była znacznie wyższa, niż mógł sobie wyobrazić.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?