Pod stołem

Powietrze w jadalni było gęste od pożądania. Tomasz i jego kochanka, Karolina, nie mogli przestać się dotykać. Ich pocałunki były dzikie, głodne, pełne desperacji. Tomasz przycisnął ją do krawędzi ciężkiego, dębowego stołu, a jego dłonie bezceremonialnie wędrowały po jej ciału, podnosząc krótką spódniczkę i wgryzając się w delikatną skórę jej ud. Karolina wydawała z siebie ciche, gardłowe jęki, całkowicie zapominając o świecie zewnętrznym.

Nagle ciszę przerwał dźwięk otwieranych drzwi i stukot obcasów. To była Marta, jego żona, która wróciła z zakupów znacznie wcześniej, niż planowano.

– Kochanie, jestem w dom...! – Marta urwała w pół słowie, zastygając w progu.

Panika uderzyła w nich jak prąd. Karolina, z refleksem dyktowanym strachem i adrenaliną, zsunęła się z krzesła i w ułamku sekundy wpełzła pod ogromny, dębowy stół, chowając się w głębokim cieniu ciężkiego blatu. Tomasz stał tam, zdyszany, z rozpiętym guzikiem koszuli i spojrzeniem, które wciąż płonęło pożądaniem.

Szybka analiza sytuacji i instynkt przetrwania podpowiedziały mu jedyne wyjście. Zamiast przeprosić czy udawać zdziwienie, postanowił przekuć zagrożenie w atak. Wykorzystał fakt, że jego ciało wciąż było w stanie najwyższego pobudzenia.

– Boże, Marta... – wychrypiał, robiąc w stronę żony szybki, drapieżny krok. – Nie masz pojęcia, jak bardzo na ciebie czekałem. Nie mogłem wytrzymać ani minuty dłużej bez ciebie.

Marta zamrugała, zaskoczona nagłą zmianą energii swojego męża. Tomasz nie dał jej czasu na myślenie. Chwycił ją za talię i z gwałtownością, której dawno nie pamiętała, uniósł ją w górę, sadzając brutalnie na dębowym blacie stołu.

– Tomasz? Co się dzieje? – wyszeptała, ale jej głos drżał z ekscytacji, gdy poczuła twardość jego ciała przyciśniętą do swoich ud.

– Dzieje się to, że po prostu muszę cię teraz dopaść – mruknął, wbijając swoje usta w jej szyję i gryząc ją lekko w skórę.

W tym samym momencie, pod stołem, Karolina zrozumiała, jaka sytuacja się stworzyła. Serce waliło jej w piersi, ale strach szybko zamienił się w perwersyjną ekscytację. Wiedziała, że Tomasz jest teraz w pełnym rui stanie, a fakt, że jego żona znajduje się zaledwie centymetry nad nią, działał na nią jak najsilniejszy afrodyzjak.

Kiedy Tomasz zaczął rozpinać rozporek swoich spodni, udając, że robi to dla Marty, Karolina nie zmarnowała ani sekundy. Wykorzystując osłonę dębowego blatu, wysunęła jego twardy, pulsujący człon z bielizny.

Tomasz gwałtownie wzdrygnął się, gdy poczuł na swoim członku ciepłe, wilgotne usta kochanki. Przez moment zamarł, a jego oddech stał się urywany. Marta, nieświadoma obecności drugiej kobiety, interpretowała to jako szczyt pożądania.

– Och, tak... czuję, jak bardzo mnie chcesz – westchnęła Marta, oplatając nogami biodra męża i przyciągając go bliżej.

Pod stołem Karolina zaczęła pracować z niesamowitą intensywnością. Objęła go ustami, ssąc głęboko i rytmicznie, używając języka do stymulowania żołędzi. Tomasz poczuł, jak fala rozkoszy zalewa jego ciało. Była to sytuacja absolutnie ekstremalna: nad nim żona, którą musiał udawać, że pragnie, a pod nim kochanka, która dostarczała mu najbardziej intensywnej stymulacji w jego życiu.

Tomasz zaczął całować Martę z jeszcze większą pasją, niemal agresywnie, aby zagłuszyć ewentualne dźwięki dochodzące z dołu. Jego dłonie wędrowały pod sukienkę żony, zsuwając jej majtki, podczas gdy Karolina pod stołem przyspieszyła tempo, wykonując głębokie, mokre ruchy, niemal dławiąc się jego wielkością.

– Jesteś taka gorąca... – jęknął Tomasz, a jego głos brzmiał teraz nienaturalnie nisko. W rzeczywistości walczył o to, by nie krzyknąć z rozkoszy, bo Karolina właśnie zaczęła używać dłoni, by dodatkowo stymulować go u nasady.

Marta była całkowicie pochłonięta chwilą. Przesunęła dłońmi po klatce piersiowej męża, nie zauważając, że on cały drży nie tylko z powodu jej bliskości, ale z powodu niesamowitego ssania, które odbywało się tuż pod powierzchnią drewna.

Tomasz wiedział, że jest blisko krawędzi. Każdy ruch ust Karoliny doprowadzał go na skraj szaleństwa. Czuł, jak napięcie w jego lędźwiach rośnie, a krew pulsuje w skroniach. Musiał to skończyć szybko, zanim Marta zorientuje się, że on nie próbuje wejść w nią, lecz jest w stanie niemal orgazmicznego transu z innego powodu.

Zaczął gwałtownie pchać biodrami w dół, w stronę ust Karoliny, jednocześnie mocno przyciskając Martę do blatu stołu. Karolina odpowiedziała na to, przysysając się jeszcze mocniej i przyspieszając ruchy głową, tworząc próżnię, która niemal wysysała z niego życie.

W końcu Tomasz nie wytrzymał. Z głośnym jękiem, który Marta uznała za wyraz najwyższego pożądania do niej, spiął się i gwałtownie wyrzucił z siebie strumienie gorącego nasienia prosto do gardła Karoliny. Przez kilka sekund trwał w całkowitym odrętwieniu, ciężko oddychając w szyję żony.

Marta, uśmiechnięta i spełniona emocjonalnie, pogłaskała go po policzku.
– Kochanie, to było... niespodziewane. Chodź do sypialni, dokończymy to na łóżku – szepnęła, zsuwając się ze stołu i kierując się do pokoju.

Gdy tylko drzwi sypialni się zamknęły, Tomasz opadł na krzesło, całkowicie wyczerpany. Z spodstołu wyłoniła się Karolina, ocierając usta dłonią i patrząc na niego z triumfalnym, rozkosznym uśmiechem.

– To było... ryzykownie – wyszeptała, liżąc wargi.
– Było genialne – odpowiedział Tomasz, patrząc na nią z pożądaniem, które wcale nie zgasło.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →