Zakład o Ciało
W dusznej, wypełnionej dymem z cygar i drogich papierosów sali prywatnego kasyna, atmosfera była gęsta od napięcia. Piotr, mężczyzna, który zawsze wierzył w swoje szczęście, tym razem grał przeciwko przeznaczeniu. Przy zielonym suknie stołu do pokera siedział już tylko on i Henryk.
Henryk był ucieleśnieniem wszystkiego, czego Piotr nienawidził. Stary, bogaty deweloper z tłustymi palcami i wiecznie uśmiechniętą, obrzydliwą twarzą. Henryk palił szluga za szlugiem, a dym z jego papierosów tworzył wokół niego gęstą chmurę. Był człowiekiem, który kupował wszystko – od gruntów pod biurowce po ludzką godność.
Piotr był spłukany. Przegrał wszystko: oszczędności, samochód, zegarek. W akcie desperacji, napędzany adrenaliną i alkoholową mgłą, rzucił na stół zakład, który sprawił, że Henryk przestał palić i spojrzał na niego z drapieżnym zainteresowaniem.
— Stawiam stosunek z moją żoną — wycharczał Piotr, a jego głos drżał. — Anastazja jest najpiękniejszą kobietą, jaką widziałeś. Jeśli wygram tę rękę, oddajesz mi wszystko, co wygrałeś do tej pory.
Henryk powoli oblizał wargi, a w jego oczach pojawił się błysk czystego, perwersyjnego pożądania. Wiedział, kim jest Anastazja – eteryczna piękność o porcelanowej skórze i niewinnym spojrzeniu, która zawsze wydawała się zbyt dobra dla swojego męża.
— Zgadzam się — mruknął deweloper, rzucając swoje żetony na środek. — Ale jeśli przegrasz... będziesz musiał ją tu sprowadzić i patrzeć, jak ją biorę.
Karty zostały rozdane. Piotr czuł, jak serce wali mu w piersi. Kiedy odkryto karty, świat przed jego oczami zawirował. Henryk miał fulla. Piotr miał nic.
Z drżącymi rękami Piotr wyciągnął telefon i zadzwonił do żony. Gdy Anastazja weszła do sali, wyglądała jak anioł wpadły w sam środek piekła. Miała na sobie elegancką, białą sukienkę, która podkreślała jej smukłą talię. Gdy Piotr opowiedział jej o zakładzie, twarz dziewczyny stała się blada jak prześcieradło.
— Coś ty zrobił... Piotr... jak mogłeś... — szlochała, a łzy spływały po jej policzkach.
Henryk wstał z krzesła, wypuścił ostatnią chmurę dymu prosto w stronę Anastazji i uśmiechnął się obrzydliwie.
— Słowo honoru w pokerze jest święte, moja droga. Twoim mężem jest hazardzista, a ja jestem człowiekiem, który zawsze inkasuje swoje długi.
Piotr, zdruzgotany i przerażony, mógł tylko stać i patrzeć, gdy Henryk ujął Anastazję za ramię i poprowadził ją do przylegającego do sali sypialni. Drzwi zamknęły się z głuchym trzaskiem.
Piotr nie odszedł. Podszedł do drzwi i przyłożył do nich ucho, drżąc z każdym dźwiękiem, który dobiegał z wnętrza.
W pokoju nie było miejsca na czułość. Henryk nie chciał romansu; on chciał zniszczyć tę nieskazitelną piękność. Zaczęło się od brutalnego szarpnięcia sukienki, która rozdarła się z głośnym trzaskiem. Słychać było szloch Anastazji i chrapliwy, dominuący głos dewelopera.
— Będziesz robiła dokładnie to, co ci każę! — ryczał Henryk. — Twoja skóra jest zbyt gładka, muszę zostawić na niej moje ślady!
Piotr usłyszał głośne uderzenie ciała o materac i serie szybkich, mocnych uderzeń. Henryk nie bawił się w preludium. Wbił się w Anastazję z całą swoją brutalną siłą, nie dbając o jej ból. Słychać było rytmiczne, mokre uderzenia i głośne, przerażone jęki dziewczyny. To nie był seks, to była egzekucja.
— Proszę... za mocno... boli... — kwiliła Anastazja, ale jej prośby tylko nakręcały starego oblechca.
Henryk lubił ostry, agresywny seks. Zmuszał ją do pozycji, które były dla niej upokarzające i bolesne. Piotr słyszał, jak Henryk szarpie ją za włosy, wyginając jej ciało w nienaturalny łuk, i jak brutalnie uderza dłonią o jej pośladki, zostawiając czerwone ślady. Każdy jęk rozpaczy Anastazji był dla Piotra jak uderzenie biczem w plecy.
— Patrz na mnie! — krzyczał Henryk. — Poczuj, jak stary deweloper przejmuje twoją nieruchomość!
Seks stał się jeszcze bardziej intensywny. Słychać było głośne mlaskanie i ciężki, świszczący oddech starca, który napędzał się z furią, wypełniając Anastazję po sam koniec. Dziewczyna nie miała już siły krzyczeć; jej jęki zmieniły się w ciche, zdławione szlochy, podczas gdy Henryk bezlitośnie ruchał ją z każdą sekundą mocniej i szybciej.
W końcu nastąpił finał. Henryk wydał z siebie gardłowy ryk, a Piotr usłyszał, jak ciało Anastazji drży pod ciężarem starego mężczyzny. Deweloper spuścił się w nią z furią, nie dając jej ani sekundy odpoczynku, by zaraz potem brutalnie odepchnąć ją na bok.
Kiedy drzwi sypialni w końcu się otworzyły, Henryk wyszedł z nich, zapalając kolejnego papierosa i z ironicznym uśmiechem patrząc na Piotra. Za nim, z rozmazanym makijażem i rozdartą sukienką, wyszła Anastazja. Jej oczy były puste, a ciało wciąż drżało z szoku i bólu.
— Dobry zakład, synu — mruknął Henryk, wypuszczając dym w twarz Piotra. — Twoja żona ma wspaniałą technikę... zwłaszcza kiedy płacze.
Piotr spojrzał na żonę i wiedział, że choć dług został spłacony, ich życie nigdy nie wróci do normy. Zapach drogich cygar i potu starego człowieka na skórze Anastazji był teraz jedyną rzeczą, jaką pozostało im po tej grze.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?