Cienkie ściany przymierzalni
Wciskam się do przymierzalni, ledwo mieszcząc się w tej ciasnej kabinie. Lustro naprzeciwko, haczyk na ubrania, zasłona z cienkiego materiału, która ledwo sięga podłogi. Słyszę szum sklepu — rozmowy, kasę, wózek przejeżdżający korytarzem. Ale to wszystko ginie, gdy ona wchodzi za mną.
Nie pytam, kim jest. Nie muszę. Jej dłonie już są na mojej piersi, wsuwają się pod koszulę, a usta przywierają do mojej szyi. Jest niska, ciemnowłosa, pachnie perfumami i potem. Ma na sobie zwiewną sukienkę, którą unosi bez słowa, odsłaniając nagie uda i wilgotne, ogolone krocze.
— Ciii — szepczę, ale ona się śmieje, cicho, bezczelnie.
— Nie umiem być cicho — odpowiada, a jej dłoń już rozpina mój pasek.
Opadam na małą ławeczkę, a ona klęka przede mną, rozpinając rozporek zębami. Jej język jest gorący, wilgotny, a gdy bierze mnie do ust, jęczy tak, że słychać ją przez zasłonę. Zaciskam dłonie na jej włosach, próbując ją uspokoić, ale ona tylko przyspiesza, ssąc mocniej, głośniej, z każdym ruchem wydając z siebie dźwięki, które odbijają się echem w całej przymierzalni.
— Kurwa... — syczę, ale ona się nie zatrzymuje.
Podnosi głowę, oblizuje wargi i patrzy na mnie wyzywająco.
— Chcę ciebie w sobie.
Odwraca się, opiera dłonie o ścianę kabiny, a ja wstaję, wchodząc w nią od tyłu bez ostrzeżenia. Jest ciasna, gorąca, wilgotna, a ona jęczy głośno, gdy wchodzę w nią do końca. Jej pośladki uderzają o moje biodra z każdym pchnięciem, a ściany kabiny trzeszczą, gdy przyspieszam.
— Głośniej — szepczę, a ona posłusznie jęczy, nie próbując się powstrzymać.
Słyszę kroki za zasłoną. Ktoś przechodzi, ktoś zatrzymuje się przy sąsiedniej kabinie. Ale ona nie przestaje — jej jęki stają się coraz głośniejsze, coraz bardziej desperackie, a ja czuję, jak jej wnętrze zaciska się wokół mnie.
— Tak... właśnie tak... — wysapuje, a jej dłoń wędruje między uda, dotykając siebie, gdy ja wbijam się w nią coraz głębiej.
Ściany kabiny trzęsą się, wieszak uderza o lustro, a ona krzyczy, gdy jej orgazm eksploduje. Czuję, jak jej ciało drży, jak jej mięśnie zaciskają się wokół mnie, a ja nie wytrzymuję. Wchodzę w nią ostatni raz, głęboko, i spuszczam się, czując, jak moje nasienie wypełnia ją gorącym strumieniem.
Ona jęczy, czując to, a ja opieram czoło o jej plecy, ciężko oddychając. Za zasłoną ktoś kaszle, ale nikt nie wchodzi. Przez chwilę stoimy tak, spoceni, złączeni, a potem ona odwraca głowę i uśmiecha się do mnie.
— Następnym razem znajdźmy miejsce z grubszymi ścianami — szepcze, a ja czuję, jak jej ciało drży od cichego śmiechu.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?