Wakacyjny eksperyment
Część 1
Wakacje nad jeziorem. Trzy tygodnie w wynajętym domku z dala od miasta, z dala od pracy, z dala od wszystkiego, co znałam. Plan był prosty – odpocząć, poczytać książki, popływać kajakiem i może, przy odrobinie szczęścia, przeżyć coś, co przypomni mi, że wciąż żyję.
Mam na imię Ola. Trzydzieści dwa lata, świeżo po rozwodzie, z bagażem doświadczeń, który ciążył mi bardziej, niż chciałam przyznać. Mój były mąż – Marek – był dobrym człowiekiem, ale nasze małżeństwo umarło gdzieś między piątym a siódmym rokiem związku. Seks stał się rutyną, rutyna nudą, a nuda końcem. Rozstaliśmy się w zgodzie, ale w mojej głowie wciąż kołatało się pytanie: czy to ze mną jest coś nie tak? Czy może z nim? A może po prostu nie umiem być szczęśliwa?
Domek nad jeziorem należał do mojej ciotki, która wyjechała na całe lato do Hiszpanii. Stał na uboczu, otoczony lasem, z pomostem wychodzącym wprost na taflę wody. Idealne miejsce, żeby się odnaleźć. Albo żeby się zgubić.
Pierwsze dni minęły spokojnie. Pływałam, opalałam się, czytałam. Aż do czwartego dnia, kiedy na pomoście obok pojawił się on.
Mężczyzna. Wysoki, szczupły, z włosami sięgającymi ramion, które falowały na wietrze. Miał na sobie tylko luźne szorty i okulary przeciwsłoneczne, a jego skóra była opalona na złoty brąz. Stał na skraju pomostu, patrząc na wodę, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku.
Nazywał się Kuba. Dowiedziałam się tego dopiero następnego dnia, kiedy podpłynął do mnie kajakiem.
– Cześć – powiedział, uśmiechając się. – Widzę, że też lubisz wcześnie wstawać.
– Staram się – odpowiedziałam, czując, jak serce bije mi szybciej. – Chociaż dziś to raczej wcześnie wyszło mi przez przypadek.
– To znaczy?
– Nie mogłam spać. Myślałam o… różnych rzeczach.
– O rzeczach, które zostawiłaś w mieście? – zapytał, a w jego oczach coś błysnęło.
– Może. – Wzruszyłam ramionami. – A ty? Co cię tu sprowadza?
– Ucieczka – odpowiedział krótko. – Od pracy, od ludzi, od wszystkiego. Czasem trzeba po prostu… zniknąć.
Jego słowa brzmiały jak echo moich własnych myśli. I wtedy poczułam, że to nie jest przypadkowe spotkanie. Że coś w tym jest.
Część 2
Kuba okazał się idealnym towarzyszem wakacji. Nie narzucał się, nie pytał o zbyt wiele, ale zawsze był tam, gdzie mogłam go potrzebować. Pomógł mi wyciągnąć kajak na brzeg, pokazał, gdzie są najlepsze miejsca do pływania, a wieczorami przychodził na pomost z butelką wina, żebyśmy mogli patrzeć na zachód słońca.
– Masz jakieś plany na wieczór? – zapytał któregoś dnia, kiedy słońce zaczynało chylić się ku zachodowi.
– Nie – odpowiedziałam. – Chyba że znowu mam oglądać, jak pijesz wino i udajesz filozofa.
– To może dziś zrobimy coś innego – powiedział, a jego uśmiech stał się tajemniczy. – Coś, czego jeszcze nie robiłaś.
– Na przykład?
– Na przykład… – Zawahał się przez chwilę, a potem dodał: – Nocne pływanie. Nago.
Spojrzałam na niego zaskoczona. A potem zaśmiałam się.
– Chyba żartujesz.
– Wcale nie żartuję. – Jego oczy były poważne. – Woda o tej porze jest idealna. Ciepła, spokojna, a do tego… nie ma nikogo w pobliżu. Możemy być zupełnie sami.
Przez chwilę myślałam. Z jednej strony to było szalone. Z drugiej… od dawna nie robiłam niczego szalonego. Od dawna nie czułam takiego podniecenia.
– Dobra – powiedziałam w końcu. – Ale jeśli ktoś nas zobaczy, to się ciebie wyprę.
– Umowa stoi – uśmiechnął się.
Godzinę później staliśmy na pomoście, a księżyc odbijał się w tafli wody. Kuba zdjął koszulkę, a ja patrzyłam, jak jego ciało rysuje się w bladym świetle. Miał szerokie ramiona, wąskie biodra, a na jego brzuchu rysowały się mięśnie, które wyglądały, jakby były wyrzeźbione.
– Nie będziesz się rozbierać? – zapytał, a w jego głosie słychać było rozbawienie.
– Jeszcze nie – odpowiedziałam, czując, jak serce wali mi w piersi. – Patrzę.
– Na co?
– Na ciebie.
Zaśmiał się cicho, a potem zsunął szorty. Stał przede mną nagi, nie wstydząc się swojego ciała, a ja poczułam, jak robi mi się gorąco. Jego penis był już częściowo wzwiedziony, a ja nie mogłam oderwać od niego wzroku.
– Twoja kolej – powiedział.
Zsunęłam sukienkę, a potem stanik i majtki. Czułam na sobie jego wzrok – na moich piersiach, na moim brzuchu, między moimi udami. I zamiast wstydu, poczułam coś zupełnie innego. Podniecenie.
– Piękna – wyszeptał. – Naprawdę piękna.
Podszedł do mnie i wziął mnie za rękę. Jego dłoń była ciepła, pewna siebie, a ja pozwoliłam się poprowadzić. Weszliśmy do wody powoli, czując, jak chłodna tafla obejmuje nasze ciała. A potem on przyciągnął mnie do siebie.
– Boisz się? – zapytał, patrząc mi w oczy.
– Trochę – odpowiedziałam szczerze.
– Nie musisz. – Jego dłonie przesunęły się po moich plecach, po moich biodrach. – Jestem tutaj. Nic ci nie grozi.
Jego usta dotknęły moich, a ja poczułam, jak całe moje ciało reaguje. Jego język był ciepły, a jego dłonie przesuwały się po mojej mokrej skórze, wywołując dreszcze, które nie miały nic wspólnego z zimnem.
– Chcę cię – wyszeptał mi do ucha. – Tutaj. W wodzie.
– Tutaj? – zapytałam zaskoczona.
– Tak. – Jego dłoń przesunęła się między moje uda, a ja poczułam, jak jego palce dotykają mojej łechtaczki. – Jeśli chcesz.
Jęknęłam cicho, opierając się o niego. Czułam jego twardość na moim brzuchu, a jego palce masowały mnie w rytmie, który sprawiał, że traciłam zmysły.
– Tak… – wysapałam. – Chcę.
Uniósł mnie lekko, a ja oplotłam go nogami w pasie. Czułam, jak jego penis dotyka mojego wejścia, a potem – powoli, delikatnie – wszedł we mnie. Woda otaczała nasze ciała, a ja czułam, jak jego ruchy są głębokie, płynne, idealnie dopasowane do rytmu fal.
– Boże… – jęknęłam, odchylając głowę do tyłu.
– Czujesz to? – wyszeptał. – Czujesz, jak dobrze nam razem?
– Tak… – odpowiedziałam, wbijając palce w jego ramiona. – Nie przestawaj…
Nie przestawał. Poruszał się we mnie z taką precyzją, z taką znajomością mojego ciała, jakby znał je od lat. Jego dłonie trzymały moje pośladki, przyciągając mnie do siebie, a ja czułam, jak fala rozkoszy rośnie we mnie, coraz wyższa, coraz bardziej nie do powstrzymania.
– Dochodzę… – wysapałam. – Już prawie…
– Poczekaj – szepnął, zwalniając tempo. – Chcę, żebyś to poczuła. Chcę, żebyś zapamiętała ten moment na zawsze.
– Proszę… – jęczałam. – Nie mogę czekać…
– Możesz. – Jego usta dotknęły mojej szyi. – Uwierz mi. Możesz.
I wtedy przyspieszył. Jego ruchy stały się głębsze, bardziej intensywne, a ja czułam, jak moje ciało napina się, jak każdy mięsień drży w oczekiwaniu. A kiedy w końcu pozwolił mi dojść – krzyknęłam, a mój orgazm wstrząsnął mną tak mocno, że musiałam przytrzymać się jego ramion, żeby nie zniknąć pod wodą.
– Tak… – wyszeptał, gdy ja wciąż drżałam. – Właśnie tak.
A potem on też doszedł, z głębokim jękiem, który odbił się echem od tafli wody.
Przez długą chwilę staliśmy w objęciach, dysząc ciężko, a woda delikatnie nas kołysała. Czułam jego serce bijące w rytmie mojego, a w mojej głowie kołatała się jedna myśl: to nie był koniec. To był dopiero początek.
Część 3
Następne dni spędzaliśmy razem. Pływaliśmy, opalaliśmy się, gotowaliśmy razem kolacje, a nocami kochaliśmy się na pomoście, w wodzie, na trawie, w moim łóżku. Kuba był niesamowity – wiedział, czego chcę, zanim sama to zrozumiałam, a jego dotyk sprawiał, że czułam się jak kobieta, która dopiero odkrywa swoją seksualność.
– Masz jeszcze jakieś sekrety? – zapytałam któregoś wieczoru, leżąc obok niego na kocu.
– Może – odpowiedział tajemniczo. – Ale nie zdradzę ich tak łatwo.
– To może cię przekonam.
– Może.
Odwróciłam się do niego i pocałowałam go namiętnie. Jego dłonie przesunęły się po moim ciele, a ja poczułam, jak robię się mokra. Ale zamiast wejść we mnie od razu, on cofnął się i spojrzał mi w oczy.
– Mam propozycję – powiedział.
– Jaką?
– Chcę, żebyś mi zaufała. Całkowicie. Bezgranicznie.
– Co masz na myśli?
– Chcę, żebyś pozwoliła mi robić wszystko, co zechcę. Bez pytań. Bez oporów. Przez jedną noc.
Spojrzałam na niego, a w jego oczach zobaczyłam coś, czego nie widziałam wcześniej. Była w nich powaga, ale też coś, co przypominało… wyzwanie.
– Boisz się? – zapytał.
– Nie – odpowiedziałam, choć w mojej głowie pojawiła się wątpliwość. – Ale to nie znaczy, że nie mam pytań.
– Jakie pytania?
– Na przykład… co dokładnie masz na myśli?
Uśmiechnął się, a potem pochylił się i wyszeptał mi do ucha:
– Wszystko. Chcę cię związać. Chcę cię zawiązać oczy. Chcę, żebyś czuła każdy dotyk, każdy pocałunek, każdy ruch, nie wiedząc, skąd przyjdzie. Chcę, żebyś oddała mi kontrolę. Całkowicie.
Moje serce zabiło szybciej. To było szalone. Ale jednocześnie… podniecające. Od dawna nie czułam takiego dreszczu, takiego pożądania, które mieszało się z odrobiną strachu.
– Dobrze – powiedziałam w końcu. – Zgadzam się.
Część 4
Tej nocy Kuba związał mnie jedwabną apaszką. Zawiązał mi oczy czarną chustą. I przez następne godziny robił ze mną rzeczy, o których nie miałam pojęcia, że mogą sprawić mi taką przyjemność.
Zaczął od pocałunków. Jego usta przesuwały się po moim ciele – po szyi, po piersiach, po brzuchu, po udach. Czułam każdy dotyk, każdy ruch, ale nie wiedziałam, skąd przyjdzie. To sprawiało, że moje zmysły były wyostrzone, a każdy pocałunek był jak eksplozja.
– Czujesz to? – wyszeptał, a jego głos dobiegał z nieoczekiwanej strony. – Czujesz, jak bardzo cię pragnę?
– Tak… – jęknęłam.
Jego dłonie przesunęły się między moje uda, a ja poczułam, jak jego palce wsuwają się we mnie. Jęknęłam głośno, a on uśmiechnął się – czułam to w jego dotyku.
– Jesteś taka mokra – wyszeptał. – Taka gotowa.
– Proszę… – wysapałam. – Nie drażnij mnie.
– Ale drażnienie to najlepsza część – odpowiedział, a jego palce zaczęły masować moją łechtaczkę w rytmie, który doprowadzał mnie do szaleństwa.
– Kuba… – jęczałam. – Proszę…
– O co prosisz? – zapytał, a ja czułam, że się uśmiecha.
– O ciebie. Chcę cię w sobie.
– Jeszcze nie – powiedział, cofając rękę. – Najpierw coś innego.
Poczułam, jak jego usta przesuwają się po moim brzuchu, niżej i niżej. A potem jego język – pierwszy dotyk na mojej łechtaczce – sprawił, że krzyknęłam.
– Boże… tak…
Lizał mnie długo, powoli, dokładnie. Jego język krążył wokół mojej łechtaczki, a jego palce wsuwały się we mnie, przygotowując mnie na coś więcej. Czułam, jak moje ciało napina się, jak fala rozkoszy rośnie we mnie, ale on zawsze zatrzymywał się w ostatniej chwili.
– Nie pozwolę ci dojść – wyszeptał. – Dopóki nie będziesz gotowa.
– Jestem gotowa – jęczałam. – Jestem gotowa od dawna.
– Nie. – Jego głos był stanowczy. – Jeszcze nie.
I wtedy poczułam coś, czego się nie spodziewałam. Jego język zniknął, a zamiast tego – coś zimnego, gładkiego. Lód. Przesuwał kostkę lodu po moim brzuchu, po moich udach, po mojej łechtaczce. A ja krzyknęłam, nie z bólu, ale z zaskoczenia i podniecenia.
– Czujesz to? – zapytał. – Czujesz, jak zimno spotyka gorąco?
– Tak… – wysapałam. – Tak…
Przesuwał lód po moim ciele, a potem zastępował go ustami, rozgrzewając skórę, na której został ślad. Ta gra zimna i gorąca doprowadzała mnie do szaleństwa, a ja czułam, że jestem bliska orgazmu, mimo że nie dotykał mnie tam, gdzie najbardziej tego potrzebowałam.
– Proszę… – jęczałam. – Kuba… proszę…
– O co prosisz? – zapytał, a jego głos był chrapliwy.
– O ciebie. Chcę cię w sobie. Teraz.
– Teraz? – zapytał, a ja poczułam, jak jego ciało przesuwa się nade mną. – Jesteś pewna?
– Tak. Jestem pewna.
I wtedy wszedł we mnie. Powoli, głęboko, a ja krzyknęłam, czując, jak wypełnia mnie całą. Jego ruchy były powolne, celowe, a ja czułam każdy centymetr jego ciała, każdy ruch, każde drgnienie.
– Patrz na mnie – wyszeptał, a ja nie mogłam, bo miałam zawiązane oczy. – Chcę, żebyś czuła, jak cię kocham.
– Kochasz mnie? – zapytałam, a w moim głosie było zdziwienie.
– Tak – odpowiedział. – Może to szalone, ale tak.
Jego słowa sprawiły, że coś we mnie pękło. Czułam, jak fala rozkoszy rośnie we mnie, jak moje ciało napina się, a on przyspieszył, doprowadzając mnie do granicy.
– Dochodzę… – wysapałam. – Już dochodzę…
– Tak – wyszeptał. – Poddaj się. Poczuj to.
I wtedy eksplodowałam. Mój orgazm wstrząsnął mną tak mocno, że straciłam oddech, a moje ciało drżało w rytmie, który on narzucał. A kiedy on doszedł, z głębokim jękiem, opadł na mnie, a ja czułam, jak jego serce bije w rytmie mojego.
– To było… – wyszeptałam, gdy w końcu odzyskałam głos.
– Niesamowite – dokończył za mnie.
Zdjął chustę z moich oczu, a ja spojrzałam na niego. Jego twarz była wilgotna od potu, a oczy błyszczały. I wtedy zrozumiałam, że to nie był koniec. To był dopiero początek czegoś, co miało zmienić moje życie na zawsze.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?