Magda w uberze
– Mogę ci jakoś inaczej podziękować za kurs. Nie mam pieniędzy, ale… mogę ci to wynagrodzić w inny sposób.
Była trzecia nad ranem. Miasto spało, a Magda stała na chodniku, patrząc na ekran telefonu, na którym widniała czerwona, pulsująca ikonka – „Błąd płatności”. Zimny wiatr musnął jej odsłonięte ramiona, a ona przeklęła pod nosem, próbując ponownie. Nic. Karta odrzucona, blik nie działał, a w portfelu – pustka.
– Kurwa mać… – szepnęła, czując narastającą frustrację.
Zanim zdążyła cokolwiek wymyślić, podjechał czarny, elegancki sedan. Szyba opuściła się bezszelestnie, odsłaniając twarz mężczyzny około trzydziestki. Miał krótko przycięte włosy, ciemne oczy i wyraźnie zarysowaną szczękę. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
– Magda? – zapytał, a jego głos był niski, spokojny.
– Tak, to ja – odpowiedziała, wsiadając do środka. Wnętrze pachniało skórą i męskimi perfumami. Ruszyli w ciszy, ale Magda wiedziała, że musi coś powiedzieć. Przez kilka minut wpatrywała się w boczną szybę, zanim w końcu zdobyła się na odwagę.
– Słuchaj… mam problem z płatnością. Karta mi nie działa, a nie mam gotówki.
Kierowca – na tabliczce widniało imię „Marek” – rzucił jej szybkie spojrzenie.
– To się zdarza. Mogę podjechać do bankomatu, jeśli chcesz.
– Nie mam jak wypłacić. Serio, jestem spłukana.
Zapadła cisza. Magda czuła, jak jej serce bije szybciej. Wiedziała, co robi. Przez ostatnie dni krążyła myśl, którą teraz postanowiła wcielić w życie. Zaczęła mówić, cicho, ale pewnie:
– Mogę ci jakoś inaczej podziękować za kurs. Nie mam pieniędzy, ale… mogę ci to wynagrodzić w inny sposób.
Marek uniósł brew, ale nie zwolnił. Jego usta wykrzywiły się w półuśmiechu, jakby doskonale wiedział, o co chodzi.
– Co masz na myśli? – zapytał, choć w jego głosie słychać było rozbawienie.
Magda przesunęła się na środkowy fotel, tuż obok niego. Położyła dłoń na jego udzie, czując przez materiał spodni ciepło jego ciała.
– No wiesz… mogę cię zadowolić. Tutaj, w aucie. Nikt nie zobaczy.
Marek westchnął, ale nie cofnął się. Zamiast tego zwolnił i zjechał na boczną, ciemną uliczkę, gdzie zaparkował w cieniu drzew. Wyłączył silnik i odwrócił się do niej.
– Jesteś pewna? – zapytał, a jego oczy błyszczały w półmroku.
– Tak – szepnęła, pochylając się ku niemu.
Jej dłonie zsunęły się na jego rozporek. Powoli rozpięła guzik, a potem zamek. Poczuła, jak jego ciało reaguje na jej dotyk. Wyciągnęła go z bokserek – był twardy, gorący, nabrzmiały. Objęła go palcami, czując pulsującą żyłę, po czym pochyliła się i musnęła ustami czubek. Marek westchnął głęboko, odchylając głowę na zagłówek.
Magda zaczęła powoli, językiem okrążając żołądź, smakując słonawą kroplę, która pojawiła się na końcu. Potem wzięła go głębiej, przesuwając wargami w rytmie, który znała aż za dobrze. Jej dłoń pracowała u nasady, a druga spoczywała na jego udzie, czując napięcie mięśni.
– O kurwa… – mruknął Marek, kładąc dłoń na jej karku, delikatnie kierując jej ruchami. – Robisz to świetnie.
Magda podniosła wzrok, patrząc mu prosto w oczy, nie przerywając. Czuła, jak jego oddech przyspiesza, jak jego ciało napina się pod jej dotykiem. Zwiększyła tempo, głębiej biorąc go do ust, aż poczuła, że jest blisko.
– Nie przestawaj… – wyszeptał, zaciskając palce w jej włosach.
Po chwili jego biodra uniosły się, a on jęknął głucho, dochodząc w jej ustach. Magda połknęła, nie odrywając od niego wzroku, po czym otarła kącik ust.
Marek oparł głowę o zagłówek, oddychając ciężko. Po chwili wyciągnął z kieszeni banknot i podał jej.
– Masz. Za kurs i za bonus.
Magda uśmiechnęła się, biorąc pieniądze.
– Dzięki. Może jeszcze kiedyś się spotkamy.
– Na pewno – odpowiedział, ruszając z powrotem w stronę jej domu.
Gdy wysiadła, poczuła na ustach smak przygody i adrenaliny. Uśmiechnęła się sama do siebie, wchodząc do bloku.
Komentarze (0)
Nikt jeszcze nie skomentował tej historii. Będziesz pierwszą osobą?