Zakazany Owoc w Parku

Igor i Dominika znali się od dawna, ale ich relacja zawsze balansowała na granicy przyjaźni i czegoś znacznie bardziej drapieżnego. Dominika była kobietą, która nie bała się własnej seksualności – pewna siebie, zmysłowa i zawsze otwarta na nowe doświadczenia. Igor natomiast przechodził przez kryzys w związku z Elizą.

Siedzieli na ławce w zacisznym zakątku miejskiego parku, otoczeni gęstą zielenią, która dawała im poczucie intymności. Igor, wyraźnie podenerwowany, gestykulował gwałtownie, wyrzucając z siebie żale.

— No nie rozumiesz, Dominika! To nie jest tylko kwestia jednego razu. Chcę poczuć tę pełnię, chcę wejść w nią całkowicie, a ona traktuje to jak jakąś okrutną torturę! — warknął Igor. — Pokłóciliśmy się tak ostro, że Eliza nie odzywa się do mnie od dwóch dni. Tylko dlatego, że chcę spróbować analu! Czy to jest teraz takie straszne?

Dominika słuchała go z lekkim, prowokacyjnym uśmiechem, przesuwając dłoń po swoim udzie. Patrzyła na niego, widząc, jak w jego oczach płonie niezagaszona żądza i frustracja. Wiedziała dokładnie, co on teraz czuje – to napięcie w kroku, które nie daje spokoju.

— Wiesz, Igorze... — zaczęła niskim, wibrującym głosem, przysuwając się do niego tak blisko, że poczuł zapach jej perfum zmieszany z naturalną wonią podniecenia. — Nie każda kobieta boi się oddać mężczyźnie pełną kontrolę. Niektórzy z nas wręcz uwielbiają to uczucie, gdy zostają całkowicie wypełnieni w miejscu, które dla wielu jest tabu.

Igor spojrzał na nią z niedowierzaniem.
— Co ty chcesz przez to powiedzieć?

Dominika nie odpowiedziała słowami. Złapała go za dłoń i pociągnęła za sobą w stronę starego, rozłożystego dębu, którego szeroki pień i gęste liście tworzyły naturalną zasłonę przed światem. Gdy tylko znaleźli się w cieniu drzewa, Dominika odwróciła się tyłem do niego i z prowokacyjnym błyskiem w oku uniosła spódnicę, odsłaniając swoje idealnie gładkie pośladki.

— Nie musisz się kłócić z dziewczyną, skoro masz mnie — szepnęła, opierając dłonie o chropowatą korę drzewa i wypinając tyłek w stronę Igora. — Chcesz analu? Proszę bardzo. Weź go sobie teraz.

Igor poczuł, jak krew uderza mu do głowy z taką siłą, że niemal zakręciło mu się w głowie. Nie potrzebował drugiej prośby. Gwałtownym ruchem rozpiął spodnie i wyciągnął swojego twardego jak skała członka, który pulsował z niecierpliwości.

Bez zbędnych wstępów, chwycił Dominikę za biodra, czując pod palcami jej miękką, lecz sprężystą skórę. Rozsunął jej pośladki, odsłaniając ciasny, różowy otwór, który zdawał się zapraszać go do środka.

— O Boże, tak! — jęknęła Dominika, gdy poczuła czubek jego prącia naciskającego na wejście.

Igor nie bawił się w powolność. Z jednym, potężnym pchnięciem wbił się w nią głęboko, rozrywając ciszę parku głośnym mlaśnięciem. Dominika wypuściła z piersi gwałtowny okrzyk, a jej ciało zadrżało z szokowej rozkoszy. Było ciasno, niesamowicie ciasno – znacznie bardziej niż w jakimkolwiek innym miejscu, które kiedykolwiek badał.

— Kurwa... ty jesteś taka ciasna! — ryczał Igor, zaczynając ruchać ją z brutalną, pierwotną siłą.

Wbijał się w nią raz za razem, z ogromną agresją, jakby chciał wyrzucić z siebie całą frustrację ostatnich dni. Każde uderzenie jego miednicy o jej tyłek brzmiało jak wystrzał, a Dominika tylko zachęcała go, wyginając plecy w łuk i krzycząc do drzewa, by nie przestał.

— Mocniej! Jeszcze mocniej! Zniszcz mnie tym swoim kutasem! — błagała, podczas gdy jej palce wbijały się w korę dębu.

Igor całkowicie stracił panowanie nad sobą. Ruchał ją w szaleńczym tempie, czując, jak ściany jej odbytu zaciskają się wokół niego w rytmicznych skurczach. Zapach lasu, wilgotna ziemia pod stopami i ten zakazany, brudny akt sprawiły, że osiągnął szczyt podniecenia.

Kiedy poczuł, że nie może już wytrzymać, chwycił ją za ramiona, przyciągając do siebie jeszcze mocniej i z ostatnim, najgłębszym pchnięciem wypuścił w niej potężny strumień nasienia. Strzały były gwałtowne i gorące, wypełniając wnętrze Dominiki, która w tym samym momencie doznała potężnego orgazmu, drżąc w jego ramionach.

Przez kilka minut dyszeli oboje, połączeni w tym intymnym, brudnym uścisku pod koroną starego dębu.

— Myślę... — wyszeptała Dominika, odwracając się do niego z rozwichrzonymi włosami i triumfalnym uśmiechem — że teraz już na pewno nie będziesz myślał o kłótniach z Elizą.

Oceń tę historię:

Bądź pierwszą osobą, która oceni.

Komentarze (0)

Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?

Dodaj komentarz

Komentarze publikujemy po akceptacji moderatora.

Więcej z kategorii: Inne

Zobacz wszystkie →