Zdrada przez telefon
Był to zwykły, wtorkowy wieczór. Mąż dzwonił jak zwykle o dwudziestej, gdy wracał z pracy pociągiem. Zawsze dzwonił o tej samej porze, zawsze pytał o to samo, zawsze mówił tym samym, spokojnym, przewidywalnym tonem. A ja stałam w swoim mieszkaniu, w salonie, z telefonem przyciśniętym do ucha, a przede mną klęczał on.
Miał na imię Michał. Był moim kochankiem od trzech miesięcy. Młodszy o dziesięć lat, o silnych dłoniach i ustach, które znały moje ciało lepiej niż mąż kiedykolwiek. Spotykaliśmy się w moim mieszkaniu, gdy mąż był w pracy, a dzieci u rodziców. To był nasz rytuał, nasza gra, nasza tajemnica.
Tego wieczoru Michał przyszedł wcześniej. Wiedział, że mąż zadzwoni, bo dzwonił zawsze. I wiedział, co zrobię. To była część tej gry.
— Cześć, kochanie — powiedziałam do telefonu, starając się, by mój głos brzmiał normalnie, swobodnie. — Jak minął dzień?
Michał uklęknął przede mną, a jego dłonie powędrowały na moje uda. Miałam na sobie tylko krótką, jedwabną sukienkę, którą podwinął do pasa. Jego palce wsunęły się pod materiał, przesuwając się po wewnętrznej stronie ud, coraz wyżej.
— Dobrze, dobrze — odpowiedział mąż, a jego głos brzmiał daleko, jakby z innego świata. — Mieliśmy dziś dużo pracy, ale w końcu udało mi się wyjść o czasie.
Michał rozchylił moje uda i pochylił się, dotykając ustami mojego brzucha. Przesunął się niżej, a ja poczułam jego gorący oddech na wilgotnej skórze. Zacisnęłam palce na telefonie, starając się nie wydać żadnego dźwięku.
— To dobrze — powiedziałam, a mój głos był lekko zduszony. — Mam nadzieję, że nie jesteś zbyt zmęczony.
Michał wsunął język między moje wargi, a ja zagryzłam wargę, żeby nie jęknąć. Jego język krążył wokół łechtaczki, powoli, dokładnie, a ja czułam, jak moje ciało reaguje, jak wilgoć zbiera się między udami.
— Nie jestem — odpowiedział mąż. — Właściwie to myślałem, że może w weekend moglibyśmy gdzieś wyjść. Tylko we dwoje.
Michał wsunął we mnie palce, a ja drgnęłam, zaciskając uda. Ale on nie przestawał. Poruszał palcami w rytmie, który znał doskonale, a jego język nie ustawał w pracy nad moją łechtaczką.
— To... to brzmi dobrze — wyjąkałam, starając się skupić na słowach męża. — Może... może do tego włoskiego, które lubimy?
Michał wyjął palce i wstał. Spojrzał na mnie z uśmiechem, a potem rozpiął spodnie. Jego członek był twardy, nabrzmiały, gotowy. Uklęknął przede mną, a ja zrozumiałam, czego chce.
— Tak, do tego włoskiego — powiedział mąż, a jego głos brzmiał radośnie. — Zarezerwuję stolik.
Odsunęłam telefon od ust, przyciskając go do piersi, i pochyliłam się, biorąc członek Michała do ust. Był gorący, twardy, a ja zaczęłam ssać go powoli, głęboko, czując, jak rośnie w moich ustach.
— Hmm — mruknęłam w odpowiedzi, starając się, by zabrzmiało to jak potwierdzenie.
Michał jęknął cicho, wplatając palce w moje włosy. Prowadził moją głowę, wyznaczając rytm, a ja poddawałam się temu, ssąc go coraz głębiej.
— Kochanie? — usłyszałam głos męża. — Jesteś tam?
Oderwałam się od członka Michała, biorąc głęboki oddech, i przyłożyłam telefon do ucha.
— Tak, tak, jestem — powiedziałam, a mój głos był lekko chrapliwy. — Przepraszam, coś mi spadło.
Michał uśmiechnął się i wziął mnie za rękę, prowadząc w stronę sofy. Położyłam się na brzuchu, a on uklęknął za mną, rozsuwając moje uda. Poczułam jego członek na wejściu, a potem wszedł we mnie jednym, płynnym ruchem.
Zacisnęłam dłonie na poduszce, wbijając w nią palce. Jego ruchy były głębokie, pewne, a ja czułam, jak wypełnia mnie w całości. Jego biodra uderzały o moje pośladki, a ja musiałam zagryźć wargę, żeby nie krzyczeć.
— Więc... — powiedział mąż, a jego głos brzmiał gdzieś daleko, jakby z drugiego końca świata. — Myślałem też o tym, żebyśmy może pojechali na tydzień nad morze, jak dzieci będą u twoich rodziców.
Michał przyspieszył, a ja poczułam, jak narasta we mnie fala. Jego dłonie spoczywały na moich biodrach, przytrzymując mnie, a on wbijał się we mnie coraz głębiej, coraz mocniej.
— To... to brzmi cudownie — wyjąkałam, a mój głos był zduszony, urywany. — Tylko... tylko muszę sprawdzić terminy w pracy.
Michał pochylił się nade mną, a jego usta znalazły się przy moim uchu. Jego oddech był gorący, a on szeptał mi rzeczy, które sprawiały, że moje ciało drżało.
— Jesteś taka mokra — wyszeptał. — Czuję, jak bardzo mnie chcesz.
Jęknęłam cicho, ale wystarczająco głośno, by mąż usłyszał.
— Wszystko w porządku? — zapytał, a w jego głosie słychać było troskę.
— Tak, tak — odpowiedziałam, starając się opanować oddech. — Po prostu... po prostu potknęłam się o coś.
Michał zaśmiał się cicho i przyspieszył jeszcze bardziej. Jego ruchy były mocne, głębokie, a ja czułam, jak moje ciało napina się, jak orgazm narasta gdzieś głęboko.
— Kochanie, muszę kończyć — powiedziałam, a mój głos był ledwo słyszalny. — Zaraz będzie mi potrzebna... pomoc w kuchni.
— Jasne, jasne — odpowiedział mąż. — Zadzwonię jutro. Kocham cię.
— Ja ciebie... też — wyjąkałam, zanim rozłączyłam się i rzuciłam telefon na podłogę.
Michał nie zwalniał. Wręcz przeciwnie, jego ruchy stały się jeszcze bardziej intensywne, a ja krzyczałam, nie panując już nad sobą. Jego dłonie wpiły się w moje biodra, a on wbijał się we mnie z dziką, nieposkromioną energią.
— Tak, tak, właśnie tak — jęczałam, a moje ciało wyginało się w łuk.
Michał jęknął, a ja poczułam, jak wypełnia mnie, osiągając orgazm. Moje własne ciało eksplodowało w tym samym momencie, a ja krzyczałam, wbijając palce w poduszki.
Opadliśmy oboje na sofę, dysząc, spoceni. Michał przytulił mnie do siebie, a ja wtuliłam twarz w jego szyję, czując, jak moje serce wciąż bije szybko.
— Zadzwoni jutro — wyszeptał, a w jego głosie słychać było zadowolenie.
— Wiem — odpowiedziałam, uśmiechając się.
I wiedziałam, że jutro znów będę musiała udawać, że wszystko jest w porządku. Ale teraz, w tej chwili, nie myślałam o tym. Myślałam tylko o tym, jak dobrze było poczuć się pożądaną, jak dobrze było być zdradzaną.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?