Dziurka od klucza
Wróciłem dziś z delegacji dwa dni wcześniej, niż planowałem. Chciałem zrobić Magdzie niespodziankę. Kupiłem kwiaty, butelkę jej ulubionego wina. Wchodziłem do domu cicho, żeby nie obudzić dzieci, które o tej porze powinny już spać.
I wtedy to usłyszałem.
Z sypialni dobiegały jęki. Ciche, stłumione, ale wyraźne. Kobiece jęki, które znałem aż za dobrze — to była Magda. Ale w tle słyszałem też męski głos, który nie był mój.
Zamarłem. Kwiaty wypadły mi z rąk. Serce zaczęło walić jak szalone.
Przez chwilę stałem w przedpokoju, nie wiedząc, co robić. Walić w drzwi? Krzyczeć? Wyjść i udawać, że nic nie widziałem? Ale zamiast tego — zamiast wściekłości, która powinna mnie zalać — poczułem coś zupełnie innego.
Ciekawość.
Podszedłem do drzwi sypialni. Były uchylone, ale tylko na kilka centymetrów. Wystarczająco, żeby zobaczyć fragment łóżka. Wystarczająco, żeby usłyszeć każde słowo, każdy jęk.
Przyłożyłem oko do dziurki od klucza.
To, co zobaczyłem, zaparło mi dech.
Magda leżała na plecach, z nogami rozłożonymi szeroko. Jej ciało było spięte, wilgotne od potu. Nad nią pochylał się mężczyzna — młodszy, wysportowany, z ciemnymi włosami. Nie znałem go. Ale to, co robił z moją żoną...
Wchodził w nią powoli, głęboko, z precyzją, która świadczyła o tym, że robił to już wcześniej. Magda jęczała, wyginając plecy, wbijając paznokcie w jego plecy.
— Och... tak... — szeptała. — Właśnie tak...
Patrzyłem na to zza drzwi, czując, jak moje serce bije coraz szybciej. Powinienem był wpaść, krzyczeć, wyrzucić go z domu. Ale nie mogłem się ruszyć. Byłem jak sparaliżowany — ale nie z gniewu.
Z podniecenia.
Widok mojej żony z innym mężczyzną — jej twarz wykrzywiona w ekstazie, jej ciało oddające się komuś innemu — działał na mnie w sposób, jakiego się nie spodziewałem. Czułem, jak moje spodnie robią się ciasne.
— Jesteś taka ciasna — wysapał mężczyzna. — Tak dobrze cię pieprzyć.
— Wiem — jęknęła Magda. — Wiem, że dobrze. Nie przestawaj.
Przyspieszył. Jego ruchy stały się bardziej dzikie, bardziej intensywne. Magda krzyczała, wyginając się w łuk, a ja patrzyłem, jak jej ciało drży w orgazmie.
— Skończę... — wysapał.
— We mnie — jęknęła. — Skończ we mnie.
Wytrysknął z jękiem, opadając na nią. Leżeli tak przez chwilę, dysząc, spleceni w uścisku.
A ja stałem za drzwiami, z sercem w gardle, z wilgotnymi spodniami i myślą, która nie powinna była się pojawić:
Chcę zobaczyć więcej.
Cofnąłem się cicho. Wyszedłem z domu, jakbym właśnie wrócił. Pięć minut później wchodziłem przez drzwi wejściowe, trzaskając nimi głośno.
— Kochanie? — zawołała Magda z sypialni. — Już wróciłeś? Myślałam, że będziesz później.
— Zmieniły mi się plany — odpowiedziałem, starając się, żeby mój głos brzmiał normalnie. — Kupiłem wino.
Kiedy weszła do salonu, była już ubrana, uczesana, uśmiechnięta. Jakby nic się nie stało. Jakby kilka minut wcześniej nie jęczała pod innym mężczyzną.
— Niespodzianka — powiedziała, całując mnie w policzek. — Tak się cieszę, że jesteś.
Uśmiechnąłem się. I pocałowałem ją.
Bo wiedziałem, że tej nocy, gdy zaśnie, wrócę do dziurki od klucza. I będę patrzył dalej.
Minęły tygodnie. Nauczyłem się jej rozkładu dnia. Wiedziałem, kiedy wychodzi na siłownię, kiedy ma spotkania, kiedy dzieci są u babci. I wiedziałem, kiedy on przychodzi.
Zawsze o tej samej porze. Zawsze do tej samej sypialni.
A ja zawsze stałem za drzwiami, z okiem przy dziurce od klucza, patrząc, jak moja żona oddaje się komuś innemu. I za każdym razem czułem to samo — to dziwne, nieoczekiwane podniecenie, które mieszało się z bólem i zazdrością.
Kiedyś, po ich spotkaniu, wszedłem do sypialni. Magda leżała na łóżku, zmęczona, zarumieniona. Spojrzała na mnie z uśmiechem.
— Chodź tu — powiedziała cicho.
Podszedłem. Pochyliłem się nad nią. Czułem zapach innego mężczyzny na jej skórze. I zamiast wściekłości, poczułem pożądanie.
— Chcę cię — wyszeptałem.
— To mnie weź.
Wszedłem w nią, czując, jak jej ciało wciąż jest rozluźnione, wilgotne. I wiedziałem, że to nie ja ją tak przygotowałem. Ale to nie miało znaczenia. Liczyło się tylko to, że była moja.
Że zawsze będzie moja.
Nawet jeśli czasami należała też do kogoś innego.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?