Konduktor
Nie było czasu na wstępy. Jej dłonie natychmiast powędrowały do mojego paska. Rozpięła go z brutalną pewnością siebie i wsunęła rękę w moje spodni
Siedziałem w tym przeklętym pociągu relacji Warszawa-Gdańsk, czując, jak krew pulsuje mi w skroniach z frustracji. Każdy kilometr torów przypominał mi o mojej żonie, która od miesięcy traktuje naszą sypialnię jak muzeum – miejsce, w którym nie wolno niczego dotykać. "Jestem zmęczona", "Mam ból głowy", "Może innym razem". Moja kurewska erekcja, którą dusiłem w spodniach munduru, była jedyną rzeczą w moim życiu, która wciąż działała, choć nie miała gdzie znaleźć ujścia.
Przechodziłem przez wagon drugiej klasy, sprawdzając bilety z mechaniczną obojętnością, dopóki nie dotarłem do miejsca 42. Siedziała tam ona. Młoda, może dwudziestopięciolatka, studentka z rozwichrzonymi blond włosami i krótką, dopasowaną spódniczką, która ledwo zakrywała uda. Obok niej spał jakiś typ – prawdopodobnie jej chłopak, z głową opartą o szybę, całkowicie odcięty od świata.
– Bilet poproszę – mruknąłem, starając się zachować profesjonalny ton, choć mój wzrok nieświadomie zjechał na jej piersi, które mocno napinały cienki materiał białego t-shirtu.
Dziewczyna spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi, naiwnymi oczami i nagle zbladła. Zaczęła nerwowo przeszukiwać torebkę, a potem spojrzała na śpiącego chłopaka i ponownie na mnie. W jej oczach pojawił się błysk – nie strach, a coś znacznie bardziej prowokującego.
– Ja... ja zapomniałam portfela w domu – szepnęła, a jej głos był aksamitny i drapieżny. – Proszę pana konduktora... nie chce pan może znaleźć innego sposobu na uregulowanie tej kary?
Spojrzałem na nią, a potem na śpiącego kolesia. Adrenalina uderzyła mi do głowy. Czułem, jak mój członek staje na baczność, rozpychając się w materiale spodni.
– To zależy od tego, co pani proponuje – odparłem, a mój głos stał się niski i chrypliwy.
Uśmiechnęła się szeroko, niemal drapieżnie. Wstała powoli, celowo ocierając się biodrem o moją nogę, i szepnęła mi prosto do ucha:
– W toalecie na końcu wagonu. Szybko, zanim on się obudzi.
Wszedłem za nią do ciasnej, metalowej kabiny toalety. Gdy tylko zamknąłem rygiel, dziewczyna odwróciła się i przycisnęła mnie plecami do zimnych drzwi. Nie było czasu na wstępy. Jej dłonie natychmiast powędrowały do mojego paska. Rozpięła go z brutalną pewnością siebie i wsunęła rękę w moje spodnie, zaciskając palce na moim twardym jak kamień członku.
– Boże, ale ty jesteś napalony – zachichotała, a potem bez żadnego ostrzeżenia uklękła przed mną na brudnej podłodze pociągu.
Zaczęła od powolnego, wilgotnego lizania czubka mojej głowicy, wystawiając język i obchodząc go dookoła, podczas gdy ja syczałem z rozkoszy, chwytając ją za włosy i przyciągając głowę bliżej. Nagle, z głośnym mlaśnięciem, wsunęła mnie cały do gardła.
To było głębokie gardło, którego nie zapomnę do końca życia. Czułem, jak jej podniebienie miękkie zaciska się wokół mojego trzonu, a ona dławiła się, walcząc o oddech, ale nie przerywała. Jej oczy łzawiły się z wysiłku, a twarz zrobiła się czerwona, gdy pchała moją kurewską pałę coraz głębiej i głębiej, aż poczułem, że dotykam samego końca jej przełyku. Każdy wstrząs pociągu tylko potęgował tarcie.
W pewnym momencie wyciągnęła mnie na chwilę, by złapać powietrze, i zaczęła z pasją lizać moje jądra. Jej język był gorący i szorstki, dokładnie tam, gdzie potrzebowałem tego najbardziej. Przesuwała go po skórze, muskając każdą fałdę, podczas gdy jej dłoń wciąż rytmicznie pompowała mój penisa.
– Chcę, żebyś mnie wypełnił – wysapała, patrząc na mnie z dołu z tym samym wyrazem twarzy, który ma rozpaczliwie głodny drapieżnik. – Wlej wszystko do mojej buzi, nie zostaw ani kropli.
Wtedy straciłem kontrolę. Zacząłem wbijać się w nią z brutalną siłą, każąc jej przełykać każdy centymetr mojego członka. Rytm pociągu zlał się z rytmem moich pchnięć. Czułem, że nadchodzi koniec. Moje ciało drżało, a w głowie miałem tylko obraz żony, która odmawia mi seksu, i tę cudowną, młodą studentkę, która robiła wszystko, by mnie zadowolić.
– Teraz! – ryknąłem cicho, chwytając ją za obie strony głowy i dociskając twarz do moich jajek.
Wystrzeliłem. Potężny, gęsty strumień nasienia uderzył prosto w jej gardło. Pierwsza fala niemal ją zakrztusiła, ale ona tylko mocniej zacisnęła usta wokół mojej głowicy, ssąc wszystko z nienasyconym apetytem. Czułem, jak kolejne serie białego płynu zalewają jej przełyk.
Kiedy w końcu skończyłem, ona powoli odsunęła się ode mnie z głośnym mlasknięciem. Na jej wargach i pod nosem została biała smuga. Spojrzała na mnie z triumfem i powoli, z namaszczeniem, połknęła ostatnią kroplę mojego nasienia, wydając z siebie cichy jęk satysfakcji.
– Bilet uznaję za opłacony, panie konduktorze – szepnęła, oblizując usta.
Wyszła z toalety z taką samą niewinnością, z jaką do niej weszła, wracając na miejsce obok swojego śpiącego chłopaka. A ja stałem tam, w tej ciasnej kabinie, czując się po raz pierwszy od lat całkowicie spełniony, podczas gdy pociąg mknął dalej w stronę Gdańska.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?