Trzy ciała, jeden rytm
Doszłyśmy prawie w tym samym momencie. Ja – czując, jak Michał wypełnia mnie od środka, a Iga – pod moimi palcami, z krzykiem, który zagłuszył nasze własne jęki. A potem opadłyśmy obok siebie, dysząc, spocone, splecione.
Nazywam się Ola. Moja najlepsza przyjaciółka to Iga. Znamy się od studiów, dzielimy mieszkanie, sekrety i wszystko, co najważniejsze. A od trzech miesięcy dzielimy też jego.
Michał pojawił się przypadkiem – kolega z pracy Igi. Przyszedł na nasze wspólne urodziny, został na drinka, potem na kolację, a potem został na noc. Tylko że nie w moim łóżku ani w łóżku Igi. W naszym.
To zaczęło się niewinnie. Siedzieliśmy we trójkę na kanapie, oglądając film. Iga oparła głowę na jego ramieniu, a ja położyłam nogi na jego kolanach. Pamiętam, jak jego dłoń – przypadkiem? na pewno nie – przesunęła się po mojej łydce. Spojrzałam na Igę. Ona patrzyła na nas z uśmiechem, który mówił wszystko.
– Widzę, że ci się podoba – szepnęła później, gdy Michał poszedł do łazienki. – Mnie też.
– Co robimy? – zapytałam, czując, jak serce wali mi w piersi.
– A co chcesz robić? – odpowiedziała pytaniem, a w jej oczach błysnął ogień.
Tej nocy nie spaliśmy. W ogóle.
Pierwszy raz
Pamiętam to jak dziś. Leżeliśmy we trójkę na moim szerokim łóżku – ja pośrodku, Iga po mojej lewej, Michał po prawej. Światło księżyca wpadało przez okno, rysując srebrne smugi na ich skórze.
– Jesteście pewne? – zapytał Michał, a jego głos był niski, zachrypnięty. – Bo jak się zgodzę, nie będę umiał przestać.
Iga roześmiała się cicho i pochyliła nade mną, żeby pocałować go w usta. A potem odwróciła się do mnie i pocałowała mnie też. Jej usta smakowały winem i nim. Czułam jej język na moich wargach, a jego dłoń na moim udzie.
– Jesteśmy pewne – wyszeptała Iga, odrywając się ode mnie. – Prawda, Ola?
– Bardziej niż czegokolwiek – odpowiedziałam, a moje ciało płonęło.
Michał usiadł, ściągając koszulkę. Jego klatka piersiowa była gładka, umięśniona, a ja nie mogłam oderwać wzroku. Iga też nie. Patrzyłyśmy na niego jak dwie głodne wilczyce.
– Kto zaczyna? – zapytał, uśmiechając się drapieżnie.
– Ja – powiedziała Iga i pochyliła się nad nim, biorąc go do ust.
Słyszałam, jak Michał jęczy, gdy ona pracuje nad nim językiem. A ja patrzyłam na to z bliska, czując, jak wilgotnieję między nogami. Iga spojrzała na mnie znać jego bioder, z uśmiechem, który mówił: „Chodź tu".
Pochyliłam się i zaczęłam całować jego uda, jego brzuch, a potem – gdy Iga odsunęła się na chwilę – przejęłam jej miejsce. Czułam jego smak na języku, jego dłonie w moich włosach, a gdzieś z tyłu – dłonie Igi na moich plecach, które zsuwały ramiączka mojej koszulki.
– Chcę was obie – wyszeptał Michał, a jego głos był pełen pożądania. – Teraz.
Rytm trzech ciał
To, co wydarzyło się potem, trudno opisać słowami. To był taniec – dziki, chaotyczny, pełen westchnień i jęków. Michał leżał na plecach, a ja usiadłam na nim okrakiem, czując, jak wchodzi we mnie głęboko. Iga uklękła obok jego głowy, a on zatonął w niej ustami, podczas gdy ja poruszałam się w rytmie, który wyznaczały jego dłonie na moich biodrach.
– Tak – jęczałam, odchylając głowę do tyłu. – O Boże, tak.
Iga jęczała głośno, gdy Michał pracował nad nią językiem, a ja czułam, jak jej dłoń wędruje po moim brzuchu, po moich piersiach, po moim gardle. Była wszędzie. On był wszędzie. A ja byłam w środku tego wszystkiego, czując się bardziej żywa niż kiedykolwiek.
– Zmieńcie się – wysapał Michał, a my posłuchałyśmy bez wahania.
Teraz ja uklękłam nad jego twarzą, a Iga usiadła na nim okrakiem. Czułam jego język na mojej łechtaczce, gdy patrzyłam, jak Iga porusza się na nim, a jej piersi kołyszą się w rytmie. Pochyliłam się i pocałowałam ją, czując smak nas obu na jej ustach.
– Jesteś niesamowita – wyszeptała, gdy nasze usta się rozdzieliły.
– Ty też – odpowiedziałam, przesuwając dłonią po jej wilgotnej skórze.
Michał jęknął, a ja poczułam, jak jego język przyspiesza. Iga pochyliła się, żeby pocałować go w usta, a ja przesunęłam się niżej, żeby dołączyć do niej – całując jego klatkę piersiową, jego brzuch, a potem jego uda, podczas gdy Iga wciąż na nim tańczyła.
– Chcę was zobaczyć – wysapał. – Obie. Razem.
Iga zrozumiała. Zsunęła się z niego, a ja zajęłam jej miejsce – powoli, czując, jak wypełnia mnie całą. A potem Iga uklękła obok, a Michał odwrócił głowę, żeby całować jej uda, jej brzuch, jej wilgotne ciało.
– Dotknij jej – szepnął do mnie, a ja wyciągnęłam dłoń, przesuwając palcami po łechtaczce Igi.
Jęknęła, wyginając się w łuk, a ja czułam, jak jej ciało drży pod moim dotykiem. Michał poruszał się we mnie rytmicznie, a ja czułam, jak narasta we mnie fala.
– Blisko – wysapałam. – Tak blisko.
– Ja też – jęknęła Iga, a jej dłoń zacisnęła się na moim udzie.
Doszłyśmy prawie w tym samym momencie. Ja – czując, jak Michał wypełnia mnie od środka, a Iga – pod moimi palcami, z krzykiem, który zagłuszył nasze własne jęki. A potem opadłyśmy obok siebie, dysząc, spocone, splecione.
Michał leżał między nami, a każda z nas wtuliła się w jego ramię. Przez długą chwilę nikt nie mówił. Słyszałam tylko nasze oddechy i bicie serc.
– To było… – zaczęła Iga.
– Niesamowite – dokończyłam.
Michał pocałował nas obie w czoło. – I to dopiero początek.
I miał rację. Bo od tamtej nocy nasz trójkąt stał się czymś więcej niż tylko eksperymentem. Stał się naszym rytmem – trzech ciał, które nauczyły się tańczyć razem.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?