Niedziela, która należała do mnie
Poznałam Zbyszka na grillu u sąsiadów. Trzecia niedziela czerwca, zapach kiełbasy i dymu, dzieciaki biegające po trawie, a on stał przy stole z piwem w ręku, rozmawiając z moim ojcem o samochodach. Czterdzieści dziewięć lat, siwe skronie, dłonie, które pamiętały pracę fizyczną, i oczy, które — gdy myślał, że nikt nie patrzy — wędrowały w moją stronę.
Miałam dwadzieścia dwa lata. On miał żonę, która siedziała po drugiej stronie ogrodu, rozmawiając z innymi kobietami o ogrodach i wakacjach. Ale to nie miało znaczenia. Widziałam, jak patrzy na moje nogi w krótkich szortach, jak jego wzrok zatrzymuje się na moim dekolcie, gdy nachylałam się po sałatkę. I wiedziałam, że to tylko kwestia czasu.
Podeszłam do niego, gdy został sam przy grillu. Opiekal się karkówką, a ja stanęłam obok, tak blisko, że czułam ciepło jego ciała.
— Pomóc ci? — zapytałam, uśmiechając się.
— Nie trzeba — odpowiedział, ale jego głos był zduszony, a ręka drżała, gdy odwracał mięso.
— Na pewno? — Pochyliłam się, udając, że sprawdzam, czy kiełbaski nie są przypalone. Moje włosy musnęły jego ramię, a ja poczułam, jak wstrzymuje oddech. — Bo wyglądasz, jakbyś potrzebował rozrywki.
Spojrzał na mnie, a ja zobaczyłam w jego oczach coś, co znałam — pożądanie, które próbował ukryć, ale które było silniejsze od niego. Odwróciłam się, odchodząc, ale rzuciłam przez ramię:
— Mam coś w domu, co cię rozluźni. Wpadnij wieczorem, jak żona zaśnie.
Nie myślałam, że przyjdzie. Ale o 22:30 usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam w krótkiej koszulce, bez stanika, z włosami rozpuszczonymi na ramionach. Stał w progu, spocony, zdenerwowany, z oczami, które zdradzały wszystko.
— Nie powinienem był przychodzić — powiedział, ale wszedł.
Zamknęłam drzwi, przekręciłam zamek i oparłam się o nie, patrząc na niego. Był wysoki, barczysty, z lekkim brzuszkiem, który zdradzał lata dobrego jedzenia i piwa. Ale jego dłonie były silne, a oczy — głodne.
— Chcesz piwa? — zapytałam, ale on pokręcił głową.
— Chcę ciebie — powiedział, a jego głos był chrapliwy.
— To weź.
Nie czekał. Podszedł do mnie, przycisnął mnie do drzwi i wpił się w moje usta. Jego język był gorący, niecierpliwy, a jego dłonie błądziły po moim ciele, jakby nie wiedział, czego dotknąć najpierw. Czułam jego twardość przez spodnie, a ja uśmiechnęłam się w jego usta.
— Tyle lat — wysapał, odrywając się ode mnie. — Tyle lat nie czułem czegoś takiego.
— To dobrze — odpowiedziałam, biorąc go za rękę. — Chodź.
Poprowadziłam go do sypialni. Nie zapaliłam światła — tylko blask latarni wpadający przez okno, rysujący srebrne smugi na podłodze. Zsunęłam koszulkę przez głowę, a on westchnął, patrząc na moje nagie piersi.
— Boże... — wyszeptał.
— Podoba ci się?
— Za bardzo.
Podeszłam do niego, rozpięłam mu pasek i spodnie, a potem wsunęłam dłoń do bokserów. Był twardy, gorący, a ja poczułam, jak drży pod moim dotykiem. Uklękłam, biorąc go do ust, a on jęknął, opierając dłonie na moich ramionach.
— Nie... nie mogę... — wysapał. — Tak długo...
— To nie kończ jeszcze — wyszeptałam, podnosząc głowę. — Chcę cię w sobie.
Położyłam się na łóżku, rozchylając uda. Patrzył na mnie, na moje nagie ciało, na wilgotne krocze, a potem wszedł na mnie, wbijając się we mnie bez ostrzeżenia. Jęknęłam, czując, jak wypełnia mnie całą, a on jęknął, opierając czoło na moim ramieniu.
— Kurwa... — wysapał. — Jesteś taka ciasna...
— A ty taki duży — odpowiedziałam, przesuwając dłońmi po jego plecach. — Ruszaj się.
Zaczął się poruszać, najpierw powoli, niepewnie, ale ja objęłam go nogami, przyciągając go bliżej, głębiej. Przyspieszył, a ja czułam, jak jego ciało napina się, jak jego oddech staje się coraz bardziej urywany.
— Nie wytrzymam... — wysapał. — Zaraz dojdę...
Ale ja nie przestawałam. Objęłam go nogami jeszcze mocniej, przyciskając go do siebie, i zaczęłam poruszać biodrami w rytmie, który znałam doskonale. Skakałam na nim, unosząc się i opadając, czując, jak jego członek wbija się we mnie głęboko, za każdym razem dotykając miejsca, które sprawiało, że jęczałam.
— Mówiłeś, że zaraz dojdziesz? — wyszeptałam mu do ucha. — To dojdź. We mnie.
— Nie mogę... — jęknął, próbując się odsunąć. — Masz... masz na myśli...
— Tak — przerwałam mu, przyciskając go do siebie. — Chcę, żebyś skończył we mnie. Chcę czuć, jak wypełniasz mnie swoim nasieniem.
— Ale... żona... — wysapał, ale jego ciało zdradzało go — drżał, napinał się, a ja czułam, jak jego członek pulsuje we mnie.
— Żona nie musi wiedzieć — wyszeptałam, poruszając biodrami. — To nasza tajemnica.
Skakałam na nim, szybciej, mocniej, czując, jak jego dłonie wbijają się w moje biodra, próbując mnie powstrzymać, ale ja nie przestawałam. Chciałam tego. Chciałam poczuć, jak traci kontrolę, jak zapomina o wszystkim — o żonie, o domu, o swoim uporządkowanym życiu — i oddaje mi wszystko.
— Kurwa... — jęknął, wyginając plecy. — Kurwa, kurwa...
— Dojdź — wyszeptałam, nachylając się nad nim. — Dojdź we mnie. Chcę tego.
I wtedy eksplodował. Czułam, jak jego ciało sztywnieje, jak jego członek pulsuje we mnie, wypełniając mnie gorącym, gęstym nasieniem. Jęczał, drżał, a ja poruszałam się na nim jeszcze przez chwilę, przedłużając jego orgazm, czując, jak każda kropla wypełnia mnie od środka.
Gdy w końcu opadł, ciężko oddychając, położyłam się na nim, wtulając twarz w jego szyję. Czułam jego serce, które biło jak oszalałe, czułam jego dłonie na moich plecach, czułam jego nasienie, które wciąż we mnie pulsowało.
— Co ja zrobiłem... — wyszeptał, a jego głos był pełny skruchy.
— Coś, o czym będziesz myślał przez długi czas — odpowiedziałam, uśmiechając się w ciemności.
Nie odpowiedział. Leżał nieruchomo, patrząc w sufit, a ja czułam, jak jego oddech zwalnia, jak jego ciało odpręża się pod moim. Wiedziałam, że to się nie powtórzy. Wiedziałam, że jutro wróci do żony, do swojego życia, do swoich obowiązków. Ale tej nocy należał do mnie.
I pozwoliłam mu zostać, aż do świtu.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?