Zakazany Smak Zaplecza
Atmosfera między Tomkiem a Dominiką była nie do zniesienia. Każda próba rozmowy kończyła się kłótnią, a każde spojrzenie było pełne wzajemnej pogardy. Tomek czuł, że traci kontrolę nad swoim życiem i nad swoją partnerką. Dominika, ze swoją pewnością siebie i prowokującym wyglądem, sprawiała, że czuł się przy niej mały i nieznaczący.
Pewnego wieczoru, gdy Dominika poszła na długą kąpiel, by "odstresować się" po kolejnej awanturze, Tomek zszedł do hotelowego baru. Nie chciał pić – chciał poczuć coś, co wyrwie go z tego emocjonalnego letargu.
Usiadł przy samym końcu lady, gdzie światło było przygaszone. Właśnie wtedy podszedł do niego Emrem. Turecki barman miał w sobie coś magnetycznego – pewność siebie, która graniczyła z arogancją, i spojrzenie, które nie prosiło o uwagę, lecz ją wymuszało.
— Wyglądasz na człowieka, który nosi w sobie zbyt wiele gniewu — powiedział Emrem, przesuwając w stronę Tomka szklankę mocnego, lokalnego likieru. — W Turcji wiemy, jak pozbyć się takiego ciężaru.
Tomek spojrzał na barmana. Poczuł dziwne, niepokojące przyciąganie. To nie była zwykła ciekawość; to był instynktowny lęk zmieszany z nieznaną dotąd fascynacją. Emrem nie odwracał wzroku. Jego dłoń, silna i spracowana, spoczęła na ramieniu Tomka, a potem powoli zjechała niżej, lekko ściskając go w pasie.
— Chodź ze mną — mruknął Emrem. — Pokażę ci coś, czego twoja dziewczyna nigdy nie zrozumie.
Tomek, zamiast zaprotestować, wstał i poszedł za nim. Znalazł się na zapleczu baru – w ciasnym pomieszczeniu wypełnionym skrzynkami z alkoholami, zapachem cytrusów i wilgotnym powietrzem. Było tam duszno i ciemno, a jedyne światło wpadało przez małe, zakurzone okienko wysoko pod sufitem.
Gdy tylko drzwi się zamknęły, Emrem nie bawił się w wstępy. Z brutalną pewnością pchnął Tomka przodem przeciwko metalowej półce z butelkami. Szkło zazgrzytało, a Tomek poczuł chłód metalu na klatce piersiowej i gorący oddech barmana na swoim karku.
— Jesteś taki spięty... tak bardzo chcesz, żeby ktoś w końcu przejął nad tobą kontrolę, prawda? — szepnął Emrem, a jego dłoń bezlitośnie zsunęła spodnie Tomka.
Tomek chciał coś odpowiedzieć, chciał powiedzieć, że to błąd, że on jest mężczyzną, ale w głębi duszy czuł obezwładniającą ulgę. Chciał przestać decydować. Chciał zostać zdominowany.
Emrem nie używał lubrykantu; zamiast tego użył niewielkiej ilości oleju z jednej z butelek stojących na półce, który wylał sobie na dłoń. Rozsunął pośladki Tomka z brutalną siłą, a potem, bez żadnego ostrzeżenia, wbił w niego swojego potężnego, twardego członka.
— Aaaaah! — Tomek zakrzyczał, uderzając czołem o metalową półkę. Ból był ostry i nagły, ale niemal natychmiast został zastąpiony przez falę potężnego, pierwotnego podniecenia.
Barman nie dawał mu czasu na adaptację. Zaczął napędzać się z furią, wbijając się w odbyt Tomka z rytmiczną agresją. Każde pchnięcie było jak uderzenie młotkiem, rozbijające resztki jego dumy i męskiej egoizmu. Tomek czuł, jak jego ciało poddaje się temu rytmowi, jak jego odbyt zaciska się wokół grubego prącia Emrema, próbując pochłonąć go całkowicie.
— Patrz na siebie... — mruczał Emrem, chwytając Tomka za włosy i odchylając jego głowę do tyłu. — Twoja mała Dominika myśli, że jesteś jej silnym chłopakiem, a ty tutaj, na moich zapleczach, jęczysz jak suka, kiedy cię ruchać.
Te słowa były jak zapalnik. Tomek zaczął płakać – nie z bólu, ale z ekscytacji i wstydu. Czuł się całkowicie upokorzony i jednocześnie bardziej żywy niż kiedykolwiek wcześniej. W jego głowie pojawił się obraz Dominiki, która w tym momencie pewnie wciąż brała kąpiel, nieświadoma, że jej partner właśnie zostaje brutalnie przeorany przez obcego mężczyznę w brudnym magazynie.
Emrem przyspieszył tempo. Jego oddech stał się ciężki, a pchnięcia coraz głębsze, niemal dotykające wnętrzności Tomka. Barman wydawał z siebie niskie, gardłowe dźwięki satysfakcji, czując, jak ciasne wnętrze Tomka pulsuje wokół niego.
W końcu, z głośnym rykiem, Emrem wbił się w niego po sam koniec i zesztywniał. Tomek poczuł, jak gorąca, gęsta struga nasienia zalewa jego wnętrze, wypełniając go całkowicie. To było uczucie absolutnej kapitulacji.
Kiedy Emrem powoli wycofał się z niego, Tomek osunął się na brudną podłogę zaplecza, drżąc cały. Czuł nasienie barmana wyciekające z niego, a w powietrzu wciąż unosił się zapach seksu i potu.
Emrem zapiął spodnie z ironicznym uśmiechem i spojrzał na niego z góry.
— Teraz już wiesz, kim jesteś, prawda? — rzucił krótko i wyszedł z pomieszczenia, zostawiając Tomka w ciemnościach.
Tomek powoli wstał i poprawił ubranie. Kiedy wrócił do pokoju i zobaczył uśmiechniętą Dominikę w szlafroku, poczuł dreszcz obrzydzenia... ale i mroczną satysfakcję. Teraz to on miał sekret, który czynił go całkowicie innym człowiekiem.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?