Niewłaściwy adres
Poruszałem się w niej rytmicznie, coraz szybciej, a ona odpowiadała każdym ruchem, każdym jękiem, każdym westchnieniem. Czułem, jak jej ciało napina się wokół mnie, jak zbliża się do granicy.
Nazywam się Kornel. Mam trzydzieści cztery lata, własną firmę, mieszkanie w centrum i pustkę, której nie potrafię wypełnić. Ale to nie jest opowieść o mnie. To opowieść o niej – i o tym, jak jedno zwykłe zamówienie online zmieniło wszystko.
Zamówiłem jedzenie przez aplikację. Późny wieczór, głód, brak sił na gotowanie. Kiedy kurierka zadzwoniła do drzwi, otworzyłem i zamarłem.
Stała przede mną kobieta około trzydziestki, w czarnych rurkach i zielonej kurtce. Miała ciemne włosy związane w wysoki kucyk i oczy koloru miodu, które patrzyły na mnie w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości – widziała mnie. Naprawdę mnie.
– Dobry wieczór – powiedziała, a jej głos był niski, lekko zachrypnięty. – Zamówienie dla Kornela?
– Tak – odpowiedziałem, starając się nie gapić. – To ja.
Podała mi torbę, a nasze palce musnęły się na ułamek sekundy. Czułem jej ciepło, jej zapach – coś słodkiego, ale z nutą dymu. I wtedy zauważyłem jej wzrok – przesuwał się po mojej piersi, po moich ramionach, po mojej twarzy. Bez skrępowania. Jakby oceniała, czy warto.
– Dzięki – powiedziałem, ale nie zamknąłem drzwi.
– Nie ma za co – odpowiedziała, uśmiechając się lekko. – Miłego wieczoru.
I wyszła. A ja stałem tam, trzymając torbę z jedzeniem, czując, jak coś we mnie się budzi.
Następnego dnia zamówiłem znowu. I znowu. I znowu. Za każdym razem miałem nadzieję, że to ona przyjedzie. Czasem się udawało – widziałem ją co drugi, co trzeci raz. Zawsze uśmiechała się w ten sam sposób, zawsze patrzyła na mnie tymi miodowymi oczami.
– Znowu ty? – zapytała za czwartym razem, z udawanym zdziwieniem.
– Uzależniłem się od waszego jedzenia – odpowiedziałem, a ona zaśmiała się cicho.
– Od jedzenia? – powtórzyła, unosząc brew. – Na pewno?
– A co innego? – zapytałem, czując, jak serce wali mi w piersi.
– Nie wiem – odpowiedziała, robiąc krok w moją stronę. – Może od czegoś innego.
Staliśmy tak przez chwilę, mierząc się wzrokiem. A potem ona zrobiła coś, czego się nie spodziewałem – wyciągnęła dłoń i dotknęła mojej piersi, tuż nad sercem.
– Czujesz to? – zapytała cicho. – Ja też.
I wyszła, zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć.
Tej nocy nie spałem. Leżałem w łóżku, czując wciąż jej dotyk, jej zapach, jej głos w mojej głowie. Następnego dnia zamówiłem znowu. Ale tym razem, gdy otworzyłem drzwi, nie było jedzenia. Była tylko ona.
– Nie mam dzisiaj twojego zamówienia – powiedziała, a w jej oczach błyszczało coś niebezpiecznego. – Ale pomyślałam, że może wolisz mnie zamiast jedzenia.
Nie zapytałem, skąd ma mój adres. Nie zapytałem, dlaczego tu jest. Po prostu wziąłem ją za rękę i wciągnąłem do środka, zamykając drzwi za nami.
– Jak masz na imię? – zapytałem, gdy staliśmy w przedpokoju.
– Nie ważne – odpowiedziała, przyciągając mnie do siebie. – Ważne, że tu jestem.
Pocałowała mnie, a ja poczułem, jak cały świat przestaje istnieć. Jej usta były miękkie, ale stanowcze, a jej dłonie wędrowały po moich plecach, po moim karku, po mojej piersi. Czułem, jak rozpina guziki mojej koszuli, jak jej palce przesuwają się po mojej skórze.
– Chcę cię – wyszeptała między pocałunkami. – Chcę cię teraz.
– To mnie weź – odpowiedziałem, a ona uśmiechnęła się drapieżnie.
Złapała mnie za rękę i poprowadziła do sypialni. Nie była nieśmiała – wiedziała, czego chce, i nie zamierzała czekać. Zrzuciła kurtkę na podłogę, ściągnęła bluzkę przez głowę, a ja patrzyłem na nią, nie mogąc uwierzyć, że to się dzieje naprawdę.
Jej ciało było idealne – jędrne piersi, wąska talia, krągłe biodra. Miała na sobie czarny stanik i majtki, które ledwo cokolwiek zakrywały. A ja czułem, jak krew uderza mi do głowy.
– Podoba ci się? – zapytała, obracając się powoli.
– Bardziej niż cokolwiek – odpowiedziałem, a ona uśmiechnęła się, zsuwając ramiączka stanika.
Podszedłem do niej i wziąłem ją w ramiona. Jej skóra była ciepła, gładka, a ja przesuwałem dłońmi po jej plecach, po jej pośladkach, po wszystkim, co mogłem dosięgnąć. Pocałowałem jej szyję, jej obojczyk, jej piersi – a ona jęczała cicho, wyginając się w moją stronę.
– Chcę cię poczuć – wyszeptała, sięgając do moich spodni. – Chcę cię w sobie.
Nie musiała mówić więcej. Zsunąłem z niej majtki, a ona opadła na łóżko, rozchylając uda. Była gotowa – wilgotna, gorąca, drżąca z pożądania.
– Chodź tu – powiedziała, przyciągając mnie do siebie. – I nie bądź delikatny.
Wszedłem w nią jednym pchnięciem, a ona krzyknęła, wyginając się w łuk. Jej nogi oplotły moje biodra, a jej paznokcie wbiły się w moje plecy.
– Tak – syczała. – Właśnie tak. Nie przestawaj.
Poruszałem się w niej rytmicznie, coraz szybciej, a ona odpowiadała każdym ruchem, każdym jękiem, każdym westchnieniem. Czułem, jak jej ciało napina się wokół mnie, jak zbliża się do granicy.
– Blisko – wysapała. – Tak blisko.
– Ja też – odpowiedziałem, przyspieszając.
Doszła z krzykiem, a ja poszedłem za nią, czując, jak całe moje ciało eksploduje. Opadłem obok niej, dysząc, a ona wtuliła się w moje ramię, z uśmiechem na ustach.
– To było… – zaczęła.
– Niesamowite – dokończyłem.
– Nie – powiedziała, patrząc mi w oczy. – To był dopiero początek.
I miała rację. Bo ta kobieta – kurierka, której imienia nigdy nie poznałem – wróciła następnego dnia. I następnego. I następnego. A każda noc była inna, bardziej dzika, bardziej szalona.
Ale pewnego dnia nie przyszła. I nigdy więcej jej nie zobaczyłem.
Zostały mi tylko wspomnienia – jej zapach, jej dotyk, jej głos w mojej głowie. I pytanie, które wciąż mnie prześladuje: kim ona była?
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?