Przez balkon

Witek nigdy nie przypuszczał, że wieczór w ich luksusowym apartamencie zamieni się w jego najgorszy koszmar i jednocześnie najbardziej ekscytującą torturę. Wszystko zaczęło się od dziwnego napięcia między jego żoną, Martą, a jego szefem, Robertem – mężczyzną, który w firmie budził respekt, a w sypialni, jak się okazało, był drapieżnikiem.

Marta, z ironicznym uśmiechem, popchnęła Witka na szeroki, przeszklony balkon. Zanim zdążył zareagować, usłyszał charakterystyczny dźwięk przekręcanego klucza. Został zamknięty na zewnątrz. Przez ogromne, panoramiczne szklane drzwi widział wszystko w krystalicznej czystości, ale nie mógł zrobić nic. Był tylko niemym widzem we własnym domu.

Wewnątrz, w salonie, Robert stał już nagi, potężny i pewny siebie. Marta, ubrana jedynie w koronkową bieliznę, która ledwo zakrywała jej twardniejące sutki, podeszła do niego z żądzą, której Witek nigdy u niej nie widział. Robert nie bawił się w pieszczoty. Chwycił ją za talię i jednym, gwałtownym ruchem przycisnął ją plecami do szklanych drzwi balkonowych.

Witek widział twarz żony tuż przed sobą, oddzieloną jedynie taflą szkła. Widział jej rozszerzone źrenice i jęki rozkoszy, gdy Robert brutalnie zdarł z niej resztki bielizny. Szef Witka rozsunął jej nogi szeroko, opierając jej pośladki o zimną szybę, która kontrastowała z żarem ich ciał.

Robert nie tracił czasu na grę. Wyciągnął swojego potężnego, twardego członka, który pulsował od nadmiaru krwi. Wbił się w nią jednym, potężnym pchnięciem, wbijając Martę w szybę. Witek usłyszał stłumiony krzyk żony i widział, jak jej dłonie desperacko uderzają o szkło, próbując czegoś chwycić, podczas gdy Robert z brutalną siłą wypełniał ją do granic możliwości.

Seks był gwałtowny i bezlitosny. Robert napędzał się w niej z furią, uderzając biodrami o pośladki Marty z hukiem, który przenikał przez szybę. Każdy ruch był głęboki i precyzyjny; Robert wbijał się w nią tak mocno, że Marta wyginała się w łuk, a jej pierś gniotła się o szkło, zostawiając na nim wilgotne ślady potu i pary.

Witek stał sparaliżowany, patrząc na to, jak jego szef zawłaszcza jego żonę. Widział każdy szczegół: jak twardy pręt Roberta znikał całkowicie w mokrej, różowej czeluści Marty, jak jej ciało drżało przy każdym uderzeniu. Robert chwycił ją za włosy, odchylając jej głowę i szepcząc do ucha słowa, których Witek nie słyszał, ale które sprawiały, że Marta jęczała z całkowitego poddania.

– Patrz na niego, Marta! – ryczał Robert, wciskając ją jeszcze mocniej w szybę. – Patrz, jak twój mąż stoi tam jak pies i ogląda, jak cię biorę!

Marta spojrzała prosto w oczy Witka. W jej spojrzeniu nie było skruchy – była tylko dzika, zwierzęca rozkosz z bycia przejętą przez silniejszego mężczyznę na oczach męża. To doprowadziło Roberta do szaleństwa. Zaczął pchać jeszcze szybciej i głębiej, zamieniając akt w brutalną maszynę pożądania.

W końcu, z gardłowym rykiem, Robert wypchnął biodra do przodu, wbijając się w nią po sam nasad i blokując ją przeciwko szklanej ścianie. Z potężnym skurczem wyrzucił z siebie strumienie gęstego, gorącego nasienia bezpośrednio do głębi jej cipki, wypełniając ją po brzegi.

Witek widział, jak ciało Marty sztywnieje w gwałtownym orgazmie, jak jej mięśnie zaciskają się wokół członka szefa w ostatnim, desperackim uścisku. Robert pozostał w niej jeszcze przez chwilę, ciężko dysząc i patrząc z pogardą na Witka przez szybę, zanim powoli się wycofał.

Gdy Robert odsunął się od niej, Marta powoli zsunęła się po szkle na podłogę, całkowicie rozchylona i rozpalona. Witek widział, jak z jej mokrej intymności powoli wycieka biała maź, brudząc luksusową posadzkę salonu, podczas gdy on wciąż stał zamknięty na balkonie, zdruzgotany i nienasycony.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →