Granice
Mam na imię Marek. Trzydzieści cztery lata, żonaty, dwoje dzieci. Ale ta historia nie jest o mnie. Jest o niej — o Kasi, żonie mojego najlepszego przyjaciela, Piotra. I o tym, co wydarzyło się pewnego wieczoru, kiedy wszystko wymknęło się spod kontroli.
Piotr i ja znamy się od studiów. Byliśmy nierozłączni — on, ja i Kasia, która dołączyła do naszej paczki na drugim roku. Widziałem, jak się w sobie zakochują. Byłem świadkiem ich ślubu, chrztu ich córki, ich wspólnych sukcesów. Kasia była dla mnie jak siostra. A jednak...
A jednak pewnej nocy wszystko się zmieniło.
To był firmowy bankiet. Piotr wyjechał w delegację, a Kasia poszła sama, bo nie chciała marnować zaproszenia. Ja też byłem sam — moja żona została w domu z chorym dzieckiem. Kasia zaproponowała, żebyśmy pojechali razem. „Tak będzie raźniej” — powiedziała.
Nie powinienem był się zgadzać.
Bankiet trwał do późna. Tańczyliśmy, śmialiśmy się, piliśmy wino. Kasia wyglądała przepięknie — czarna sukienka, włosy upięte w kok, delikatny makijaż. Widziałem, jak inni mężczyźni na nią patrzą. I widziałem, jak ona patrzy na mnie.
— Marek — powiedziała, gdy wyszliśmy na taras zaczerpnąć powietrza. — Mogę ci coś wyznać?
— Oczywiście.
— Od jakiegoś czasu... myślę o tobie. Inaczej niż o przyjacielu.
Zamarłem. To było jak powtórka z tamtej nocy nad jeziorem, ale tym razem stawka była znacznie wyższa.
— Kasiu, nie możemy. Jesteś żoną Piotra. Moim najlepszym przyjacielem.
— Wiem — szepnęła. — Ale to nie znaczy, że nie mogę pragnąć. Że nie mogę chcieć. Chociaż raz.
— To by zniszczyło wszystko. Naszą przyjaźń, twoje małżeństwo...
— Nikt się nie dowie — przerwała mi. — To będzie nasza tajemnica. Tylko jedna noc. Jutro wracamy do rzeczywistości.
Patrzyłem na nią. Na jej oczy, w których widziałem pożądanie i desperację. Na jej usta, które lekko drżały. I wiedziałem, że to złe. Ale nie potrafiłem odmówić.
Pojechaliśmy do niej. Piotr był w delegacji, dziecko spało u babci. Mieliśmy cały dom dla siebie.
Weszliśmy do sypialni. Kasia podeszła do mnie i zaczęła rozpinać moją koszulę. Jej dłonie drżały.
— Chcę, żebyś wiedział — powiedziała cicho. — To, co się dziś wydarzy, zostanie między nami. Ale musisz uszanować jedną rzecz.
— Jaką?
— Moja cipka należy do Piotra. To on jest moim mężem. Nie pozwolę, żeby ktokolwiek inny tam wszedł. Ale... — zawahała się. — Są inne rzeczy, które mogę ci dać.
Patrzyłem na nią, czując, jak narasta we mnie pożądanie.
— Jakie rzeczy? — zapytałem.
— Moje usta. Moje dłonie. I... — odwróciła wzrok, rumieniąc się. — Mój tyłek. Jeśli tego chcesz.
Serce zabiło mi szybciej. To było przekroczenie wszelkich granic, o jakich myślałem. Ale jej słowa, jej zapach, jej bliskość — wszystko to sprawiało, że traciłem kontrolę.
— Chcę — wyszeptałem.
Kasia uklękła przede mną. Rozpięła moje spodnie, ściągnęła bokserki. Jej dłonie objęły mój członek, który był już twardy i gotowy. Pochyliła się i wzięła go do ust.
To było powolne, dokładne ssanie. Przesuwała językiem po całej długości, drażniła żołądź, brała go głęboko do gardła. Jęczałem, opierając się o ścianę, wplatając dłonie w jej włosy.
— Och... Kasiu... — wysapałem.
Nie przestawała. Ssała mnie coraz szybciej, głębiej, a ja czułem, jak narasta we mnie przyjemność.
— Skończę... — ostrzegłem.
Oderwała się na chwilę.
— Nie — powiedziała. — Jeszcze nie. Chcę cię poczuć w sobie.
Odwróciła się, opierając dłonie o krawędź łóżka. Jej sukienka podjechała w górę, odsłaniając czarne stringi. Ściągnęła je powoli, a ja patrzyłem na jej nagie pośladki.
— Wejdź we mnie — szepnęła. — Od tyłu.
Ścisnąłem jej biodra, prowadząc członek do jej wejścia. Była ciasna, gorąca, wilgotna. Wszedłem w nią powoli, a ona jęknęła, wbijając paznokcie w materac.
— Och... — wysapała. — Tak...
Zacząłem poruszać się w niej, powoli, potem szybciej. Kasia jęczała, wyginając plecy, a ja czułem, jak jej ciało drży pod moim dotykiem.
— Jesteś niesamowita — wysapałem.
— Nie mów... — jęknęła. — Po prostu... bądź we mnie.
Poruszałem się w niej coraz szybciej, czując, jak narasta we mnie orgazm. Jej pośladki uderzały o moje biodra, a ja traciłem kontrolę.
— Skończę... — ostrzegłem.
— We mnie — wysapała. — Skończ we mnie.
Wytrysknąłem, a ona jęknęła, czując, jak wypełniam ją ciepłem. Jej ciało zadrżało, a ona opadła na łóżko, dysząc.
Leżeliśmy obok siebie, spoceni, wyczerpani. Kasia wtuliła się we mnie, a ja objąłem ją ramieniem.
— Dziękuję — szepnęła.
— Za co?
— Za to, że uszanowałeś moje granice. Za to, że nie przekroczyłeś linii, której nie chciałam przekroczyć.
— Nie ma za co — odpowiedziałem, całując ją w czoło.
Następnego dnia wróciliśmy do rzeczywistości. Kasia ubrała się, uśmiechnęła do mnie tak, jakby nic się nie stało. I nigdy więcej o tym nie rozmawialiśmy.
Minęły lata. Piotr i ja nadal jesteśmy przyjaciółmi. Kasia i Piotr nadal są małżeństwem. Ale czasami, gdy zamykam oczy, wracam do tamtej nocy. Do jej ciała, do jej zapachu, do jej jęków. Do tego, jak była moja — ale tylko w granicach, które sama wyznaczyła.
I wiem, że to była jedna z najbardziej ekscytujących nocy w moim życiu. Ale też jedna z tych, o których nigdy nie wolno mi zapomnieć, że przekroczyłem pewną linię — i że już nigdy nie powinienem tego zrobić.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?